Erotyczne przemeblowanie umysłu

Pornografia, Tinder, internetowe kamery — to wszystko fast foodowe lekarstwa na relacyjny i seksualny głód; logiczny wynik naszego trybu życia
Rewolucja seksualna lat 60. przyniosła nadzieje na satysfakcjonujące życie seksualne. Ostatnie badania wskazują jednak, że w świecie zachodnim, w tym w Polsce, seksu się coraz mniej uprawia i jest on coraz mniej satysfakcjonujący. Co poszło nie tak? Przyczyn jest kilka i działają jednocześnie. Z jednej strony pracujemy zbyt dużo, nie możemy skoncentrować się na relacjach; jesteśmy po prostu wprzęgnięci w system, w którym nasza wartość zależy od tego, ile wyprodukujemy. Z drugiej strony cieszymy się urokami zachodniego indywidualizmu, który ma niewątpliwie mnóstwo zalet, ale ma też ciemne strony — nie umiemy już myśleć o sobie jako o części związku, rodziny czy relacji. Prawda jest taka, że aby uprawiać seks, trzeba się z drugim człowiekiem spotkać, najlepiej niepobieżnie – trzeba tego...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Załóż konto
ukończyła MISH na Uniwersytecie Warszawskim, uczęszczała do European College of Liberal Arts. Doktorat z filozofii napisała na Boston University. Wykładała filozofię na Northeastern University i Uniwersytecie Warszawskim. Publicystka Dziennika Gazety Prawnej i Pisma.
główny ekspert do spraw społecznych Nowej Konfederacji, socjolog, publicysta (m.in. "Więź", "Tygodnik Powszechny"), współwłaściciel Centrum Rozwoju Społeczno-Gospodarczego, współpracownik Centrum Wyzwań Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, Fundacji Pole Dialogu i Ośrodka Ewaluacji. Główne obszary jego zainteresowań to rozwój lokalny i regionalny, kultura, społeczeństwo obywatelskie i rynek pracy. Autor i współautor wielu publikacji, np. "Pomysłowość miejska. Studium trajektorii realizacji oddolnych inicjatyw mieszkańców Warszawy"(Fundacja Pole Dialogu 2017). Autor powieści biograficznej "G.K.Chesterton", eSPe 2013).

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Erotyczne przemeblowanie umysłu”

  1. Krzysztof82 pisze:

    Nie mamy czasu na związki i miłość bo jesteśmy zapracowani? Poświęcanie ogromu czasu na rozrywkę online chyba świadczy o czymś przeciwnym. Przeliczając okres spędzany w ciągu miesiąca przed komputerem czy smartfonem przez wielu współczesnych (nie tylko młodych) ludzi zebrałby się dobry etat. I czy pokolenia żyjące przed nami faktycznie były mniej zapracowane? Jeszcze nasi rodzice i dziadkowie pracowali niekiedy po 12-14 godzin dziennie w przemyśle (w tym soboty), a na wsi znój wokół gospodarstwa trwał praktycznie od świtu do zmierzchu. Ale nikt nie doszukiwał się wśród nich “kryzysów” emocjonalnych. Jeżeli mówimy o destrukcyjnym wpływie tzw. rewolucji seksualnej na współczesne społeczeństwa zachodnie to w pierwszej kolejności wyłania się z niej egoizm niszczący relacje międzyludzkie. Sprzyja mu nie tyle brak wolnego czasu tylko jego nadmiar przerywany pracą i życiem, w których współcześni widzą znaczniej mniej sensu, niż ich poprzednicy. Rynek wkroczył tutaj jako fałszywy substytut tej emocjonalnej i duchowej pustki wypełniając ludzką egzystencję konsumpcyjną pseudokulturą, w której człowiek nabrał znaczenia merkantylnego. Stał się towarem do wyboru i wymiany jak ciasteczka czy spodnie w supermarkecie, a w końcu wirtualny partner seksualny. W takich warunkach trudno oczekiwać budowania przez ludzi trwałych związków, które oparte muszą być nie tylko na miłości, ale na zaufaniu, szacunku, cierpliwości, poświęceniu czy odpowiedzialności. Tymczasem współczesny świat kultury masowej zbudowany został na całkowitej opozycji wobec tych wartości. Niestety, szkoła to bardzo wadliwa instytucja, która od lat zawodzi nawet na etapie podstawy edukacyjnej, stąd trudno spodziewać się po niej pomyślnej roli wychowawczej. Wręcz przeciwnie, to właśnie w szkole dochodzi najczęściej do ukształtowania obywatela-konsumenta, pozbawionego zdolności do samodzielnej refleksji, wyobraźni czy odpowiedzialności. Jedyną społeczną komórką zdolną do wychowania człowieka i nauczenia go życia może być rodzina. Niestety, pada ona ostatnią ofiarą dekad inżynierii społecznej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz