Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Pakiet Ujazdowskiego. Czy uda się otworzyć parlamentaryzm?

Kazimierz Michał Ujazdowski wskazuje, jak zwalczyć patologie polskiej legislacji. Czy tym razem mu się uda?
Rola polskiego parlamentu słabnie od kilku kadencji, jednak stan, jaki osiągnął on za rządów Prawa i Sprawiedliwości to szczyt szczytów bycia bierną maszynką do wykonywania decyzji władzy wykonawczej. Posłowie stali się, jak to obrazowo określa prof. Ryszard Balicki, interfejsami białkowymi między ściągą wyborczą a przyciskiem do głosowania. Na sali obrad nie ma prawdziwej debaty, podmiotowość poszczególnych posłów jest ograniczona do minimum, a sposób uchwalania licznych ustaw urąga wszelkim zasadom prawidłowej legislacji. W takiej sytuacji senator Kazimierz Ujazdowski (obecnie w klubie Polskiego Stronnictwa Ludowego) proponuje przegłosowanie projektu Otwarty Parlamentaryzm, czyli szeregu zmian w regulaminie sejmu, mających przywrócić niższej izbie parlamentu elementarną powagę. Proponowane zmiany znane są od lat, bo i projekt (z pewnymi modyfikacjami) zgłaszany jest po raz kolejny (wcześniej określano...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

Zastępca dyrektora "Nowej Konfederacji". Politolog, dziennikarz, tłumacz, stały współpracownik "Do Rzeczy", publicysta Polskiego Radia Lublin. Publikował i publikuje też m.in. w "Gościu Niedzielnym", "Rzeczpospolitej", "Gazecie Polskiej Codziennie", "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym", "Frondzie"; i portalu Rebelya.pl. Tłumaczył na język polski dzieła m.in. Ludwiga von Misesa i Lysandera Spoonera; autor książkek "W walce z Wujem Samem", "Żadna zmiana. O niemocy polskiej klasy politycznej po 1989 roku" oraz "Mała degeneracja". Mąż, ojciec trójki dzieci. Mieszka w Lublinie.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Pakiet Ujazdowskiego. Czy uda się otworzyć parlamentaryzm?”

  1. RPKL pisze:

    Poza dyskusją pozostaje, że “podmiotowość poszczególnych posłów jest ograniczona do minimum”. Co jest zresztą pochodną, przynajmniej w części, systemu wyborczego, powodującego, że głosujemy na partie, a nie na polityków. Z powyższej, słusznej konstatacji wypływa wg mnie dość istotny wniosek. Mianowicie, że w pierwszej kolejności należałoby ograniczyć liczbę posłów, najlepiej tak o połowę. Ilość nie przekłada się na jakość w tym przypadku, a koszty utrzymania takich proteinowych maszynek do głosowania są dość znaczne. Co do projektu Ujazdowskiego postulowane zmiany są w większości słuszne co do zasady. Co do istoty można oczywiście dyskutować i modelować szczegółowe rozwiązania, na co zwraca uwagę Autor artykułu. Uważam jednak za wątpliwe jego wprowadzenie. Wymagałoby to przede wszystkim dość fundamentalnych zmian w mentalności polskich polityków. Przede wszystkim musieliby przestać postrzegać politykę i kierowanie państwem jako bieżące administrowanie stołkami i kasą. Potrzebę zmian muszą dostrzec również wyborcy, czyli słynny już suweren. Wielu jest obojętnych, być może z tego powodu, że nie chcą lub nie umieją myśleć lub oduczono ich potrzeby i chęci myślenia. Oprócz tego politycy, zwłaszcza sprawujący w danym momencie, musieliby nauczyć się patrzeć szerzej, poza ramy wyznaczane doraźnym, partyjnym interesem. Tymczasem dominuje – coraz bardziej niestety – buta, przekonanie o nieomylności, wspierane odwoływaniem się do legitymacji suwerena. Widać to właśnie po przepychaniu ustaw, blokowaniu niewygodnych, braku poszanowania reguł procesu legislacyjnego. Proszę zwrócić uwagę, że coraz więcej jest projektów poselskich, bo rygory legislacyjne ich dotyczące są słabsze niż w przypadku projektów rządowych. Tymczasem większość projektów powinien wnosić rząd, a nie posłowie. Kolejna kwestia, to konsultacje społeczne. Ich coraz większa fasadowość zaczyna zakrawać na kpinę. Doskonale obrazuje to sytuacja z ustawami mającymi wdrażać Nowy Ład. Sejmowa większość pokazuje, że wie lepiej, a reszta powinna nie przeszkadzać. Podsumowując, tego typu inicjatywy, ze wszech miar słuszne, wymagają przemodelowania świadomości wyborców i polityków. Czy jest szansa na taki proces bez zdarzeń o charakterze i przebiegu gwałtownym? Trzeba wierzyć, że jest. Wymaga to moim zdaniem inicjatywy na kształt ANW dr Bartosiaka. Bez takiej “Polityki Nowego Wzoru” ciężko będzie naprawić sytuację Rzeczypospolitej. Wewnętrzny bezład, przy obecnej dynamice zmian geopolitycznych, którą jak zwykle przespaliśmy, tym razem odurzeni fantasmagoriami o wieczności sojuszu z USA i pewności pomocy w razie potrzeby, nie jest dobrym prognostykiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz