Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Paternalizm i używki. Nadopiekuńcze państwa przeciw wolności

Polska należy do krajów o silnych restrykcjach, jeśli chodzi o używki. Negatywnie wyróżniamy się szczególnie w obszarze alkoholu i e-papierosów. Konsekwencją paternalizmu jest marginalizacja wolnego wyboru i ludzkiej odpowiedzialności
Ostatnia podwyżka akcyzy na alkohol i papierosy w Polsce ponownie wywołała dyskusję na temat polityki państwa wobec używek. Poza postulatami jeszcze większego wzrostu opodatkowania różnych substancji pojawiały się hasła mówiące o ograniczeniu ich dostępności, np. o zakazie sprzedaży alkoholu w małych opakowaniach czy odgórnego zmniejszenia liczby sklepów z alkoholem. Aktywne w tym temacie były także różne państwowe instytucje. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego chciałby koncesji na sprzedaż papierosów. Główny Inspektor Sanitarny mówił o „ogromnym ryzyku” związanym z używaniem e-papierosów. Szef Narodowego Funduszu Zdrowia pragnie wprowadzenia w Polsce podatku od cukru. Wszystkie te propozycje łączy jedno – ignorancja dla wolności człowieka i odpowiedzialności jednostek za swoje własne zdrowie i życie. Państwowy paternalizm W odniesieniu do państwowych regulacji dotyczących używek pojawia się często...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 19,90 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat
ekonomista, wiceprezes Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju, inicjator kampanii „Legalnie nad Wisłą”, na rzecz legalnej i odpowiedzialnej konsumpcji alkoholu nad brzegiem rzeki w Warszawie

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Paternalizm i używki. Nadopiekuńcze państwa przeciw wolności”

  1. pborys pisze:

    Cytując autora: “Częstym argumentem za paternalizmem państwa w omawianych obszarach jest „ochrona zdrowia publicznego”. Jednak autorzy „Nanny State Index” nie znajdują korelacji pomiędzy restrykcyjnością przepisów a średnią długością życia, liczbą palaczy czy poziomem konsumpcji alkoholu.” Wydawać by się mogło, że ochrona zdrowia jest głównym argumentem zwolenników restrykcji, a autor poświęca mu jeden krótki akapit do tego dyskredytując go “brakiem korelacji”, co przecież nijak ma się do ewentualnego istnienia związku przyczynowo-skutkowego. 5 sekund google wystarcza by trafić na badania (a nawet więcej – przegląd badań) przeczące tezie autora – https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3735171/.
    Niestety test płotu Chestertona oblany.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz