„Nowa Konfederacja” teraz w rękach Czytelników

Fakt, że „NK” zdobyła uznanie tak wielu Darczyńców i Czytelników, determinuje nas do kontynuacji działalności. Napotykamy jednak zasadnicze problemy z finansami

Fakt, że „NK” zdobyła uznanie tak wielu Darczyńców i Czytelników, determinuje nas do kontynuacji działalności. Napotykamy jednak zasadnicze problemy z finansami.

Drodzy Czytelnicy,

„Nowa Konfederacja” znalazła się w bardzo trudnej sytuacji finansowej po tym, jak jej główny Darczyńca stracił od kwietnia br. możliwość jej wspierania. Od tego czasu – dzięki wzrostowi hojności Dotychczasowych Stałych Darczyńców oraz pojawieniu się Sześćdziesięciu Pięciu Nowych (w tym Dziewiętnastu Stałych) – stałe przychody „NK” wzrosły o 65 proc. Szczegóły znajdą Państwo w zakładce „NK” w potrzebie!” na naszej stronie internetowej.

To imponujące liczby. Niemniej kwietniowy ubytek był tak duży, że nawet to nie wystarczy do utrzymania „NK” w dotychczasowej postaci. Gdy piszę te słowa, brakuje jeszcze ponad 4 tys. zł miesięcznie, a dodatkowy czas, kupiony dzięki hojności Jednorazowych Darczyńców, kończy się wraz z sierpniem.

Dlatego apelujemy do Państwa o wsparcie. W tej chwili tylko ok. 1 proc. naszych Czytelników jest jednocześnie Stałymi Darczyńcami. Tymczasem gdyby każdy z tego grona wsparł „NK” kwotą tylko 3 zł miesięcznie – tygodnik byłby uratowany. 5 zł miesięcznie – i mógłby rozkwitnąć. To pokazuje skalę możliwości. Ale też – ilość wysiłku przed nami.

Dobry początek

W ciągu dziesięciu miesięcy istnienia „NK” zdobyła uznanie Czytelników. Świadczą o tym statystyki (średnio 4,5 tys. Czytelników tygodniowo) i liczne głosy od Państwa. „Bodaj najciekawsze intelektualnie środowisko w Polsce”, „robicie świetną robotę”, „oferują Państwo rzadko niestety spotykane spokojne i nietuzinkowe myślenie” – to tylko kilka przykładów z brzegu. Co szczególnie cenne, te i podobne głosy płyną najczęściej od przedstawicieli inteligencji.

Począwszy od października ubiegłego roku, „NK” zyskuje też coraz większy wpływ na debatę publiczną. W ciągu dziewięciu pierwszych miesięcy doczekaliśmy się ponad 250 cytowań i przedruków, blisko 60 razy gościliśmy w telewizji i radiu. Traktujemy te liczby jako dobry – jak na bardzo skromny budżet i brak środków na promocję i reklamę – początek.

O co nam chodzi?

„NK” z zasady podejmuje tematy niezauważane lub ignorowane przez medialny główny nurt. Nasz najbardziej podstawowy zarzut wobec dominujących elit opiniotwórczych to – obok politycznej stronniczości – traktowanie spraw pierwszorzędnych jako trzeciorzędnych, i odwrotnie.

Dlatego głównym kryterium doboru jest dla nas nie to, co w danym momencie „chodzi” w telewizjach, ale – co strategicznie ważne dla Polski. W tych ramach wskrzeszamy również tradycję robienia tematów numeru wokół ważnych książek, problemów ustrojowych, spraw międzynarodowych.

Cieszy przy tym to, że udaje nam się niekiedy zarażać tymi tematami media „masowego rażenia”. Świadczy o tym kariera takich wątków jak neokolonizacja, polska bomba atomowa czy nowa kultura miejska. W pejzażu intelektualnej pustyni, jaką stał się główny nurt polskiej debaty, traktujemy to jako spory sukces. Nawet jeśli koledzy z mainstreamu nie są łaskawi dochować dobrego obyczaju zaznaczenia, kto pierwszy dany temat poruszył.

Fakt, że tak sformatowane medium zdobyło uznanie tak wielu Darczyńców i Czytelników, determinuje nas do kontynuacji działalności. Tu wracamy jednak do problemów z finansami.

Dlaczego darowizny

Nie chcemy odchodzić od modelu finansowania poprzez darowizny nie z wygody, ale z powodów, które legły u podstaw powstania „Nowej Konfederacji”. W ostatnich latach media na całym świecie gwałtownie podupadają, nie mogąc skomercjalizować ambitnych materiałów w warunkach rewolucji internetowej. Kolejne zwolnienia i redukcje kosztów już katastrofalnie wpłynęły na jakość dziennikarstwa i publicystyki. A końca tej tendencji nie widać. Internet zabija papier, ale jednocześnie daje tak niskie stopy zwrotu, że nie jest dla niego jakościową alternatywą.

Polacy zasługują na coś więcej niż wybór między przemysłem dezinformacji a przemysłem partyjnej propagandy

To oznacza gigantyczną premię dla stawiających na tanią sensację tabloidów oraz dla mediów satelickich wobec dużych i zamożnych instytucji, najczęściej partii politycznych. Inaczej mówiąc: w obecnych warunkach takie właśnie środki przekazu mają największe szanse przetrwać.

Jesteśmy więc na prostej drodze do całkowitego upadku niezależnych mediów i niezależnej analizy. Do sytuacji, w której redakcje różnej maści nie będą niczym więcej niż przedłużeniem partyjnych sztabów propagandowych. Lub bazującymi na pobudzaniu najprymitywniejszych emocji fabrykami dezinformacji.

Można przy tym postawić dolary przeciw orzechom, że politycy nie kiwną palcem, by temu zapobiec. Z ich punktu widzenia w pełni sterowalne media to dodatkowy atut w walce o władzę.

Dlatego trzeba szukać alternatyw. Innych sposobów finansowania i działania. Próbą budowy takiej alternatywy była od początku „Nowa Konfederacja”. Założenie było proste: skoro tradycyjne modele działania coraz bardziej zawodzą, to spróbujmy oprzeć się na mecenacie obywatelskim. Dać Czytelnikom poważną i niezależną publicystykę, oczekując w zamian comiesięcznego wsparcia.

W Stanach Zjednoczonych istnieje już ponad sto fundacji finansujących media w ten właśnie sposób. W Polsce wydająca „NK” Fundacja Nowa Rzeczpospolita jest bodaj pierwszą tego typu instytucją opartą niemal wyłącznie na darowiznach.

W Waszych rękach

Ten eksperyment powinien się powieść. Polacy zasługują na coś więcej niż wybór między przemysłem dezinformacji a przemysłem partyjnej propagandy.

Los tego eksperymentu jest dziś w Waszych rękach, drodzy Czytelnicy. Prosimy Was o hojność na miarę indywidualnych możliwości. Każda kwota przekazywana regularnie, co miesiąc, ma znaczenie – współtworzy „NK”.

[wykres]

Nowa Konfederacja
INTERNETOWY TYGODNIK IDEI, NR 32–33 (44–45)/2014, 7–20 SIERPNIA, CENA: 0 ZŁ
dyrektor i założyciel „Nowej Konfederacji”. Politolog zaangażowany, publicysta i eseista, organizator. Absolwent UMCS i studiów doktoranckich na UKSW. Pierwsze doświadczenia zawodowe zdobywał w Polskim Radiu i, zwłaszcza, w „Rzeczpospolitej” Pawła Lisickiego, później był wicenaczelnym portalu Fronda.pl i redaktorem kwartalnika „Fronda”. Następnie założył i w latach 2010–2013 kierował kwartalnikiem „Rzeczy Wspólne”. W okresie 2015-17 współtwórca i szef think tanku Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Publikował też m.in. w „Gazecie Polskiej”, "Dzienniku Gazecie Prawnej", „Gościu Niedzielnym”, „Polsce The Times”, "Arcanach", „Super Expressie”, „Znaku”. Pochodzi z Lublina, mieszka w Warszawie. Prowadzi profile na Facebooku i Twitterze. https://www.facebook.com/bradziejewski https://twitter.com/Radziejewski

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz