fbpx
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Klarowna myśl strategiczna, czyli australijska lekcja dla polskiego rządu

Książka o reformie australijskiego wojska może być bardzo przydatna także nad Wisłą. W kraju, w którym problemy z organizacją życia publicznego stanowią od dawna temat do ponurych żartów

„Samodzielność strategiczna. Jak bronić Australii” Hugh White’a to książka egzotyczna z perspektywy polskiego czytelnika. Traktuje o kwestiach strategicznych i bezpieczeństwa Australii w jej regionalnym otoczeniu. Tematycznie, a nawet narracyjnie skierowana jest przede wszystkim do mieszkańców tego państwa-kontynentu (albo wyspy – tego słowa częściej używa autor). A jednak to tytuł przydatny w naszym kraju. Co więcej – to książka w zasadzie uniwersalnie pomocna dla każdego państwowca.

Strategiczna samodzielność

Hugh White podejmuje próbę określenia, jak powinny wyglądać w przyszłości siły zbrojne Australii, jeśli wziąć pod uwagę zmieniające się uwarunkowania międzynarodowe. Według niego, gwałtowny rozwój potencjału państw Azji – przede wszystkim Chin, Indii i sąsiedniej Indonezji – ma czynić Australię dużo bardziej podatną na różnego rodzaju zagrożenia płynące z tego kierunku. W dodatku niepewność pozycji Stanów Zjednoczonych w Azji wymusza rewizję kształtu i potencjału australijskiego wojska – gdyż dotąd Canberra (podobnie do Warszawy) właśnie na współpracy z USA opierała w znacznym stopniu swoje zdolności obronne. Te uwarunkowania skłaniają do rozważenia opcji wybicia się przez Australię na samodzielność w zakresie potencjału wojskowego. Autor definiuje ją jako możliwość samodzielnego odparcia agresji ze strony państwa trzeciego. Stawia przy tym śmiałą tezę: kierunek ten może być niezbędny, by Australia pozostała krajem o średnim potencjale, pomimo relatywnie malejącej siły względem azjatyckich rynków wschodzących.

Niepewność pozycji Stanów Zjednoczonych w Azji wymusza rewizję kształtu i potencjału australijskiego wojska – gdyż dotąd Canberra (podobnie do Warszawy) właśnie na współpracy z USA opierała w znacznym stopniu swoje zdolności obronne

Jak Hugh White realizuje wymienione zadanie? Metodycznie, przejrzyście i z uwzględnieniem czynników praktyczno-materialnych, dzięki czemu jego wywód nie jest jedynie myśleniem życzeniowym. W przystępny sposób zarysowuje historyczne, polityczne i geograficzne uwarunkowania Australii. Definiuje stosowane w krajowych dokumentach interesy strategiczne, częściowo wzorowane na tych, których używali Brytyjczycy w okresie imperialnym, tworząc hierarchię sfer, o które Canberra powinna zadbać w sposób szczególny. Australii wg White’a powinno zależeć – w kolejności od spraw najmniej ważnych do najważniejszych: po pierwsze, na zabezpieczeniu wód i przestrzeni powietrznej w bezpośrednim sąsiedztwie kontynentu, po drugie, na uniemożliwieniu założenia baz przez wroga na wyspach położonych na północ nieopodal Australii (m.in. część wysp Indonezji, Papui Nowej Gwinei czy Timor Wschodni); po trzecie, na niedopuszczeniu do objęcia wrogą kontrolą morskiego archipelagu Azji Południowo-Wschodniej, i wreszcie, po czwarte, powinna realizować szeroko pojęte działania na rzecz niwelowania potencjalnego zagrożenia ze strony azjatyckich mocarstw; Chin, Indii, Japonii, a w przyszłości również Indonezji.

Jak pisać o planach strategicznych

Pisząc o tym, jakich zasobów potrzeba, by spełnić te cele, White poświęca wiele miejsca na rolę poszczególnych rodzajów sił zbrojnych, mających realizować owe interesy (a nawet – co wzbudziło szczególne kontrowersje – przedstawia pomysł pozyskania przez Australię broni jądrowej). Wreszcie dokonuje oceny możliwości realizacji projektu pod nazwą „samodzielność strategiczna”. Uznaje, że jest on w zasięgu Canberry, lecz wymaga istotnego wysiłku organizacyjnego ze strony państwa. Wskazuje związane z nią wymagania, jakie kraj ten musiałby spełnić – m.in. w zakresie posiadanego kapitału ludzkiego (wygenerowanie większej liczby wyspecjalizowanej kadry, ale to problem raczej natury ekonomicznej aniżeli demograficznej), zasobów ekonomicznych (przeznaczanie 3,5-4% PKB na obronność) czy kultury organizacyjnej (skuteczniejsze zarządzanie projektami). Jednak korzyści gospodarcze i strategiczne są warte kosztów osiągnięcia tego celu.

Kształtuje się w ten sposób plan reformy, do której impuls kształtowany jest według schematu:

  1. Kontekst – opisanie uwarunkowań obszaru, w jakim działa reformowana sfera funkcjonowania państwa/społeczeństwa oraz wytłumaczenie, w jaki sposób rzeczywistość zmusza nas do przedsięwzięcia określonych działań reformatorskich,
  2. Plan – wyznaczenie głównych celów do osiągnięcia w tym obszarze poprzez stworzenie doktryny (lub planu spełniającego jej funkcje), które pozwalają określić hierarchię potrzeb i działań,
  3. Środki – charakterystyka narzędzi wymaganych do osiągnięcia założonych celów,
  4. Ocena szans na realizację – studium wymaganych środków, umożliwiających określenie, czy uzyskanie scharakteryzowanych narzędzi znajduje się w naszym zasięgu.

Na dobrą sprawę, taki schemat pozwala aplikować się w wielu miejscach, także niezwiązanych z wojskowością. Czy nie dałoby się bowiem, bazując na przedstawionym szkielecie koncepcyjnym, zaproponować reformy służby zdrowia, dyplomacji czy edukacji? Mimo prostoty tych wniosków, odzwierciedlających prostotę metody, zaskakująco często spotykamy się w Polsce z propozycjami zmian, w których brakuje któregoś z tych punktów. Pomijając już przykłady prawa w sposób oczywisty uchwalanego dla realizacji interesu innego niż publiczny, wiele reform nie udaje się z powodu niechlujstwa metodologicznego, kładącego nawet dobre pomysły.

White poświęca wiele miejsca na rolę poszczególnych rodzajów sił zbrojnych, mających realizować owe interesy (a nawet – co wzbudziło szczególne kontrowersje – przedstawia pomysł pozyskania przez Australię broni jądrowej)

Inną kwestią jest przystępność książki White’a – pomimo skomplikowania samego zagadnienia bezpieczeństwa. To ogromna zaleta. Nawet najlepszy plan ważnych społecznie reform wymaga odpowiednio szerokiej debaty, co autor doskonale rozumie. Istotą demokracji jest partycypacja w procesie decyzyjnym ludzi tworzących społeczeństwo obywatelskie. Wzięcie ich głosu pod uwagę pozwala na określenie poziomu poparcia dla projektu, umożliwia poznanie wachlarza alternatyw, które mogą okazać się lepsze, a także spełnia funkcję komunikacyjną – informuje naród, jakie zmiany (być może trudne) go czekają. Przyjazny w formie i opatrzony objaśnieniami plan znajdzie dużo łatwiej zrozumienie. To kolejny atut dzieła Australijczyka.

Książka o reformie australijskiego wojska może być więc bardzo przydatna także nad Wisłą. W kraju, w którym problemy z organizacją życia publicznego stanowią temat do ponurych żartów od dziesięcioleci, jeśli nie od setek lat, a ogromny potencjał drzemiący w społeczeństwie rozmieniany jest na drobne przez słabe usługi publiczne, kiepskie elity i bezsensowną biurokratyzację, warto wzorować się na postawach takich, jakie prezentuje ten australijski badacz.

Ma być jakość – a nie jakoś!

O autorze

Hugh White to emerytowany profesor studiów strategicznych w katedrze studiów międzynarodowych, politycznych i strategicznych Narodowego Uniwersytetu Australii w Canberze, ekspert w dziedzinie strategii i bezpieczeństwa, wiceminister obrony kierujący wydziałem ds. polityki strategicznej i wywiadu w latach 1995-2000, pierwszy dyrektor think-tanku Australian Strategic Policy Institute (ASPI), autor publikacji na temat strategii wojskowej i stosunków międzynarodowych. Hugh White gościł w debatach, wywiadach i podcastach Nowej Konfederacji, można się z nimi zapoznać >TUTAJ<.

***

Przegląd Literatury Azjatyckiej to cykl artykułów poświęconych wybranym książkom o tym wciąż niedostatecznie w Polsce poznanym, największym kontynencie świata. Stanowi okazję do przybliżenia czytelnikowi interesujących pozycji, opisujących elementy azjatyckiej rzeczywistości, od polityki po kwestie społeczne. Każdego miesiąca w ramach Przeglądu pojawi się jedna książka, umożliwiając przedstawienie podejmowanego przez nią zakresu tematycznego i wniosków płynących z lektury.

Współpracownik i publicysta Nowej Konfederacji. Współpracownik Instytutu Boyma. Student stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zainteresowany m.in. regionem Indo-Pacyfiku oraz przemianami w Chinach i ich polityce zagranicznej. Z trzecim sektorem związany od 2017 roku.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Klarowna myśl strategiczna, czyli australijska lekcja dla polskiego rządu”

  1. Wojtek pisze:

    Przystąpienie Australii do AUKUS w zasadzie zamyka dyskusję na ten temat

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz