Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Łabędzi śpiew Kukiz’15

Paweł Kukiz dwoił się i troił, by nie założyć partii. Trzymał się też kurczowo swoich idées fixes, takich jak JOW-y czy referenda. W efekcie jego projekt się kończy

Wraz z wejściem resztek Kukiz’15 na listy Polskiego Stronnictwa Ludowego de facto kończy się ten projekt. Jeśli muzyk w ogóle wejdzie w październiku do sejmu, to najprawdopodobniej w towarzystwie co najwyżej kilku kolegów i koleżanek, i to jedynie dzięki ludowcom, którym nota bene jeszcze niedawno wypominał pochodzenie od ZSL. Powód podawany przez Kukiza jest wręcz kompromitujący: jego ruch nie zdoła bowiem wystawić list i zebrać podpisów.

Upadek tej formacji to zupełnie inny przypadek niż Nowoczesna, którą zabiła nonszalancja jej założyciela Ryszarda Petru podczas kryzysu parlamentarnego pod koniec 2016 roku i jednolitofrontowy przekaz opozycyjny, nakazujący jednoczyć siły anty-PiS wokół Platformy Obywatelskiej. Katarzyna Lubnauer mogłaby zdjąć okulary i stanąć na rzęsach, a i tak nie uratowałoby to samodzielności i siły jej ugrupowania. Ruch Kukiz’15 zajął trzecie miejsce w wyborach 4 lata temu i zdobył poparcie gwarantujące ponowne wejście do parlamentu utrzymało do końca ubiegłego roku. Mimo to przez ten czas Paweł Kukiz, który w wyborach prezydenckich 4 lata temu zdobył 20 proc. głosów, nie był w stanie zbudować trwałych struktur.

Objawy uwiądu ugrupowania szczególnie wyszły na jaw podczas kampanii wyborczych do samorządu i do Parlamentu Europejskiego. Kukiz’15 kampanię prowadził mizernie. Zostawmy na boku kwestie charakterologiczne, słynną niedecyzyjność czy chaotyczność w działaniu Kukiza, która na różnych etapach zrażała posłów wcześniej bardzo wobec niego lojalnych. Praprzyczyna tkwi paradoksalnie w tym, co było źródłem samej inicjatywy politycznej: antypartyjny dogmatyzm Pawła Kukiza. Na etapie brania udziału w wyborach z pozycji antyestablishmentowego nowicjusza może to nawet zadziałać, ale na dłuższą metę nie jest to skuteczne. Jeśli chce się trwale funkcjonować w polityce, trzeba zbudować machinę, która będzie na bieżąco działała na zapleczu oraz przygotowywała ruch do kolejnych wyborów. Paweł Kukiz dwoił się i troił, by partii nie założyć, w efekcie czego, paradoksalnie, musiał przejąć dyktatorską władzę nad swoim pospolitym ruszeniem. Nie da się jednak wszystkiego robić samemu, pewne zadania trzeba delegować – a Kukiz od samego początku miał niezbyt szczęśliwą rękę do doboru najbliższych współpracowników, którzy już na etapie ustalania list wyborczych grali na siebie bądź kolegów i bezlitośnie wycinali konkurentów. Sam komitet stał się wehikułem, którym różne marginalne ruchy polityczne – narodowcy, postkorwiniści, kombatanci Solidarności Walczącej czy „woJOWnicy” – chciały wjechać do parlamentu, niekoniecznie myśląc o stworzeniu z Kukizem nowej politycznej jakości.

Wejście na listy PSL można by nawet jakoś ładnie medialnie sprzedać, gdyby nie odbyło się tak chaotycznie. Z punktu widzenia ludowców jest to na pewno korzystna sytuacja. Głosów przez udzielenie kukizowcom miejsc na listach nie stracą, natomiast mogą zyskać

Antypartyjny dogmatyzm przejawiał się także w kurczowym trzymaniu się idées fixes Kukiza, jakimi są jednomandatowe okręgi wyborcze czy referenda oraz enigmatyczne uchwalenie nowej konstytucji. Przez ostatnie 4 lata ruch Kukiz’15 nie nabrał kształtu; nie wypełnił się treścią inną prócz antypartyjnego buntu. Dobrze widoczne było to w trakcie wyborów samorządowych i europejskich, w których ruch nie miał wyborcom nic do zaoferowania. Kukiz’15 mógłby stać się polskim Jobbikiem, flankującym Prawo i Sprawiedliwość z prawej, narodowo-konserwatywnej strony. Częściowo to robił, zwłaszcza ustami swoich bardziej narodowych posłów, jednak zabrakło kropki nad „i”, która zepchnęłaby na zupełny margines konkurencję z Ruchu Narodowego czy od Korwina. Sam Kukiz pewnie tego nie chciał i sam też nie chciałbym, by chciał – jednak obiektywnie rzecz ujmując jego ugrupowanie nie stało się hegemonem na prawo od PiS.

Ruch Kukiza miał zresztą też inną opcję: usadowić się w centrum między dwoma zwalczającymi się partyjnymi plemionami. Potencjał był – nowa siła w parlamencie mogła przedstawić zupełnie nową opowieść o polskich problemach i być przystanią dla być może nieco bardziej prawicowych krytyków „dobrej zmiany” – a może i nie tylko dla nich. Zresztą na różnych etapach poszczególni posłowie czy działacze Kukiz’15 przedstawiali alternatywne pomysły na rozwiązanie różnych problemów, jak choćby zastąpienie 500+ ujemnym podatkiem dochodowym dla rodziców czy innego niż chciał tego PiS sposobu wyboru sędziów Sądu Najwyższego. Jednak co rusz okazywało się, że Kukizowi jeśli nie bliżej do PiS, to na pewno dalej do opozycji; a opcja, o której mówimy, wymagałaby jednak trzymania równego dystansu wobec obu stron sporu. Przeszkodą okazały się prawicowe przesądy: antykomunizm odtwórczy i niechęć do lewicowo-liberalnego „salonu”, który, co by się działo, i tak będzie większym zagrożeniem, niż rządzący Polską PiS. Oczywiście wynikało to w dużej mierze także z tego, że część polityków Kukiz’15 ma po prostu prawicową tożsamość – PiS to dla nich ta sama polityczna rodzina, choć daleka. Nic dziwnego więc, że obecnie część z nich przechodzi do ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego, co zresztą tylko potwierdza hipotezę, że duża część Kukiz’15 do takiego pozycjonowania nie byłaby mentalnie zdolna. Decydujące byłoby jednak jedynie to, czy zdolny były do tego sam Paweł Kukiz – ten jednak wolał skupiać się głównie na promocji coraz to nowych rozwiązań dotyczących ordynacji wyborczej (ostatnio, w drodze kompromisu, proponując „mieszaną”).

To paradoks, że antypartyjny Kukiz będzie startował z listy najstarszej polskiej partii politycznej – jednak pokazuje on jedynie, jak bardzo kosmiczny był pomysł budowania własnej agendy na walce z partiami jako takimi. Wejście na listy PSL można by nawet jakoś ładnie medialnie sprzedać, gdyby nie odbyło się tak chaotycznie. Z punktu widzenia ludowców jest to na pewno korzystna sytuacja. Głosów przez udzielenie kukizowcom miejsc na listach nie stracą, natomiast mogą zyskać. Nie będzie to wiele: większość dotychczasowych wyborców Kukiz’15 pewnie albo odda głos na PiS, Konfederację, Bezpartyjnych Samorządowców lub zostanie w domu. Jednak nawet gdyby kukizowcy mieli przynieść liście PSL dodatkowe 100 tys. głosów, może to być decydujące np. dla przekroczenia progu wyborczego – zwłaszcza przy wyższej frekwencji. Dla projektu Kukiza oznacza to jednak prawdopodobnie definitywny koniec, nawet gdyby sam miał jeszcze 4 lata zasiadać w parlamencie.

Stefan Sękowski
Zastępca dyrektora "Nowej Konfederacji". Politolog, dziennikarz, tłumacz, stały współpracownik "Do Rzeczy", publicysta Polskiego Radia Lublin. Publikował i publikuje też m.in. w "Gościu Niedzielnym", "Rzeczpospolitej", "Gazecie Polskiej Codziennie", "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym", "Frondzie"; i portalu Rebelya.pl. Tłumaczył na język polski dzieła m.in. Ludwiga von Misesa i Lysandera Spoonera; autor książkek "W walce z Wujem Samem" i "Żadna zmiana. O niemocy polskiej klasy politycznej po 1989 roku". Mąż, ojciec trójki dzieci. Mieszka w Lublinie.

Komentarze

4 odpowiedzi na “Łabędzi śpiew Kukiz’15”

  1. grz pisze:

    Można też spojrzeć na zmiany w ordynacji, obligatoryjność referendów, sędziów pokoju jako postulaty… sic.. ludowe. Przynajmniej mieszczące się w tym co europejskie partie ludowe proponują.

    Kukiz’15 w wymiarze antyestablishmentowym ma problem z budowaniem struktur tu się zgadzam z autorem. Ale poza tym ten ruch wypełnił zapotrzebowanie na ruch ludowy miast i miasteczek. PSLow nigdy nie udało się przekonać miejskiego elektoratu, więc w tym wymiarze wejście K’15 do Koalicji Polskiej jest sensowne.

    Kluczowe pytanie czy Koalicja Polska zdoła zdefiniować na nowo słowo ludowy w postaci trafiającej do nierolniczych wyborców. Pasowałoby nazwać postulaty, które mogłyby być taką wspólną bazą dla wszystkich wyborców KP jako obywatelskie. Niestety słowo to zostało trochę zużyte już w naszej bieżącej polityce.  

  2. greendog pisze:

    Paweł Kukiz wyszedł z Kukiz15 i został tam tylko strateg Tyszka

  3. Czesław pisze:

    Jak zostanę politykiem to naplujcie mi w ryj i mówcie do mnie szmato – tak zapewniał P.Kukiz wyborców kilka lat temu, gdy zaczynał kampanie polityczną. Przypominam ponad to że to „antysystemowiec” Kukiz wsparł w kampanii prezydenckiej w 1995 r. A.Kwaśniewskiego. To P.Kukiz był w komitecie honorowym kandydata na prezydenta D.Tuska. To P.Kukiz wspierał kampanie samorządowe PO i HGW. Do kolekcji dołączył fotkę z nowym politycznym przyjacielem z grupy farbowanych lisów tzn. ZSL-PSL W.Kosiniakiem Kamyszem. Bardzo młodym warto przypomnieć że swego czasu jako muzyk parodiował pieśń religijną „Pan Jezus już się zbliża” zastępując słowo Jezus Słowami ZCHN-Zjednoczenie Chrześcijańsko Narodowe. Można powiedzieć był prekursorem zwyczajów LBGT. I jeszcze jedno, P.Kukiz atakował prof.Osadczego, wybitnego działacza walczącego o pamięć pomordowanych Kresowian

  4. Głosujący pisze:

    Ja głosuje na nich bo jeszcze nie osiągnęli bagna i ścierwem nie karmią ludzi – szansa ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz