Dokąd zmierza polityka obronna UE? Analiza geoekonomiczna

Celem wspólnej polityki obronnej UE jest stworzenie osobnego bieguna europejskiego w polityce światowej, a zwłaszcza niezależność strategiczna od USA, co może w perspektywie strategicznej osłabiać spójność Zachodu

Streszczenie analizy prof. Tomasza Grzegorza Grosse
dla „Nowej Konfederacji”

  • Czemu służy Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obrony UE? Kto rozdaje karty w europejskiej polityce obronnej? W jakim kierunku zmierza WPBiO? Czy to kierunek korzystny dla Polski? Na te pytania odpowiada analiza profesora Tomasza Grzegorza Grosse z Uniwersytetu Warszawskiego.
  • Główną rolę polityczną w systemie obronności unijnej pełnią największe państwa członkowskie, przede wszystkim Francja i Niemcy.
  • Próba przyspieszenia postępów w polityce obronnej może prowadzić do podporządkowania polityki europejskiej strategicznym interesom dwóch największych państw członkowskich
  • Dawniej istotną rolę pełniła też Wielka Brytania, jednak była bardziej nastawiona na współpracę z USA.
  • Relacje UE z NATO są obecnie w stanie „strategicznego paraliżu”; miejsce dawnej współpracy zajmuje rywalizacja.
  • Istotnym celem wspólnej polityki obrony jest stworzenie osobnego bieguna europejskiego w polityce światowej, a zwłaszcza niezależność strategiczna od USA, co może w perspektywie strategicznej osłabiać spójność Zachodu.
  • Do innych celów należą:
    • Pogłębianie integracji europejskiej (jednak zgodnie z preferencjami największych państw członkowskich);
    • Normalizowanie relacji francusko-niemieckich, zwłaszcza gdy kraje te nie mogą zgodzić się na innych polach (np. gospodarczym)
  • Ważnym celem gospodarczym wspólnej polityki obronnej jest wsparcie najsilniejszych korporacji zbrojeniowych w Europie i ograniczenie dostępu do rynku największym konkurentom spoza UE (dziś także firmom brytyjskim).
  • Na legislacji WPBiO tracą importerzy broni (np. Polska, Grecja czy Czechy)
  • KE wszczęła szereg postępowań przed Trybunałem Sprawiedliwości UE przeciwko państwom, które nie respektowały jej „dobrowolnych” wytycznych (m.in. wobec Grecji, Czech, Polski, Słowenii, Holandii)
  • System geoekonomiczny wspólnej obrony coraz częściej zarządzany jest wspólnotowo, a nie międzyrządowo – rośnie znaczenie roli Komisji Europejskiej i Trybunału Sprawiedliwości UE, maleje znaczenie poszczególnych państw.
  • Casus Szwecji: osłabienie własnego przemysłu zbrojeniowego na rzecz współpracy międzynarodowej doprowadziło do osłabienia jej potencjału i szukania wsparcia u innych partnerów, przede wszystkim w NATO

Przeczytaj całą analizę

Współpracownik „Nowej Konfederacji”, socjolog, politolog i historyk. Jest profesorem na Uniwersytecie Warszawskim. Ekspertem Instytutu Sobieskiego i Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w analizie polityk gospodarczych w UE i w państwach członkowskich, a także w zarządzaniu publicznym. Ostatnio opublikował „W objęciach europeizacji” (ISP PAN, Warszawa 2012) oraz zredagował książkę „Między polityką a rynkiem. Kryzys Unii Europejskiej w analizie ekonomistów i politologów” (Uczelnia Łazarskiego, Warszawa 2013).

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Dokąd zmierza polityka obronna UE? Analiza geoekonomiczna”

  1. Marek Nastkiewicz pisze:

    Czytając tą analizę mam wrażenie że czytam tekst amerykańskiego lobbysty. Skupia się głównie na przemyśle zbrojeniowym i można ja podsumować: Europa stara się uniezależnić od USA, to źle, zwłaszcza dla takich krajów jak Polska bo oznacza dominację Niemiec i Francji, ograniczanie offsetu i ogólne problemy dla rodzimych zbrojeniówek innych krajów (jest to napisane mniej dobitnie ale moim zdaniem taki jest wniosek). A jak to wygląda w rzeczywistości wystarczy popatrzeć na Polskę. Choćby zakup śmigłowców ciągnący się od czasów PO. Warunek Polski: serwisowanie śmigłowców w polskich zakładach w Łodzi. Producenci europejscy nie mieli z tym problemu ale amerykański już tak. Efekt: AW101 serwisowany w Łodzi i Black Hawk bez żadnego offsetu. Inne zakupy w USA: F-16 (najmniejszy offset ze wszystkich oferentów), HIMARS (zero współpracy z polskim przemysłem, wszystko z półki z USA). Jedynie dla Wisły wynegocjowano jakiś offset – choć dużo mniejszy niż zakładano (ani współpracy w zakresie radarów, ani produkcji w Polsce rakiet Skyceptor). A jak wygląda współpraca z firmami europejskimi: Rosomak (produkowany na licencji w Polsce, modyfikowany i rozwijany przez nas), Feniks (rakieta używana w Langustach produkowana w Polsce, powstała we współpracy z Francuzami), budowa okrętu rozpoznania radioelektornicznego dla marynarki szwedzkiej wspólnie przez stocznie polską i szwedzką, modernizacja Leoparda przez polskie zakłady we współpracy z firmą niemiecką. Jak widać dla europejskich firm jesteśmy partnerem do współpracy a dla firm amerykańskich rynkiem zbytu od współpracy z którym uciekają się jak tylko mogą. I trudno się dziwić, amerykańskie firmy za którymi stoi amerykański rząd (jak by nie było rząd największego światowego mocarstwa) czują się bardzo pewnie i nie mają specjalnej ochoty do współpracy.
    Problemem dla polskiej zbrojeniówki nie jest przemysł europejski czy UE ale zakup broni w USA na takich warunkach jak HIMARS.
    Chwalony przez Autora (nie wprost ale tak między wierszami) model szwedzki z duża niezależnością w epoce bardzo skomplikowanej i drogiej w opracowaniu broni się nie sprawdzi. Model produkcji „każdy sobie rzepkę skrobie” skończy się z tym, ze nikt nie będzie w stanie opracować żadnej bardziej skomplikowanej broni. Efekt to produkcja u siebie prostszych rodzajów uzbrojenia i zakup całej reszty za granica – czyli w praktyce w USA. Nawet chcący być mocno niezależni Francuzi to zrozumieli. Jeżeli kraje europejskie chcą posiadać nowoczesny, innowacyjny przemysł zbrojeniowy – a powinny chcieć choćby dlatego ze to motor rozwoju – to poszczególne państwa muszą ze sobą współpracować. Najlepiej w ramach istniejącej już w Europie strukturze służącej współpracy czyli Unii Europejskiej. Nie mówię, że ta współpraca jest taka cacy i super ale w tą stronę trzeba iść. A my powinniśmy postawić w pierwszym rzędzie na współprace z krajami takimi jak Szwecja – posiadającymi nowoczesne technologie ale nie na tyle bogatymi i silnymi na świecie żeby nie mieć chęci do współpracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz