Najważniejsza bitwa PiS-u

Czy partia Jarosława Kaczyńskiego może do jesiennych wyborów parlamentarnych stać się w oczach Polaków wiarygodną alternatywą programową?

Czy partia Jarosława Kaczyńskiego może do jesiennych wyborów parlamentarnych stać się w oczach Polaków wiarygodną alternatywą programową?

Jeszcze przed najgorętszym okresem kampanii prezydenckiej PiS zgłaszał wyraziste postulaty w debacie publicznej. Ale robił to o tyle nieudolnie, że wpadał w pułapki zręcznie zastawione przez PO. I tak, zamiast punktować koalicję rządzącą za to, czego nie zrobiła w gospodarce czy sferze socjalnej, PiS łapał się na lep kwestii światopoglądowych. Cokolwiek w tych sprawach mówiło PO, partia Jarosława Kaczyńskiego była przeciw. Efekt był łatwy do przewidzenia: PiS stracił słuch społeczny, czego wymownym przykładem było in vitro. W sprawie w gruncie rzeczy marginalnej PiS wytoczył ciężkie działa. Skorzystała Platforma.

Między Kukizem a Dudą

Teraz PiS ma dwa nowe dylematy. Pierwszy – człowiek tej partii niedługo zagości w Pałacu Namiestnikowskim. Stanie się elementem systemu władzy. A przecież jak dotąd paliwem opozycyjnej działalności Kaczyńskiego i jego akolitów była walka z rządzącymi, w tym z urzędującym prezydentem. Istnieje tylko jedno wyjście z tej sytuacji. Prezydent Duda może pomóc swoim koleżankom i kolegom z Nowogrodzkiej, lekko się od nich dystansując.

Dylemat drugi wiąże się z antyestablishmentowym ruchem Pawła Kukiza, który gromadzi wokół siebie zniechęconych rządami obecnej koalicji, przede wszystkim ludzi młodych. Dla nich opowieść o sukcesie ostatnich 25 lat już nie wystarcza. Jeśli PiS chce zdecydowanie wygrać wybory i w dodatku pragnie rządzić samodzielnie albo swobodnie dyktować warunki ewentualnym koalicjantom, musi mieć dla tej grupy ciekawą ofertę.

Tylko jak podgrzać debatę publiczną i uruchomić społeczne emocje? I przy okazji nie zrazić do siebie wyborców umiarkowanych, zmęczonych tzw. wojną polsko-polską? Czy partia Jarosława Kaczyńskiego może sprawiać wrażenie racjonalnej i przewidywalnej siły politycznej? Ale przede wszystkim, czy PiS jest w stanie jawić się jako wiarygodna alternatywa programowa dla swego głównego konkurenta, PO?

Odpowiedź na te pytania wydaje się negatywna. PiS – poza okresem kampanii wyborczej – zdaje się być partią jednego tematu: katastrofy smoleńskiej. A dziś to kwestie bezpieczeństwa spajają polityczne agendy. I takiej tematyki według badań oczekiwali w kampanii prezydenckiej wyborcy: bezpieczeństwa międzynarodowego, militarnego, ale też socjalnego.

PiS może podjąć rękawicę w kwestiach wewnętrznych, np. bezpieczeństwa emerytalnego. Nie wystarczy jednak populistyczna zapowiedź likwidacji zmian „67”

W kwestii armii PiS odpada w przedbiegach. Tematykę wojskową skutecznie zagospodarował rząd z silną pozycją ministra obrony, będącego jednocześnie wicepremierem. To również Bronisław Komorowski (i z czasem kierownictwo PO) forsował zwiększenie wydatków na wojsko i modernizację polskiej armii.

Jedyne więc, co PiS mógłby zrobić, to zasiać wątpliwość w kwestii bezpieczeństwa. Ale nie może sobie na to pozwolić. Nie teraz. Nie w obliczu konfliktu na Ukrainie i strachu przed Rosją w republikach bałtyckich. Tu musi stać ramię w ramię z polskim rządem. Jeśli nie, szybko narazi się na zarzut braku lojalności wobec własnego państwa. Postawi też w niewygodnej pozycji prezydenta-elekta, zwierzchnika sił zbrojnych in spe.

PiS może za to podjąć rękawicę w kwestiach wewnętrznych, np. bezpieczeństwa emerytalnego. Nie wystarczy jednak populistyczna zapowiedź likwidacji zmian „67”. Mimo że pracujących w Polsce jest najwięcej od 25 lat, maleje liczba osób w wieku produkcyjnym, a przybywa w wieku poprodukcyjnym. Dlatego, zdaniem wielu ekspertów, budżet nie byłby w stanie na dłuższą metę unieść ciężaru wywołanego cofnięciem reformy emerytalnej.

Odzyskać młodych

O ile kwestie emerytur są ważne dla pokolenia 50+, o tyle trudno oczekiwać, że rozpalają wyobraźnię młodych. Ci ostatni świetnie zdają sobie sprawę z tego, system zabezpieczeń społecznych może zmienić się jeszcze 30 razy. Ale nawet dla tej kapryśnej grupy wyborców temat ten odpowiednio podany z zagadnieniami rynku pracy mógłby stać się atrakcyjny. Chodziłoby więc o jakiś wariant „Polski solidarnej”, ale tak naprawdę o przedstawienie wizji wspólnoty losu i jej solidarnego rozwoju.

Dookoła PiS jest mnóstwo inicjatyw (think tanki, redakcje, kluby dyskusyjne). Wystarczy tylko wyciągnąć rękę

Nowa polityka emerytalna PiS-u – zapewne wsparta przez prezydenta-elekta, który dostrzega ten problem – byłaby sygnałem, że państwo nie pozostawi obywateli na łasce „chwilówek” i innych hochsztaplerów. Że nie kieruje się doraźnymi potrzebami (waloryzacja), ale myśli o ludziach, którzy dziś wchodzą na rynek pracy. Młodzi pracujący karnie płacą składki, ale nie mają żadnej pewności, czy państwowe daniny przełożą się kiedykolwiek na przyzwoite emerytury.

A co z wyborcami Kukiza? Na pewno nie da się ich kupić wojną polsko-polską. Nie wystarczy też odświeżenie wizerunku i dokooptowanie do kierownictwa partii kilku trzydziestolatków. Nie będzie premii od młodych dla PiS-u z tytułu młodego prezydenta. Dla nich partia Kaczyńskiego to emanacja establishmentu, zainteresowana sobą klasa próżniacza zawodowych polityków. Dla zwolenników Kukiza formacja ta niczym się nie różni od PO czy SLD. Dlatego PiS powinien pokazać, że jako taki będzie znakiem zmiany. Że nie służy sobie, tylko innym. Że jest otwarty na nowe środowiska. Potrzebne są czytelne ścieżki awansu liderów młodzieżowych wewnątrz ugrupowania. Na razie „młody Duda” pozostaje jedynie kwiatkiem do kożucha.

Docenić ekspertów

Dookoła PiS jest mnóstwo inicjatyw (think tanki, redakcje, kluby dyskusyjne). Wystarczy tylko wyciągnąć rękę. I zachęcać do działalności w strukturach partii. Pokazywać, że awans w PiS-ie ludzi, dla których sprawy merytoryczne są najważniejsze, jest możliwy. Faktycznie korzystać z zaplecza eksperckiego, a nie wyłącznie pokazywać się na konferencjach, zjazdach i benefisach zasłużonych profesorów. Powołać oficjalny think tank partii w ramach istniejących możliwości prawnych, którego zadaniem – obok działalności badawczej i legislacyjnej – byłaby szeroko rozumiana komunikacja z elektoratem. Think tank wraz z partyjną młodzieżówką mógłby ponadto spełniać rolę łowcy politycznych talentów.

Przede wszystkim jednak nacisk trzeba położyć nie na sprawy obyczajowe i światopoglądowe. Te nie rozwiążą problemu przymusowej emigracji zarobkowej. Ściągnięcie wraku tupolewa nie zaowocuje powstaniem tysięcy nowych miejsc pracy. Podniesie morale przez chwilę, ale bezrobocie czy dziedziczenie biedy skutecznie sprowadzi młodych do parteru. Pozowanie do zdjęć z przedstawicielami episkopatu nie zlikwiduje tak krytykowanego przez młodych klientelizmu. I nie odblokuje ścieżek awansu.

W latach 2011–14 członek zespołu Instytutu Obywatelskiego (think tank PO), obecnie publicysta niezależny, redaktor naczelny internetowego Miesięcznika Ewangelickiego (ewangelicki.pl).

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Najważniejsza bitwa PiS-u”

  1. Wojtek pisze:

    Czy partia Jarosława Kaczyńskiego może do jesiennych wyborów parlamentarnych stać się w oczach Polaków wiarygodną alternatywą programową? Może, więcej takich inicjatyw, a poparcie dla PiSu skoczy do 500% – http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/posel-pis-zalozyl-w-sejmie-grupe-lobbystow-izraela

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *