Niedźwiedź i smok, czyli klucz do przyszłości świata

Książka Michała Lubiny jest obowiązkową lekturą nie tylko dla tych, którzy interesują się Rosją, Chinami czy Azją, ale przed wszystkim dla tych, którzy chcą dobrze poznać meandry „polityki siły”

Książka Michała Lubiny jest obowiązkową lekturą nie tylko dla tych, którzy interesują się Rosją, Chinami czy Azją, ale przed wszystkim dla tych, którzy chcą dobrze poznać meandry „polityki siły”

Zupełnie wyjątkowa jak na polskie warunki pozycja „Niedźwiedź w cieniu smoka, Rosja –Chiny 1991–2014” pozwala zrozumieć mechanizmy geopolityczne w relacjach chińsko-rosyjskich. Mogą one istotnie wpłynąć na kształt ładu globalnego w nadchodzących dekadach. To zaś z kolei może mieć bezpośrednie konsekwencje także dla Polski.

Rozmach książki jest imponujący. Prawie 600 stron bogato opatrzonego przypisami i źródłami tekstu, robiące wrażenie dane statystyczne w postaci licznych tabelek i zestawień, umożliwiające zarówno weryfikację tez autora, jak i wyrobienie własnego zdania, wreszcie: rozmowy Lubiny z osobami zaangażowanymi w kształtowanie relacji rosyjsko-chińskich.

Warto też zwrócić uwagę na wieloaspektowość „Niedźwiedzia…”. Stosunki rosyjsko-chińskie są w niej przedstawione w ujęciu historycznym; podzielone na okresy i tematy, np. współpraca gospodarcza czy wojskowa – za każdym razem w sposób bardzo szczegółowy, wręcz wyczerpujący.

Unikalny realizm

I najważniejsze: to wszystko jest ujęte w nieczęstym w polskich pracach naukowych dotyczących stosunków międzynarodowych duchu szkoły realistycznej (względnie neorealistycznej). To w mojej opinii nie tylko dodaje wiarygodności stawianym tezom, wręcz służy prawdzie, ale świadczy o przenikliwości Lubiny. Ma też wymiar wychowawczy dla polskiego odbiorcy, wciąż niewystarczająco oswojonego z takim ujęciem tematyki międzynarodowej.

Lubina sygnalizuje przyszłą możliwość balansowania Stanów Zjednoczonych przeciw rosnącemu w siłę Państwu Środka poprzez wzmocnienie Rosji (również gospodarczo)

Kolejną zaletą książki jest niewyrażone wprost, lecz wyczuwalne dla wyrobionego czytelnika wybieganie w przyszłość poprzez prognozowanie per analogia rozwoju relacji chińsko-rosyjskich jako funkcji relacji tych państw ze Stanami Zjednoczonymi. Ma to zasadnicze znaczenie, gdyż w tym trójkącie toczy się aktualnie wielka gra o architekturę bezpieczeństwa w Eurazji, a zatem porządku świata w nadchodzących dekadach. Lubina przekonuje o rosnącym podporządkowaniu Rosji Chinom. Sygnalizuje przyszłą możliwość balansowania Stanów Zjednoczonych przeciw rosnącemu w siłę Państwu Środka poprzez wzmocnienie Rosji (również gospodarczo) przez USA w ramach starej polityki opartej o zasadę równoważenia sił w Eurazji, uniemożliwiającej powstawanie jednego ośrodka dominacji, co utrzyma korzystny dla USA status quo z wiodącą rolą Waszyngtonu. Lubina jest przekonany, że niedźwiedź z czasem zostanie zmajoryzowany przez smoka i sytuacja się znormalizuje. W tych rachubach – wydawałoby się oczywistych – ważna będzie rola gry amerykańskiej w celu osłabienia Chin i poddania naciskowi rosyjskich wpływów na północnej granicy i w Azji Środkowej.

Autor twierdzi, że narastająca słabość Rosji w układzie z Chinami powinna z czasem zmusić Kreml do uniezależnienia się od Pekinu. To może być novum dla polskich czytelników. Lubina przekrojowo prześledził ewolucję relacji rosyjsko-chińskich od czasów Jelcyna, kolejne zbliżenia z Chinami, aż po ostatnie, już po ogłoszeniu amerykańskiego pivotu na Pacyfik i wybuchu wojny na Ukrainie. Z książki wyłania się obraz konfuzji rosyjskiego przywództwa à propos tego, co zrobić z rosnącym, na długą metę niekorzystnym, uzależnieniem od Chin.

W publikacji pojawiają się bardzo ciekawe fragmenty ilustrujące różnice kulturowe percepcji pomiędzy Rosjanami a Chińczykami. Poruszając wątki rywalizacji o wpływy w regionie, Lubina subtelnie odnosi się do ewentualnej chińskiej kolonizacji rosyjskiego Dalekiego Wschodu i przytacza argumenty obalające mit o zalewaniu tych ziem przez żywioł chiński. Autor przybliża oddziaływania i Rosji i Chin w Azji Środkowej, której znaczenie będzie rosło wraz z postępami budowy nowego Jedwabnego Szlaku.

Z poczuciem niedosytu

Aż szkoda, że autor musiał w którymś momencie zakończyć swoją książkę (jesień 2014). W tym czasie trwała chwilowa pauza w wojnie na Ukrainie oraz dokonywało się przyspieszenie zbliżenia (pytanie tylko czy trwałego i niepozornego?) w relacjach rosyjsko-chińskich. Tym samym siłą rzeczy brak w książce należytej oceny skutków nowego porozumienia Rosji i Chin dotyczącego dostaw gazu (ponoć to największy kontrakt w historii świata).

Narastająca słabość Rosji w układzie z Chinami powinna z czasem zmusić Kreml do uniezależnienia się od Pekinu

Ponadto przyjęta cezura zakończenia pracy uniemożliwiła ocenę ważnej zmiany w polityce zagranicznej Chin, która od grudnia 2014 stała się bardziej asertywna i stawia sobie najwyraźniej za cel przełamanie amerykańskiej polityki powstrzymywania dalszego wzrostu Chin. Zmiana ta zrywałaby z polityką Denga Xiaopinga, który nakazuje unikać konfrontacji z USA.

Wadą książki jest natomiast szczegółowe przedstawienie relacji rosyjsko-chińskich punkt po punkcie na osi czasu, co u mniej cierpliwego czytelnika może wywołać znużenie. Brak jest też zdecydowanej próby podróży w przyszłość wzajemnych relacji w kontekście kształtowanie nowego ładu w Eurazji i udziału Rosji w nim.

Ruchy na suwnicy

Tymczasem nadchodząca rozgrywka w trójkącie USA-Chiny-Rosja jest, jako się rzekło, kluczem do zrozumienia przyszłości geopolitycznej świata. Stanowi oś, po której przesuwane są jak na suwnicy siły. Ich ruch zmienia podstawy geopolityczne, na których opierają się uwięzione w Eurazji Chiny i Rosja. Komfortowo zlokalizowane za oceanem Stany Zjednoczone są w położeniu umożliwiającym prowadzenie przemyślanej polityki rozgrywającej interesy jednych kosztem do drugich. Jeśli jednak zdeterminowane pragnieniem zmiany ładu Chiny i Rosja sprzymierzą się i pozyskają zaufanie krajów zachodniej Europy, skuszonej wizją bogacenia się z nowymi sojusznikami – mogą położyć podwaliny zupełnie nowego, postamerykańskiego i postatlantyckiego świata. A książka Lubiny może stanowić podsumowanie ostatniej fazy starego świata z perspektywy dwóch państw, których współpraca uruchomiła powstawanie nowego ładu.

Dlatego też z perspektywy geopolitycznej „Niedźwiedź w cieniu smoka” dotyczy sprawy obecnie najważniejszej.

Michał Lubina, „Niedźwiedź w cieniu smoka, Rosja – Chiny 1991–2014”, Księgarnia Akademicka, Kraków 2015, ss: 632.

ekspert ds. geopolityki i strategii, doktor nauk społecznych, obronił doktorat w Polskiej Akademii Nauk na temat sytuacji geostrategicznej Stanów Zjednoczonych i Chin na Zachodnim Pacyfiku i w Eurazji w kontekście amerykańskiej koncepcji wojny powietrzno-morskiej. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, adwokat i partner zarządzający w kancelarii adwokackiej zajmującej sie obsługą biznesu. Jest członkiem Rady Budowy Okrętów, współpracownikiem amerykańskich ośrodków analitycznych zajmujących się geopolityką, bezpieczeństwem oraz konfliktami zbrojnymi, w tym planowaniem przyszłości i przyszłych zamówień wojskowych. Zajmuje się analityką związaną z bezpieczeństwem narodowym oraz sprawami międzynarodowymi; na powyższe tematy publikuje i wypowiada się w mediach. W szczególności interesuje się polityką bezpieczeństwa USA oraz rywalizacji największych mocarstw, w tym kwestiami bezpieczeństwa na Zachodnim Pacyfiku i w Azji.

Komentarze

4 odpowiedzi na “Niedźwiedź i smok, czyli klucz do przyszłości świata”

  1. aqwa5 pisze:

    Panie Jacku. Tematyka rzeka, jakkolwiek ciągle brakuje, w moim odczuciu, jednego z głównych nurtów – Indii. Dlaczego Amerykanie mieliby balansować Chiny tylko/głównie za pomocą Rosji. Cywilizacja hinduska jest, szacuję, nieco słabsza niż chińska ale znacząco silniejsza, niż rosyjska. Jasna rzecz – łatwiej manipulować słabszym ale, czy Rosja „starczy” na Chiny tak, jak starczyła na Niemcy… wątpliwe. Moim zdaniem Indie są naturalną przeciwwagą dla Chin.

  2. Medds pisze:

    Myślę, że tkwi tutaj podstawowy błąd w rozumieniu interesu rosyjskiego a mianowicie chęci wypchania Amerykanów z Europy przy współpracy z Chinami vs umocnieniu Amerykanów z nimi współpracując w Europie kosztem osłabiania Chin.

    Wydaje się, że Rosja nawet częściowo uzależniając się od Chin wybierze (bo to dla niej zdecydowanie korzystniejsze) współpracę z Chinami w celu wypchania USA z Europy tym samym zajmując jej miejsce. Pamiętajmy, że tak jak Chiny tak i Rosja chciałaby współpracować w pełni z Europą bez Amerykanów.

    Jeżeli Rosja wybierze opcję amerykańską to będzie wasalem USA mając szlaban na współpracę z Europą, a to jest najgorszy scenariusz dla Rosji. Rosja upatruje współpracy z Chinami bo sama jest zdecydowanie za słaba na rozgrywanie samodzielnych polityk dlatego też Amerykanie będą mieli ciężko i bynajmniej mają gorszą ofertę dla Rosji niż Chiny.

    Pytanie co musieliby zagwarantować amerykanie Rosji, aby ta zgodziła się na współpracę i hamowanie Chin? Rosja będzie chciała neutralność połowy Europy i wolną rękę do decydowania o Państwach Bałtyckich, o Ukrainie nie wspominając… Nie wiem czy to realne…

  3. adambialic ewa leitl pisze:

    rosja i europa bede grac na dwie strony i pojda za silniejszym

  4. Opson pisze:

    Mi brakuje ciągle jednego wątku, który jest dla mnie osobiście dość realny. Potrafię sobie wyobrazić, że Chiny napadają w pierwszej kolejności na Rosję. Potencjalnie nikt za Rosją się nie ujmie. W tym momencie jest to pierwszy bandzior Naszego świata w ocenie opinii publicznej. USA i NATO nic nie łączy z Putinem, a nawet odwrotnie. Słaba Rosja jest dość smakowitym kąskiem z kilku powodów. W czasie takiej wojny Chiny swobodnie przekształcą swoją gospodarkę na wojenna , zmieniając fabryki skarpetek na fabryki broni. Mandżuria to tereny, które są potrzebne do produkcji żywności, a z tym Chiny mają w sumie problem. Syberia to surowce, które są niezbędne do prowadzenia konfliktów. Rosja jak Polska w 39 może stać się pierwszą ofiarą, gdyż wyeliminuje się na początku potencjalnego wroga, który może urosnąć w siłę tuż przy granicy Chin. Wiadomo z góry, że Rosja będzie chciała na końcu być w obozie zwycięzców i zagra przeciwko Chiną bez wahania, gdy tylko nadarzy się okazja. Hitler popełnił błąd, gdyż po Polsce poszedł na zachód nie doceniając wschodu. Chiny eliminując takiego gracza na starcie i zdobywając tereny i surowce stają się z miejsca cesarzem świata. USA może kłaść nacisk na Chiny już tylko bliskim wschodem, przez kaukaz, Japonię czy Indie wszystkie scenariusze bardzo trudne do zrealizowania. Moim zdaniem jeżeli Chiny chcą wojny to taki scenariusz jest dla nich najmniejszym ryzykiem. Przy nie udanym szturmie podpiszą traktaty tylko z Rosją, a nie z USA i resztą świata. USA zostanie zakneblowane, gdyż będą potencjalnie robić za ptaszka pokoju i potencjalnego rozjemce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz