Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Jaki rachunek wystawia nam cyfrowa rewolucja?

Rozwój technologii niesie ze sobą wojny behawioralne i cyfrową demencję. Trzeba przywrócić właściwe proporcje między nowymi, cyfrowymi, a dotychczasowymi, analogowymi i fraktalnymi elementami wspierającego nas otoczenia
9 grudnia 1968 roku w Stanford Research Center w Menlo Park w Kaliforni dr Douglas C. Engelbart wykonał prezentację dla sympozjum amerykańskich informatyków. Zaprezentował interaktywne korzystanie z komputera – bez pomocy kart perforowanych; edycję tekstu, dokonywaną również przez dwie osoby w tym samym czasie na odległość; hiperłącza, gdzie przy pomocy słowa lub frazy uruchamia się inny tekst; mysz komputerową. Na podstawie tych idei członkowie jego zespołu, pracując w ramach centrum badawczego Xeroxa, zaprezentowali w 1973 roku pierwszy komputer osobisty Alto. Nigdy nie trafił on na rynek, a jeden z egzemplarzy dostał Steve Jobs, który zafascynowany tymi ideami w 1983 roku skomercjalizował w firmie Apple osobisty komputer o nazwie Lisa, wyposażony w graficzny interfejs użytkownika oraz myszkę. Jednocześnie jesienią 1969 roku...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Zarejestruj się
Były wydawca „Stańczyka”, przedsiębiorca

Komentarze

3 odpowiedzi na “Jaki rachunek wystawia nam cyfrowa rewolucja?”

  1. ldoktor pisze:

    Fantastycznie napisane – zwięźle, przystępnie ale “mięsiście” ! Można też dodać, że cyfrowe “outsource’owanie” różnych obszarów (zapamiętywanie, nawigacja) osłabia (poprzez brak treningu) umysł w tych obszarach. Moja babcia (lat 90!) pamięta numery telefonów do wszystkich krewnych, czego na pewno nie można powiedzieć o mnie (mam je przecież w komórce) – to się przekłada również na zdolność zapamiętywania nowych informacji. Cyfrowe przyswajanie skrótowych informacji powoduje deficyt zdolności do koncentracji – coraz trudniej przebrnąć przez długi tekst. Z kolei natłok cyfrowych newsów wywołuje neurotyczne FOMO – w istocie rodzaj natręctwa o różnym natężeniu. Jeszcze można dodać coraz słabszą orientację przestrzenną oraz umiejętnośc czytania mapy z powodu powszechnego użycia algorytmów nawigacji. Przykładów jest coraz więcej. I faktycznie, poważna dyskusja o kosztach cyfrowych dobrodziejstw jeszcze przed nami. A artykuł super!

  2. BBS pisze:

    Super artykul. Stoimy w przede dniu nowego rodzaju niewolnictwa tym razem technokratycznego, gdzie nie tylko cialo jest nie wolne ale tak ze a moze przede wszystkim umysl a nawet wolna wola. Totalny zamach na homo sapiens jaki znamy, czy nowy poddany obrobce technokratycznej bedzie lepszy? watpie.

  3. metronomyy pisze:

    świetny artykuł! Sama jestem w posiadaniu książki autorstwa Spitzer’a, ale “Cyberchoroby. Jak cyfrowe życie rujnuje nasze zdrowie”. Jestem rocznik 96, więc z jednej strony zasmakowałam zabawy w piaskownicy, z drugiej strony pamiętam pierwsze telefony komórkowe 🙂 Najbardziej współczuje dzieciom, które mają stały kontakt z technologią, a rodzice nie zdają sobie sprawy z konsekwencji jakie to za sobą niesie. Prowadzi to do totalnego lenistwa poznawczego, widać to nawet u nastolatków, którzy używają gotowców do odrabiania np. prac domowych. Tyle zaszło zmian, tyle negatywnych, że potrzebowalibyśmy mocnej edukacji medialnej na terenie całego kraju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz