Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Witamy w cyberdemokracji

Bazując na wiedzy płynącej z neuronauki oraz znając techniki odziaływania na ludzkie emocje, można wpłynąć na decyzje, które ludzie podejmują oraz na fakty, które zapamiętają

Bazując na wiedzy płynącej z neuronauki oraz znając techniki odziaływania na ludzkie emocje, można wpłynąć na decyzje, które ludzie podejmują oraz na fakty, które zapamiętają

Choć w polskich mediach pojawiły relacje dotyczące wpływu, jaki na kampanię referendalną w Wielkiej Brytanii czy wybór Donalda Trumpa miały nowoczesne technologie, to temat wydaje się na tyle istotny, że należy tym mocniej podkreślić jego dalekosiężne konsekwencje dla systemów politycznych. W obu wspomnianych przypadkach w państwach o ustrojach demokratycznych zastosowano starą ideę mikro targetingu, czyli docierania do konkretnego odbiorcy ze spersonalizowanym przekazem. Tym razem jednak stara idea została wsparta przez nowoczesne technologie tak mocno, że można już mówić o stworzeniu narzędzi wcześniej niespotykanych.Autor zdecydował się więc zwrócić uwagę czytelnika na wyzwania wynikające z wpływu nowoczesnych technologii na wyniki rywalizacji politycznej, a tym samym pośrednio na fundament bezpieczeństwa narodowego.

Konsekwencje powstania nowych narzędzi mogą być dla przyszłej rywalizacji politycznej dalekoidące. By je przybliżyć, należy pokrótce wskazać na cztery technologie, które w ostatnich latach doprowadziły do transformacji życia społecznego. W tym kontekście szczególnie istotne wydają się zmiany spowodowane gwałtownym rozwojem mediów społecznościowych, wykorzystywaniem wielkich zbiorów danych, maszynowym uczeniem się oraz ustaleniami neuronauk. Wykorzystane wszystkie razem (np. do cywilnych działań mikromarketingowych) mogą doprowadzić do najgłębszej zmiany społeczno-politycznej od czasu upadku komunizmu.

Monitorowanie aktywności użytkowników internetu pozwala ustalić wzorce ludzkich zachowań, które obserwowane są w sposób nieuczestniczący, a tym samym dostarczający wiedzę w dużej mierze autentyczną

Media społecznościowe

Do tej pory sukces wyborczy Baracka Obamy, Arabska Wiosna czy nieudany zamach stanu w Turcji były dowodami dla optymistów technologicznych na to, że media społecznościowe mogą być potężnym narzędziem wspierającym społeczeństwo w walce o swoją podmiotowość. Stały się doskonałym kanałem umożliwiającym dotarcie do bardzo szerokiej grupy ludzi. Były angażowane w dobrą sprawę – np. walkę o bardziej demokratyczny ład polityczny. Korzystanie z portali społecznościowych umożliwiło wymianę informacji między rozproszonymi jednostkami i koordynację ich działań. Ponadto różne platformy społecznościowe ułatwiły decentralizację dystrybucji treści, ale również akcje zbierania od pojedynczych darczyńców środków na wsparcie popieranej inicjatywy lub kandydata. Monitorowanie aktywności użytkowników Internetu, a w szczególności ich działań w mediach społecznościowych, pozwala ustalić wzorce ludzkich zachowań, które, co warto podkreślić, obserwowane są w sposób nieuczestniczący, tym samym dostarczający wiedzę w dużej mierze autentyczną.

Wielkie zbiory danych

Pojawienie się możliwość gromadzenia i magazynowania niewyobrażalnie dużych ilości metadanych w cyfrowej postaci, w tym dotyczących ludzkiej aktywności w sieci, pozwoliło optymalizować procesy biznesowe, ponadto umożliwiło zwiększenie skuteczności działań marketingowych. O ile do tej pory jakość badań ograniczana była wielkością badanej próby „n”, to w przyszłości możliwym będzie stosowanie próby „n” równiej „n”. Innymi słowy cała populacja, która miałaby zostać przebadana, po prostu zostanie przebadana (nie tylko jej reprezentacja). Co więcej cyfrowa archeologia dzięki „cyfrowym artefaktom” da możliwość odtwarzania (a w przypadku tajnych służb tworzenia) życiorysów osób urodzonych w ostatniej dekadzie, w tym i przyszłych polityków. Dodatkowo na naszych oczach dochodzi do kolejnej jakościowej zmiany w rozwoju tej technologii. Wielkie zbiory (meta)danych zaczynają stawać się stopniowo wielkimi zbiorami konkretnych danych – z rzeczywistości, w której gromadzone były bardzo ogólne metadane dotyczące np. różnych grup społecznych, wkraczamy w świat, gdzie dane zaczynają być personalizowane, tzn. opisują konkretne osoby i ich zachowania. Edward Snowden uświadomił już całemu światu, że wielkie zbiory danych są wykorzystywane przez agencje rządowe, a proces ten może mieć również negatywne skutki.

Uczenie maszynowe

Popularne określenie „sztuczna inteligencja” w obecnej chwili oznacza w rzeczywiści zdolność algorytmów do „uczenia się” w oparciu o duże liczby przykładów. Celem takiego procesu automatyzacji jest dostarczenie wystarczającej liczby danych (doświadczenia), by w oparciu o nie maszyna była w stanie podejmować bardziej autonomiczne działania. Przy czym słowo „maszyna” oznacza program komputerowy – algorytm odpowiedzialny za przetwarzanie zgromadzonych informacji w podstawę do działania w zmieniającym się środowisku. Praktycznym przykładem wykorzystania tej technologii są np. oprogramowania sterujące tzw. autonomicznymi samochodami czy programy sterowane głosem, przy tym rozpoznające i tłumaczące w czasie rzeczywistym mowę na inne języki. Tak funkcjonująca sztuczna inteligencja osadzona na superkomputerach dysponujących dużą mocą obliczeniową z dostępem do spersonalizowanych wielkich zbiorów danych może w przyszłości stanowić główne narzędzie diagnostyczne stosowane w marketingu.

Sztuczna inteligencja osadzona na superkomputerach dysponujących dużą mocą obliczeniową z dostępem do spersonalizowanych wielkich zbiorów danych może w przyszłości stanowić główne narzędzie diagnostyczne stosowane w marketingu

Neuronauka

Badania z zakresu kognitywistki i neurologii prowadzone przez ostatnie kilkadziesiąt lat w coraz większym stopniu pozwalają poznać mechanizmy, w oparciu o które działa ludzka pamięć oraz mechanizmy podejmowania decyzji przez jednostki, wskazując przy tym na ich czysto biologiczny wymiar. Ustalenia badaczy w coraz większym stopniu podważają m.in. dotychczasową wizję człowieka jako racjonalnej istoty oraz pośrednio ufundowanej na niej koncepcji polityczno-społecznej. Oświeceniowa metafora świata jako maszyny, zamieszkałego przez racjonalne jednostki, staje się coraz trudniejsza do utrzymania. W istocie to emocje determinują ludzkie wybory, a rolą rozumu jest głównie realizacja zamierzeń i uzasadnianie ich słuszności. Bazując na wiedzy płynącej z neuronauki oraz znając techniki odziaływania na ludzkie emocje, można wpłynąć na decyzje, które ludzie podejmują oraz na fakty, które zapamiętają.

Technologia w służbie wygranych

Media społecznościowe pozwalają ustalić, co naprawdę myślimy i kim jesteśmy. Informacje te można następnie uporządkować w wielkie zbiory spersonalizowanych danych. Uczenie maszynowe pozwala na zwiększenie prawdopodobieństwa, że zebrane informacje są prawdziwe, neuronauka pozwala na skonstruowanie komunikatu w sposób niepozwalający nam przejść obok niego obojętnie. Ze wszystkich powyższych technologii oczywiście korzystają już siły zbrojne (głównie amerykańskie), w szczególności w kontekście walki o „serca i umysły” obywateli państw, na terenie których prowadzone są działania wojenne. Wszystkie wskazane powyżej technologie potraktowane razem uświadamiają, jak dużą przewagę nad konkurentami można zyskać, dysponując zmapowanymi cechami osobowości wyborców. Rywalizacja polityczna tocząca się w takich realiach nie przypomina już znanych z przeszłości kampanii wyborczych. Dowodem zmiany może być fakt posiadania przez aktywistów popierających kandydaturę Donalda Trumpa aplikacji, która wspierała ich działania w terenie. Głównym celem programu było podpowiadanie, jakiego rodzaju argumenty przekonają wyborcę, do drzwi którego za chwilę zadzwonią. Co powiedzieć, by ich rozmówca zagłosował na ich kandydata lub by przekonać do pozostania w domu.

Czasy pełnej prywatności odeszły już do lamusa i powrót do stanu sprzed pojawienia się internetu jest już niemożliwy. W tym momencie przewagę mają kandydaci, którzy z opisanych powyżej usług skorzystali pierwsi. W przyszłości najprawdopodobniej technologia ta stanie się ogólnodostępna i powszechna, chyba że jej właściciele uznają, że powinna wspierać wyłącznie jedną stronę sporu politycznego.Tak czy inaczej może to również oznaczać zdolność do permanentnego oddziaływania na społeczeństwo w celu kształtowania oczekiwanych postaw. Wydaje się jednak, że o ile partie polityczne w liberalnych demokracjach z tą technologiczną zmianą powinny sobie poradzić, to otwarta pozostaje kwestia wykorzystania opisanych wyżej możliwości w krajach o ustrojach z tzw. kontrolowalną lub ograniczoną demokracją. Łatwość konsolidowania poparcia społecznego na pewno będzie też kuszącą możliwością dla rządów państw autorytarnych.

Snowden uświadomił całemu światu, że wielkie zbiory danych są wykorzystywane przez agencje rządowe, a proces ten może mieć również negatywne skutki

W powyższym kontekście na wspomnienie zasługują również próby przeszczepiania najnowszych wcieleń marketingu szeptanego na grunt kampanii politycznych. Zorganizowane generowanie informacji, zarówno pozytywnych na swój temat, jak i negatywnych na temat konkurentów, stanowiło do niedawna zajęcie podzlecane przez partie polityczne agencjom reklamowym, zatrudniającym bardziej lub mniej utalentowanych „trolli”. Według Roberta Gorwy, autora raportu poświęconego cyfrowej propagandzie w Polsce opublikowanego przez Oxford Internet Institute, firmy zajmujące się wywieraniem wpływu w mediach społecznościowych są w stanie utrzymywać nawet do kilkudziesięciu tysięcy unikatowych i spersonalizowanych kont w social media służących do generowania wpisów. Obecnie jednak istotnym trendem jest rozwój procesów automatycznego i interaktywnego generowania treści, których produkowanie cedowane jest na chat-boty. Na razie zadania powierzane wirtualnym maszynom są stosunkowo proste – od generowania zwykłego „hejtu” i „spamu”, po tworzenie pozytywnych komentarzy w sposób tak nieudolny i prostacki, by zniechęcić innych użytkowników do „komplementowanej” osoby.

Trend generowania informacji, również tych zupełnie nieprawdziwych, może niebawem zyskać nową dynamikę. Niedawno bowiem internet obiegła informacja o możliwości wykorzystywania uczenia maszynowego do tworzenia nowej jakości „fake newsów”. Naukowcy z University of Washington pokazali w działaniu algorytm, który na podstawie analizy obrazu z wystąpień Baracka Obamy nauczył się jego mimiki, dzięki czemu możliwe stało się podrabianie w czasie rzeczywistym dowolnej wypowiedzi byłego prezydenta USA. W dobie social media łatwo wyobrazić sobie, ile chaosu mogłaby spowodować w przyszłości taka nieprawdziwa wypowiedź.

Wyzwanie ze strony nowoczesnych technologii nie pochodzi tylko z wnętrza systemu politycznego, ale również spoza niego, czego najlepszymi przykładami są możliwości oddziaływania za pomocą opisanych powyżej mechanizmów na społeczeństwa obcych państw oraz działania crackerskie grup takich jak np. ATP 28 i ATP 29 wiązanych z Federacją Rosyjską. Ten ostatni przykład jest szczególnie interesujący, ponieważ celem ujawnionego ataku była infrastruktura partii politycznych, czyli coś, co wymyka się definicji infrastruktury krytycznej, choć może mieć od niej dużo większe znaczenie. A przecież już teraz ciężko wyobrazić sobie zastosowanie artykułu 5 Traktatu Pónocnoatlantyckiego w kontekście cyberataku na infrastrukturę krytyczną, a co dopiero mówić o takiej możliwości w kontekście sieci czy komputerów należących do partii politycznych.

Czasy pełnej prywatności odeszły już do lamusa i powrót do stanu sprzed pojawienia się internetu jest już niemożliwy

Wyzwania dla pokolenia „Z”

Niestety nie ma jednej dobrej odpowiedzi na wskazane powyżej zagrożenia. Na pewno oprócz regulacji prawnych i stosownych zabezpieczeń konieczna jest jeszcze większa niż do tej pory świadomość obywateli na temat własnych zachowań w sieci oraz krytyczne podejście do informacji. Na poziomie makro jednym z warunków zmniejszenia ryzyka związanego z wykorzystywaniem najnowszych technologii będzie obowiązek jawnego z nich korzystania. To oznacza na przykład, że osoby, do których trafiać będzie spersonalizowany przekaz, muszą być o tym informowane. Ponadto wszyscy aktorzy życia społecznego powinni mieć możliwie równy dostęp do dobrodziejstw najnowszych technologii. Na poziomie mikro nie można nie docenić elementu kształcenia najmłodszych pokoleń w zakresie nie tylko tworzenia narzędzi informatycznych, ale również umiejętności krytycznej oceny skutków ich wykorzystania. Tu otwiera się nowe i interesujące pole dla pokolenia „Z” na zagospodarowania nie tylko lekcji informatyki, ale i np. filozofii i religii czy etyki.

Komentarze

2 odpowiedzi na “Witamy w cyberdemokracji”

  1. milo pisze:

    redekcja wprowadza darowizny, jak ksiądz tylko że przymusowe.
    nie tędy droga

  2. Elity znają zasady rządzące zachowaniem ludzi bardziej niż oni sami i to umożliwia im sprawowanie władzy, władze sprawuje ten kto kreuje nowe idea, zapraszam na blog: https://thinktankpolska.blogspot.com/2017/08/elity-kontra-caa-reszta.html?view=classic

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz