Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Dzięki decentralizacji inna polityka będzie możliwa

Jak burmistrz nie klamkuje o rządowe dofinansowanie, to z własnych środków może wyremontować chodnik, bo już nie własną ulicę. Decentralizacja umożliwi zauważenie, że poza metropoliami jest jakaś Polska
Jaka diagnoza stoi za projektem „Zdecentralizowana RP”? W przekonaniu twórców projektu, myślenie o Polsce ma charakter bardzo centralistyczny, co (i tu krótki przypis historyczny) odziedziczyliśmy trochę po komunizmie, i trochę po II RP. Po zaborach, w kodzie genetycznym urzędników i polityków istniało przekonanie, że to co odmienne, niestandardowe, niespójne jest z gruntu podejrzane. Jednym z większych sukcesów komunistów w ich własnych oczach (ale też w oczach wielu Polaków) było stworzenie jednolitego państwa, jednolitego narodu, wyeliminowanie różnic. Po roku 1989 niewiele się pod tym względem zmieniło: odbudowa samorządu terytorialnego w 1990 r. nie oznaczała zgody na zróżnicowanie ścieżek rozwoju polskich gmin. W 1998 roku dyskusja o województwach zawadzała o histerię. Obawiano się podziału Polski na małe i słabe landy, które później...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Zarejestruj się
Współpracownik „Nowej Konfederacji”, profesor administracji i polityk publicznych Akademii Ignatianum w Krakowie, ekspert ds. ustroju. Współpracownik Ośrodka Myśli Politycznej w Krakowie, wcześniej pracował między innymi w Instytucie Studiów Politycznych PAN, WSB-NLU wNowym Sączu i Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. W latach 90. współpracował z Michałem Kuleszą przy reformie ustrojowej 1998 r., był dyrektorem Fundacji Grupa Windsor, speech-writerem Prezydenta Krakowa i redaktorem „Kwartalnika Konserwatywnego”. Współpracownik Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Autor dwóch monografii („Słabe państwo” i „Demokracja nieformalna. Konstytucjonalizm i rzeczywiste reguły polityki w Europie Środkowej po 1989 r.”) oraz licznych artykułów naukowych i publicystycznych (m. in. w „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, „Tygodniku Powszechnym”, „Znaku”, „Nowym Państwie”).
Członek zespołu Nowej Konfederacji. Zawodowo zajmuje się public relations, public affairs, media relations, fundraisingiem i koordynacją projektów. Pracowała dla agencji PR, polityków, organizacji pozarządowych i szkół językowych. Ukończyła filologię polską i nauczanie języka angielskiego na Uniwersytecie Warszawskim. Kilkukrotna medalistka Mistrzostw Polski w lekkiej atletyce.

Komentarze

10 odpowiedzi na “Dzięki decentralizacji inna polityka będzie możliwa”

  1. Realista pisze:

    Pięknie brzmi, ale decentralizacja w XII w. omal się nie skończyła unicestwieniem Polski. Teraz nie będzie inaczej. No chyba, że się to komuś podoba.

  2. martin pisze:

    Utozsamianie decentralizacji z rozwojem regionalnym nie da sie obronic, glownie dlatego, ze regiony nie sa w polsce dobrze ugruntowane. wiadomo, ze podkarpacie rozni sie od wielkopolski, ale to wlasciwie tyle. poza tym, w polsce glownym wyznacznikiem roznic spolecznych jest liczba mieszkancow miasta w ktorym sie mieszka. poznaniak ma wiecej wspolnego z gdanszczaninem niz z chlopem ze wsi 50 km od poznania

  3. Daras pisze:

    Czytanie tego tekstu sprawia ból. I zdziwienie, że to nowa konfederacja … Właściwie z każdym akapitem trzeba by obszernie polemizować. Podstawowym błędem, (poza lekceważeniem oczywistego osłabienia Polski w przypadku realizacji tych wizji), jest założenie, że władza na szczeblu wojewódzkim jest czymś z założenia lepszym niż na szczeblu centralnym. Nawet skromne doświadczenie życiowe (poza akademickim mędrkowaniem) pokazuje, że tak nie jest. Kolesiostwo, nepotyzm, łapówkarstwo, hipokryzja, urzędnicza nieporadność biją w samorządach rekordy. Samorządy funkcjonują jak mafie kontrolujące lokalne media, biznes, edukację, a nawet sądownictwo. Są pozbawione jakiegokolwiek instynktu państwowego. Długoterminowe dobro mieszkańców nie ma znaczenia. Najważniejsze jest dobro deweloperów (bo mają pieniądze a lokalne władze moc decydowania o planie zagospodarowania), “inwestorów” (można im oddać za psi grosz nawet monopolistyczne spółki komunalne jeśli burmistrz bądź prezydent miasta dostanie dobrze płatne miejsce w zarządzie – niemieccy “inwestorzy” są tu mistrzami na terenach Polski Zachodniej i na Pomorzu) i wydawanie pieniędzy “z unii”. Oczywiście są wyjątki. Ale to tylko wyjątki.
    Dotąd myślałem, że ta niemoc w tworzeniu państwowych instytucji po 1989 roku to była zwykła nieporadność, brak świadomości tego co ważne, ale teraz zaczynam sądzić, że to była część planu, którego zwieńczeniem ma być ostateczna dezintegracja Kraju.

  4. michnik pisze:

    Dziennikarz wyborczej mówi o tym jak to decentralizacja rozwiąże wszystkie problemy. Oczywiście nie rozwiąże żadnych a jedyne co spowoduje to rozpuszczenie się Polski w strukturach UE i wygodny rynek zbytu dla Niemca, bo to oznacza brak centralizacji dla naszego położenia

  5. Polak pisze:

    Zdecentralizowane są państwa, które powstały w drodze federacji i którym nie zagraża zewnętrzna kolonizacja. Polska tych warunków nie spełnia. Decentralizacja to koniec Polski.

  6. Zwykły Polak pisze:

    Niestety, także uważam ową mityczną decentralizację za wielkie zagrożenie dla rozwoju Polski. W dzisiejszej sytuacji politycznej to będzie faktycznie “dzielnicowe” rozdrobnienie, a nie szansa na rozwój. A nasi sąsiedzi z obu stron – już zapewne czekają na to, by jak najszybciej z tego tortu – coś uszczknąć dla siebie. Już bez żadnych krępacji. I bez oporu praktycznie.
    Jeśli decentralizacja, to tylko częściowa i stopniowa. Zaplanowana i kontrolowana tak, by nie spowodowało to rozbicia spójności państwa.

  7. Mściwój pisze:

    “niewiele jest miejsc, o których można powiedzieć, że decentralizacja czemuś zaszkodziła”
    Przepis na Jugosławię nad Wisłą. Albo na Donbas.
    Już widzę jak województwa POwskie proszą carycę Katarz .. pardon, kanclerza Niemiec o protekcję i ochronę.
    W polskiej historii decentralizacja była ZAWSZE problemem. ZAWSZE. Polska pod koniec XVIII wieku była doskonale zdecentralizowana. Podobnie po zaborach, gdy głównym wyzwaniem było połączenie dzielnic w jeden organizm, ujednolicenie instytucji, budowa połączeń komunikacyjnych. Czy byłaby szansa na zbudowanie Gdyni i COP bez silnej władzy centralnej? O rozbiciu dzielnicowym, po którym nigdy w pełni się nie podnieśliśmy (Śląsk, pomorze środkowe i zachodnie, zachodnia Wielkopolska, przepadły na 600 lat – wróciły do Polski dopiero po Hitlerze), nie wspominając. Decentralizacja to koniec Polski jako suwerennego bytu.

  8. taka prawda pisze:

    Niektórzy samorządowcy pełnią swoje urzędy dłużej niż Putin czy Łukaszenko. To jest systemowa patologia.

    Korupcja to przede wszystkim problem lokalny, funkcjonują układy, kliki, które opanowały dany obszar i kompletnie go zdominowały.

    Tzw. decentralizacja tylko pogłębi patologie. Celem jest osłabienie państwa.

    Obrazu dopełnia centralizacja, do której prą elity UE. Z jednej strony mamy demontaż państwa pod hasłem decentralizacji, z drugiej strony centralizację władzy nad obszarem UE w Brukseli.

  9. Mieszkaniec miast pisze:

    Zgadzam się z komentarzem od DARASa. Mieszkałem na dłużej w pięciu miastach i miasteczkach i pozytywnie oceniam tylko jeden samorząd. Jeśli jakaś gmina się rozwija, to zazwyczaj jest to dodatkowy bonus do rozwoju lokalnych układów i grup interesu.

  10. architekt w Australii pisze:

    Najgorsza a tym całym pomyśle jest sama nazwa u wielu od razu wywołująca histerię, przynajmniej w komentarzach. Sam pomysł przekazania większej kontroli samorządom nad szeroko pojętą lokalną infrastrukturą wydaje się słuszny. Zwłaszcza że samorządowcy są rozliczani ze swoich decyzji przez wyborców, w przeciwieństwie do urzędników rządu centralnego. Uwarzam jednak, że powinny mieć jak namniej uprawnień legislacyjnych poza tymi dotyczącymi planowania przestrzennego.
    Zreszą jednym z największych problemów Polski jest brak spójnego planowania przestrzennego, zhierarchizowanego: centralny-wojewódzki-gminny.
    Brak miejscowych planów nie dość, że prowadzi do potężnego chaosu i marnowania zasobów to jeszcze potężnie stymuluje korupcję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz