Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Piłkarska walka o wolność

Zbigniew Rokita w książce „Królowie strzelców” pokazuje, że nie ma wielkiego sportu bez polityki. Piłka może dawać ludziom nadzieję, może stawać się również trybikiem w maszynie polityki imperialnej
20 października 1957 r., Stadion Śląski. Mija rok od wydarzeń poznańskiego Czerwca. Na murawę wbiegają drużyny Polski i Związku Radzieckiego. Śpiewany przez niemal sto tysięcy gardeł Mazurek Dąbrowskiego onieśmiela faworyzowanych przyjezdnych. W 50 minucie spotkania jest 2:0 dla Polski. Obydwie bramki zdobywa Gerard Cieślik. Ale on jest tylko jednym z bohaterów. Drugim jawi się bramkarz Edward Szymkowiak, dzięki którego kapitalnym interwencjom udaje się utrzymać zwycięski wynik do końca (mecz kończy się rezultatem 2:1). Podobno po końcowym gwizdku Szymkowiak miał się popłakać. Miał zresztą ku temu osobisty powód – jego ojca wiosną 1940 r. Sowieci rozstrzelali w Katyniu. „Królowie strzelców” to może książka niepozbawiona wad, ale z pewnością bardzo udany debiut. I także (a może przede wszystkim) znakomite wprowadzenie w piłkarską...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz