Szare eminencje

„Nowi międzynarodowi gracze” ustanowili nowe reguły gry w celu osiągnięcia własnych korzyści. Dziś władza i wpływy nie należą do tych, którzy je rzekomo sprawują, ale do „naginaczy”, którzy rzeczywiście rządzą

„Nowi międzynarodowi gracze” ustanowili nowe reguły gry w celu osiągnięcia własnych korzyści. Dziś władza i wpływy nie należą do tych, którzy je rzekomo sprawują, ale do „naginaczy”, którzy rzeczywiście rządzą.

Janine Wedel to wspaniała socjolog, która ukazała problem często niezauważany przez potężny przemysł informacyjny: fakt, iż „odwracanie do góry nogami zasad i władzy” stało się normą właściwie we wszystkich krajach, a celem jest podniesienie własnego statusu i wpływu na rzeczywistość. „Nowi międzynarodowi gracze” ustanowili nowe reguły gry w celu osiągnięcia własnych korzyści. Dziś władza i wpływy nie należą do tych, którzy je rzekomo sprawują, ale do „naginaczy” (flexians), którzy rzeczywiście rządzą. To właśnie ta „sieć [anonimowych] splecionych ze sobą graczy” się liczy, nie zaś skostniałe instytucje, tytuły i urzędy.

Naginacze

Ci, którzy biorą udział w tych sieciach nazywają się naginaczami i pełnią nakładające się na siebie role w wielkich fundacjach, rządzie i przemyśle. „Reorganizują relacje między biurokracją a biznesem na swoją korzyść” i „zależą jedynie od swoich patronów”. To ludzie reprezentujący różne ideologie, które mogą zmieniać w zależności od tego, jak wiatr zawieje. Ich celem nie zawsze są pieniądze; często to wpływy i promocja ich poglądów. Naginacze są szczególnie liczni w państwach Wschodniej Europy. Byli komunistyczni aparatczycy w nowym systemie zmienili się w pośredników i mediatorów. Te szare eminencje (shadow elites) podważają demokrację i kapitalizm.

Według Wedel „polityka neoliberalna wspiera zamazywanie relacji między tym, co państwowe, a tym, co prywatne i czyni lokalne środowiska przyjaźniejsze dla działań naginaczy”. Często podaje przykłady naginaczy, którzy należą do pozornie zwyczajnych ludzi, jak i do grup rządowych. Szczegółowo opisuje aferę Rywina w Polsce, w którą zaangażowani byli Agora, Adam Michnik i wiele innych osób mających władzę. Trzeba podkreślić, że wielu naginaczy to osoby, których nazwiska nie są szerzej znane, choć zachowują się, jakby sprawowali tajemniczą władzę – w przypadku polski, wyglądało na to, że sprawują władzę nad tymi, którzy przesłuchiwali ich przed sejmową komisją śledczą.

Ukryty rząd

Kolejne rozdziały pokazują, jak wygląda „ naginanie” w amerykańskich sferach rządowych i wykazują, że dzisiejszy rząd zawiera „ukryty rząd” (shadow government), składający się z „firm consultingowych, organizacji non profit, think tanków i innych podmiotów pozarządowych”. Wedel stwierdza, że w pewnym sensie trzy czwarte urzędników rządu federalnego było zarazem jego zleceniobiorcami. Ci ludzie czynią wieczną dyskusję na temat ograniczenia rządu jedynie debatą wyborczą. Zwłaszcza Departament Obrony Narodowej (nazywany przez Wedel „megabiurokracją”) zanotował „kolosalny wzrost wydatków kontraktowych w zakresie obrony narodowej, sięgających niemal trzech czwartych wszystkich wydatków budżetu federalnego na zamówienia publiczne w 2008 roku”.

Opinia publiczna nie ma pojęcia o tym ukrytym rządzie, który wysysa zasoby i w praktyce kieruje krajem. Istnieją firmy zatrudniające dziesiątki tysięcy pracowników, którzy pracują głównie dla rządu. Nadzór nad tymi firmami jest niewielki, nie istnieją dane statystyczne, a funkcjonowanie tego systemu jest okryte tajemnicą.

Dzisiejszy rząd zawiera „ukryty rząd”, składający się z „firm consultingowych, organizacji non profit, think tanków i innych podmiotów pozarządowych”

Wedel zajmuje się także Moskwą i procesami prywatyzacyjnymi w byłym Związku Sowieckim. Pod koniec wracamy do Stanów Zjednoczonych, by przyjrzeć się „dowódcom” tego nowego sposobu rządzenia. Zdaniem Wedel nikt nie zasługuje na to miano w taki stopniu, jak „jądro neokonserwatywne”. Wymienia Richarda Perle, Paula Wolfowitz i Douglasa Feitha, którzy wyróżniali się w omijaniu biurokracji, naruszaniu regulacji i umiejętnym wyciąganiu siebie nawzajem z kłopotów.

Od prawdy do „prawdziwości”

Czy można więc tu mówić w ogóle o odpowiedzialności? Nie, dopóki nie wprowadzimy kolejnego pojęcia, czyli „prawdziwości” (truthiness). Różni się ona od prawdy tym, że ukazuje wydarzenia i idee takimi, jakie byśmy chcieli, by były, niekoniecznie w sposób zgodny z faktami.

W badaniach nad literaturą nazywa się to postmodernizmem. Prawda straciła pozycję, jaką zajmowała w debacie publicznej. To, co ukazuje się w mediach i pada z ust celebrytów, jest „prawdziwością”. Celebryci, tak jak ludzie ze sfer rządzących, odgrywają siebie w telewizji. „Pojawienie się elity cienia każe zrewidować przestarzałe myślenie o korupcji (…). Naginacze i sieci naginania realizują cele swoich ideologicznych panów, którzy często znajdują się w konflikcie z panami, którym rzekomo służą” – stwierdza Wedel.

 

Janine R. Wedel, “Shadow Elite: How the World’s New Power Brokers Undermine Democracy, Government and the Free Marker”, New York: Basic Books, 2009, ss. xv+281.

Przełożył Stefan Sękowski.

Pierwotna, angielska wersja tekstu ukazała się w czasopiśmie „The Sarmatian Review”, vol. XXXIII, No. 3, wrzesień 2013.

Nowa Konfederacja

ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI DARCZYŃCOM. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

publicystka „The Sarmatian Review”

Komentarze

2 odpowiedzi na “Szare eminencje”

  1. student MIM pisze:

    Artykuł w porządku, ale wymienienie tylko republikanów rodzi podejrzenia o typową dla mediów amerykańskich lewicową stronniczość

  2. [ja!] pisze:

    Dobre, szkoda że tak mało.
    ———————————————————————————
    Moim zdaniem coraz bardziej jest palący problem braku kontroli nad działaniami liderów w sferze cienia. Stąd rozwiązaniem jest więcej demokracji przy jednoczesnej wymianie wyborców na lepszych.
    ———————————————————————————
    Co ciekawe — jest na to dość prosty sposób: rozwiązanie dla skokowego kluczowe wzrostu efektywności społecznej.
    ———————————————————————————
    1. Wprowadzić wyborczy stopień pośredni — elektorów, wybieranych jako najlepsi spośród najmniejszych grup sąsiedzkich, gdzie wszyscy się znają i nie działa żaden wizerunkowy PR — którzy na 4 lata przejmowaliby wszystkie funkcje wyborcze (z wyjątkiem powszechnego referendum odwołującego samych elektorów).
    ———————————————————————————
    2. Tym samym elektorom dać prawo zwalniania z pracy (w głosowaniu) każdego funkcjonariusza publicznego — obecne skomplikowane łańcuchy odpowiedzialności wytworzyły całe obszary zupełnej bezkarności (choćby w sądownictwie), gdzie patologia nie tylko zupełnie bezkarnie żeruje na społeczeństwie, ale jeszcze w dodatku tym samym deprawuje wzorce społeczne, niszczy kapitał społeczny, gdy płacący obywatel mniej się boi mafii, niż urzędnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz