Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Nawalny i Łukaszenka: diabelska alternatywa Putina

Popierając Łukaszenkę, Putin traci bezpowrotnie sympatię Białorusinów i popycha ich mentalnie na zachód. Ale nie popierając go, wspiera w istocie Nawalnego lub jakiegoś Nawalnego-bis, który wyrwie mu władzę
Władimir Putin ma dwóch wrogów, sprawiających mu w ostatnich miesiącach nieustanne kłopoty. Jednego z nich właśnie wsadził do łagru, a drugiego ze wszystkich sił przed więzieniem broni. Jednego konsekwentnie nie wymienia z nazwiska, a drugiego przyjmuje na salonach pałaców w Soczi i Moskwie, poklepując po ramieniu. A najzabawniejsze jest to, że to ten drugi przysporzył Putinowi zdecydowanie więcej kłopotów. Pierwszy z wrogów to oczywiście Aleksiej Nawalny. Bloger, dziennikarz i opozycjonista od kilku lat konsekwentnie prowadzi antyputinowską krucjatę. Skupia się na korupcji władzy. Bardzo skutecznie używa też nowoczesnych narzędzi komunikacji. Jego domena to Internet. Filmiki i podcasty Nawalnego maja miliony odsłon. W pokoleniu młodych Rosjan jest znany, popularny i wiarygodny. Równocześnie ma on ofertę polityczną dla ludzi, którzy określają się jako...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

historyk, dyplomata. Był m.in. dyrektorem Ośrodka Studiów Międzynarodowych Senatu, podsekretarzem stanu i głównym doradcą ds. zagranicznych w rządzie premiera Buzka, zastępcą redaktora naczelnego tygodnika “Wprost”. Ostatnio ambasador RP w Rydze i Erywaniu. Autor kilkuset publikacji na temat polskiej polityki zagranicznej i historii Polski w epoce międzywojennej.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Nawalny i Łukaszenka: diabelska alternatywa Putina”

  1. larry444 pisze:

    Bardzo ciekawa analiza!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz