Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Szokowa reprywatyzacja

Niejedna formacja w historii III RP prezentowała projekt ustawy reprywatyzacyjnej, jednak tylko jedna z nich działa pod wpływem impulsu.

Restytucja mienia to jeden z podstawowych postulatów sprawiedliwości okresu przejściowego. O konieczności jej przeprowadzenia na wczesnym etapie transformacji ustrojowej przekonać mogliśmy się w ostatnich latach, które przyniosły nieprawidłowości i afery przy zwrocie mienia znacjonalizowanego w okresie komunizmu. Zaniechanie uregulowania stosunków własnościowych w Polsce nadało pojęciu reprywatyzacji, które jest najczęstszym określeniem dla procesu powrotu własności z domeny publicznej do domeny prywatnej, negatywne konotacje. W atmosferze legislacyjnego zaniechania oraz dewaluacji podstawowych pojęć, Ministerstwo Sprawiedliwości zdecydowało się przedstawić założenia do KOLEJNEGO projektu, dotyczącego reprywatyzacji. Niestety projekt zaprezentowano bazując w dużej mierze na populizmie i przyznając się wprost do braku szacunków niezbędnych do jej dalszego procedowania.

Reprywatyzacja dokonywana jest od 1989 r. przy użyciu podstawowych instytucji prawa administracyjnego i cywilnego takich jak: wznowienie postępowania, stwierdzenie nieważności decyzji, powództwo o odszkodowanie za wyrządzenie szkody wyrządzonej przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej, czy licznych powództw windykacyjnych lub o ustalenie. Sądy radziły sobie z problematyką reprywatyzacji “otwierając” nowe możliwości dla byłych właścicieli, inne wyraźnie zostawiając do uregulowania przez władzę ustawodawczą. Pod koniec lat 90. ugruntowało się orzecznictwo w stosunku do tzw. “dekretu Bieruta” obowiązującego w Warszawie, które, wbrew temu co się mówi, pozwalało na uporządkowaną w większości przypadków ścieżkę uzyskania użytkowania wieczystego lub odszkodowania za utracone mienie.

Projekt ustawy, który trafił obecnie do uzgodnień międzyresortowych, zakłada “zakończenie problemu” poprzez zakaz zwrotów w naturze i zadośćuczynienie w wysokości 20 procent wartości, jaką miała dana nieruchomość tuż po wojnie. Te dwa postulaty nie są sprawiedliwe i tylko pozornie są bliskie ochronie budżetu państwa

Do czasu. Ten jakże konieczny wobec abdykacji legislatywy w zakresie ustawowej reprywatyzacji “aktywizm sędziowski” spotkał się począwszy od 2004 roku z krytyką przedstawicieli Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego. Paradoksalnie to wtedy zaczęły się problemy z “dziką reprywatyzacją”. To ten moment sprzyjał “handlarzom roszczeń” i korupcji. Dobrze zorganizowane grupy wykorzystały zniechęcenie byłych właścicieli, często postrzeganych za swoje próby odzyskania mienia jako “odbierających majątek narodowy”.

O ustawie reprywatyzacyjnej dyskutujemy więc dziś w realiach powiązania urzędów z biznesem, próżności elit, prawdopodobnych przestępstw urzędniczych i problemów lokatorów. Projekt ustawy, który trafił obecnie do uzgodnień międzyresortowych, zakłada “zakończenie problemu” poprzez zakaz zwrotów w naturze i zadośćuczynienie w wysokości 20-procent wartości, jaką miała dana nieruchomość tuż po wojnie. Te dwa postulaty nie są sprawiedliwe i tylko pozornie bliskie ochronie budżetu państwa. Ustawa pod względem analizy finansów publicznych nie zawiera jeszcze szczegółowych wyliczeń. Wiemy zatem, iż państwo stać na 20% rekompensaty, nie wiemy (i nie wie tego również Ministerstwo), dlaczego akurat na tyle i czy aby na pewno. Każdy z ponad 20 dotychczasowych projektów ustaw dotyczących reprywatyzacji te wyliczenia przedstawiał inaczej, choćby ze względu na szersze lub węższe odwrócenie skutków nacjonalizacji. Wysokość roszczeń dotyczących samych tzw. gruntów warszawskich oceniana jest na ok. 40 mld zł, a według wcześniejszych szacunków wartość odebranych majątków w sumie to obecnie ok. 190 mld zł. Wdrożenie ustawy, zakazującej tańszych dla państwa i często ekonomicznie uzasadnionych zwrotów, nie pozwoliło na zróżnicowanie odszkodowań w pełnej wysokości i rekompensat.

Nie możemy pozwolić, aby restytucja mienia w Polsce odbyła się niczym terapia szokowa – krótko, boleśnie i z dużym ryzykiem, że jej potencjalni beneficjenci zostaną potraktowani niesprawiedliwie

Jeżeli przyjmujemy, iż Skarbu Państwa nie stać na pełne odszkodowania, to należy pamiętać o zróżnicowaniu jakie zaszło przez 27 lat reprywatyzacji sądowej. Niektórym udało się dostać już pełne odszkodowanie, a inni mają się zadowolić jedynie 20%. Na jakąkolwiek rekompensatę czekają m.in. ziemianie w zakresie gruntów rolnych przejętych zgodnie z dekretem o reformie rolnej, dziś mogą się oni ubiegać jedynie o tereny pod bezprawnie objętymi reformą dworkami. Problem sfinansowania ustawy i jej szerokiego zastosowania do różnych źródeł nacjonalizacji może przesądzić o jej niepowodzeniu. Objęcie wspólnym mechanizmem problemów dekretu warszawskiego i dekretu o przeprowadzenie reformy rolnej wydaje się być chybione. Niedopuszczalna jest sytuacja w której państwo najpierw chce zebrać roszczenia w ciągu roku, a następnie wypłacać zadośćuczynienie wg korzystnych dla siebie kryteriów czasowych. Dla porównania obecnie odszkodowania wypłacane są ze środków zgromadzonych na rachunku Funduszu Reprywatyzacji, na który zgodnie z prawem wpływaj część dochodów osiągniętych przez państwo w ramach prywatyzacji. Według Biura Analiz i Dokumentacji Kancelarii Senatu od czasu powstania Funduszu, tj. od połowy 2001 r. do dnia 30 czerwca 2016 r., po rozpatrzeniu 1267 wniosków, wypłacono z jego środków ponad 2,2 mld zł. Jeśli wartość roszczeń może wynieść nawet do 200 mld, wypłacanie rekompensat nawet w ograniczonej wysokości może trwać dziesiątki lat.

Kolejnym problemem projektodawców jest nadmierny populizm. Problemy stolicy zostały przeniesione na skalę kraju i stały się pretekstem dla ograniczenia kręgu osób uprawnionych do rekompensaty. Oczywiście “handlarze roszczeń” zdarzają się w całym kraju, ale większość przenoszonych roszczeń dotyczy obrotu zupełnie nieszkodliwego, często między dalszą rodziną. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której kto, na kogo roszczenie scedowano przed śmiercią, np. w zamian za opiekę w okresie choroby byłego właściciela, dziś nie wypełni jego woli. Projekt czekają na pewno poprawki w kwestii uprawnienia spadkobierców do złożenia wniosku, jeżeli projekt ograniczy się jedynie do najbliższej rodziny to bezsprzecznie pogwałci przepisy prawa spadkowego oraz art. 21 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Okryta złą sławą instytucja kuratora nie będzie zaś miała większego zastosowania w realiach reprywatyzacji ustawowej, więc wprowadzenie zakazu ustanowienia kuratora może być niebezpieczne dla przypadku w którym będzie on rzeczywiście konieczny dla zrealizowania rekompensaty przez prawowitego właściciela.

Reasumując, projekt zasługuje na swoją szansę, jednak przed nim długa i kręta ścieżka legislacyjna. Niejedna formacja w historii III RP prezentowała projekt ustawy reprywatyzacyjnej, jednak tylko jedna z nich działa pod wpływem impulsu. Stąd nie możemy pozwolić, aby restytucja mienia w Polsce odbyła się niczym terapia szokowa – krótko, boleśnie i z dużym ryzykiem, że jej potencjalni beneficjenci zostaną potraktowani niesprawiedliwie. W tej kwestii wskazane byłoby podejście stopniowe z dużym poszanowaniem dla własności i porządku dziedziczenia w Polsce.

Jakub Żak
prawnik, doktorant na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, od lat zajmujący się tematyką reprywatyzacji w wyspecjalizowanej w tym zakresie kancelarii prawnej, autor pracy pt. „Reprywatyzacja mienia nieruchomego na obszarze byłego Wolnego Miasta Gdańska"

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Szokowa reprywatyzacja”

  1. Krysia pisze:

    Witam. Aktualny projekt ustawy reprywatyzacyjnej figurował bodajże około dwóch lat temu na liście sejmowych projektów ustaw, jako zgłoszony przez PIS. Został teraz zaktualizowany o sprawy z zakresu reprywatyzacji gruntów warszawskich. Wnioskuję z tego , że wcześniejsze obietnice PIS dotyczące majątków ziemskich były przynętą dla wyborców. Ile jest warta obietnica polityka? Szkoda gadać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz