Newsletter

Czy kapitalizm państwowy ma przyszłość?

Kapitalizm państwowy, znany z Chin, jest skuteczniejszy niż socjalizm. Jednak gdyby próbowano wprowadzić go w Polsce, skończyłoby się to marnotrawstwem, korupcją i odejściem od liberalnej demokracji

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Sekwencja wydarzeń, w pewnym uproszczeniu, była taka: kryzys finansowy lat 2007-2009 zanegował dotychczasowy ład kapitalistyczny, przez 30 wcześniejszych lat będący źródłem postępu i dostatku w całym świecie. W wielu krajach, zarówno wysoko rozwiniętych, jak i aspirujących do dobrobytu, towarzyszyła temu deprecjacja klasy średniej, wywołana zmianami technologicznymi i relatywnie niesprawiedliwym podziałem tworzonego bogactwa. W konsekwencji dość powszechne stały się postawy antyglobalizacyjne i populistyczne. Politycy z różnych opcji z ochotą zaczęli kanalizować te nastroje. Pojawiła się ideologia, a potem praktyka polityczna nowego nacjonalizmu, podsycająca nastroje ksenofobiczne, szukająca całego zła tego świata w działaniu „obcych” ‒ z jednej uchodźców czy imigrantów, a z drugiej – łupieżczych rynków finansowych i transnarodowych korporacji.

Demagogiczni politycy szybko zrozumieli, że odpowiedzią na populistyczne i nacjonalistyczne nastroje społeczeństw może być jedynie opiekuńczy interwencjonizm państwowy, obiecujący w niespokojnych czasach złudne poczucie bezpieczeństwa

Kapitalizm państwowy odtrutką na kryzys?

W gospodarce odpowiedzią na tę nową sytuację było zanegowanie wartości rynku, globalnego handlu i kapitału zagranicznego, a jednocześnie wzrost zakresu działań protekcjonistycznych i etatystycznych na poziomie poszczególnych państw. Demagogiczni politycy szybko zrozumieli, że odpowiedzią na populistyczne i nacjonalistyczne nastroje społeczeństw może być jedynie opiekuńczy interwencjonizm państwowy, obiecujący w niespokojnych czasach złudne poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego i społecznego. Sprzyjał temu przykład idący z Chin ‒ jedynego dużego kraju, który nie tylko nie odczuł skutków kryzysu sprzed 10 laty, ale rozwijał się cały czas w nadzwyczajnym, z punktu widzenia Zachodu, tempie, stając się potęgą gospodarczą i technologiczną, a także drugim po Stanach Zjednoczonych mocarstwem światowym. Chiński system gospodarczy, określany od dawna jako „kapitalizm sterowany przez państwo” (state-led capitalism), a krócej – po prostu jako kapitalizm państwowy (state capitalism), zaczął być traktowany jako punkt odniesienia dla wielu populistycznych polityków z Zachodu i ‒ szczególnie ‒ Wschodu.

Kapitalizm państwowy w rozwiniętej postaci jest systemem gospodarczym, w którym funkcje państwa, w przeciwieństwie do kapitalizmu liberalnego, znacząco wykraczają poza obszary wynikające z zawodności rynku. W kapitalizmie państwowym istnieje co prawda – podobnie jak w kapitalizmie liberalnym – obszerny sektor prywatny oraz podstawowe instytucje gospodarki kapitalistycznej, jak rynek towarów, rynek kapitałowy czy wymienialny pieniądz, ale ich rola i zasady funkcjonowania są w znacznym stopniu określane arbitralnie przez państwo. Kluczowe dla kapitalizmu państwowego jest woluntarystyczne oddziaływanie państwa na gospodarkę, silne wkraczanie w sferę rynku „widzialnej ręki” państwa, to znaczy przedkładanie ‒ zarówno w założeniach (regułach) polityki gospodarczej, jak i w jej praktyce ‒ kryteriów politycznych nad ekonomicznymi czy społecznymi. Zwykle oddziaływanie to wiąże się z istnieniem dużego sektora przedsiębiorstw państwowych lub kontrolowanych przez państwo.

Kapitalizm państwowy, dzięki szerokiemu wykorzystywaniu kontrolowanych przez państwo mechanizmów rynkowych i otwarciu na świat, jest nieporównywalnie skuteczniejszy w tworzeniu bogactwa niż socjalizm

Amerykański ekonomista i politolog Ian Bremmer pisze w książce „The End of the Free Market”, że kapitalizm państwowy to system gospodarczy, w którym państwo funkcjonuje jako „wiodący aktor”, a „rządy manipulują rynkami dla celów politycznych”. Inny badacz tego systemu, Joshua Kurlantzick, stwierdza w pracy pt. „State Capitalism: How the Return of Statism is Transforming the World”, że w krajach, których ustrój gospodarczy można określić jako kapitalizm państwowy „rząd postrzega siebie jako podmiot mający do odegrania bezpośrednią rolę w zarządzaniu gospodarką i prowadzeniu [wytyczaniu kierunków rozwoju] sektora korporacyjnego”.

Kapitalizm państwowy a ustrój polityczny

Kapitalizm państwowy w pełnej postaci jest charakterystyczny dla krajów niżej rozwiniętych, w których ustrój liberalnej demokracji jest nieugruntowany, albo nawet nieobecny, zaś związki sfery polityki i gospodarki są historycznie stosunkowo ścisłe. Martin C. Spechler, Joachim Ahrens i Herman W. Hoen, autorzy „State Capitalism in Eurasia”, monografii poświęconej przemianom gospodarczym w byłych azjatyckich republikach radzieckich, określają wprost kapitalizm państwowy jako szczególnego rodzaju ład polityczno-gospodarczy „który jest charakterystyczny dla półautorytarnych (semi-authoritarian) rządów”. W Chinach, Brazylii, większości krajów Trzeciego Świata oraz dużej grupie krajów postsocjalistycznych, z Rosją na czele, nie tylko istnieje obszerny sektor przedsiębiorstw kontrolowanych przez państwo, ale bardzo często władze publiczne przy używaniu różnych narzędzi manipulują rynkami dla osiągania różnorodnych, pozaekonomicznych celów.

Ian Bremmer w pracy z 2014 r. „The New Rules of Globalization” dochodzi, zdaje się, do sedna sprawy, kiedy wyjaśnia, dlaczego kapitalizm państwowy pojawia się w krajach o niekompletnej demokracji, dlaczego – mówiąc wprost – autokratyczni przywódcy pragną kapitalizmu państwowego i go realizują: „Przywódcy (…) wiedzą z doświadczenia, że rynek ma kluczowe znaczenie dla rozwoju gospodarki i poprawy standardów życia, a zatem pomaga rządom autorytarnym lub skorumpowanym utrzymać się przy władzy. Ale zdają sobie również sprawę, że jeśli pozwolą rynkowi decydować, które firmy wygrywają, ryzykują utratę władzy politycznej, ponieważ nie będą już w stanie kontrolować (…) poziomu życia swoich obywateli”.

Kapitalizm państwowy, dzięki szerokiemu wykorzystywaniu kontrolowanych przez państwo mechanizmów rynkowych i otwarciu na świat, jest nieporównywalnie skuteczniejszy w tworzeniu bogactwa niż socjalizm. Można powiedzieć, że ograniczeniem zachłanności autorytarnych rządów i barierą oddzielającą kapitalizm państwowy od socjalizmu (pełnej dominacji państwa nad gospodarką) jest świadomość rządzących dotycząca systemowej nieefektywności tego drugiego. Mancur Olson już 20 lat temu pisał, że ludzie sprawujący władzę autorytarną troszczą się z reguły o stan gospodarki, że stabilne, trwałe autokracje (stationary bandits) są zainteresowane ciągłym wzrostem dobrobytu swoich ofiar. W tym sensie kapitalizm państwowy wcale nie musi prowadzić, przynajmniej w krótkim okresie, do destrukcji gospodarki. Anders Åslund w artykule „Kapitalizm oligarchiczny w Rosji: stagnacyjny ale stabilny” pokazuje na przykładzie Rosji, że rozwiniętemu kapitalizmowi państwowemu może towarzyszyć „znakomita polityka makroekonomiczna”.

Trzeba dodać, że kapitalizm państwowy jako zjawisko charakterystyczne dla autorytarnych lub częściowo autorytarnych systemów wiąże się najczęściej z próbami przejmowania przez państwo kontroli nad sferą wymiaru sprawiedliwości oraz ograniczaniem zakresu wolnych mediów.

Odmiany i przejawy kapitalizmu państwowego

W systemie liberalnego kapitalizmu, w którym gospodarka co do zasady funkcjonuje zgodnie z mechanizmem konkurencji, beneficjentów systemu, niezależnie od pewnych modyfikacji wywoływanych polityką społeczną, określa rynek – rynkowa wycena wartości dóbr i zasobów gospodarczych przekłada się na odpowiednie przepływy finansowe i naturalne miejsca odkładania się nadwyżki ekonomicznej. W systemie kapitalizmu państwowego jest inaczej – państwo zakłóca w tym obszarze mechanizm rynkowy, co zmienia kierunek strumieni finansowych, a w konsekwencji beneficjentami systemu stają się podmioty wskazywane przez państwo (znowu ‒ niezależnie od ingerencji ze strony polityki społecznej). Kategoria „nierynkowych beneficjentów systemu”, kreowanych przez państwo (lub grupę oligarchiczną, czy mafijną mającą faktyczną władzę w danej gospodarce) oraz związana z tym stratyfikacja korzyści ekonomicznych powstających na skutek działań państwa, a nie rynku, jest kluczowa dla zrozumienia istoty kapitalizmu państwowego jako systemu społeczno-gospodarczego i odróżnienia go od systemu kapitalizmu liberalnego (rynkowego).

Kapitalizm państwowy wiąże się najczęściej z próbami przejmowania przez państwo kontroli nad sferą wymiaru sprawiedliwości oraz ograniczaniem zakresu wolnych mediów

W tym aspekcie zjawisko kapitalizmu państwowego może przejawiać się na sześć różnych sposobów, traktowanych jako jego odmiany. Każda odmiana związana jest z odpowiednimi grupami (rodzajami) beneficjentów szczególnej aktywności państwa. Szczególnej, to znaczy nadmiernej (i najczęściej patologicznej) w odniesieniu do norm i wzorców kulturowych charakterystycznych dla systemu liberalnego kapitalizmu. Niektóre z tych odmian występują ‒ z różną intensywnością ‒ zarówno w ramach ustroju demokracji liberalnej, jak i w ustrojach autorytarnych lub quasi-autorytarnych, inne zaś są charakterystyczne jedynie dla tych drugich, co obrazuje poniższa tabela (liczba znaków „+” odpowiada intensywności występowania danej cechy, znak „-” wskazuje na brak występowania cechy).

Trzy pierwsze przejawy kapitalizmu państwowego są stosunkowo niegroźne. Pojawiają się one nie tylko w ustrojach autorytarnych, ale także w ramach rynkowego kapitalizmu typu zachodniego, choć w stosunkowo niewielkiej intensywności. Dotyczą, mówiąc ogólnie, zjawisk czerpania różnorodnych, stosunkowo niewielkich korzyści z gospodarki przez ludzi władzy lub za przyzwoleniem władzy. W literaturze ekonomicznej od dawna określane są mianem „pogoni za rentą” (rent seeking). Ich występowanie nie oznacza zmiany systemu ‒ mają raczej charakter patologii niż nowej jakości w relacjach państwo‒gospodarka.

Kapitalizm populistyczny ma miejsce, gdy beneficjentami szczególnego rodzaju oddziaływania państwa na gospodarkę, z reguły w krótkookresowej perspektywie, stają się wszyscy obywatele, a w głównej mierze grupy uboższe

Kapitalizm państwowy w pełnym tego słowa znaczeniu, jako odrębny system gospodarczy, wiąże się dopiero z trzema pozostałymi odmianami. Kapitalizm oligarchiczny oznacza sytuację, w której oligarchowie utrzymują – w przeciwieństwie do beneficjentów „kapitalizmu kolesiów” – ścisłe relacje z elitami władzy, a w niektórych krajach o słabej strukturze instytucjonalnej (jak np. na Ukrainie) mają realny, bardzo istotny wpływ na całokształt polityki gospodarczej. W najbardziej patologicznej postaci, jak to ma miejsce w Rosji czy częściowo na Węgrzech, oligarchami mogą stawać się także ‒ pośrednio, a nawet bezpośrednio ‒ członkowie elit władzy lub osoby wprost z nimi związane (rodziny, przyjaciele).

Kapitalizm populistyczny ma miejsce, gdy beneficjentami szczególnego rodzaju oddziaływania państwa na gospodarkę, z reguły w krótkookresowej perspektywie, stają się wszyscy obywatele, a w głównej mierze grupy uboższe, które albo zwykle nie głosują w wyborach parlamentarnych, albo nie mają sprecyzowanych sympatii politycznych. Celem działań państwa jest niefrasobliwa opiekuńczość, a w gruncie rzeczy pozyskanie głosów wyborczych tych właśnie grup obywateli. Zwykle działania tego rodzaju kończą się, wcześniej czy później, katastrofą gospodarczą, o czym świadczy przykład Wenezueli.

Kapitalizm nacjonalistyczny oznacza oddziaływanie państwa na gospodarkę nakierowane na długookresowy wzrost potencjału politycznego, siły militarnej lub znaczenia międzynarodowego państwa jako takiego. W tym aspekcie samo państwo można traktować jako beneficjenta kapitalizmu nacjonalistycznego. W tej odmianie kapitalizmu państwowego, której Chiny są najlepszym przykładem, rola przedsiębiorstw państwowych, szczególnie tzw. „narodowych czempionów” jest bardzo znacząca. Są one ważnymi narzędziami budowania potęgi i dumy narodowej, a także mają chronić rodzimą gospodarkę przed zakusami zagranicznego kapitału. Pełnią też rolę instrumentów polityki zagranicznej (casus rosyjskiego giganta gazowego Gazpromu, czy zależnych od państwa chińskich firm informatycznych).

Kapitalizm państwowy nad Wisłą?

Czy kapitalizm państwowy ma przyszłość? Czy może być nie tylko reakcją, ale i lekarstwem na niewątpliwe słabości dotychczasowej postaci liberalnego kapitalizmu, które objawiły się w czasie kryzysu finansowego lat 2007‒2009? Moje odpowiedź w odniesieniu do Polski jest zdecydowana ‒ nie. Co prawda pewne elementy i przejawy kapitalizmu państwowego, głównie związane z „pogonią za rentą”, można od dawna dostrzec także w państwach demokratycznych, również w Polsce (kapitalizm polityczny kapitalizm kolesiów, ostatnio także kapitalizm populistyczny). Jednak w pełnej postaci występuje on zawsze w ramach ustrojów autorytarnych lub quasi-autorytarnych. Kontrola polityków nad gospodarką jest w takim przypadku istotnym czynnikiem utrzymania władzy. Oddanie władzy opozycji w wyniku demokratycznych wyborów musiałby się wiązać z powstaniem nowej, zupełnie odmiennej grupy beneficjentów systemu.

Tak jak mrzonką były zarówno hasła budowania 30 lat w Polsce temu drugiej Japonii, jak i nieco później próby wdrożenia skandynawskiego modelu kapitalizmu, tak nie ma szans powodzenia przenoszenie do Polski zasad kapitalizmu państwowego

Tak jak mrzonką były zarówno hasła budowania 30 lat w Polsce temu drugiej Japonii, jak i nieco później próby wdrożenia skandynawskiego modelu kapitalizmu, tak nie ma szans powodzenia przenoszenie do Polski zasad kapitalizmu państwowego. Skończyłoby się to systemową nieefektywnością, marnotrawstwem, korupcją, musiałoby temu towarzyszyć odchodzenie od ustroju liberalnej demokracji. Siła kapitalizmu tkwi w tym, że jest on systemem kontekstualnym. W każdej postaci i odmianie, w każdym miejscu i czasie jest bardzo silnie determinowany przez historię, kulturę, środowisko instytucjonalne. Z tego punktu widzenia nasz nadwiślański kapitalizm, ustawiony na właściwych torach przez Mieczysława Wilczka i Leszka Balcerowicza, przy wszystkich jego wadach i słabościach, radzi sobie całkiem dobrze, lepiej, niż można się było spodziewać. Wystarczy porównać skok rozwojowy okresu transformacji Polski i krajów sąsiednich ‒ Czech, Słowacji czy Węgier. Oby tylko tego nie zepsuć.

Masz dość bzdur i propagandy?

Wspieraj niezależny i ambitny ośrodek myśli

Solennie zobowiązuję się przemyśleć czy stać mnie na wsparcie serwisu Nowa Konfederacja stałym zleceniem przelewu dowolnej kwoty

przykładowe kwoty:

  • 16 zł - latte z dodatkami w kawiarni
  • 50 zł - bilet ulgowy do teatru
  • 150 zł - bilet do opery
  • 500 zł - zostań mecenasem polskiej myśli politycznej