Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu?
Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Tęskniąc za Kadafim

W dzisiejszej Libii porwanie premiera jest wydarzeniem bez konsekwencji. Po „arabskiej wiośnie” kraj grzęźnie w niebywałym chaosie
Wesprzyj NK
W dzisiejszej Libii porwanie premiera jest wydarzeniem bez konsekwencji. Po „arabskiej wiośnie” kraj grzęźnie w niebywałym chaosie. 10 października, nad ranem czasu lokalnego, rzecznik kancelarii premiera Libii ogłosił, że godzinę wcześniej uzbrojona grupa wyprowadziła z Hotelu Corinthia w Trypolisie Aliego Zeidana, szefa rządu tymczasowego. Wiadomość szybko obiegła największe agencje prasowe świata. Na portalu NaTemat.pl Tomasza Lisa wieszczono nawet nową rewolucję w Libii. Jednak na zainteresowanych tematyką wydarzenie to nie zrobiło większego wrażenia. Wywrócony porządek Jak to możliwe, że w demokratycznym państwie porywa się premiera i wydarzenie to nie ma praktycznie żadnych konsekwencji? Odpowiedź jest bardzo złożona. Rewolucja 17 lutego wywróciła do góry nogami cały budowany od 1969 r. (a więc od zamachu stanu, w wyniku którego władzę przejął Muammar Kadafi)...

Chcesz uzyskać darmowy dostęp do całości materiału?

Zaloguj się do swojego konta lub utwórz nowe konto i zapisz się do newslettera

Pochodzi z Bydgoszczy, mieszka w Warszawie. Absolwent nauk o bezpieczeństwie na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, obecnie student prawa na WPiA UKSW. Zawodowo analityk i prywatny przedsiębiorca. Sekretarz warszawskiego sztabu Ruchu Narodowego. Były rzecznik prasowy Młodzieży Wszechpolskiej i sekretarz jej ogólnopolskich struktur. Członek redakcji kwartalnika „Polityka Narodowa”.

Nasi Patroni wsparli nas dotąd kwotą:
11 075 / 40 200 zł (cel miesięczny)

27.55 %
Wspieraj NK Dołącz

Komentarze

Dodaj komentarz

Zobacz

Zarejestruj się i zapisz się do newslettera, aby otrzymać wszystkie treści za darmo