Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Podwyżki dla nauczycieli nie opłacają się Kaczyńskiemu

Przestój w szkołach trwa już kolejny dzień i raczej szybko się nie skończy. Zgoda na realizację postulatów ZNP i FZZ nie opłaca się PiS, a czas gra w tej rozgrywce na korzyść partii Kaczyńskiego
Gdyby patrzeć na strajk nauczycieli z punktu widzenia celowości polityk publicznych, to pieniądze na podwyżki w takim wymiarze, jakiego domagają się strajkujący, mogłyby się znaleźć. Podwyżki dla nauczycieli mają uzasadnienie. Rodzice, którzy się z tym nie zgadzają, mogą dzieci wysłać do szkoły prywatnej lub uczyć je w domu, ale większość będzie korzystała z publicznych szkół i przedszkoli. Nauczyciele bez solidnych podwyżek mogą zmieniać pracę lub dorabiać, np. myjąc samochody albo produkując metamfetaminę, jak bohater serialu „Breaking Bad”, Walter White. A tego byśmy nie chcieli. Gdy bowiem obywatel zarabia więcej, może jeszcze wpaść na głupią myśl, że to jego zasługa, a przecież z punktu widzenia rządzących lepiej, gdy uważa, że swój dobrostan zawdzięcza właśnie im Podwyżki można obwarować różnymi warunkami (np....

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 19,90 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Zakup
Stefan Sękowski
Zastępca dyrektora "Nowej Konfederacji". Politolog, dziennikarz, tłumacz, stały współpracownik "Do Rzeczy", publicysta Polskiego Radia Lublin. Publikował i publikuje też m.in. w "Gościu Niedzielnym", "Rzeczpospolitej", "Gazecie Polskiej Codziennie", "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym", "Frondzie"; i portalu Rebelya.pl. Tłumaczył na język polski dzieła m.in. Ludwiga von Misesa i Lysandera Spoonera; autor książkek "W walce z Wujem Samem" i "Żadna zmiana. O niemocy polskiej klasy politycznej po 1989 roku". Mąż, ojciec trójki dzieci. Mieszka w Lublinie.

Komentarze

5 odpowiedzi na “Podwyżki dla nauczycieli nie opłacają się Kaczyńskiemu”

  1. Dalej patrzący pisze:

    Długofalowo i na poziomie całej Polski i jej perspektyw wzrostu, pewne jest jedno – szkoła musi się stać ODPOWIEDZIALNĄ silną instytucją która NAPRAWDĘ KSZTAŁCI, a nie symuluje nauczanie i przepycha z klasy do klasy. Czyli rodzic mówi “płacę i wymagam – nauczacie z moich podatków i oczekuję wyników”. Smartfony i tablety i laptopy uczniów? – zero na terenie szkoły – za ucznia odpowiada szkoła – szkoła dostarcza mu środków nauczania i go kontroluje od wejścia do wyjścia. Dyscyplina? Żaden problem przy telewizyjnym monitorowaniu pomieszczeń non-stop. Palenie w toaletach? Żaden problem przy czujnikach dymu. Złe zachowanie? – żaden problem przy EGZEKWOWANIU KAR za złe zachowanie wobec nauczyciela czy innych uczniów – także finansowych. Jak również zerwanie z fałszywą tolerancją – odwrotnie – chuligan na apelu niech będzie wywołany po imieniu i nazwisku i na oczach reszty szkoły niech łyka wstyd i wytykanie palcami – i karę. Film na ekranie – pokazanie występku – a potem przykładne dolegliwe ukaranie – i chętnych do chuligaństwa zabraknie, bo będzie pod każdym względem NIEOPŁACALNE. Chuligan – który swym zachowaniem powoduje kary – zwłaszcza finansowe – będzie wtedy traktowany przez wszystkich jako NIEUDACZNIK, jako PRZEGRANY, jako GŁUPIEC. Jak po wezwaniu rodziców do szkoły i zapłaceniu kary taki chuligan następnego dnia jak zmyty przyjdzie do szkoły – wszyscy będą się z niego wyśmiewali “masz to na własne życzenie”. Malowanie się i wystawy mody? – żaden problem przy regulaminie ogólnokrajowym – także w szkołach prywatnych – i przy obowiązkowych mundurkach [jeden krój] – obowiązkowe spodnie dla chłopaków, spódnice dla dziewczyn i zero pajacowania i pokazywania “co to nie ja”. Przy okazji – zero gender i innych praktyk o najwyższej, karygodnej prawnie szkodliwości społecznej. Uczeń ma identyfikator – to może być też robione na czytnik linii papilarnych – i zero problemu z odczytywaniem listy i głupią papierologią. Skupienie na nauce, na nabywaniu kompetencji na selekcji dodatniej, a nie jak teraz na selekcji ujemnej – czyli równania w dół. Wyrażenie osobowości? – pokaż co umiesz przy tablicy albo w jakimś kole zainteresowań, sekcji szkolnej, modelarskiej, technicznej, artystycznej, sportowej, laboratorium. Oczywiście – naczelna rola dyrektora. Absolutnie. Największa decyzyjność i odpowiedzialność. Czyli rozliczanie dyrektora co max 2 tygodnie przez rodziców – i przez kuratorium. Dokładnie i b. często wg szczegółowego kontraktu – z nagrodami i karami. Za mierzalne niezależnie wyniki – i za mierzalny poziom zdyscyplinowania. Nie co semestr, czy co rok – bo wtedy jest za późno na korekty – a kary też finansowe i włącznie z dyscyplinarką. Po prostu – dokładnie określony kontrakt – dla nauczyciela i dla dyrektora. A jeżeli w ramach zmowy [np. dyrektor-nauczyciele ale i uczniowie] chcą symulować nauczanie i zawyżają oceny – wyjdzie przy niezależnych testach i egzaminach – i wtedy kary i dla dyrektora i dla nauczycieli. System musi być domknięty i sprawny – a nie na niby. Generalnie – WSZYSTKIE testy i egzaminy winny być robione zewnętrznie – kontrolnie – wobec uczniów i nauczycieli i dyrektora. I robione często – dla szybkiej naprawczej reakcji – podstawa cybernetyki. Edukacja to moim zdaniem NAJWAŻNIEJSZA lokomotywa rozwoju i wzrostu każdego państwa – więc musi być potraktowana do końca POWAŻNIE [bez tanich wykrętów, że “to chodzi o dzieci i trzeba być tolerancyjnym i ustępliwym i przymykać oczy” i przestać nakręcać tym spiralę deprecjacji nauczania – i uczniów] i oparta o wymagania i kompetencje do spełnienia i osiągnięcia – bez taryfy ulgowej – ani dla uczących – ani dla uczniów. To samo dotyczy szkolnictwa wyższego, które bardzo upadło pod względem poziomu [ilość za jakość] – uczelnie wyższe stały się instytucjami dla łatwego osiągania zmaksymalizowanych zysków – przy minimalizacji wysiłku i kosztów. Stąd i tragiczny ranking polskiego szkolnictwa akademickiego. Kluczem całego szkolnictwa [kontynuowanego także po studiach – praktycznie do końca życia] nie jest tępy encyklopedyzm – ale nauczenie kompetencji, rozwiązywania problemów, działania zespołowego, pozyskiwanie REALNYCH kompetencji i profilowanie od początku nauki i – to powtórzę – pozyskiwania REALNYCH kompetencji, jak najbardziej do zdolności i potencjału ucznia. Wtedy spięcie szkolnictwa z ekonomią będzie skuteczne – jako pełna domknięta od początku do końca lokomotywa rozwoju kraju. nie muszę tłumaczyć, że W TAKIM układzie to firmy będą zainteresowane jak najszybszym wyłapaniem u źródła przyszłych cennych pracowników – i wtedy szkoły nie będą cierpiały na niedomiar środków, czy stypendiów za wyniki – a uczniowie [i nauczyciele] będą mieli bardzo konkretną motywację, będą czuli, co robią i po co to robią. A z tym po obu stronach jest chyba najgorzej w historii polskiego szkolnictwa.

  2. Dalej patrzący pisze:

    Mam nadzieję, że nigdy nie pracował Pan z dziećmi. Do szkoły chodził Pan chyba dosyć dawno. Niestety edukacja i wychowanie to coś więcej niż reguły, zasady i wymierność postępu. Polecam poczytać trochę o systemie edukacji w Finlandii. Szkoda tylko, że jest Pan taki pewny swojej dystopijnej wizji.

  3. Dalej patrzący pisze:

    Panie podszywający się pod mój nick: jestem realistą. I znam stan edukacji w Polsce – aż nadto dobrze. Żeby stworzyć system otwarty jak w Finlandii – trzeba konkretnej drogi. jedyna REALNA droga – nie jakieś myślenie życzeniowe – nie dobre intencje, jakimi piekło wybrukowane – to najpierw przywrócić PEŁNĄ STEROWNOŚĆ całego sytemu edukacji – po obu stronach. I dopiero wtedy można dokonywać jego ewolucyjnej zmiany, coraz więcej przenosząc na ucznia, na to, by uczył się sam, a nauczyciel był jego mentorem. Na razie system edukacji jest w głębokim stanie rozkładowym, przypomina chorego majaczącego w gorączce – owiniętego coraz liczniejszymi bandażami wszelakich protez, które utrzymują go w pozornym kształcie i funkcjonowaniu, a przy tym maskują faktycznie postępujący rozpad funkcji – ale nie spełnia podstawowych kryteriów realizacji celu i spójnego – DŁUGOFALOWEGO działania. Wracając do sedna Pana pytania – gdybanie o samodzielnej nauce rachunku różniczkowego jest oderwane od realu, gdy uczniowie mają problemy z tabliczką mnożenia. Najpierw trzeba stworzyć twardą bazę wyjściową dla edukacji – opartą o STEROWNOŚĆ – bo do tego zmierzają moje wszystkie propozycje. Potem – stopniowo – czując kamienie pod nogami, możemy próbować przechodzić na drugi brzeg, jeżeli trzeba, wycofując się i po analizie i wnioskach szukając dogodnego miejsca przeprawy gdzie indziej. Z jak najmniejszym eksperymentowaniem na żywym ciele młodego pokolenia – czyli zawsze najpierw zapewniając im twardy pewny rdzeń edukacji. Nic na siłę – najpierw to, co pewne – żadnych rewolucji. Wiem – jest to i ostrożne i niezbyt imponujące – ale pewne i dające drogi do zmian i rozwoju – bez marnowania młodych ludzi. No i jako procedura sprawdziło się to i sprawdza od 40 lat w Azji.

  4. S.Matylda pisze:

    To jakoby tak wspaniałe szkolnictwo w Finlandii to MIT, który się ciągle przytacza. Wyniki z 2000 roku (PISA) nie zostały powtórzone, a w 2015 uczniowie w matmie byli o cały rok do tyłu w porównaniu z 2000. Niektórzy wskazuję, że to nie reformy pomogły szkole, ale własnie jeszcze “stara fińska szkoła” i jej tradycyjne podejście do ucznia – scentralizowanie i autorytarne podejście do ucznia. Po upowszechnieniu reformy nie zostało po tym śladu i wyniki się pogorszyły. Szkolnictwo w Finlandi jest bardzo dobrze finansowane, zespoły uczniowskie są małe, klasy bardzo dobrze wyposażone, obiady darmowe. Uczniowie słabi dostają korepetytorów – Finlandia nie moze sobie pozwolić na zaniedbanie swoich “zasobów ludzkich”. O tym na razie możemy pomazyć. U nas to jak wyedukowany jest młody człowiek zależy od domu rodzicielskiego, wykształcenia i zaangażowania rodziców.

  5. Grzegorz pisze:

    Jako mąź nauczycielki matematyki z 20 letnim stażem na głębokiej prowincji zapytałbym Pana jak poradziłby sobie Pan z takim dylematem mierzalności efektów pracy nauczyciela niezależnymi testami. Otóż, szkoła podstawowa na wsi – ok 28 dzieci w klasie, połowa z orzeczeniami o dysfunkcjach, kilkoro dzieci z rodzin patologicznych, w tym zdarzają się dzieci z rodzin w których są bite (np. rodzina wielodzietna, ojciec alkoholik kryminalista, bracia kryminaliści – notabene jak z egzekucją kar finansowych od takich rodziców?); więszkość uczniów nie korzysta z żadnych zajęć dodatkowych; ogólnie zauważalny bardzo silny brak motywacji; agresja, lekecważenie elementranej dyscypliny często przejawiające się na lekcjach i kradnące czas na faktyczną naukę. Nauczyciel dwoi się i troi żeby przekazać wiedzę, dochodzi wysoki poziom stresu związany z koniecznościa radzenia sobie na bluzgi (żadnych możliwości reakcji poza karaniem uwagami, które wiadomo gdzie tacy uczniowie mają); za darmo przepracowuje zajęcia wyrównawcze ale efekty pracy mizerne bo się po prostu nie da. Wyniki testów sprawdzających poniżej przeciętnej. Częśc uczniów wprost deklaruje, że im to wisi i przychodząc na egzamin zaznaczają wszystko jak lecie na chybił-trafił bo i tak zawodówka i praca u majstra, którą już ma nagraną. Rodzicą zresztą na tym zależy bo szybciej zacznie zarabiać i przestanie być ciężarem finansowym. Jak Pan chce to przemienić w status PRZEGRANY, GŁUPIEC etc. skoro za kilka miesięcy tacy uczniowie pojawiajś się na wiejskich dyskotekach z pierwszymi wypłatami i imponują swoim rówieśnikom, jaki przegrany, jaki głupiec… Część mniej śmiałych żeby “olać” egzaminy i naukę ze względu na rodziców, wręcz im zazdrości.
    I teraz bierzemy jako kontrę klasę z dużego miasta, z tzw. dobrej szkoły, gdzie większość rodziców z wykształceniem wyższym, bardzo zmotywowana do tego aby ich dzieci osiągały bardzo dobre wyniki, więc dodatkowo wspierająca ich korepetycjami. Wyniki testów w górnym kwartylu. Jak ocenić pracę nauczyciela testami sprawdzającymi w takich dwóch układach bez brania pod uwagę wszystkich zależności, które są krytyczne dla osiągniętych wyników? Jak zfiltrować jego umiejętności i zaangażowanie od pozostałych czynników? To nie jest takie proste jak Pan napisał…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz