Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Gra w 5G

O ile łatwo dowieść, że żadnego państwa nie stać na przegraną w technologicznym wyścigu, a zwłaszcza w rywalizacji o wdrożenie technologii 5G, to znacznie trudniej już określić warunki wygranej

Globalny wyścig o efektywne wdrożenie 5G trwa. Nie jest jednak pewne, kto odniesie w nim sukces, i co on dokładnie będzie oznaczać. Dla USA może nim być budowa bezpiecznej sieci 5G i zahamowanie ekspansji chińskich podmiotów. Dla Chin celem jest jak najszybsze opanowanie wielu rynków. Ponieważ sukces jest definiowany odmiennie, to i strategie wiodące do jego osiągnięcia są różne. Pewne jest natomiast jedno: ponieważ ta technologia ma stanowić kościec gospodarek przyszłości, gra toczy się o bardzo wysoką stawkę, a wprowadzanie 5G będzie niezwykle kosztowne i istotne dla bezpieczeństwa narodowego.

Według najnowszego raportu poświęconego mobilnej ekonomii, opublikowanego przez Groupe Spécial Mobile Association (GSMA), do końca 2019 roku operatorzy w 16 państwach uruchomią sieć 5G, a do 2020 roku w rozwój tej technologii zainwestowane ma zostać 480 miliardów dolarów (budżet Polski na 2019 rok to ok. 106 mld dolarów). Co więcej, koszt rozwoju i wdrażania 5G w Europie szacowany przez Komisję Europejską to inwestycje rzędu 500 mld euro (proponowana wysokość całego unijnego budżetu na lata 2021-2027 to 1 bln 135 mld euro), przy czym szacuje się, że budowa infrastruktury 5G w Polsce to niebagatelny koszt rzędu od 11 do 20 mld złotych. Ponadto konsekwencją przyjęcia amerykańskiej presji na wykluczenie Huawei z budowy sieci 5G w Europie w opinii autorów raportu GSMA podniesie koszt wdrożenia tej technologii o ok. 40%. Liderem w zakresie jej wdrażania jest Korea Południowa – pod koniec czerwca 2019 roku 77% wszystkich indywidualnych użytkowników tej technologii na świecie żyło w Korei. Według informacji GSMA, na początku sierpnia tego roku liczba indywidualnych subskrybentów przekroczyła 2 miliony. Jednak na rolę lidera w ekspresowym tempie wyrasta Państwo Środka, którego władze w oficjalnym komunikacje zapowiedziały podłączenie ponad 130 000 stacji bazowych (BTS) do końca tego roku.

W najbliższych latach 5G będzie po prostu trochę szybszym Internetem i upłynie jeszcze sporo czasu, zanim technologia ta będzie w stanie dostarczyć deklarowane gigabajtowe przepustowości na sekundę, minimalne mikrosekundowe opóźnienia oraz możliwość współdziałania miliardów urządzeń (milion na kilometr kwadratowy)

Cywilne wdrożenia 5G będą kluczowe dla bezpieczeństwa. W październiku ministrowie obrony państw członkowskich NATO zaakceptowali aktualizację wymagań dotyczących tzw. odporności cywilnej infrastruktury telekomunikacyjnej. Sektor prywatny stanowi integralną część systemu bezpieczeństwa państwa. Zwraca na to uwagę artykuł 3 Traktatu Północnoatlantyckiego, mówiący o gotowości wszystkich sojuszników do budowy nie tylko zdolności do kolektywnej obrony, ale i indywidualnych zdolności w tym zakresie, ponieważ odporność państw w wymiarze zewnętrznym i wewnętrznym ma obejmować gotowość obywatelską (civil preparedness) do podtrzymywania funkcji państwa także w przypadku konfliktu zbrojnego (lub innych sytuacji kryzysowych). Ze względu na swoją rolę, bezpieczeństwo infrastruktury 5G będzie mieć znaczenie centralne.

Symptomatyczne, że działające w Wielkiej Brytanii od 2010 roku UK Huawei Cyber Security Evaluation Centre, zajmujące się analizą ryzyka stwarzanego przez komponenty pochodzące od chińskiego producenta, w raporcie z marca 2019 roku stwierdziło, że ze względu na złożoność technologii 5G (głównie konieczność aktualizacji milionów linii kodu) zagwarantowanie jej długoterminowego bezpieczeństwa nie jest możliwe.

By lepiej opisać grę o 5G, konieczne jest przybliżenie informacji dotyczących wybranych aspektów funkcjonowania samej technologii 5G, a następnie przeanalizowanie jej globalnego znaczenia na poziomie podmiotów odpowiedzialnych za jej wdrażanie (państw oraz dostawców sprzętu i operatorów sieci). By uporządkować te informacje, najlepiej odnieść się do elementów, ważnych dla wdrożenia 5G: przydziału nowych częstotliwości, ustalania standardów oraz tworzenia modeli biznesowych.

O technologii 5G

W najbliższych latach 5G będzie po prostu trochę szybszym Internetem i upłynie jeszcze sporo czasu, zanim technologia ta będzie w stanie dostarczyć deklarowane gigabajtowe przepustowości na sekundę, minimalne mikrosekundowe opóźnienia oraz możliwość współdziałania miliardów urządzeń (milion na kilometr kwadratowy). Zanim wdrożona zostanie pełnoprawna i samodzielnie działająca sieć 5G (standalone), w okresie przejściowym, dostęp do części parametrów oferowanych przez tę technologię będzie możliwy dzięki współdziałaniu obecnie wykorzystywanej infrastruktury 4G-LTE (np. w przesyle głosu) z dostępem do transferu danych w standardach 5G, gdzie będzie to możliwe (dual connectivity). Jest to o tyle interesujące, że infrastruktura obecnie wykorzystywana w Europie do zbudowania sieci w standardzie 4G (w tym i w Polsce) w znacznej mierze już wykorzystuje sprzęt Huawei.

Drugi model zakłada aktywną rolę państwa, które angażuje się w proces tworzenia sieci 5G poprzez np. udostępnienie częstotliwości i istniejącej infrastruktury np. światłowodowej

Aby te wszystkie deklarowane właściwości 5G mogły stać się faktem, kluczowe będzie skrócenie fizycznych odległości, a zatem i czasu, jaki przebywa informacja (nawet ta przemieszczająca się światłowodem). Z trendem tym mamy już do czynienia od dłuższego czasu, bowiem w trosce o szybkość i komfort użytkownika serwery dostawców usług video przemieszczane są coraz bliżej (edge computing). Tak się dzieje np. w przypadku usług Youtube, Netflix, HBO GO czy wybranych kanałów TVP. W przypadku 5G, najbliższą lokalizację będzie stanowić stacja bazowa (odpowiedzialna nie tylko za przesyłanie sygnału, ale również dostarczanie usług) oraz nasze urządzenie. To tzw. krawędź sieci (edge), miejsce, gdzie odbywają się kluczowe części procesu obliczeniowego, przesłania i zmagazynowania danych.

Wyzwania związane z bezpieczeństwem dotyczą m.in. tego, że w tak działającym modelu do sieci podłączonych jest niezliczona różnych urządzeń różnej proweniencji. Skala ataków crackerskich na miast w USA (Baltimore, Atlanty, San Diego i Newark), których usługi publiczne zostały zatrzymane nawet na kilkanaście dni, pokazuje, z jak poważnymi zagrożeniami możemy mieć do czynienia w przyszłości, gdy do sieci podłączone będą miliony urządzeń, mogących wymieniać się informacjami w czasie niemal rzeczywistym. Waszyngton wskazuje na fakt, że podatność tej technologii na ataki powoduje, iż każdy z dostawców komponentów potrzebnych do jej stworzenia musi być zaufany, a chińskie podmioty tej pewności nie gwarantują. Oczywiście firmy z Państwa Środka odpierają te oskarżenia wskazując na fakt, że odpowiedzialność za poprawne działanie sieci 5G ponoszą nie producenci komponentów, ale dostawcy usług. Podobną narrację wspierają operatorzy sieci komórkowych, przenosząc odpowiedzialność za bezpieczeństwo na podmioty, które za pośrednictwem sieci będą świadczyć usługi. Nie ulega wątpliwości, że ważną rolę w budowie tych argumentacji odgrywają rozstrzygnięcia polityczne, przeplatające się z kwestiami technicznymi; dodatkowym kluczem do zrozumienia argumentów w tej debacie dostarcza uwzględnienie interesów ekonomicznych. Współzależność wszystkich tych kwestii wyraźnie widać, gdy spojrzy się na zagadnienia związane z wdrażaniem tej technologii, a zwłaszcza kwestie nowych częstotliwości, standardów i modeli biznesowych umożliwiających zarobienie na tej technologii.

Nowe częstotliwości

Dysponentem częstotliwości (pasm) jest państwo. W kontekście budowy 5G można wskazać co najmniej dwa modelowe rozwiązania kwestii częstotliwości. Pierwszy, „wolnorynkowy”, przerzuca ciężary i odpowiedzialność za budowę infrastruktury na prywatne podmioty (ponadnarodowych operatorów sieci komórkowych). Jest to równoznaczne z ograniczeniem cybersuwerenności, pojmowanej jako nie tylko troska o kwestie bezpieczeństwa, ale również o dostępności szybkiego Internetu dla wszystkich obywateli, również tych mieszkających poza głównymi ośrodkami miejskimi. Warto odnotować, że to jedno z dużych wyzwań w USA, gdzie według Federalnej Komisji Komunikacyjnej dostępu od szybkiego Internetu nie ma ok. 20 mln ludzi. W Polsce według danych GUS z 2018 roku dostępu do Internetu nie ma ok. 15% gospodarstw domowych. W modelu „wolnorynkowym” operatorzy, którzy wylicytują częstotliwości na poczet przyszłej sieci 5G, koncentrują rozbudowę infrastruktury w miejscach dających najwyższą stopę zwrotu, czyli w największych ośrodkach miejskich.

Drugi model zakłada aktywną rolę państwa, które angażuje się w proces tworzenia sieci 5G poprzez np. udostępnienie częstotliwości i istniejącej infrastruktury np. światłowodowej. Tym samym pod kontrolą władzy państwowej pozostają kwestie cyberbezpieczeństwa (w tym budowy ogólnokrajowej sieci łączności specjalnej); państwo dba również o to, aby sieć pokrywała cały obszar kraju.

Chiny obok transportowej infrastruktury tworzonej w ramach inicjatywy Pasa i Szlaku deklarują równoległą budowę jej cyfrowego odpowiednika (Digital Silk Road), którego fundament mają stanowić sieć światłowodów oraz technologia 5G

Podczas gdy na świecie wciąż debatuje się nad optymalnym rozwiązaniem, nad Wisłą wdrażany jest interesujący model. Pod koniec października 2019 roku podpisano memorandum o utworzeniu konsorcjum (spółki celowej) #Polskie 5G z większościowym udziałem Skarbu Państwa, w skład którego weszli finalnie wszyscy czterej działający w Polsce operatorzy i podmioty kontrolowane przez państwo – Polski Fundusz Rozwoju oraz będący liderem tego przedsięwzięcia Exatel (polski operator telekomunikacyjny). Lista ta może ulec powiększeniu, ponieważ przed #Polskim 5G jest wypracowywanie modelu komercyjnego wykorzystania pasma 700Mhz, które stanowi kluczowy element pokrycia sygnałem całego kraju. Pozostałe częstotliwości będą oferowane przez UKE w formie aukcji. Decyzja o powołaniu #Polskie 5G gwarantuje kontrolę państwa nad (przynajmniej) częścią technologii 5G, w tym zwłaszcza czyje rozwiązania technologiczne będą dopuszczane. W tym miejscu należy przypomnieć o deklaracji ws. bezpieczeństwa budowy sieci 5G podpisanej na początku września 2019 przez premiera Mateusza Morawieckiego i wiceprezydenta USA Marka Pence’a, która de facto zamyka drogę przed chińskimi podmiotami.

Należy też odnotować różnice w podejściu do wdrażania technologii 5G przez USA i przez resztę świata, w tym Europę. Waszyngton inaczej niż pozostali podjął decyzję o wykorzystaniu fal milimetrowych (powyżej 24GHz), umożliwiających wysyłanie danych z bardzo dużą szybkością, ale będących równocześnie bardzo podatnych na blokowanie, czego konsekwencją jest konieczność budowy dużej ilości stacji przekazujących sygnał, a zatem i trudność w kosztowo-efektywnym pokryciu dużych obszarów kraju. Taka decyzja wynikać może ze strategii, jaką przyjął Waszyngton w swojej długoterminowej rywalizacji o dominację w zakresie tej technologii; wiary w to, że rozwój technologiczny pozwoli na przełamanie obecnych ograniczeń oraz z faktu, że Pentagon zazdrośnie strzeże częstotliwości wykorzystywanych do budowy sieci 5G w innych miejscach na świecie. Wielu analityków wskazuje, że taka strategia będzie kosztować USA przywództwo we wrażaniu tej technologii, ponieważ na samym starcie utrudnia budowę konkurencyjnych modeli biznesowych, dających dostęp do dużej grupy użytkowników za pośrednictwem dużo mniejszej ilości BTS-ów.

Standardy

Rywalizację o to, czyje standardy zdominują rynek, można porównać do budowy kolei i decyzji dotyczącej szerokości torów. Ten, czyje rozwiązanie zacznie być stosowane częściej, zyskuje automatycznie wpływ na to, jakie standardy ma spełniać sprzęt wykorzystywany na takiej infrastrukturze.

Światowe standardy dla technologii 5G ustalane są w ramach Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej (ITU) oraz prac prowadzonych w konsorcjum łączącym kluczowe regionalne organizacje – 3rd Generation Partnership Project (3GPP). W jego ramach ustalane są standardy, które mają obowiązywać producentów sprzętu 5G. Duża część wypracowywanych ustaleń opiera się na kluczowych z punktu widzenia technologii patentach (standard-essential patents, SEP), które następnie są podstawą do wypłacania jego właścicielom z tego tytułu opłat. W przypadku telefonii mobilnej wskazuje się, że może to być ok. 2% ceny zakupu telefonu. Obecnie Huawei jest właścicielem ok. 15% zgłoszonych SEP dla technologii 5G. Choć nie jest to jednoznacznie z ich jakością, to jasno wskazuje na poziom zainteresowania tym tematem chińskiego giganta technologicznego. Podobnie wzmożoną aktywność inżynierów z Huawei widać w ramach Internet Engineering Task Force (IETF) – organizacji zrzeszającej firmy zainteresowane ustalaniem standardów wymiany danych w Internecie.

Szacuje się, że chińskie podmioty technologiczne dysponują prawami własności intelektualnej dla 10% komponentów, wykorzystywanych w budowie infrastruktury radiowej niezbędnej do działania 5G. Ponadto Huawei i ZTE posiadają największa liczbę zgłoszonych patentów w tym zakresie. Oprócz rozwiązań czysto technicznych (hardware), różnice w ofercie Huawei i zachodnich dostawców technologii 5G dotyczą oprogramowania wykorzystywanego do dbania o poprawność i szybkości transmisji danych. Huawei rozwija własne rozwiązanie, tzw. polar code, podczas gdy firmy zachodnie rozwijają metody kodowania wykorzystane wcześniej w sieciach LTE, czyli LDPC (Low-Density Parity Check).

Widać wyraźnie chęć przywódców największych europejskich gospodarek do powiększenia konkurencyjności poprzez, przynajmniej formalne dopuszczenie chińskich podmiotów do przetargów

Chiny obok transportowej infrastruktury, tworzonej w ramach inicjatywy Pasa i Szlaku, deklarują równoległą budowę jej cyfrowego odpowiednika (Digital Silk Road), którego fundament mają stanowić sieć światłowodów oraz technologia 5G. Według danych Mercator Institute for China Studies na ten cel od 2013 roku przeznaczono już ponad 17 mld dolarów (z czego ok. 7 mld na pożyczki na finansowanie infrastruktury światłowodowej). Nie są znane dokładne warunki dotyczące szczegółów udzielanych pożyczek; wiele wskazuje, że są one udzielane na preferencyjnych warunkach. Pewne jest natomiast, że elementem umowy jest zakup sprzętu chińskiej produkcji. Co ważne projekty te wspierane są przez chińskich gigantów branży e-commerce, jak Baidu, Alibaba & Tencent (BAT), szukających dla siebie kolejnych rynków zbytu. Wspólnym mianownikiem tych projektów jest promowana przez Chiny idea „cybersuwerenności”, co w wykładni Pekinu oznacza wizję sieci opierającą się o zasady lokalizacji wytwarzanych danych oraz rozbudowane możliwości cenzorskie i kontroli własnych obywateli (np. technologie rozpoznawania twarzy). W tym kontekście uderza fakt, że w 2017 roku pomoc finansowa udzielona przez Pekin państwom afrykańskim na budowę infrastruktury teleinformatycznej przekroczyła łączną pulę środków płynących z państw grupy G7 oraz samych państw Afryki.

Symptomatycznym elementem rozwoju technologii 5G jest fakt, iż państwa, które wdrażają tę technologię z wykorzystaniem chińskich rozwiązań zazwyczaj nie są klasyfikowane jako demokracje szanujące wolność słowa, czego ilustracją mogą być decyzje podjęcie przez telekomy w Turcji i Federacji Rosyjskiej (odpowiednio 31 i 20 punktów na 100 punktów w rankingu Freedom in The World, Polska otrzymała w nim 84 punkty).

Modele biznesowe

Budowa sieci 5G to przedsięwzięcie niezwykle kosztowne, do tego uwikłane w geopolityczną rozgrywkę pomiędzy dwiema globalnymi potęgami. Z tego powodu w decyzji o tym, czyje rozwiązania technologiczne mają zostać wykorzystane do budowy infrastruktury 5G, zderzają się dwie logiki – rynkowa (nastawionych na zysk podmiotów gospodarczych – producentów sprzętu, telekomów i pośrednio konsumentów) z logiką bezpieczeństwa (fundament kalkulacji państwowej). Budowa i tworzenie infrastruktury pod tę technologię to niezwykle istotne wyzwanie z perspektywy dostawców usług na całym świecie. Przy czym miejsce Europy jest unikalne. Ze względu na bardzo zamożny rynek, rynkową rywalizację o kontrakty na Starym Kontynencie można opisać jako geopolityczną rywalizację o zdobycie zasobów koniecznych w dalszym etapie globalnej amerykańsko-chińskiej rozgrywki. A finał walki o europejski rynek nie jest przesądzony. Dane m.in. Stowarzyszenia Europejskich Operatorów Sieci Telekomunikacyjnych z 2019 roku wskazują, że kondycja finansowa europejskich telekomów nie jest najlepsza, co jest wynikiem m.in. wydatków na zakup częstotliwości na poczet sieci LTE i inwestycji w infrastrukturę niezbędną do jej budowy, oraz z powodu malejącego znaczenia klasycznych usług (rozmowy, smsy, roaming). Wszystko to powoduje, że zwłaszcza europejskie telekomy stały się bardzo podatne na szczodre propozycje płynące od technologicznego giganta z Państwa Środka (w tym kontekście wskazuje się na niezwykle korzystne oferty kredytowania i preferencyjnego dostępu do sprzętu). Oczywiście powyższy obraz uzupełnić należy o amerykańską silną globalną presję na całkowite wykluczenie Huawei z możliwości tworzenia infrastruktury 5G.

Ilustracją dylematu „zysk czy bezpieczeństwo” jest decyzja władz Wielkiej Brytanii z początku listopada tego roku, by rozstrzygnięcie w sprawie dopuszczenia urządzeń Huawei do budowy sieci 5G zostało przełożone na okres po wyborach 12 grudnia. W istocie jednak, zgodnie z doniesieniami medialnymi, jest to najprawdopodobniej tylko odroczenie podjętej już przez gabinet Borisa Johnsona decyzji o wykorzystaniu rozwiązań chińskiego producenta w warstwach sieci, które nie mają strategicznego znaczenia dla bezpieczeństwa. Nie jest jednak jasne, o które elementy infrastruktury miałoby chodzić. Jeśli Londyn ostatecznie przyjmie takie rozwiązanie, jego rezultaty będą trudne do przewidzenia, zapewne ucierpi na tym współpraca wywiadowcza z USA w ramach Sojuszu Pięciorga Oczu (współpracy pomiędzy wywiadami USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Nowej Zelandii i Australii). Co więcej, pod koniec listopada prezydent Francji Emmanuel Macron publiczne oświadczył, że nie chce wykluczać żadnego z dostawców infrastruktury sieci 5G. Z kolei Angela Merkel zaproponowała powołanie ogólnoeuropejskiej instytucji, której zadaniem byłoby certyfikowanie pod kątem bezpieczeństwa sprzętu wykorzystywanego do budowy sieci telekomunikacyjnych. Widać wyraźnie chęć przywódców największych europejskich gospodarek do powiększenia konkurencyjności poprzez przynajmniej formalne dopuszczenie chińskich podmiotów do przetargów.

Wykorzystywanie sprzętu produkcji Huawei wskazywane jest przez Waszyngton jako rozwiązanie zagrażające bezpieczeństwu przekazywania informacji. Amerykanie z tego powodu naciskają na sojuszników, by ci nie dopuszczali do swoich rynków telekomunikacyjnych podmiotów z Państwa Środka (chodzi głównie o Huawei i ZTE), argumentując, iż ich struktura właścicielska nie jest transparentna, a przepisy chińskiego prawa powodują, że Komunistyczna Partia Chin może zażądać od chińskich podmiotów gospodarczych informacji, które uzna za ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa (oczywiście powszechnie wiadomo, że USA identycznej uległości wymaga od własnych technologicznych championów). Należy jednak wskazać, że z perspektywy konkurencyjności trudno zaakceptować duopol dwóch europejskich dostawców rozwiązań z zakresu 5G (Nokia i Ericsson), dla których chińscy producenci stanowią naturalną konkurencję. Dodatkowo pikanterii rywalizacji o kontrakty na 5G dodaje fakt, że Ericsson będzie musiał zapłacić ok. 1 mld dolarów w ramach porozumienia zawartego z rządem USA za zamknięcie śledztwa dotyczącego domniemanej korupcji, której przedstawiciele tej firmy dopuścić się mieli w sześciu krajach.

Osobną kwestią jest model biznesowy dotyczący indywidualnych odbiorców usług. W pełni funkcjonalna sieć 5G zapewne najpierw będzie oferowana klientom biznesowym i będzie tworzona na obszarach największych aglomeracji. Potwierdzać to może fakt, że samodzielnie operatorzy pierwsze wdrożenia będą realizować na pasmie 3,4-3,8 Ghz, które oferuje wysokie transfery przy umiarkowanym zasięgu, co oznacza, że sieć 5G będzie rozwijać się wyspowo, w kolejnych miastach. W Polsce mamy konkurencyjny rynek telekomunikacyjny – nad Wisłą o klienta walczy czterech operatorów, przez co możemy się w Europie cieszyć jednymi z najniższych cen usług. Co więcej, polski konsument jest przyzwyczajony do trendu, w którym transfer danych i zakres usług nieustannie rosną, a cena za nie stale maleje. W kontekście rentowności sieci 5G, będzie to stanowić poważne wyzwanie dla budowy efektywnych modeli biznesowych. Jak wspominano, ich rentowność będzie uzależniona od kosztów rozbudowy lub budowy nowej infrastruktury oraz kosztów licencji na pasma przeznczone na 5G.

Gra w 5G

Tak więc o ile łatwo dowieść, że żadnego państwa nie stać na przegraną w technologicznym wyścigu, a zwłaszcza w rywalizacji o wdrożenie technologii 5G, to znacznie trudniej już określić warunki wygranej. W procesie wprowadzania nowych technologii, w szczególności teleinformatycznych, ścierają się ze sobą odmienne logiki działania kluczowych aktorów zaangażowanych w proces ich wdrażania. Rządy państw koncentrują się na kwestiach bezpieczeństwa, podczas gdy ponadnarodowe organizacje skupiają się na generowaniu zysku. Dla USA, globalnego mocarstwa, sukcesem będzie zablokowanie wdrożeń tej technologii w oparciu o chińskie rozwiązania. Dla państw „średnich” będzie to zagwarantowanie rozwoju własnej gospodarki, co może oznaczać akceptację dla chińskich rozwiązań. Dla Chin, rosnącej potęgi, sukcesem zapewne będzie uzależnienie innych państw od własnych rozwiązań technologicznych. Z drugiej strony na rynku obecnych jest tylko kilku producentów zdolnych dostarczyć kompleksowe rozwiązania z zakresu 5G, a tym samym kwestie konkurencji mogą stać się problematyczne – wykluczenie chińskich podmiotów tę konkurencję ogranicza. W tle tej rywalizacji toczy się również gra o przyszły kształt Internetu: czy będzie on przypominać obecnie znany nam otwarty model, czy będzie to sieć powiązanych ze sobą „narodowych internetów” (tzw. bałkanizacja). Państwo Środka ze swoimi rozwiązaniami zdaje się sprzyjać tej drugiej opcji.

Technologiczna zimna wojna trwa w najlepsze i trudno jeszcze wskazać zwycięzcę tej rywalizacji

Technologiczna zimna wojna trwa w najlepsze i trudno jeszcze wskazać zwycięzcę tej rywalizacji. Po tym, jak w maju w USA zakazano amerykańskim firmom sprzedaży sprzętu wysokich technologii do Chin (w tym komponentów dla Huawei i 46 powiązanych z nim podmiotów), przyszła chińska odpowiedź. Jak bowiem donosił na początku grudnia „Financial Times”, władze w Pekinie wydały polecenie, by w ciągu trzech lat ze wszystkich państwowych urzędów zniknął sprzęt teleinformatyczny obcej produkcji. O tym, że USA nie jest skazane na sukces w rywalizacji technologicznej z Chinami mogą świadczyć wyniki handlowe Huawei w trzecim kwartale 2019 roku, który zanotował kolejny wzrost udziału w globalnym rynku smartfonów (do 18%), mogąc pochwalić się drugim miejscem wśród największych producentów tego sprzętu. Największy udział w rynku posiada Samsung (21%), trzeci jest Apple (12%). A według doniesień „Wall Street Journal” z początku grudnia tego roku, najnowszy model flagowego smartfon chińskiego giganta nie będzie wykorzystywać żadnych fizycznych komponentów produkowanych w USA (podzespoły dostarczane do tej pory przez amerykańskie Qorvo, Skyworks i Broadcom zostały zastąpione chińskimi Hisense oraz produkowanymi przez japońską Muratę). Co więcej, nowy flagowiec ma posiadać na swoim pokładzie baterię wykorzystującą grafen. Również na „froncie” 5G chiński potentat dobrze sobie radzi. Choć trudno o potwierdzone dane, to Huawei chwali się podpisaniem do grudnia 2019 roku 60 umów na wdrażanie sieci 5G na całym świecie (28 kontraktów w Europie), co jest wynikiem gorszym od Ericssona z aż 76 kontraktami i lepszym od Nokii, która podpisała 50 umów. Widać, jednak że Chiny pokonać się w tej rywalizacji łatwo nie dadzą.

Partnerem bloku jest Orange Polska

Dr Błażej Sajduk - politolog i historyk myśli politycznej, adiunkt w Zakładzie Myśli Politycznej Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ, senator UJ. W latach 2010–2017 prorektor Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. J. Tischnera. Uczestnik licznych kursów z zakresu zarządzania i biznesu (m.in. w: Zeppelin Universität, Ivey Business School) i szkoleń poświęconych militarnym aspektom wykorzystania nowoczesnych technologii (m.in. prowadzonych przez Joint Special Operations University). Ekspert ds. bezpieczeństwa i edukacji Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego oraz współpracownik Nowej Konfederacji. Zainteresowania badawcze: wymiary etyczny i społeczny wykorzystania najnowszych technologii, analiza polityczna oraz filozofia polityki. Autor monografii oraz kilkudziesięciu opracowań, artykułów naukowych i popularnonaukowych z zakresu współczesnej politologii i stosunków międzynarodowych oraz dydaktyki akademickiej i polskiej myśli politycznej. Opublikował m.in. jako współautor (z Rafałem Matyją): Wybory 2014–2015 a przemiany elit politycznych Trzeciej Rzeczypospolitej (2017); e-książkę: Nowoczesna dydaktyka akademicka. Kto kogo uczy? http://dydaktyka-akademicka.pl/ (2014); Socjologię tłumu, psychologię narodów i historiozofię w myśli społeczno-politycznej Jana Karola Kochanowskiego (2011).

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz