Newsletter

NATO na zakręcie

Słowem, które najlepiej oddaje sens wystąpienia Mike’a Pence’a, jest „wybór”. Wybierać ma w krótkim okresie Turcja, a w dłuższej perspektywie – Niemcy i inni sojusznicy

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Wiceprezydent USA Mike Pence dał się już poznać jako polityk mówiący dosadniej to, co Donald Trump myśli. Przykładem tego, jak bez ogródek opowiada o trudnych, strategicznych kwestiach, było choćby wystąpienie z października 2018 roku w The Hudson Institute, w którym Pence w ostrych słowach skrytykował chińskie działania wobec USA, jasno dając do zrozumienia, że Waszyngton jest gotowy na rywalizację z Państwem Środka (komentował je w „Nowej Konfederacji” Witold Sokała). W podobnym tonie w ostatnią środę Mike Pence wypowiedział się podczas rocznicowych obchodów 70-lecia podpisania w Waszyngtonie Traktatu Północnoatlantyckiego, dając jasny wyraz oczekiwaniom obecnej administracji wobec sojuszników. Jednym słowem, które najlepiej oddaje sens jego wystąpienia, jest „wybór”. Wybierać ma bowiem w krótkim okresie Turcja, a w dłuższej perspektywie – Niemcy i inni sojusznicy.

Pence wskazał również, że USA nie będą bronić Zachodu, jeśli sojusznicy swoje bezpieczeństwo będą budować przez wzmacnianie wrogów Sojuszu. Przykładem takiego zagrożenia jest w jego opinii gazociąg Nord Stream 2

Ankara musi wybrać, czy sfinalizuje zakup rakietowych systemów obrony powietrznej S-400 od Rosji – wroga NATO, czy wybierze inne rozwiązanie, w tym oferowany przez USA system Patriot. W swoim wystąpieniu Pence postawił de facto ultimatum: albo Turcja zrezygnuje z zakupu rosyjskiego uzbrojenia, albo przestanie być częścią Sojuszu. Z drugiej strony prezydent Recep Tayyip Erdoğan kategorycznie odrzuca możliwość wycofania się z decyzji o zakupie systemów S-400.

Po wielokrotnych wcześniejszych groźbach zawieszeniem uczestnictwa Turcji w całym programie budowy samolotu piątej generacji F-35, w ubiegły poniedziałek Kongres wstrzymał wysyłanie do Turcji podzespołów wykorzystywanych w procesie budowy tych maszyn. Pentagon obawia się, że jednoczesny zakup amerykańskich i rosyjskich najnowocześniejszych systemów uzbrojenia ułatwi Rosjanom opracowanie metod szybkiego wykrywania i zwalczania amerykańskich myśliwców piątej generacji, a tym samym zniweluje ich przewagę nad innymi konstrukcjami. Obecnie cztery egzemplarze F-35, które docelowo miałyby trafić do Turcji, pozostają w USA, i szkolą się na nich tureccy piloci. Na marginesie należy odnotować, że potencjalne wykluczenie Turcji z projektu budowy F-35 nie sparaliżuje programu, będzie mieć jednak negatywne skutki – znalezienie zamienników dla tureckich komponentów (ok. 6% wszystkich elementów, m.in. części kadłuba, uzbrojenia i podwozia) wydłuży czas dostaw kolejnych maszyn i podniesie koszt ich budowy.

Drugi problem dotyczy Niemiec, które muszą wybrać, czy chcą być gwarantem bezpieczeństwa Zachodu, do czego potrzebują sił zbrojnych na odpowiednim poziomie gotowości. Pence wypomniał Berlinowi, iż pomimo dobrej sytuacji ekonomicznej nie wywiązuje się ze swojego zobowiązania do podnoszenia wydatków na obronność do 2% PKB. Niemcy zobowiązały się do tego na szczycie w Walii w 2014 roku. Warto nadmienić, że później Angela Merkel wycofała się z tych ustaleń i zadeklarowała, że do 2024 roku Niemcy przeznaczą na obronność 1,5%. Niedawne doniesienie mówią jednak o dalszych redukcjach – wedle długoterminowych prognoz wydatki Berlina na obronność spadną z obecnych 1,34% do 1,23% w 2024 roku. Pence wskazał również, że USA nie będą bronić Zachodu, jeśli sojusznicy swoje bezpieczeństwo będą budować przez wzmacnianie wrogów Sojuszu. Przykładem takiego zagrożenia jest w jego opinii gazociąg Nord Stream 2.

Wszyscy sojusznicy muszą też wybrać, w jakim stopniu chcą być częścią inicjatyw infrastrukturalnych, promowanych przez Państwo Środka i czy chcą korzystać z chińskich rozwiązań technologicznych (sieci 5G), które zdaniem Pence’a stwarzają poważne zagrożenia dla bezpieczeństwa.

Wystąpienie Pence’a poprzedziło spotkanie sekretarza generalnego sojuszu, Jensa Stoltenberga, z prezydentem Donaldem Trumpem w Białym Domu, oraz przemówienie szefa NATO przed połączonymi izbami Kongresu. Złośliwi wytykają, że do Waszyngtonu nie przyjechały głowy państw, ale ministrowie spraw zagranicznych, co najprawdopodobniej spowodowane jest niechęcią do prezydenta Trumpa, i wskazują na fakt, że przemówienie Stoltenberga przerywane było licznymi owacjami na stojąco, podczas gdy wiceprezydent, ubrany w białą koszulę i czerwony krawat – znak rozpoznawczy Trumpa – oklaski musiał wyraźnie wymuszać dłuższymi pauzami. Pojawiły się też opinie, jakoby kadencja obecnego sekretarza generalnego NATO miała być przedłużona, by utrudnić aktualnemu prezydentowi USA wskazanie konkurencyjnego kandydata.

Pojawiły się też opinie, jakoby kadencja obecnego sekretarza generalnego NATO miała być przedłużona, by utrudnić aktualnemu prezydentowi USA wskazanie konkurencyjnego kandydata

Najbliższe kilka lat pokażą, jak znajdujący się „na zakręcie” Sojusz pogodzi problemy strategicznych wyborów tworzących go państw. Dziś wiele wskazuje, że rozbieżności między Turcją i państwami NATO nie zmniejszą się, w związku z czym kluczowa stanie się kwestia wypracowania nowej formuły współpracy z Ankarą. Niezależnie od tego kto wygra wybory prezydenckie w 2020 roku w USA, nie zmieni się jedno: Ameryka będzie od sojuszników oczekiwać działań zbieżnych ze swoim interesem narodowym, gwarantującym jednocześnie trwanie Sojuszu w dotychczasowej formule.

 

Masz dość bzdur i propagandy?

Wspieraj niezależny i ambitny ośrodek myśli

Solennie zobowiązuję się przemyśleć czy stać mnie na wsparcie serwisu Nowa Konfederacja stałym zleceniem przelewu dowolnej kwoty

przykładowe kwoty:

  • 16 zł - latte z dodatkami w kawiarni
  • 50 zł - bilet ulgowy do teatru
  • 150 zł - bilet do opery
  • 500 zł - zostań mecenasem polskiej myśli politycznej