Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Pułapka chińskiego kredytu dla Białorusi

Czy chińska pożyczka dla Białorusi to gamechanger dla Mińska, Moskwy, a nawet Warszawy? Rzeczywistość wydaje się bardziej prozaiczna: Pekin zauważył szansę na inwestycję, a Łukaszenka – na pokazanie niezależności

W ubiegłym tygodniu wiceszef białoruskiego resortu finansów podpisał w Szanghaju porozumienie o przyznaniu swojemu państwu 3,5 mld juanów (ok. 500 mln USD) „pilnego kredytu”. Pożyczka nie jest związana z żadnym konkretnym projektem i może zostać wykorzystana według uznania Mińska. W tym samym czasie toczyły się rozmowy o pogłębionej integracji pomiędzy Rosją a Białorusią.

Zgodnie ze skrajnym realizmem można uznać, że oto Chiny starają się uchronić Białoruś przed utratą niepodległości, ponieważ nie chcą zbytnio wzmocnić Rosji. Spowoduje to skazę na chińsko-rosyjskim partnerstwie, bo nic tak irytuje Moskwy, jak ingerowanie w sprawy jej „bliskiej zagranicy”. Polska z kolei może odetchnąć z ulgą, bo dzięki chińskim pieniądzom utrzymany został bufor pomiędzy znaczną częścią Rosji a jej terytorium.

W rzeczywistości sytuacja jest o wiele bardziej przyziemna. Aby to zrozumieć, należy zdekonstruować interesy Pekinu wobec Mińska i Moskwy.

Białoruś jest dla Chin w gruncie rzeczy partnerem mało istotnym. Leży w obszarze peryferyjnym, gdzie wpływy Pekinu nadal są niewielkie, mimo hucznego „wejścia” do Europy Środkowo-Wschodniej w 2011/2012 roku. Nie jest członkiem żadnej regionalnej inicjatywy chińskiej w stylu formatu „17+1”. Nie stanowi dużego rynku zbytu dla chińskich towarów (import z Chin wynosi ok. 3,5 mld USD rocznie). Nie posiada szczególnie atrakcyjnych zasobów naturalnych. Z powodu ograniczonych możliwości nie może wspierać Chin na arenie międzynarodowej.

Korekta relacji z Białorusią mogłaby doprowadzić do tego, że na kolejnym kredycie mógłby zarobić jeden z polskich banków. Byłoby to z korzyścią zarówno dla Warszawy, jak i Mińska

Największym atutem Białorusi wydaje się jej położenie geograficzne, które ma znaczenie z perspektywy realizacji Inicjatywy Pasa i Szlaku. Należy jednak pamiętać, że jest ono ważne tylko i wyłącznie dla jednego z sześciu (nieoficjalnie siedmiu) korytarzy gospodarczych lądowej nitki inicjatywy (mniej istotnej od morskiej). Dodatkowo tranzytowa rola Białorusi jest uzależniona od przychylności Rosji. To wszystko nie daje priorytetowej pozycji na liście partnerów Pekinu. Symbolem tego stanu rzeczy jest Białorusko-Chiński Park Przemysłowy Wielki Kamień. Otwarty w 2012 roku, miał być magnesem dla chińskich inwestycji. Dużym eufemizmem będzie jednak powiedzenie, że przyniósł on ograniczony sukces.

Moskwa jest z kolei jednym z kluczowych partnerów dla Pekinu. Jest to jedyne mocarstwo o zasięgu ponadregionalnym, które z sympatią patrzy na Chiny w konflikcie z USA. Bliskie relacje elit moskiewskich i pekińskich daje tym ostatnim względny spokój strategiczny na północnej flance, która historycznie najczęściej była tzw. miękkim podbrzuszem Chin. Rosja zapewnia surowce naturalne po atrakcyjnej cenie, a także duży rynek zbytu dla chińskich towarów (ok. 52 mld USD w 2018 roku). Moskwa razem z Pekinem uczestniczy w spotkaniach BRICS oraz Szanghajskiej Organizacji Współpracy. W końcu, jest niezbędna do realizacji dwóch lądowych korytarzy gospodarczych oraz Polarnego Jedwabnego Szlaku w ramach Inicjatywy Pasa i Szlaku.

W tym kontekście oczekiwania, że kredyt w wysokości 500 mln USD będzie gamechangerem, wydają się być troszeczkę na wyrost. Rosja wybaczyła Chinom znacznie większe „przewinienia”, takie jak przerwanie monopolu Moskwy na handel gazem z Azji Środkowej. Jednocześnie Chiny powstrzymywały się przed rozszerzeniem swoich wpływów politycznych i militarnych w rosyjskiej „bliskiej zagranicy”, koncentrując się na kwestiach gospodarczych.

W jaki sposób można więc wyjaśnić chiński kredyt dla Białorusi? Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że Pekin po prostu zauważył możliwość dobrej inwestycji. Natomiast Alaksandr Łukaszenka, jak Władimir Putin w 2014 roku, potrzebował teraz pokazania pewnego stopnia gospodarczej niezależności. Dlatego zgodził się na warunki Pekinu, po kilku miesiącach negocjacji, gdy najbardziej potrzebował pieniędzy. Nie jest to jednak ani pierwsza, ani największa pożyczka Białorusi z Chin.

Jeżeli Polska ma prowadzić efektywną politykę zagraniczną, to nie może nadinterpretowywać tego typu wydarzeń. Nie oznacza to jednak, że nie powinny one skłaniać do refleksji. Korekta relacji z Białorusią mogłaby doprowadzić do tego, że na kolejnym kredycie mógłby zarobić jeden z polskich banków. Byłoby to z korzyścią zarówno dla Warszawy, jak i Mińska.

doktorant na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ. Zdobywca nagrody Ministra Spraw Zagranicznych dla najlepszej pracy magisterskiej z zakresu stosunków międzynarodowych oraz Nagrody im. Ministra Krzysztofa Skubiszewskiego dla najlepszej pracy magisterskiej na temat polskiej polityki zagranicznej. W swoich badaniach koncentruje się na polityce wewnętrznej i zagranicznej Chin oraz relacjach polsko-chińskich.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz