Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

PiS chce ograniczyć prawa wyborcze

Partia rządząca postanowiła dokonać rewolucji w systemie wyborczym i wykluczyć sporą grupę obywateli z możliwości objęcia mandatu radnego. Proces wykluczenia dla żartu nazwano poszerzeniem demokracji

Tak długo oczekiwane tezy dotyczące zmian w prawie wyborczym zostały przedstawione przez mniej znanych i mało wpływowych polityków PiS. Można domniemywać, że ścisłe kierownictwo partii rządzącej chce pozornie nadać im niższą rangę. Zamysł jest łatwym do rozszyfrowania zabiegiem manipulacyjnym. Celowo obniżamy rangę inicjatorów zmian prawa, żeby dyskusja nie była zbyt dociekliwa.

Już w pierwszych swoich słowach inicjatorzy zmian kierują zainteresowanie na błahe i niewystępujące bądź rzadkie fałszerstwa wyborcze. Akcentuje się kształt urny, przemęczenie komisji wyborczej, a nie wspomina się o najistotniejszej zmianie. Pomija się w prezentacji sejmowej powiększenie wykluczenia obywateli z należnych im biernych praw wyborczych.

W projekcie nowej ordynacji wykluczono możliwość kandydowania na radnego powiatowego i wojewódzkiego, jeśli kandyduje się na burmistrza. W zasadzie nie wiadomo, dlaczego odebrano prawo wyborcze obywatelom Polski aktem niższym od Konstytucji. Dlaczego ktoś może uważać, że zagrożona jest Konstytucja w sytuacji, gdy jedna osoba chce kandydować na radnego powiatowego oraz wójta, skoro i tak ostatecznie może objąć tylko jedną z tych funkcji?

Czy Polskę stać na utratę aktywnych społecznie obywateli, którzy uzyskują nawet 49% procent poparcia? Czy partie polityczne muszą eliminować z życia samoorganizujących się obywateli?

Komisja wyborcza nie będzie już mogła zarejestrować osoby, która chciałaby starać się jednocześnie o któryś z tych mandatów. Jeśli kandydat na burmistrza nie wygra wyborów, a zajmie drugie miejsce, to nie mogąc kandydować do powiatu bądź sejmiku, znika z przestrzeni publicznej.

Ograniczenie to nie dotyczy tylko 560 osób w Polsce – parlamentarzystów. Jeśli bowiem parlamentarzysta będzie ubiegał się o mandat wójta i przegra te wybory, nie znika z przestrzeni publicznej, ba, w oczywisty sposób będzie dalej komentował rzeczywistość, a nawet ją w dużym stopniu kreował. Przy rejestracji w wyborach na wójta nie musi bowiem składać mandatu parlamentarnego. Takiej możliwości nie dostaje nikt inny.

Radny bliżej ludzi? Na pewno nie

W nazwie projektu też używa się fałszywego języka, mającego ukryć rzeczywiste intencje. W jednym projekcie ujęto i wybory, i ustrój samorządu. Widać bałaganiarstwo i niechlujstwo, które nieudolnie miało przykryć prawdziwe intencje. Pod hasłem „radny bliżej ludzi” kryje się oddalanie radnego od wyborców. Dziś w okręgach jednomandatowych radny jest wybierany w okręgu liczącym poniżej 2 tys. wyborców, a po przyjęciu nowej ordynacji, ta liczba może wzrosnąć dziesięciokrotnie.

Ordynację wyborczą zawsze piszą aktualnie rządzący i nie ma w twym nic dziwnego, bo to oni uchwalają, co jest prawem a co bezprawiem, co jest „dobre” a co „niedobre” dla demokracji. Rządzący zawsze uważają, że ich rządy służą dobrze suwerenowi. To myślenie jest powszechne na wielu szczeblach władzy, ale na szczeblu centralnym jest szczególnie wyraźne.

Władze PiS-u postanowiły dokonać rewolucji w systemie wyborczym i wykluczyć sporą grupę obywateli z możliwości objęcia mandatu radnego. Proces wykluczenia dla żartu nazwano poszerzeniem demokracji. Wielu Polaków pamięta jeszcze, jak demokracja socjalistyczna nazywana była „najbardziej demokratyczną”. Chodziło zaś tak naprawdę o wykluczenie wszystkich obywateli z możliwości objęcia mandatu sprawowania władzy poza komunistycznym aparatem partyjnym.

Czy Polskę stać na utratę aktywnych społecznie obywateli, którzy uzyskują nawet 49% procent poparcia? Czy partie polityczne muszą eliminować z życia samoorganizujących się obywateli? Czy naprawdę trzeba posunąć się do oszukiwania Polaków, żeby z nimi i dla nich rządzić? Autorzy projektu tłumaczą, że kandydat na wójta nie może oszukiwać wyborców i nie wolno mu kandydować na radnego do wyższego szczebla samorządu. A czy poseł może oszukiwać wyborców, którzy go wybrali do parlamentu i nie składając mandatu startować na wójta?

W l. 80. działacz podziemnej Solidarności i NZS. Po 89 r. tworzył Komitety Obywatelskie. Pierwszy niekomunistyczny prezydent Lubina. Od 98 r. radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Od 2002 do dziś nieprzerwanie wybierany w 1 turze prezydentem Lubina. Lider ruchu Bezpartyjni.org

Komentarze

2 odpowiedzi na “PiS chce ograniczyć prawa wyborcze”

  1. Ityle pisze:

    Gdybym chciał czytać takie agitki to bym wszedł na Onet.

    • KO pisze:

      A konkretniej? Autor przytacza, bądź co bądź, jakieś argumenty – proszę podać kontrargumenty, a nie strzelać fochy.
      Gdybym chciał czytać takie komentarze, to wszedłbym na Onet.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz