Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Podatek marketowy słusznie trafił do kosza

KE wykazała, że progresywny charakter stawek podatku handlowego działa na korzyść niektórych przedsiębiorstw kosztem innych. Kto zna przepisy unijne wiedział wcześniej, że tak to się może skończyć.

KE wykazała, że progresywny charakter stawek podatku handlowego działa na korzyść niektórych przedsiębiorstw kosztem innych. Kto zna przepisy unijne wiedział wcześniej, że tak to się może skończyć.

Komisja Europejska uznała, że polski podatek handlowy narusza unijne zasady pomocy państwa. Komisja stwierdziła, że poprzez mechanizm progresywnych stawek przedsiębiorstwa o niskich obrotach mają przewagę nad konkurentami. W konsekwencji, podatek ten stanowiłby niedopuszczalną pomoc publiczną dla przedsiębiorców.

Czy taka decyzja dziwi? Nie, każdy kto zna przepisy unijne wiedział już od etapu projektowania przepisów o podatku handlowym, że istnieje duże prawdopodobieństwo kwestionowania rozwiązań legislacyjnych forsowanych przez komisję posła Abramowicza i – jak podejrzewam z przymusu – przez Ministerstwo Finansów.

Na wstępie należy dodać, że KE nie ingeruje w wewnętrzne regulacje państw członkowskich tak długo, jak te nie naruszają przyjętych w momencie akcesji zasad traktatowych. Winą więc państwa jest, że uchwala się podatek naruszający te normy.

Ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej

Przypomnijmy podstawowe założenia projektu. Zgodnie z polskimi przepisami przedsiębiorstwa prowadzące sprzedaż detaliczną (dokonywanie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, w ramach działalności gospodarczej odpłatnego zbywania towarów konsumentom na podstawie umowy) odprowadzałyby miesięczny podatek na podstawie swoich obrotów ze sprzedaży detalicznej. Podatek skonstruowano z wykorzystaniem trzech progów podatkowych. I tak zwolnienie z podatku ma zastosowanie do części obrotu przedsiębiorstwa poniżej 17 mln zł; stawka podatku w wysokości 0,8 proc. ma zastosowanie do obrotów wynoszących od 17 mln zł do 170 mln zł, zaś stawka podatku w wysokości 1,4 proc. ma zastosowanie do obrotów wynoszących powyżej 170 mln zł.

KE wykazała, że progresywny charakter stawek podatkowych w nieuzasadniony sposób działa na korzyść niektórych przedsiębiorstw, kosztem innych – w zależności od ich obrotów i wielkości. Komisja wskazuje, że w systemie opartym na progresywnych stawkach podatkowych mniejsze przedsiębiorstwa albo w ogóle nie płaciłyby podatku od sprzedaży detalicznej (jeżeli ich obroty nie przekraczają 17 mln zł), albo płaciłyby niższą średnią stawkę niż ich więksi konkurenci. W konsekwencji, dawałoby to przedsiębiorstwom o niższych obrotach nieuczciwą przewagę ekonomiczną. Zdaniem KE mniejsze przedsiębiorstwa powinny oczywiście płacić niższe podatki niż ich więksi konkurenci w ujęciu bezwzględnym, ale powinny one stanowić proporcjonalnie taką samą część ich obrotów. KE wskazała również, że Polska nie wykazała, że progresywne stawki podatkowe są uzasadnione chęcią zwiększenia dochodów budżetowych, ani że przedsiębiorstwa objęte wyższą stawką miałyby większą zdolność do zapłaty.

KE nie wspomniała tego w komunikacie, jednak poważne zastrzeżenia budził dyskryminacyjny charakter przepisów. Twórcy ustawy nie ukrywali, że chodzi im o wsparcie polskich firm handlowych. Nie ukrywały tego również niektóre instytucje lobbingowe, twierdząc, że godzą się na podatek od sprzedaży detalicznej pod warunkiem, że zachowana zostanie jego progresywność. Innymi słowy, podatek był akceptowany pod warunkiem, że mniejsze polskie firmy nie będą go płacić, zaś branża zdominowana przez zachodnie markety będzie obciążona najwyższa stawką. Teraz rząd polski może rozpocząć ścieżkę odwoławczą od decyzji KE. Czy to ma jednak sens? W mojej opinii nie – z co najmniej kilku względów.

Czy warto kontynuować prace nad ustawą, jeśli zagrożeń jest sporo a korzyści mało?

Po pierwsze należy rozważyć tzw. incydencję podatkowa, tj. rozłożenie ciężaru podatku. Rozkład podatku zależy od charakteru danej daniny publicznej. Planowana konstrukcja podatku od marketów (tj. pobór podatku od obrotu realizowanego przez dany sklep) sprawia, że jego nałożenie spowoduje wzrost kosztu krańcowego sprzedawanych towarów. W efekcie koszt ten będzie – przynajmniej w części – przerzucony na konsumentów.

Warto także wspomnieć o tym, że planowana konstrukcja (nawet bez stawek progresywnych) podatku sprawić może, że będzie to podatek niezgodny z prawem unijnym. W orzeczeniu w sprawie pomiędzy Gabriel Bergandi a francuską Generalną Dyrekcją Podatkową Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał za zabroniony podatek obrotowy każdy podatek, którego wprowadzenie narusza funkcjonowanie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej przez opodatkowanie przepływu towarów i usług oraz transakcji handlowych w sposób porównywalny z VAT. Z kolei w orzeczeniu w sprawie pomiędzy Dansk Denkavit i P. Poulsen Trading Aps a ministerstwem ds. podatków Danii ETS wskazał, że warunkiem niezbędnym do zakwestionowania zgodności z art. 33 VI Dyrektywy danego podatku jest wykazywanie przez niego podstawowych cech podatku VAT, przy czym zdaniem Trybunału nie musi on przypominać VAT pod każdym względem. Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) uznaje za niezgodne ze wspomnianym artykułem 33 (1) VI Dyrektywy podatki posiadające fundamentalne cechy podatku VAT, tj.: powszechność, proporcjonalność, stosowanie na wszystkich etapach obrotu towarami i usługami obciążanie wartości dodanej, możliwość odliczenia od podatku należnego kwoty podatku zapłaconego w poprzednich etapach obrotu oraz faktyczne obciążenie konsumenta. W przypadku naszego podatku od sprzedaży detalicznej kluczowe znaczenie ma – jak się wydaje – faktyczne obciążenie konsumenta (które będzie miało miejsce jak wskazano powyżej). Z tego względu istnieje istotne ryzyko zakwestionowania polskiego rozwiązania przez Komisję Europejską nawet, jeśli zniesiona zostanie progresja.

Po trzecie efekt fiskalny podatku nie jest wielki, budżet dostałby ok 1,5 miliarda zł netto rocznie.

Czy warto więc kontynuować prace nad ustawą, jeśli zagrożeń jest sporo a korzyści mało?

doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii A&RT Rynkowska, Kosieradzki, Piekarz. Absolwent Wydziału Nauk Ekonomicznych oraz Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Doktorant na Akademii im. Leona Koźmińskiego w Warszawie.

Komentarze

3 odpowiedzi na “Podatek marketowy słusznie trafił do kosza”

  1. HeS pisze:

    @Autor:”KE wykazała, że progresywny charakter stawek podatku handlowego działa na korzyść niektórych przedsiębiorstw kosztem innych. ”

    Ciekawe, że progresywny podatek dochodowy nie jest tak postrzegany. To jest (za przeproszeniem:) zwykłe “pieprzenie w bambus”.

  2. Łukasz Praczyk pisze:

    To, że podatek handlowy nie przejdzie było jasne. Ważniejsze jest pytanie czy KE dopuscilaby do np. zamianę CIT na podatek obrotowy oodsetku innym w każdej branży?

    • Radek Piekarz pisze:

      Moim zdaniem nie dopuściłaby. Podatek obrotowy o charakterze powszechnym jest sprzeczny z prawem UE.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz