Jeśli chcesz przeczytać ponownie ten artykuł lub brak Ci teraz czasu aby przeczytać całość, możesz dodać go do swojej listy artykułów. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Apteka dla farmaceuty

Rząd chce uregulować rynek aptek. Jak to zazwyczaj bywa, pod szczytnymi hasłami ochrony zdrowia publicznego kryją się w nim interesy farmaceutycznych lobbystów.

Rząd chce uregulować rynek aptek. Jak to zazwyczaj bywa, pod szczytnymi hasłami ochrony zdrowia publicznego kryją się w nim interesy farmaceutycznych lobbystów.

Co zabawne, projekt nowelizacji prawa farmaceutycznego, który zdecydowanie zwiększa zakres regulacji rynku aptek, skierowany został do pierwszego czytania na posiedzenie sejmowej komisji do spraw… deregulacji. Można było więc żywić naiwną nadzieję, że nie stało się to przypadkiem, gdyż komisja  ma być w założeniu przedmurzem wolności gospodarczej, które odeprze kolejny szturm zbędnych i szkodliwych regulacji. Niestety, jeśli ktokolwiek tak myślał, szybko musiał zderzyć się z rzeczywistością, gdyż projekt został skierowany do dalszych prac. Jak widać z deregulacją jest jak z mityczną Hydrą, ledwo co wicepremier Morawiecki odciął jedną jej głowę, to na jej miejsce od razu wyrastają kolejne.

Główną ideą nowelizacji prawa farmaceutycznego jest koncepcja tzw. apteki dla farmaceuty. Zdaniem autorów projektu oddanie aptek w ręce farmaceutów ma nas ochronić przed niecnymi praktykami właścicieli aptek, takimi jak np. reklamy i niedozwolone promocje czy też wywóz leków za granicę, gdyż wykształceni, należący do samorządu zawodowego specjaliści dawać mają większą pewność etycznych zachowań od zwykłych przedsiębiorców aptecznych. Jak wielką naiwnością obarczone jest to myślenie jakoby wykształcenie i przynależność do korporacji miały gwarantować wysoki poziom etyki zawodowej najlepiej chyba pokazuje świeży przykład z życia innego z zawodów zaufania publicznego, a mianowicie warszawskich adwokatów zamieszanych w aferę reprywatyzacyjną.  Warto tu również wskazać na absurdalność wszelkich tego typu haseł, które są bardzo popularne przy praktycznie każdym rodzaju działalności gospodarczej. Wynikają one z nonsensownego przekonania jakoby głównym celem istnienia danej branży było zapewnianie miejsc pracy specjalistom z danej dziedziny,  podczas gdy w rzeczywistości zasadność istnienia poszczególnych gałęzi gospodarki i konkretnych przedsiębiorstw wynika z zaspokajania potrzeb konsumentów. Piekarnie nie istnieją po to, by dawać pracę piekarzom, tylko po to, byśmy mieli chleb. I podobnie, nieistotne jest czy apteka będzie należeć do farmaceuty, czy przedsiębiorcy nie będącego farmaceutą, istotne by zapewniała pacjentom dostęp do leków. Niestety rozwiązania proponowane w projekcie nowelizacji kierują się odwrotną logiką. Zamiast stwarzać warunki do powstania konkurencyjnego i efektywnego rynku, który jest niezbędny do tego, by ta dostępność medykamentów była jak najszersza, szczególnie dla tych, którzy najbardziej ich potrzebują, postuluje się budowę rynku uregulowanego i zmonopolizowanego. Niechybnie do takiego stanu rzeczy doprowadzi bowiem realizacja pomysłów takich jak absurdalne kryterium demograficzno-geograficzne, zgodnie z którym zasadą ma być wydawanie zezwoleń na nowe apteki tylko jednej aptece na każde 3 tysiące mieszkańców i w odległości nie mniejszej niż 500 m od siebie (chyba, że w promieniu kilometra nie ma innej apteki),  zakaz posiadania przez jeden podmiot więcej niż czterech aptek, czy też wspomniane wyżej ograniczenie możliwości prowadzenia aptek jedynie przez farmaceutów lub spółek, których farmaceuta jest wspólnikiem.  W ocenie autorów wprowadzenie ograniczeń demograficzno-geograficznych ma sprawić, że apteki będą bardziej równomiernie rozmieszczone, na czym mają skorzystać przede wszystkim tereny wiejskie. Te regulacje najbardziej uderzają jednak właśnie w prowincję. W większych miastach pacjenci ich za bardzo nie odczują, bo liczba mieszkańców jest tam na tyle duża, że aptek pozostanie całkiem sporo, natomiast np. w gminach mających mniej niż 6 tysięcy mieszkańców będzie mogła powstać tylko jedna apteka, przez co oprócz utrudnień logistycznych, szczególnie dla starszych pacjentów, tworzyć się będą lokalne monopole.

Największym beneficjentem wejścia w życie tej nowelizacji będą hurtownie apteczne, które mają dominującą pozycję na rynku, która będzie jeszcze mocniejsza przy większym rozdrobnieniu rynku detalicznego, oraz samorząd zawodowy farmaceutów

Potwierdzenie takiego właśnie wpływu regulacji na kształt rynku bez problemu znajdziemy w zagranicznych systemach prawnych. Warto w tym kontekście przywołać szczególnie dwa kraje będące doskonałymi przykładami odpowiednio zamkniętego i otwartego rynku aptecznego. Pierwszy to Węgry, gdzie postanowiono dokręcić śrubę i w efekcie dostępność i jakość usług, a także ceny koszyka produktów w aptekach pogorszyły się. A drugi to Norwegia, w której dzięki liberalizacji przepisów stało się wprost odwrotnie, czyli dostępność i jakość usług aptecznych zdecydowanie się poprawiła.

Najbardziej jednak w tym wszystkim przewrotne jest to, że wśród argumentów mających wskazywać na konieczność wprowadzenia nowych regulacji przywołuje się chęć obrony polskiego kapitału przed zagranicznymi korporacjami, podczas gdy w tej chwili 96% aptek w Polsce jest w polskich rękach. Na nowych regulacjach stracą więc przede wszystkim polscy mali i średni przedsiębiorcy farmaceutyczni. A kto zyska? Największym beneficjentem wejścia w życie tej nowelizacji będą hurtownie apteczne mające  dominującą pozycję na rynku, która będzie jeszcze mocniejsza przy większym rozdrobnieniu rynku detalicznego, oraz samorząd zawodowy farmaceutów. Rodzi to zasadne pytania (które padły również podczas dyskusji w trakcie pierwszego czytania na sejmowej komisji) o wpływ tych podmiotów na treść ustawy. Czyżby bardzo podatny na wrażliwe społecznie hasła i pomysły ręcznego sterowania rynkiem PiS dał się wkręcić farmaceutycznym lobbystom? Jeśli tak, to pozostaje mieć nadzieję, ze szybko pójdzie po rozum do głowy i projekt upadnie w toku sejmowego procesu legislacyjnego.

Prawnik, publicysta. Od 2011 roku felietonista lokalnego tygodnika „Kurier Słupecki”, pisał również dla ogólnopolskich tytułów (m.in. były felietonista ”Wprost”), współpracownik „Nowej Konfederacji”. Ukończył z wyróżnieniem kurs Polsko-Amerykańskiej Akademii Liderów. W ramach „Projektu Arizona” odbył kurs dotyczący ekonomii, polityki i historii Stanów Zjednoczonych na Arizona State University, był także stażystą w kancelarii adwokackiej w Phoenix. Od lat związany z sektorem organizacji pozarządowych, organizował lub współorganizował wiele eventów i tworzył liczne projekty ( m.in. jest jednym z pomysłodawców i twórców ogólnopolskiego projektu „Lekcje Ekonomii dla Młodzieży”). Były Prezes Stowarzyszenia KoLiber, obecnie ekspert Instytutu Przedsiębiorczości i Rozwoju, a także wykładowca Polsko-Amerykańskiej Akademii Liderów. Interesuje się myślą polityczną, prawną i ekonomiczną, historią oraz filozofią prawa i polityki.

Komentarze

3 odpowiedzi na “Apteka dla farmaceuty”

  1. adam pisze:

    Szanowny Panie Autorze. 96% aptek jest w polskich rękach na papierze. Przykładem są tutaj sieciówki, gdzie właścicielem poszczególnych aptek są na papierze Polacy, a właścicielami całej sieci Polacy już nie są. I to Ci drudzy na tych aptekach zarabiają, ci pierwsi to słupy, którzy są zwykłymi pracownikami sieci. Jeśli brakuje Panu tak elementarnej wiedzy w zakresie naszego rodzimego rynku to nie ma nawet sensu komentować wartości merytorycznej reszty artykułu.

  2. kssen pisze:

    No więc jeszcze raz w odniesieniu do postu powyżej. Cała ta ustawa ma zapobiec opanowaniu polskiego rynku przez apteki sieciowe. Nie chce dyskutować nad tym, na ile będzie skuteczna. Autorowi polecam dwa następne tematy. Pierwszy to dziwnie niechętne podejmowanie przez prokuratury spraw związanych z reeksportem leków. Drugi to zjawisko dużych upustów dawanych sieciom aptek przez samych producentów leków i następnie rozliczaniem ich ze sprzedaży. Tych patologii jest oczywiście więcej. Nie liczę na etykę korporacyjną, ale mała apteka ma mniejsze możliwości robienia przekrętów na dużą skalę.

  3. Fundamentalizm pisze:

    Jaki cel ma autor w pisaniu takiego artykułu, nie jest to analiza, nie przedstawia wskaźników, badań rynku itp a tylko bardziej okraszony w ładny słownik zbiór opini. Największym beneficjentem wg. autora beda hurtownie, a niekoniecznie. Taka reforma ma sens jezeli państwo przejmie takowe w jakis sposób, co jest spojne z wizja p. Morawieckiego. Zdecydowanie bardziej popieram w tej kwestii opinie pana Agnosiewicza, niż autora. Zauważam tez jakis kryzys ekspertów, specjalistów w dziedz. analiz, przekazywania ich społeczeństwu np na tym portalu, a cenie wielu z publikujących tu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz