Dokąd zmierza polityka obronna UE? Analiza geoekonomiczna

Celem wspólnej polityki obronnej UE jest stworzenie osobnego bieguna europejskiego w polityce światowej, a zwłaszcza niezależność strategiczna od USA, co może w perspektywie strategicznej osłabiać spójność Zachodu
Streszczenie analizy prof. Tomasza Grzegorza Grosse dla „Nowej Konfederacji” Czemu służy Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obrony UE? Kto rozdaje karty w europejskiej polityce obronnej? W jakim kierunku zmierza WPBiO? Czy to kierunek korzystny dla Polski? Na te pytania odpowiada analiza profesora Tomasza Grzegorza Grosse z Uniwersytetu Warszawskiego. Główną rolę polityczną w systemie obronności unijnej pełnią największe państwa członkowskie, przede wszystkim Francja i Niemcy. Próba przyspieszenia postępów w polityce obronnej może prowadzić do podporządkowania polityki europejskiej strategicznym interesom dwóch największych państw członkowskich Dawniej istotną rolę pełniła też Wielka Brytania, jednak była bardziej nastawiona na współpracę z USA. Relacje UE z NATO są obecnie w stanie „strategicznego paraliżu”; miejsce dawnej współpracy zajmuje rywalizacja. Istotnym celem wspólnej polityki obrony jest stworzenie osobnego bieguna...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zaloguj się Załóż konto
Współpracownik „Nowej Konfederacji”, socjolog, politolog i historyk. Jest profesorem na Uniwersytecie Warszawskim. Ekspertem Instytutu Sobieskiego i Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w analizie polityk gospodarczych w UE i w państwach członkowskich, a także w zarządzaniu publicznym. Ostatnio opublikował „W objęciach europeizacji” (ISP PAN, Warszawa 2012) oraz zredagował książkę „Między polityką a rynkiem. Kryzys Unii Europejskiej w analizie ekonomistów i politologów” (Uczelnia Łazarskiego, Warszawa 2013).

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Dokąd zmierza polityka obronna UE? Analiza geoekonomiczna”

  1. Marek Nastkiewicz pisze:

    Czytając tą analizę mam wrażenie że czytam tekst amerykańskiego lobbysty. Skupia się głównie na przemyśle zbrojeniowym i można ja podsumować: Europa stara się uniezależnić od USA, to źle, zwłaszcza dla takich krajów jak Polska bo oznacza dominację Niemiec i Francji, ograniczanie offsetu i ogólne problemy dla rodzimych zbrojeniówek innych krajów (jest to napisane mniej dobitnie ale moim zdaniem taki jest wniosek). A jak to wygląda w rzeczywistości wystarczy popatrzeć na Polskę. Choćby zakup śmigłowców ciągnący się od czasów PO. Warunek Polski: serwisowanie śmigłowców w polskich zakładach w Łodzi. Producenci europejscy nie mieli z tym problemu ale amerykański już tak. Efekt: AW101 serwisowany w Łodzi i Black Hawk bez żadnego offsetu. Inne zakupy w USA: F-16 (najmniejszy offset ze wszystkich oferentów), HIMARS (zero współpracy z polskim przemysłem, wszystko z półki z USA). Jedynie dla Wisły wynegocjowano jakiś offset – choć dużo mniejszy niż zakładano (ani współpracy w zakresie radarów, ani produkcji w Polsce rakiet Skyceptor). A jak wygląda współpraca z firmami europejskimi: Rosomak (produkowany na licencji w Polsce, modyfikowany i rozwijany przez nas), Feniks (rakieta używana w Langustach produkowana w Polsce, powstała we współpracy z Francuzami), budowa okrętu rozpoznania radioelektornicznego dla marynarki szwedzkiej wspólnie przez stocznie polską i szwedzką, modernizacja Leoparda przez polskie zakłady we współpracy z firmą niemiecką. Jak widać dla europejskich firm jesteśmy partnerem do współpracy a dla firm amerykańskich rynkiem zbytu od współpracy z którym uciekają się jak tylko mogą. I trudno się dziwić, amerykańskie firmy za którymi stoi amerykański rząd (jak by nie było rząd największego światowego mocarstwa) czują się bardzo pewnie i nie mają specjalnej ochoty do współpracy.
    Problemem dla polskiej zbrojeniówki nie jest przemysł europejski czy UE ale zakup broni w USA na takich warunkach jak HIMARS.
    Chwalony przez Autora (nie wprost ale tak między wierszami) model szwedzki z duża niezależnością w epoce bardzo skomplikowanej i drogiej w opracowaniu broni się nie sprawdzi. Model produkcji “każdy sobie rzepkę skrobie” skończy się z tym, ze nikt nie będzie w stanie opracować żadnej bardziej skomplikowanej broni. Efekt to produkcja u siebie prostszych rodzajów uzbrojenia i zakup całej reszty za granica – czyli w praktyce w USA. Nawet chcący być mocno niezależni Francuzi to zrozumieli. Jeżeli kraje europejskie chcą posiadać nowoczesny, innowacyjny przemysł zbrojeniowy – a powinny chcieć choćby dlatego ze to motor rozwoju – to poszczególne państwa muszą ze sobą współpracować. Najlepiej w ramach istniejącej już w Europie strukturze służącej współpracy czyli Unii Europejskiej. Nie mówię, że ta współpraca jest taka cacy i super ale w tą stronę trzeba iść. A my powinniśmy postawić w pierwszym rzędzie na współprace z krajami takimi jak Szwecja – posiadającymi nowoczesne technologie ale nie na tyle bogatymi i silnymi na świecie żeby nie mieć chęci do współpracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz