Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Nie ma powrotu do normalności. Niemcy i Polska w nowej konstelacji euroatlantyckiej

Prawie rok od odejścia prezydenta-awanturnika z Białego Domu Stany Zjednoczone Ameryki i Unia Europejska mają trudności z odnowieniem swoich relacji gospodarczych i handlowych

>>>PRZECZYTAJ TEKST W ORYGINALE<<<

Właściwie mogłoby być bardzo prosto: Donald Trump odszedł, skończył się czas werbalnych ataków i wojny handlowej. Jednak prawie rok od odejścia prezydenta-awanturnika z Białego Domu Stany Zjednoczone Ameryki i Unia Europejska mają trudności z odnowieniem swoich relacji gospodarczych i handlowych. Co prawda Joe Biden próbuje usidlić zachodnich sojuszników za pomocą stylu, retoryki i stawianiu odpowiednich punktów ciężkości w przekazie, co miało swoją kulminację w stwierdzeniu „America is back“. Jednak kadencja Trumpa pozostawiła blizny i nieufność. Klimat rozmów obciąża także to, że Europa nie stoi już w centrum zainteresowania amerykańskiej polityki, priorytety przesuwają się w stronę obszaru Indo-Pacyficznego, do tego dochodzi francusko-amerykański spór o zamówienia łodzi podwodnych z Australii i tragiczne wycofanie się z Afganistanu. Krótko mówiąc, nie ma jeszcze mowy o powrocie do normalności. To dotyczy nie tylko płaszczyzny europejskiej i jej instytucji, ale także relacji USA z Polską i Niemcami. Warto przyjrzeć się szczególnie tym dwóm relacjom.

USA-Polska: Epoka lodowa w relacjach transatlantyckich

Dla rządzącego Polską Prawa i Sprawiedliwości Donald Trump uchodził za ideologicznie bliskiego sojusznika na arenie międzynarodowej. Dlatego nie dziwi, że relacje Polski z USA po objęciu urzędu przez Bidena znacznie się ochłodziły. Już podczas kampanii wyborczej prezydent USA wyraźnie podkreślał, że duże znaczenie przywiązuje do takich tematów jak demokracja, praworządność, ochrona mniejszości i wolność mediów. Dlatego też konflikty obu stron były już wcześniej do przewidzenia i miały swój wyraz choćby w powołaniu nowego ambasadora USA w Warszawie Marka Brzezińskiego czy sporze wokół przedłużenia licencji stacji TVN, która należy do amerykańskiej grupy Discovery. To, że sytuacja w Polsce jest traktowana poważnie, unaoczniło się podczas debaty „Komisji Helsińskiej“ amerykańskiego kongresu, podczas której nie wykluczano amerykańskich sankcji wobec Polski oraz wycofania z kraju wojsk amerykańskich.

To, że sytuacja w Polsce jest traktowana poważnie, unaoczniło się podczas debaty „Komisji Helsińskiej“ amerykańskiego kongresu, podczas której nie wykluczano amerykańskich sankcji wobec Polski oraz wycofania z kraju wojsk amerykańskich

Obok istniejących punktów spornych istnieją też punkty wyjścia do pozytywnego rozwoju relacji, zwłaszcza w kontekście NATO, do wzmocnienia multilateralizmu (WTO, WHO) i do ustalenia wspólnego, konkretnego podejścia do Rosji. Tu pokrywają się interesy Polski i Niemiec, i także nowy niemiecki rząd będzie musiał na tych polach dążyć do odprężenia w relacjach transatlantyckich. Trzeba będzie w Niemczech na nowo przedyskutować wkład obronny i polityczny w NATO. Także w zakresie podejścia do Chin, Amerykanie oczekują bardziej konkretnego zachowania. Należy przyjąć, że miały tu miejsce zobowiązania rządowe i właśnie z tego powodu Joe Biden nie stosuje dalszych sankcji wobec bardzo kontrowersyjnego dla Polski i Europy projektu Nord Stream 2.

USA-Niemcy: spore oczekiwania wobec nowego rządu

Co do zasady, fundamentem działania administracji Bidena i Harris było szybkie i częste radzenie się przyjaciół i partnerów, w związku z czym szybko doszło do spotkania z panią kanclerz, jak również do spotkania ministrów spraw zagranicznych. Biden zamroził decyzję Trumpa, by po dziesięcioleciach obecności wycofać z Niemiec tysiące żołnierzy i zamiast tego zapowiedział, że powiększy kontyngent. Także w kontekście Nord Stream 2 Biden wyszedł naprzeciw – pod pewnymi warunkami, choćby gwarancji dla Ukrainy. Jednak USA oczekują czegoś w zamian: wyższych wydatków na obronność, ograniczenia wpływu Chin na rynki europejskie oraz infrastrukturę techniczną, a także większego oporu wobec rosyjskich prób zastraszania w Europie wschodniej. Utrata zaufania po obu stronach Atlantyku, do której doprowadził Trump, spowodował pewne ociąganie się ze strony Niemiec wobec prób zbliżenia ze strony Bidena, jednak także tworzący się właśnie rząd SPD, Zielonych i Liberałów ma świadomość, że coś musi się tu zmienić. Zwłaszcza Zieloni będą musieli zmierzyć się z wyzwaniami realnej polityki zagranicznej i obronnej. Kanclerz Angela Merkel podkreśliła ponownie podczas szczytu klimatycznego w Glasgow swoją radość z tego, że USA ponownie angażują się w sprawy globalne. Obie strony chcą, obok ochrony klimatu, współpracować także na niwie zabezpieczenia łańcuchów dostaw oraz rozwoju nowoczesnych technologii, aby przeciwstawić się chińskiej dominacji.

USA-Europa: powrót do wzajemnych starań

Od kiedy Joe Biden przejął urząd prezydenta, UE i USA znów rozmawiają ze sobą. Także niedawny szczyt G20 był w tym kontekście wręcz harmonijny. Kolejnym widocznym znakiem odprężenia między Brukselą a Waszyngtonem jest nowa Rada ds. Handlu i Technologii, którą zainaugurowali w czerwcu Biden oraz przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i która spotkała się niedawno w Pittsburghu na pierwszym posiedzeniu. Partnerzy chcą za pomocą tego gremium lepiej uzgadniać między sobą regulacje oraz standardy przemysłowe dla przedsiębiorstw po obu stronach Atlantyku i opracowywać wspólne strategie obchodzenia się z konkurentami, zwłaszcza z Chinami.

Obecnie przemysł, zarówno w USA, jak i w Europie, cierpi z powodu poważnych braków chipów komputerowych. Obie strony mają nadzieję dzięki nowej, skoordynowanej strategii ograniczyć swoją zależność od dostaw półprzewodników z Azji

Zgodnie z oczekiwaniami, pierwsze posiedzenie nie przyniosło konkretnych rezultatów. Zamiast tego obie strony uzgodniły wspólne cele, o których osiągnięcie ma się troszczyć dziesięć grup roboczych. Jedna z tych grup będzie opracowywać standardy dla nowych technologii i sztucznej inteligencji – także po to, by uprzedzić w tym rząd w Pekinie, który chętnie wpływałby – na swoją modłę – na definicję globalnych standardów. Kolejna grupa ma się zajmować stabilizacją ważnych łańcuchów dostaw. Obecnie przemysł, zarówno w USA, jak i w Europie, cierpi z powodu poważnych braków chipów komputerowych. Obie strony mają nadzieję dzięki nowej, skoordynowanej strategii ograniczyć swoją zależność od dostaw półprzewodników z Azji.

Bruksela i Waszyngton chcą się też lepiej porozumieć w sprawie trudnych tematów kontroli eksportu i sprawdzania przejmowania firm przez zagraniczne koncerny. Także tutaj wskazuje się bezpośrednio na Chińską Republikę Ludową. Jest bowiem pewne, że chodzi o przeciwdziałanie strategii Pekinu, której celem jest kupowanie ważnych firm technologicznych w Europie i Ameryce lub importowanie ich technologii. UE i USA chcą także przeciwdziałać subwencjom, którymi Pekin wzmacnia krajowe koncerny na szkodę zachodniej konkurencji.

Przy tym warto podkreślić, że Rada ds. Handlu i Technologii nie jest sojuszem antychińskim. Na to nie ma zgody między krajami członkowskimi, które reprezentują różne stanowiska wobec Chin.

W ten sposób doszliśmy znów do różnic z USA, które traktują nowe gremium jako coś w rodzaju bastionu przeciw ChRL. Z punktu widzenia Bidena i – przede wszystkim – sporej większości Kongresu, Europejczycy kierowani krótkoterminowym interesem gospodarczym obchodzą się z Pekinem zbyt pobłażliwie. Dotyczy to przede wszystkim Niemców, którzy są pod szczególną obserwacją USA – tak za rządów obecnego prezydenta, jak i poprzedniego. I tak z amerykańskiego punktu widzenia Niemcy z powodu swoich powiązań gospodarczych nie tylko zachowują się zbyt bezkrytycznie wobec Pekinu, ale Berlin wydaje także za mało na obronność i stymulację popytu wewnętrznego. Kolejnym punktem spornym może stać się pytanie, jak w przyszłości mają być chronione dane europejskich obywateli przy transferze między UE a USA. Od kiedy europejskie sądy obaliły dotychczasowe ustalenia, Waszyngton dąży do szybkiej umowy zastępczej, która umożliwi amerykańskim firmom bezproblemowe opracowywanie i przechowywanie danych europejskich użytkowników. Inaczej do sprawy podchodzi Komisja Europejska: ta nie wierzy w szybką regulację. Infrastruktura cyfrowa musi być pewna, aby ludzie ufali nowym technologiom.

Joe Biden musi mierzyć się obecnie przede wszystkim z krajowymi wyzwaniami i dlatego inicjatywy międzynarodowe czy europejskie będą stanowić raczej tło dla nich

Podsumowując, obraz stosunków euroatlantyckich jest ambiwalentny. Joe Biden musi mierzyć się obecnie przede wszystkim z krajowymi wyzwaniami i dlatego inicjatywy międzynarodowe czy europejskie będą stanowić raczej tło dla nich. Jeśli Bidenowi nie uda się zrealizować zapowiedzi infrastrukturalnych i obietnic podatkowych, stanie z pustymi rękoma przed wyborcami, którzy już w przyszłym roku wybiorą Izbę Reprezentantów. Jeśli to republikanie uzyskają większość w tej izbie Kongresu, polityka blokowania stanie się dominującym elementem działań na Kapitolu. Dla Europejczyków oznacza to, że będą musieli silniej pracować nad budową własnej europejskiej suwerenności, o czym od dawna przypomina prezydent Macron. Łatwiej powiedzieć, niż zrobić – jako że w tym celu potrzebna byłaby większa zgoda w wielkich kwestiach polityki europejskiej. O tym obecnie nie ma mowy, gdy patrzymy na ogromne tematy takie jak zmiany klimatu, migracje czy polityka bezpieczeństwa. Jeszcze trudniejsze staje się to, gdy weźmiemy pod uwagę, że wybory w Niemczech (2021), Francji (2022) i Polsce (2023) powodują raczej konieczność zwracania się do krajowej opinii publicznej niż wspierania płaszczyzny europejskiej. Dlatego z układem euroatlantyckim wiążą się obecnie raczej hasła niepewności i nieświadomości. Słabość Zachodu wzmacnia jego przeciwników – i to powinno nas bardzo martwić.

 

Tekst ukazał się w ramach projektu dofinansowanego z dotacji Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej w ramach linii projektowej „30 lat Traktatu – 30 lat FWPN”.

od września 2020 roku kieruje biurem Fundacji Konrada Adenauera (KAS) w Warszawie. Studiował ekonomię i politologię na Philipps-Universität Marburg. Między styczniem 2017 a sierpniem 2020 koordynował działalność międzynarodową i gospodarczą KAS. Między październikiem 2013 a styczniem 2017 kierował biuro zagraniczne KAS zajmujące się polityką gospodarczą w Santiago w Chile.

Komentarze

2 odpowiedzi na “Nie ma powrotu do normalności. Niemcy i Polska w nowej konstelacji euroatlantyckiej”

  1. MA pisze:

    Mógłby Pan choć udawać obiektywizm i wymienić przyczyny dla których zarówno Obama, Trump jak i Biden mają i mieli zastrzeżenia do Niemiec z winy samych Niemiec. Z pańskiej wypowiedzi wynika, że Niemcy są dla USA wiarygodnym graczem i partnerem w Europie, a zapomina Pan o skrajnie zaniedbanej niemieckiej armii, a co za tym idzie nierealizowaniu zobowiązań NATO, skandalicznej sprawie Nord Stream 1 i 2, nie mówić o rosyjskim agencie wpływu byłym kanclerzu Schroederze.

  2. Wojciech-Tomaszewski pisze:

    Ten artykuł pozbawiony jest większej wartości. To zbiór ogólników, bez analizy istotnych problemów. Proszę porównać ten artykuł z dogłębną analizą relacji USA-Niemcy-Polska w książce Bartosiaka i Zychowicza “Nadchodzi III Wojna Światowa” żeby uwidocznić intelektualną różnice pomiędzy tymi autorami. Artykuł p. Gregosza to poziom nieodpowiadający poziomowi NK.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz