Polska i Litwa: w zgodzie, ale bez przełomu

Prezydent Nausėda posługuje się w relacjach z Polską retoryką zgody i dialogu. Póki co jednak nie ma mowy o postępie – a na pewno nie jest nim pomysł, by polskie nazwiska zapisywać na drugiej stronie paszportu
Realizacja przedwyborczych obietnic bywa dla polityka zadaniem niewdzięcznym, zwłaszcza gdy złoży ich za dużo. Nowemu prezydentowi Litwy Gitanasowi Nausėdzie udało się spełnić jedną z obietnic już na starcie urzędowania. Zgodnie z zapowiedziami celem pierwszej swojej podróży zagranicznej uczynił Warszawę. Wybór stolicy Polski nie był oryginalny. W trakcie kampanii wyborczej niemal wszyscy liczący się kandydaci zgodnie podkreślali potrzebę wzmacniania relacji z Polską. I wszyscy śpieszyli się, żeby odwiedzić Warszawę. Czy ten zgodny ton to nowa jakość w litewskiej polityce? Wydaje się, że tak. Ostatnia dekada, nazywana – od nazwiska byłej prezydent – „erą Dalii Grybauskaitė” upłynęła raczej pod znakiem wzajemnej polsko-litewskiej nieufności. Grybauskaitė może nie omijała Warszawy, ale nie była w niej tak częstym gościem jak jej poprzednik Valdas Adamkus. Nie...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Załóż konto
Starszy analityk w Zespole Bałtyckim Instytutu Europy Środkowej w Lublinie, zajmuje się polityką historyczną i polityką pamięci w niepodległym państwie litewskim, systemem politycznym Litwy oraz stosunkami polsko-litewskimi. Autor artykułów na tematy polityczne, historyczne i społeczne związane z krajami bałtyckimi, Litwą oraz stosunkami polsko-litewskimi.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz