Wielka gra o Jemen

Aktualności,

Działania Hutich nie są jedynym wymiarem konfliktu w Jemenie. Próżnia polityczna oznacza wzrost aktywności dżihadystów, szczególnie bojowników Al-Kaidy na Półwyspie Arabskim i Państwa Islamskiego

Choć od ponad roku w Jemenie toczy się krwawa wojna z udziałem co najmniej 10 państw, to sytuacji w tym kraju nie poświęca się w zachodnich mediach zbyt dużej uwagi. Tymczasem do zaognienia konfliktu doprowadziła w znacznej mierze Arabska Wiosna, którą Zachód tak usilnie wspierał. Dziś kraj, obok Libii oraz Syrii, płaci za to najwyższą cenę.

Duże znaczenie w jemeńskim konflikcie mają wpływy aktorów zewnętrznych – poparcie Iranu dla Hutich (od którego rebelianci się odżegnują) oraz Arabii Saudyjskiej dla sunnickich plemion. W tym wymiarze Jemen jest kolejnym państwem regionu (po Libanie, Syrii i Iraku), w którym toczy się zastępcza wojna między rządami w Teheranie i Rijadzie. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że konflikt między Hutimi a obaloną władzą centralną i popierającymi ją klanami nie ma wymiaru wyłącznie religijnego – jego istotą jest także plemienność, na która nakładają się różnice wyznaniowe. Z jednej strony walczą tam zajdyccy Huti (szyici), korzystający z pomocy Iranu i libańskiego Hezbollahu, z drugiej zaś rząd byłego prezydenta Abd Rabbuh’a Mansura Hadi’ego, wspierany przez międzynarodową koalicję państw arabskich, pod przywództwem Arabii Saudyjskiej. Na wywołanej konfliktem wewnętrznym destabilizacji korzystają radykalni islamiści – Al Kaida (dokładniej Al Kaida Półwyspu Arabskiego – AQAP) oraz Państwo Islamskie, które zainstalowało w Jemenie swoją komórkę. O ile w ogóle się w mediach o tej wojnie mówi, to zwykle prezentuje się perspektywę sunnicką. W tej analizie przedstawiona będzie perspektywa Hutich, w oparciu o rozmowę z wpływowym duchownym szyickim, pochodzącym z Jemenu i blisko związanym z rebeliantami. Z uwagi na obawy przed wywiadem saudyjskim oraz represjami wobec jego rodziny musi on pozostać anonimowy i w tej analizie będzie nazywany Hassanem.

Od Arabii Felix do imamatu zajdyckiego

Jemen to najstarsze państwo arabskie i jego tradycje państwowe sięgają co najmniej XI w. p.n.e. Do 1538 r. rządziły tu kolejne sunnickie lub ismaelickie dynastie, ale już w 897 r. pojawił się alternatywny ośrodek władzy w postaci zajdyckiego imamatu. Zajdyci i ismaelici to dwa z trzech odłamów szyickich, trzecim są dominujący dziś imamici, którzy m.in. stanowią większość mieszkańców w Iraku czy Iranie. Podział na szyitów i sunnitów w islamie zaczął się po śmierci Mahometa, na tle sporu o przywództwo w świecie muzułmańskim. Ocenia się, iż obecnie zajdyci stanowią około 40 proc. ludności Jemenu.

Duże znaczenie w jemeńskim konflikcie mają wpływy aktorów zewnętrznych – poparcie Iranu dla Hutich (od którego rebelianci się odżegnują) oraz Arabii Saudyjskiej dla sunnickich plemion

W XVIII w. uniezależniło się sunnickie południe Jemenu i w Adenie zaczęła rządzić dynastia sułtanów Lahidżu. Wkrótce jednak państwo to znalazło się pod protektoratem brytyjskim, podczas gdy, pomijając krótkotrwałe uzależnienie od Turcji, zajdycka północ uniknęła kolonizacji. W 1962 r. pronaserowscy, arabscy nacjonaliści obalili jednak ostatniego imama zajdyckiego i ustanowili republikę. Rojalistów, próbujących przywrócić imamat, wsparła natychmiast Arabia Saudyjska i Wielka Brytania, która wciąż sprawowała protektorat na południu Jemenu, m.in. w Adenie. Po stronie nowych władz republikańskich opowiedział się natomiast Egipt. W toczącej się przez kolejnych 8 lat wojnie Saudowie ponieśli klęskę i musieli się wycofać z Jemenu. W międzyczasie w 1967 r. Jemen Południowy uzyskał niepodległość w ramach dekolonizacji, jako Jemeńska Republika Ludowo-Demokratyczna. Wkrótce objęli tam władzę komuniści i kraj ten stał się satelitą ZSRR. Tymczasem w Jemenie Północnym, noszącym teraz nazwę Jemeńskiej Republiki Arabskiej, po serii przewrotów w 1978 r. władzę objął Ali Abdullah Saleh, stojący w czasie „zimnej wojny” po stronie USA.

Wahabizacja Jemenu przyczyną konfliktu

Zdaniem Hassana przez 1200 lat – od pojawienia się zajdyckiego islamu w Jemenie do przejęcia władzy w tym kraju przez Saleha – nie było problemów między sunnitami a zajdytami, gdyż różnice religijne między nimi były niewielkie i polegały głównie na nieco odmiennym sposobie modlenia się. Ponadto szyici byli większością na północy, a sunnici mieszkali głównie na południu. Czasem wybuchały drobne konflikty, ale wg Hassana były inspirowane głównie przez sąsiadów. Sytuacja zmieniła się po dojściu do władzy w Egipcie Gamala Abdel Nassera, który forsował projekt zjednoczenia wszystkich Arabów, nie opierając się na religii, lecz tożsamości narodowej. To właśnie pod wpływem idei arabskiego nacjonalizmu doszło do przewrotu w Jemenie Północnym i Arabia Saudyjska poczuła się zagrożona. Zdaniem Hassana, choć militarna interwencja saudyjska zakończyła się fiaskiem, to monarchia postanowiła realizować swoje interesy w Jemenie w inny sposób, szerząc tam wahabizm.

Wahabizm narodził się w XVIII w. na Półwyspie Arabskim, jako fundamentalistyczna ideologia stworzona przez Muhammada ibn Abd al-Wahabba. Zdaniem szyitów oraz wielu niezależnych obserwatorów początki wahabizmu przypominają narodziny Państwa Islamskiego. W połowie XVIII w. Wahab zawarł pakt z Ibn Saudem, emirem jednego z beduińskich państewek na Półwyspie Arabskim. W zamian za uznanie wahabizmu za religię obowiązującą, Ibn Saud zaczął podbój Półwyspu Arabskiego przy pomocy Wahaba i jego ludzi. W 1802 r. saudyjsko-wahabicka armia najechała Irak i spaliła mauzoleum imama Husajna w Karbali, jedno z najświętszych miejsc szyickich. 16 lat później armia tureckiego sułtana zlikwidowała I Państwo Saudów, ale na początku XX w. przy pomocy Brytyjczyków Abdulaziz al Saud zdołał je reaktywować, a wahabizm pozostał religią obowiązującą.

Z perspektywy szyitów, w tym zajdytów, wahabizm jest nową religią, którą od kilku dekad Arabia Saudyjska próbuje narzucić muzułmanom, i to stanowi przyczynę większości problemów szyicko-sunnickich. „To Arabia Saudyjska pomogła dojść do władzy Salehowi, żeby był przeciwwagą dla rosnących w Jemenie wpływów naserowskich, a on odwdzięczył się tym, że pozwolił otworzyć w Jemenie szkoły wahabickie i indoktrynować sunnitów w Jemenie” – twierdzi Hassan. Naprzeciw temu stoi – jak mówi – ideologia zajdycka, która jest oparta na rewolucjonizmie i nie pozwala, by zajdytami rządzili nie-zajdyci. Sytuacja się zaostrzyła, gdy w 1979 r. doszło do rewolucji w Iranie i została tam ustanowiona republika islamska z ajatollahem Chomeinim na czele. Hassan nie ukrywa, że do Jemenu zaczęła napływać literatura polityczna z Iranu i wielu młodych zajdytów chciało, by taki sam ustrój zapanował w Jemenie.

Wojna domowa i powstanie ruchu Hutich

Nowy rozdział w historii Jemenu rozpoczął się wraz z upadkiem ZSRR. 22 maja 1990 r. doszło do zjednoczenia obu części Jemenu. Prezydentem nowej Republiki Jemenu pozostał Ali Abdullah Saleh. W 1993 r. odbyły się wybory, które wygrała partia Saleha – Generalny Kongres Ludowy, nie uzyskując jednak bezwzględnej większości. Dwa kolejne miejsca zajęła rządząca dotąd w Jemenie Południowym Jemeńska Partia Socjalistyczna oraz Partia Al-Islah, będąca odnogą Bractwa Muzułmańskiego, panislamskiego, dżihadystycznego ruchu dążącego do restytucji kalifatu. Jest on zwalczany przez Arabię Saudyjską i większość arabskich monarchii, gdyż jego panislamizm stanowi zagrożenie dla lokalnych dynastii. Dominacja Saleha (dzięki wsparciu Al-Islah) i północnego Jemenu doprowadziła do rebelii Południa pod przywództwem Jemeńskiej Partii Socjalistycznej. W 1994 r. wybuchła wojna domowa, którą wygrał Saleh. W kolejnych wyborach, z 1997 r., partia Saleha uzyskała już bezwzględną większość, a Al-Islah zebrała resztę puli. W wyborach prezydenckich, które odbyły się w 1999 r., Saleh dostał 96 proc. głosów.

Podziały regionalne w Jemenie były jedną z przyczyn obecnego przewrotu – obalony rząd przygotowywał projekt federalizacji Jemenu i podziału na sześć federalnych regionów, wbrew Hutim, zmierzającym do podziału kraju na dwie części – północ i południe

Niezadowolone z wpływów saudyjskich młode pokolenie zajdytów zaczęło organizować się na Północy, tworząc partię al Haq. Na jej czele stanął Hussein Badreddin al-Huti, członek jemeńskiego parlamentu w latach 1993 – 1997. „Nasz lider udał się w góry, by tam nauczać religii i tak powstał ruch Hutich. Od samego początku wykształciła się w nim również grupa młodzieży, będąca pod wpływem irańskiej rewolucji” – opowiada Hassan. W 2004 r. ruch Hutich rozpoczął rebelię, a Hussein Badreddin al-Huti został zabity przez wojsko. Jednocześnie w Jemenie powstała Al Kaida Półwyspu Arabskiego (AQAP). Według Hassana odpowiedzialność za to ponosi syn Saleha, Ali Ahmed, który jako szef jemeńskiej Gwardii Republikańskiej wysyłał sunnitów na wojnę do Afganistanu. Huti wielokrotnie oskarżali Saleha, a potem jego następców i Arabię Saudyjską o posługiwanie się AQAP w walce z nimi.

Arabska Wiosna – początek chaosu

Dogodne warunki dla rebeliantów powstały po obaleniu Saleha na fali Arabskiej Wiosny w 2011 r. Huti zintensyfikowali swoje działania, wykorzystując słabość nowych władz Jemenu, i opanowali kolejne terytoria na północnym zachodzie kraju. Podczas protestów, jakie wybuchły wraz z Arabską Wiosną, ludzie domagali się rezygnacji Saleha, który jednak odrzucił te żądania i po nieudanych próbach mediacji doszło do walk zbrojnych między siłami prezydenta a islamistami, zdominowanymi przez partię al-Islah. W czerwcu 2011 r. doszło do zamachu, w którym Saleh został ciężko ranny, co zmusiło go do wyjazdu do Arabii Saudyjskiej na leczenie. Ówczesny saudyjski król doprowadził do rozejmu, a władzę objął wiceprezydent Abd al-Rab Mansur al Hadi (sunnita). We wrześniu 2011 r. walki zostały wznowione, a Saleh powrócił do Jemenu, jednak pod naciskiem Rijadu miesiąc później zgodził się oddać władzę. W zorganizowanych w lutym 2012 r. wyborach, zbojkotowanych m.in. przez Hutich i separatystów południowo-jemeńskich, Hadi był jedynym kandydatem. Wyborów parlamentarnych nie przeprowadzono i teoretycznie nadal funkcjonuje parlament wybrany w 2003 r.

„Gdy zaczęły się demonstracje, to widzieliśmy, że za tym stoi Bractwo Muzułmańskie, które jest bliskie wahabitom, oni mieli dobrą pozycję polityczną dzięki polityce Saleha. Z jednej strony nienawidziliśmy Saleha, ale z drugiej strony Bractwo Muzułmańskie jest jeszcze gorsze. Hadi nie jest demokratą, to marionetka Arabii Saudyjskiej” – twierdzi Hassan.

Arabska Wiosna w Jemenie wzmocniła też AQAP, która stworzyła nową organizację Ansar al Sharia i po opanowaniu większości regionu Abyan, na południu Jemenu, ogłosiła w 2011 r. powstanie Emiratu w Jemenie. Już w 2011 r. zaczęło dochodzić do walk AQAP i innych grup salafickich z Huti, co ostatecznie doprowadziło do całkowitego chaosu w Jemenie. Na południu znaczne tereny zostały opanowane przez Emirat AQAP, podczas gdy na północy trwały starcia Hutich z salafitami i zwolennikami al-Islah, która faktycznie przejęła władzę w Jemenie po odejściu Saleha. W sierpniu 2014 r. Huti rozpoczęli serię manifestacji w stolicy Jemenu – Sanie, które szybko przerodziły się w krwawą bitwę. Hassan twierdzi, że Huti nie ruszyli do Sany, by przejąć siłą władzę, ale by oczyścić Jemen z Al Kaidy i doprowadzić Ansar al Sharia do wyborów parlamentarnych, w których chcieli wziąć udział. Mimo podpisanego porozumienia rebelianci nie weszli jednak do nowego rządu i wkrótce doszło do wznowienia walk. 22 stycznia 2015 r. Huti przejęli kontrolę nad Saną i większością jemeńskiej północy, a Hadi został zmuszony do podania się do dymisji i uwięziony w pałacu prezydenckim, z którego jednak zbiegł miesiąc później do Adenu, b. stolicy Jemenu Południowego. Huti tymczasem ogłosili w Sanie powstanie Komitetu Rewolucyjnego. Po tym, jak w marcu siły wierne Salehowi próbowały opanować lotnisko w Adenie, Hadi zdecydował się uciec do Arabii Saudyjskiej. W międzyczasie w Jemenie pojawił się jeszcze jeden gracz – Państwo Islamskie. 13 listopada 2014 r. ogłosiło powstanie „kalifatu”, a rok później dokonało pierwszej operacji terrorystycznej, atakując dwa meczety szyickie w Sanie. W zamachu zginęły 142 osoby.

Saudyjscy „jastrzębie” ruszają do akcji

26 marca 2015 r. w końcu rozpoczęła się arabsko-sunnicka interwencja zbrojna w Jemenie przeciwko Hutim i w obronie rządu Hadiego, nosząca nazwę „Asifat al-Hazm” (Burza Zdecydowania). Interwencja była inicjatywą Arabii Saudyjskiej i do koalicji przystąpiły również Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn, Kuwejt, Egipt, Jordania, Maroko, Katar, Senegal oraz Sudan, ze wsparciem najemników amerykańskiej firmy Blackwater. Decyzja ta wiązała się ze zmianą króla Arabii Saudyjskiej. W styczniu 2015 r. zmarł król Abdullah, a władzę przejął jego przyrodni brat Salman. Szybko doprowadziło to do przetasowań dworskich w rodzinie królewskiej, a na pierwszy plan wysunął się 30-letni syn króla Salmana, Muhammad.

W styczniu 2015 r. został on mianowany ministrem obrony, a w kwietniu tego samego roku zastępcą następcy tronu (czyli drugą osobą w linii sukcesji). To właśnie on oraz mianowany następcą tronu Muhammad bin Nayef (bratanek króla) uważani są za antyirańskich jastrzębi, dążących do konfrontacji z Iranem i bezwzględnej polityki wobec szyitów na Półwyspie Arabskim, traktowanych jako potencjalna V Kolumna Iranu. Zbudowanie potężnej koalicji sunnickiej przeciwko Hutim miało zagwarantować sukces w krótkim czasie. Jednak mimo intensywnych nalotów szyickim rebeliantom jeszcze w marcu udało się opanować trzecie największe miasto w Jemenie – Taiz i dopiero w sierpniu 2015 r. siły Hadiego odzyskały kontrolę nad większością tego miasta. Bitwa trwa zresztą nadal, a miasto jest oblężone przez siły Hutich i sprzymierzone z nimi obecnie siły wierne byłemu prezydentowi Salehowi.

Należy podkreślić, że trwająca od ponad roku międzynarodowa interwencja państw sunnickich w Jemenie okazała się kompletną porażką, a Huti sporadycznie zdołali nawet chwilowo przenieść walki na przygraniczne terytorium w Arabii Saudyjskiej (prowincja Nadżran). Rząd w Rijadzie, obawiając się wzrostu wpływów szyickich, zdecydował się na umocnienie granicy z Jemenem, a także wsparcie dla sunnickich plemion gotowych zwalczać Hutich; należy przy tym zaznaczyć, że nie wszyscy jemeńscy sunnici widzą w saudyjskim rządzie swojego sojusznika. Z kolei Iran wspiera szyickich Hutich, jednak nie podlegają oni bezpośrednio rozkazom rządu w Teheranie i wykazują znaczną niezależność. Podobnie jak dla jemeńskich sunnitów, również dla szyickich Hutich przynależność plemienna jest ważniejsza od związków z szyickim Iranem. Jednocześnie na południu kraju widoczne jest zwiększenie tendencji secesjonistycznych.

Rząd w Rijadzie, obawiając się wzrostu wpływów szyickich, zdecydował się na umocnienie granicy z Jemenem, a także wsparcie dla sunnickich plemion, gotowych zwalczać Hutich; należy przy tym zaznaczyć, że nie wszyscy jemeńscy sunnici widzą w saudyjskim rządzie swojego sojusznika

Jemen jest obecnie podzielony na cztery strefy kontroli. Północ (większość terytorium północnego Jemenu, w tym niemal całe wybrzeże Morza Czerwonego oraz częściowo Taiz) jest pod kontrolą Hutich. Siły Hadiego kontrolują częściowo Aden, jednak w mieście tym silne wpływy zachowują Al Kaida oraz Państwo Islamskie, co uniemożliwia Hadiemu i jego rządowi rezydowanie w nim. Ponadto południe Jemenu jest pod częściową kontrolą Emiratu Al-Kaidy Półwyspu Arabskiego m.in. miasta Zindżibar, Azzan, Habban, Ahwar czy Shuqrah. Dżihadyści kontrolują też większość wybrzeża Zatoki Adeńskiej. Państwo Islamskie, oprócz częściowej kontroli w Adenie, obecne jest też w innych częściach Jemenu, m.in. w Lawdar. Mimo kilkukrotnych prób wysiłki na rzecz pokoju nie przynoszą rezultatów. Ostatnie, krótkotrwałe zawieszenie broni, nieobejmujące jednak AQAP i Państwa Islamskiego, zostało ogłoszone 10 kwietnia b.r.

Zdaniem Hassana znalezienie pokojowego rozwiązania jest możliwe, ale warunkiem jest zakończenie bombardowań. Według niego wzmacniają one jedynie wolę walki po stronie Hutich, i powodują tak ogromne zniszczenia. Jemeńczycy mogą mieć problem z odbudową swojego kraju, nawet na przestrzeni następnych 40 lat. Hassan twierdzi również, iż Huti nie chcą ponownego podziału Jemenu, ale jeśli południe będzie chciało się odłączyć, to nie będą się temu przeciwstawiać. W każdej chwili są też gotowi do przeprowadzenia wyborów pod międzynarodowym nadzorem.

Podziały regionalne i katastrofa humanitarna

Podziały regionalne w Jemenie były jednak jedną z przyczyn obecnego przewrotu. Obalony rząd przygotowywał projekt federalizacji Jemenu i podziału na sześć federalnych regionów, wbrew Hutim, zmierzającym do podziału kraju na dwie części – północ i południe (co w praktyce oznacza powrót do idei dwóch państw jemeńskich).

„Świat się boi Hutich, ale niesłusznie, chcemy dwóch rzeczy: by zajdyci rządzili na swoim terenie, choćby w ramach federacji, i żeby nie byli zmuszani do uczenia się w szkołach wahabizmu” – podkreśla Hassan. Dodaje również, że rebelianci nie są podporządkowani Iranowi i to ich odróżnia nawet od libańskiego Hezbollahu, choć przyznaje jednocześnie, że obecna wojna wpisuje się w schemat globalnego starcia dwóch obozów: Iran-Rosja-szyici i USA-Saudowie-sunnici. Jednak jego zdaniem Jemen nie może sobie pozwolić na taką politykę międzynarodową, jaką prowadzi Iran, a przykład Iraku pokazuje, że można, będąc sojusznikiem Iranu, utrzymywać też relacje z USA. „Nie ma żadnych przeszkód, by Jemen pod rządami Hutich miał dobre relacje z USA, jeśli Ameryka zmieni swoje podejście do Jemenu. Przede wszystkim chcemy, by tylko Jemen kontrolował swoje zasoby ropy naftowej. Jeśli USA się na to zgodzą i pokażą, że mają dobre intencje, to my też chcemy mieć dobre relacje z nimi” – mówi Hassan.

W wojnie w Jemenie zginęło już około 65 tys. cywilów. Swoje domy opuściło 1,5 mln Jemeńczyków, a około 10 mln nie ma stałego dostępu do wody, jedzenia i elektryczności. Rada Bezpieczeństwa ONZ w rezolucji nr 2201, przyjętej 15 lutego br. ostrzega, że Jemen jest na drodze ku upadkowi.