Układ INF: tu nie chodzi o Chiny

Zawieszenie udziału w układzie INF to nie rosyjsko-amerykańska „ustawka”, ale plan Rosji na to, jak osłabić więź atlantycką. Polemika z Witoldem Sokałą
W opublikowanym pod koniec stycznia raporcie amerykańskiego wywiadu, w którym oceniono podstawowe zagrożenia dla amerykańskich interesów, za najpoważniejsze z nich uznano współpracę rosyjsko-chińską w wielu strategicznie ważnych obszarach. O ile w roku ubiegłym w podobnym dokumencie nie pisano o zagrożeniach wynikających z działań tandemu Moskwa-Pekin, to teraz współdziałanie obydwu państw uznano za najważniejsze zagrożenie dla interesów Stanów Zjednoczonych w Azji Wschodniej, w Azji Południowo-Wschodniej, na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, w Afryce, na całej półkuli zachodniej i w regionie euroazjatyckim. Rzeczniczka tamtejszego MSZ-u w oficjalnym komunikacie, będącym reakcją na słowa amerykańskiego prezydenta, przypomniała, że „traktat INF nakładał zobowiązania na dwa państwa”, i Chiny nie były jego stroną Diagnozie tej towarzyszy narastające zainteresowanie amerykańskich ośrodków analitycznych bliskim współdziałaniem obydwu stolic,...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Załóż konto
historyk i manager. Obecnie pracuje w prywatnym biznesie. Wcześniej dziennikarz. Publikował na łamach m.in. „Życia”, „Nowego Państwa”, „Wprost”, „Życia Gospodarczego”, „Rzeczypospolitej”. Członek kolegium redakcyjnego „Polityki Polskiej” oraz „Kwartalnika Konserwatywnego” (1997-2000). W latach 1997-2001 doradca ministra Szefa Kancelarii URM oraz ministra finansów.

Komentarze

3 odpowiedzi na “Układ INF: tu nie chodzi o Chiny”

  1. Georealista pisze:

    Cóż, NA PEWNO w porzuceniu INF idzie – i to BARDZO – o Chiny, które nie były związane INF – i dotychczas były beneficjentem INF z darmowymi “forami” – zwłaszcza w rywalizacji z USA. Natomiast nie chodzi tylko o Chiny. Europa jest ważna jako zasób do przejęcia [o co walczy USA, Rosja i Chiny – każdy swoją marchewką i kijem, no… może Rosja raczej kijem i marchewką]. Porzucenie INF powoduje, że cała Europa staje się w ŚWIADOMOŚCI narodów Europy polem wymiany rakietowo-atomowych ciosów. Zwłaszcza dotyczy to ludności Europy Zachodniej, ludzi, którzy dotychczas czuli się bezpieczni za buforem Europy Środkowej i Bałkanów i woleli ugodę i interesy i nawet programowy appeasement względem Rosji…rzecz jasna kosztem Polski i Europy Środkowej…. jako “tych gorszych”, których można było poświęcić, oczywiście dla samouspokojenia przyklejając im łatkę “awanturników”, którzy “sami sobie na to zasłużyli” itd… Teraz po zwiędnięciu INF wszyscy mieszkańcy Europy zostali załadowani na jeden wózek. Czyli Europa kontra Rosja. W TAKIM układzie Rosja staje się zagrożeniem dla całej Europy – zupełnie jak w czasie zimnej wojny. Dlatego właśnie Berlin chce rosyjskich Iskanderów za Uralem – żeby Ameryka nie stała się bezalternatywnym remedium i “zbawcą Europy” – i liderem – względem agresji Kremla. Rosja chciała najpierw izolować Europę Środkową [z Polską na czele] – by w tej izolacji móc dość łatwo przeprowadzić przerwanie kordonu sanitarnego Wschodniej Flanki. Z widokiem najpierw na wspólną Mitteleuropę z Berlinem, potem “nową lepszą Unię Euroazjatycką od Lizbony do Władywostoku” – a potem na bazie gołej siły – już jako samodzierżawne supermocarstwo wyłącznie Kremla – właśnie od Lizbony do Władywostoku. Supermocarstwo wymarzone na Kremlu – silniejsze militarnie i ekonomicznie od USA – ale także od Chin. Czyli dotychczas Kreml robił to spokojnie w realnym sojuszu z Berlinem i Paryżem [i z resztą “tzw. “pożytecznych idiotów”] – klasycznie robiąc “dziel i rządź” – gdzie zorganizowaną przez Zachód Europy izolację Polski by jeszcze podbił jądrowy podprogowy atak deeskalacyjny ze strony Rosji. Po wygaśnięciu INF “nagle” i “niespodziewanie” nawet Portugalczycy poczują się zagrożeni na celowniku Kremla. Oczywiście cała Europa była i przedtem zagrożona uderzeniem jądrowym Rosji – jej głowicami “do wyboru i do koloru” i na wszelkich nosicielach – ale ZŁUDNY pozór bezpieczeństwa był fundowany w ŚWIADOMOŚCI Zachodniej Europy na traktacie INF. Teraz, gdy ów pozór gwarancji bezpieczeństwa stał się nieaktualny, Kremlowi będzie dużo trudniej robić i “dziel i rządź” i przedstawiać się jako “ostatni jedyny zbawca konserwatywnych wartości i chrześcijaństwa” – skoro w umysłach Europejczyków stanie się bandziorem z atomową pałą w ręku, który chce “przyłożyć” WSZYSTKIM Europejczykom. Czyli w TAKIEJ sytuacji Trump jak John Wayne przybywa automatycznie na białym koniu z kontr-rakietami i z odsieczą dla całej zagrożonej Europy – i USA staje się bohaterem-wybawcą Europy. Jak podczas zimnej wojny – z całym mechanizmem podporządkowania i zwarcia szeregów wokół NATO i USA. Stąd i ćwiczenia jądrowe Paryża – przedtem “jakoś tak” nie nagłaśniane, a “akurat jakoś tak” po wypowiedzeniu INF bardzo rozkolportowane medialnie, moim zdaniem te ćwiczenia były WYPRZEDZAJĄCĄ odpowiedzią Paryża Ameryce na zasadzie: “patrzcie – USA wcale nie są potrzebne w Europie – MY z NASZYMI rakietami i głowicami umiemy się zatroszczyć o Europę” – co będzie potem służyło polityce Paryża na rzecz wypierania USA – przy jednoczesnym zwiększeniu prestiżu i roli Francji w UE. Być może nawet z na razie ukrytym [a może już jawnym za rok-dwa-trzy] celem wysiudania Niemiec z roli hegemona UE. Co mogłoby wyjaśniać zwrot Paryża i atak na Nord Stream 2 – właśnie w ramach polityki osłabienia Niemiec i walki o hegemonię w UE. To by wyjaśniało wypowiedź Macrona z listopada 2018, że Europa musi się gotować do obrony przed Rosja i USA… Co ciekaw – pod koniec roku Berlin “zażyczył sobie” wobec Paryża, aby Francja oddała swoje miejsce w stałej Radzie Bezpieczeństwa ONZ [z prawem veto] na rzecz oficjalnie UE [Brukseli] – czyli faktycznie Berlina. A Paryż nie zrezygnował, dla otarcia łez Merkel obłudnie i z pewną i z ironiczną Schadenfreude zapewniając, że będzie popierał starania Niemiec o stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Czym zresztą poniekąd obnażył, najprawdopodobniej świadomie i z premedytacją, apetyty i zapędy Berlina. Oczywiście są jeszcze Brytowie, na razie mocno zajęci Brexitem, ale przecież już niedawno Londyn deklarował, że po Brexicie będzie miał wolne ręce. Podejrzewam, że będzie to dotyczyło w sprawach militarnych nie tylko zamorskich baz [np. na Indopacyfiku] – ale znacznie większego zaangażowania w całej Europie, jako tradycyjny agent USA, ale i jako militarna już przeciwwaga dla atomowej Francji. Bo arsenał triady Francji będzie zmarginalizowany wobec poziomu połączonego arsenału USA i UK w Europie. Tym bardziej, że konflikt o Arktykę postawi USA i UK w silnej sytuacji – ze wsparciem choćby Skandynawii [NORDEFCO] i Wschodniej Flanki – przeciw zakusom Rosji. Jak widać – każda ze stron z atomowymi kartami w ręku stara się – lub będzie starać [wg UK ma to przed sobą – po Brexicie – wraz z USA – ale dla swoich regionalnych interesów jak najbardziej TEŻ – np. BP w Arktyce] – o to, by zasiąść na złotym tronie Protektora Zbawcy Lidera Europy. Rosji w tym wypadku siłą rzeczy do obsadzenia rad-nierad przychodzi rola tego złego bandyty z atomową pałą przeciw Europie [którym to bandziorem zresztą jest – ale tu chodzi o ŚWIADOMOŚĆ mieszkańców Zachodniej Europy]. A Berlin – bez głowic w ręku – staje się siłą rzeczy słabszy w grze na TAKICH zasadach opartych o te twarde strategiczne aktywa militarne. Stąd i ponawiany przez Berlin “głos wołającego na pustyni” o wymarzoną armie europejską – czyli o siłową kropeczkę “nad i” – która by dokończyła i zabezpieczyła w sposób trwały projekt IV Rzeszy Paneuropejskiej – i wszystkie strategiczne guziki pod palcem kanclerza Niemiec. Irytację Berlina zwiększa świadomość, że już się z gąską witali i marzyli snami o potędze… było to wszystko tuż, tuż…na wyciągniecie ręki – a teraz jakby grunt się spod nóg usuwa Germanii…

  2. Strateg pisze:

    Georealista szkoda czasu na komentarz twojego bzdetnego wpisu. Nie pojmujesz podstaw polityki międzynarodowej, a a na militariach to już na pewno się nie znasz. Do szkoły grafomanie.

  3. Georealista pisze:

    “Strateg” – jak widzę, uderz w stół, a nożyce się odezwą. Czy szanowny troll podający się za “Stratega” [ale tylko od ataków emocjonalnych – bo merytorycznie twój poziom wypowiedzi jest żaden, przekaz merytoryczny jest dokładnie zerowy] zdradzi może, co go tak rozjuszyło? To pozwoli zidentyfikować “sponsora”. W każdym razie dziękuję za potwierdzenie trafności mojego komentarza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz