Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu?
Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Homozwiązki. Choroba Zachodu czy konserwatywny postulat?

Związki partnerskie okazały się wirusem atakującym trwałość relacji międzyludzkich opartych na wzajemnym i dożywotnym zobowiązaniu. Bynajmniej nie dlatego, że były dostępne również dla osób tej samej płci
Wesprzyj NK
„Idziemy ku Polsce, w której za 15-20 lat będziemy mogli powiedzieć, że jest tak samo jak na zachód od naszych granic, pod każdym względem” – przekonywał swojego czasu Jarosław Kaczyński, mobilizując wyborców przed maratonem głosowań rozpoczynającym się w 2018 roku. Gdyby poprzestać na tych słowach lidera PiS-u, można by powiedzieć, że doskonale wpisały się one w strategię typu catch all, reprezentowaną przez europejskie partie chadeckie. A zatem takiego skonstruowania apelu wyborczego, aby dotrzeć do możliwie szerokiego elektoratu (któż z nas nie chciałby mitycznego, zachodniego dobrobytu w Polsce?). W tym samym wystąpieniu pojawił się jednak akcent zasadniczo sprzeczny z obraną przez chadeków drogą, która doprowadziła ich do światopoglądowego centrum – m.in. w kwestii legalizacji związków partnerskich i małżeństw homoseksualnych. Kaczyński wyraźnie...

Chcesz uzyskać darmowy dostęp do całości materiału?

Zaloguj się do swojego konta lub utwórz nowe konto i zapisz się do newslettera

współpracownik „Nowej Konfederacji". Dyrektor Biura Obsługi Pełnomocnika Rządu do spraw polsko-ukraińskiej współpracy rozwojowej. W okresie I 2022–VI 2023 Prezes zarządu Instytutu Nowej Europy. Absolwent studiów doktoranckich nauk o polityce na Uniwersytecie Wrocławskim i badacz integracji europejskiej.

Nasi Patroni wsparli nas dotąd kwotą:
6 528 / 26 000 zł (cel miesięczny)

25.11 %
Wspieraj NK Dołącz

Komentarze

5 odpowiedzi na “Homozwiązki. Choroba Zachodu czy konserwatywny postulat?”

  1. ziggi pisze:

    Dobry tekst – bardzo dobry !!!

    Dokładnie to mam na myśli mówiąc i pisząc o konieczności redefiniowania i stawiania postulatów prawicy w języku sekularnym i odchodzenia od argumentacji opartej w języku konfesyjnym.

  2. wino1901 pisze:

    Przeczytałem sobie komentarz autora, który usilnie próbuje (chyba tylko sobie) wmówić, że nie jest uprzedzony, nie jest za prześladowaniem i dyskryminacją. Zwraca bowiem uwagę na to, że pary jednopłciowe mają być nadal dyskryminowane, prawnie wykluczane i prześladowane, bo w przypadku stworzenia możliwości zawarcia związków partnerskich, pary różnopłciowe mogą preferować korzystanie ze związków partnerskich, a nie z małżeństwa, bo związek partnerski wygodniejszy. Budzi to oczywisty i rażący sprzeciw, bo powstaje pytanie:
    1) dlaczego pary jednopłciowe mają płacić za to jak małżeństwo i związek partnerski traktują pary różnopłciowe?
    2) czy brak wprowadzenia związków partnerskich dla wszystkich par, faktycznie małżeństwo umacnia? Jeśli pan doktorant tak myśli, to niech sobie zerknie na statystyki rozwodów w Polsce i ich wzrost w ostatnich latach. Tworzenie sztucznej rzeczywistości niczego w tym zakresie nie zmienia. Niezależnie od bzdur zawartych w komentarzu, problemem zdaje się być samo istnienie instytucji związku partnerskiego, tylko należy zadać pytanie, czy pary jednopłciowe faktycznie do tego dążą. Zapewne komentator ma świadomość, że nie. Ideałem jest równość małżeńska, związek partnerski jest minimum. Skoro więc problemem ma być instytucja związku partnerskiego, wprowadźmy po prostu równość małżeńską, wówczas wszelkie rzekome problemy konserwatystów znikną. Jak to się ma do kwestii wolności osobistej to już inna kwestia. Bo jednak ja, jako obywatel cywilizowanego państwa, chciałbym mieć wybór czy chcę zawrzeć związek partnerski, czy związek małżeński, no ale gdzież Nowej Konfederacji do wolności osobistej? Nie jest więc prawdą, że konserwatyści mają racjonalne powody do niewprowadzania legalnych związków par jednopłciowych. Przez sztuczne kreowanie tylko jednego wzorca rejestrowanego związku (małżeństwa) wcale nie wzmacnia go. Owszem – państwo może promować małżeństwo (dawać małżonkom większe korzyści: np. adopcja dzieci, wspólne rozliczanie podatku), ale nie powinien sztucznie zawyżać statystyk nie dając innej możliwości. Uważam wręcz, że takie rozwiązanie wbrew temu co pisze autor, umocniłoby instytucję małżeństwa, bo na małżeństwo decydowałyby się pary, które faktycznie małżeństwo chcą zawrzeć, a nie pary, które po prostu formalnie chcą zarejestrować swój związek. I to pisze doktorant…

  3. myślący katolik pisze:

    Ciekawy artykuł. Jestem ciekaw czy Autor podziela moje obserwacje, że związki partnerskie powinny być tylko zalegalizowane dla par homoseksualnych dodatkowo pary jednopłciowe powinny mieć możliwość zawarcia małżeństw cywilnych i adopcji dzieci. Osoby homoseksualne można tylko dyskryminować w jednym względzie – dostępu do małżeństw kościelnych. Wszystkie INNE rodzaje dyskryminacji, prześladowania (odmowa małżeństw cywilnych czy adopcji dziecka) są według mnie nieetycznym przejawem totalitarnego myślenia (nazizmu, stalinizmu, islamizmu). Jako socjolog i konserwatywny katolik całkowicie popieram małżeństwa cywilne par jednopłciowych, trochę mniej związki partnerskie dla nich i całkowicie sprzeciwiam się związkom partnerskim dla par hetero. Ludzie hetero mają już WSZELKIE PRZYWILEJE i dodawanie im kolejnych byłoby nielogicznym zwyrodnialstwem, niszczącym instytucję małżeństwa. Wracając do meritum związki partnerskie i małżeństwa dla par homoseksualnych TAK, związki partnerskie dla par heteroseksualnych – NIE!

  4. @myślący katolik pisze:

    Nie no, nie zapędzajmy się za daleko w tej dyskusji. Robienie z przeciwników związków partnerskich nazistów/stalinistów jest niepoważne i prowadzi do destrukcji dyskusji, zastępując ją okładaniem drugiej strony taką swoistą pałką retoryczną. Nie idźmy w tę stronę.

  5. antoni pisze:

    picu picu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz

Zarejestruj się i zapisz się do newslettera, aby otrzymać wszystkie treści za darmo