Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Reprywatyzacja znów poczeka

Po cofnięciu projektu ustawy reprywatyzacyjnej do Ministerstwa Sprawiedliwości, jej uchwalenie może znów utknąć w martwym punkcie. Całą sytuację można jednak wykorzystać do poprawienia niedoskonałego dokumentu

 

Ten artykuł powstał dzięki hojności Darczyńców NK. Zostań jednym z nich!

 

Wiele wskazuje na to, że Prawo i Sprawiedliwość dołącza właśnie do grona ugrupowań takich, jak Polskie Stronnictwo Ludowe, Sojusz Lewicy Demokratycznej czy Platforma Obywatelska. Partii, które – choć mogły – nie uchwaliły ustawy reprywatyzacyjnej. Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, Jacek Sasin, stwierdził bowiem, że projekt ustawy przedstawiony przez Ministerstwo Sprawiedliwości może być zbyt kosztowny, narazić nas na konflikt międzynarodowy, a ponadto właściwie nie wiadomo, czy broni się z filozoficznego punktu widzenia. Dlaczego bowiem współcześni Polacy mieliby oddawać jakieś pieniądze byłym właścicielom, ograbionym, owszem, przez komunistów, ale jednak nie przez większość obecnych obywateli naszego kraju?

Projekt Patryka Jakiego był daleki od doskonałości. Przede wszystkim nie zakładał zwrotów nieruchomości w naturze. Powód był prosty: projekt nie wziął się z poczucia, że kwestię należy wreszcie, prawie 30 lat po obaleniu „komuny”, rozwiązać, ale z afery wokół patologii ze zwrotami kamienic w Warszawie. Założono, że jeśli zakaże się zwrotów kamienic, nie będzie problemu z ich zwrotami, a prawowici właściciele i tak będą mogli liczyć na rekompensatę. Tymczasem komuniści kradli nie tylko w Warszawie i nie tylko kamienice, nie wszędzie mamy do czynienia z patologiami. Okazało się jednak, że i to rozwiązanie – w swej filozofii bliskie prawu zwanego żartobliwie „małą ustawą reprywatyzacyjną” uchwalonemu za rządów PO-PSL – jest dla rządu PiS nie do przyjęcia, przynajmniej w zaproponowanym kształcie.

Jeśli nie uchwalimy ustawy reprywatyzacyjnej, będzie tak, jak do tej pory. Nadal będziemy zwracać kamienice czy dworki, tyle że starać się o nie na drodze sądowej będą głównie najbardziej zdeterminowani

Jeśli nie uchwalimy ustawy reprywatyzacyjnej, która raz na zawsze rozwiąże ten problem, będzie tak, jak do tej pory. Nadal będziemy zwracać kamienice czy dworki, tyle że starać się o nie na drodze sądowej będą głównie najbardziej zdeterminowani. Oprócz spadkobierców byłych właścicieli – także różnego rodzaju cwaniacy. A kamienice czy dworki będą starzały się i rozpadały, albo pozbawione właścicieli, albo zaniedbane przez gminy, które albo nie mają pieniędzy, albo nie chcą wydawać ich na kosztowne remonty w sytuacji, w której prędzej czy później może pojawić się prawowity właściciel i przejąć nieruchomość. Można oczywiście liczyć na to, że sędziowie z nowego nadania będą kończyć sprawy nie po myśli spadkobierców, kierując się wskazówkami władzy wykonawczej, ale z praworządnością nie będzie to miało wiele wspólnego.

Ustawa może teraz utknąć w martwym punkcie. Ale nie musi. Uwagi Sasina można także wykorzystać konstruktywnie. Ministerstwo Sprawiedliwości może da się przekonać do racjonalności zwracania nieruchomości w pierwszej kolejności w naturze – przy jednoczesnym obwarowaniu tego prawa warunkami, które nie spowodują, że jedną niesprawiedliwość będziemy naprawiać przy wyrządzaniu drugiej. Równolegle do prac w Ministerstwie, grupa parlamentarzystów różnych ugrupowań pod kierunkiem byłego senatora PiS Piotra Andrzejewskiego przygotowywała własny projekt ustawy, który zakładał, że prawo do zwrotów mieliby spadkobiercy (ale już nie handlarze roszczeniami), jednak nie mogliby naruszać praw np. dotychczasowych lokatorów kamienic, za to mogliby otrzymać w zamian nieruchomości zamienne lub udziały w specjalnym funduszu inwestycyjnym. Takie rozwiązanie nie tylko uruchomiłoby własność, ale także zmniejszyło koszty całej ustawy. Być może warto by się też zastanowić nad obniżką potencjalnych rekompensat – spadkobiercy i tak na 100 proc. wartości liczyć nie mogą.

Na odpowiednią ustawę czekają nie tylko spadkobiercy, ale i środowiska lokatorskie, zagrożone dzikimi zwrotami. Jej uchwalenie nie będzie proste, ale nikt nie powiedział, że rządzenie krajem należy do łatwych zadań.

Zastępca dyrektora "Nowej Konfederacji". Politolog, dziennikarz, tłumacz, stały współpracownik "Do Rzeczy", publicysta Polskiego Radia Lublin. Publikował i publikuje też m.in. w "Gościu Niedzielnym", "Rzeczpospolitej", "Gazecie Polskiej Codziennie", "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym", "Frondzie"; i portalu Rebelya.pl. Tłumaczył na język polski dzieła m.in. Ludwiga von Misesa i Lysandera Spoonera; autor książkek "W walce z Wujem Samem" i "Żadna zmiana. O niemocy polskiej klasy politycznej po 1989 roku". Mąż, ojciec trójki dzieci. Mieszka w Lublinie.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz