Ordynacja się zmienia, niesmak pozostaje

Sejm uchwalił prawo wyborcze, które nie satysfakcjonuje nikogo. Pomimo że gwarantuje niezmienione okręgi na wybory 2018, już stało się zarzewiem oddolnej integracji środowisk bezpartyjnych

Przyjęcie ostatecznego tekstu ustawy zmieniającej ordynację wyborczą odbyło się zgodnie z przewidywaniami. Na pierwszym posiedzeniu po Nowym Roku posłowie poparli wszystkie poprawki Senatu (co nie dziwi, bo były dziełem senatorów PiS-u). W stosunku do pierwotnego projektu, który wzbudził niemałe kontrowersje, otrzymaliśmy ordynację w wersji light. Z części proponowanych zmian – m.in. całkowitej likwidacji JOW-ów – wnioskodawcy po prostu się wycofali. Te, które mogłyby wpłynąć na wynik wyborów samorządowych – jak zmiany wielkości okręgów – zostały odłożone w czasie. Wprowadzone przez Senat poprawki zakładają natomiast przywrócenie możliwości głosowania korespondencyjnego. Procedowanie zmian w ordynacji wyglądało w rezultacie jak gra w złego i dobrego policjanta, przy czym obie role z powodzeniem wypełniali – niekiedy ci sami – politycy PiS-u. W efekcie powstaje nowe prawo wyborcze (czeka jeszcze na podpis prezydenta), które nie satysfakcjonuje nikogo. Pomimo że gwarantuje niezmienione okręgi na wybory 2018, już stało się zarzewiem oddolnej integracji środowisk bezpartyjnych.

Przyglądając się poprawkom wniesionym jeszcze na etapie prac sejmowych, można odnieść wrażenie daleko idącego kompromisu. Z pięciu krytycznych dla funkcjonowania samorządu rozwiązań, które analizowałem na łamach „Nowej Konfederacji”, w niezmienionej formie zachowało się tylko jedno. W tekście ustawy pozostał zapis, który wyklucza jednoczesne kandydowanie na wójta (burmistrza, prezydenta miasta) i radnego powiatu/województwa. W pozostałych kwestiach zapisy zostały złagodzone lub – jak sugerują niektórzy – dostosowane do rzeczywistości. Mowa tutaj o wydłużeniu kadencji samorządów do 5 lat, pozostawieniu JOW‑ów w gminach do 20 tys. mieszkańców, zachowaniu dotychczasowej wielkości okręgów, jak również prawa organów samorządu do ich wyznaczania. Należy jednak zauważyć, że dwie ostatnie poprawki otrzymały charakter tymczasowy: po wyborach 2018 pieczę nad wielkością i kształtem okręgów przejmą komisarze wyborczy. W uchwalonej przez Sejm ustawie pojawiły się też nowe rozwiązania, które trudno uznać za kompromisowe. Najwięcej szumu wywołało przyznanie ministrowi ds. wewnętrznych znaczącej roli przy wybieraniu komisarzy, co przytłumiło poprawki pożądane – m.in. dopisanie wymogu ich bezpartyjności i zredukowanie liczby z 396 do 100. Efekt?

Cofnięcie się o krok w kwestii ordynacji– choć dla funkcjonowania JST z pewnością pożądane – dla PiS-u może być szkodliwe

Korekta pierwotnych rozwiązań odcięła paliwo zarzutom o próbę ustawienia przez PiS wyborów samorządowych. Nie doprowadziła jednak do zmiany stanowiska opozycji, korporacji samorządowych, ruchu bezpartyjnych samorządowców, czy PKW, które pozostały krytyczne wobec założeń ustawy. Do grona niezadowolonych dołączyła część wyborców PiS‑u oraz Ruch Kontroli Wyborów, dla których wprowadzone poprawki to zbyt daleko idące ustępstwa. Uchwalenie przez Sejm zakazu głosowania korespondencyjnego (przywróconego poprawkami Senatu) z pewnością nie przysporzyło koalicji rządzącej zwolenników wśród osób niepełnosprawnych. Nie są to jednak na tyle poważne implikacje, aby mogły zagrozić jej silnej pozycji.

Dużo większym wyzwaniem może się okazać wyzwolony przez działania PiS-u potencjał do oddolnej integracji ruchów bezpartyjnych i pozarządowych. Forsowanie zmian, które groziły dalszym upartyjnieniem jednostek samorządu terytorialnego doprowadziło do ożywienia Bezpartyjnych Samorządowców oraz precedensowego w III RP postulatu startu NGO-sów w wyborach samorządowych – pod hasłem: „jeśli my nie zajmiemy się polityką, ona niechybnie zajmie się nami”. Bardzo szybko pojawiła się również inicjatywa włączenia działaczy trzeciego sektora na listy Bezpartyjnych. Uruchomiony został proces, który może wykreować poważnego kontrkandydata dla partii politycznych w najbliższych wyborach samorządowych. A przecież – w rezultacie przyjętych poprawek – odbędą się one z zachowaniem dotychczasowej wielkości okręgów, bez premii dla największych ugrupowań. Dużą niewiadomą jest to, czy obecny pęd ku integracji środowisk bezpartyjnych utrzyma się w czasie – gdy emocje wywołane zmianą ordynacji opadną, a medialne zainteresowanie sprawą skończy. Pole do zagospodarowania jest natomiast spore, bo różnej maści komitety lokalne od lat wygrywają na szczeblu gmin i powiatów en masse.

Cofnięcie się w kwestii ordynacji o krok – choć dla funkcjonowania JST z pewnością pożądane – dla PiS-u może być zatem szkodliwe. Wrogości wywołanej wśród bezpartyjnych samorządowców przez forsowanie pierwotnego projektu nie udało się załagodzić, a wskutek przyjętych poprawek komitety niezależne wciąż pozostają w grze. Jeśli pójdą do jesiennych wyborów zjednoczone na zasadzie ogólnopolskiej konfederacji, PiS zyska w samorządzie kolejnego oponenta, któremu bliżej do koalicji z partiami politycznego centrum.

członek zespołu NK, doktorant nauk o polityce na Uniwersytecie Wrocławskim, współautor raportu Miasta Dolnego Śląska i Opolszczyzny po reformie administracji publicznej z 1998 r. Próba bilansu (2017). Konsultant w Regionalnym Ośrodku Debaty Międzynarodowej we Wrocławiu.

Komentarze

5 odpowiedzi na “Ordynacja się zmienia, niesmak pozostaje”

  1. Wyborca pisze:

    Bardzo dobry artykuł.
    Uważam, że samorządy powinny być budowane przez oddolne inicjatywy ludzi działających dobrowolnie od lat na rzecz społeczności lokalnej, znających jej problemy. Jednoczenie osób, które chcą działać w tym samym kierunku na pewno jest rzeczą dobrą. Wybory w 2018 r. mogą być przełomowe.

  2. Obiektywny pisze:

    Ostatnie zmiany w rządzie mają na celu zmianę wizerunku i neutralizację kontrowersji dlatego wydaje się, że zmiany w podejściu do samorządów wpisują się w ten trend. W końcu lepiej późno niż wcale.

  3. Katolik rzymski pisze:

    Dobrze by było gdyby autor (chociaż w nawiasach) rozpisał używane skróty. Nie wiem ile mi zajmie sprawdzanie wszystkiego w Wikipedii. Dzięki z góry, gdyby ktoś tutaj miał ochotę je wyjaśnić.

    • Autor pisze:

      Proszę bardzo:
      JOW(y) – jednomandatowe okręgi wyborcze;
      PKW – Państwowa Komisja Wyborcza;
      NGO (non-governmental organization) – organizacja pozarządowa;
      PiS i III RP – tutaj chyba wszystko jest jasne…

  4. Rolnik pisze:

    Bardzo dobrze, że w końcu ktoś zaczął reformować prawo wyborcze. Czy wszystko zmierza ku dobremu, niestety to dopiero się okaże.
    Tak apropos, cały czas dla mnie jest zagadką, w jaki sposób PSL w wyborach samorządowych w 2014 roku uzyskał w skali kraju 24% (w świętokrzyskim 46%), podczas gdy sondaże przedwyborcze dawały im około 7%…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz