fbpx
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Między erozją a implozją. Bartosiak nie ma racji w sprawie przyszłości świata

Główny nurt trwających przemian liberalnego systemu międzynarodowego nie jest jego eksplozją, a erozją. Oficjalnie popierany przez wszystkich najważniejszych graczy, jest jednocześnie sukcesywnie demontowany
Już od lat, Jacek Bartosiak konsekwentnie przekonuje nas o nadchodzącym frontalnym starciu Stanów Zjednoczonych z Chinami. I o gwałtownym rozpadzie systemu międzynarodowego w związku z tym. A więc – o jego swoistej eksplozji. Najnowszym, spektakularnym i bardzo popularnym tego wyrazem jest narracja o „nadchodzącej III wojnie światowej”. Jakkolwiek teza o zbliżającej się wielkiej globalnej konfrontacji kinetycznej supermocarstw, która jednocześnie już jakoby trwa (gdyż występują między nimi „napięcia strukturalne”) – nie wytrzymuje elementarnej analizy, twierdzenie o przyszłej eksplozji systemu międzynarodowego jest już prognozą o charakterze fundamentalnym. Która jednak również wydaje się błędna. To nie eksplozja, a erozja – oraz możliwość implozji – systemu międzynarodowego jest, jak wszystko na to wskazuje, naszą rzeczywistością i przeznaczeniem. O tym dlaczego frontalna zbrojna konfrontacja amerykańsko-chińska...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 12,90 zł

prezes i założyciel „Nowej Konfederacji”, dyrektor programowy Krynica Forum, dyrektor Wydawnictwa Nowej Konfederacji. Autor książki "Między wielkością a zanikiem. Rzecz o Polsce w XXI wieku", współautor "Wielkiej gry o Ukrainę". Politolog zaangażowany, publicysta i eseista, organizator. Absolwent UMCS i studiów doktoranckich na UKSW. Pierwsze doświadczenia zawodowe zdobywał w Polskim Radiu i, zwłaszcza, w „Rzeczpospolitej” Pawła Lisickiego, później był wicenaczelnym portalu Fronda.pl i redaktorem kwartalnika „Fronda”. Następnie założył i w latach 2010–2013 kierował kwartalnikiem „Rzeczy Wspólne”. W okresie 2015-17 współtwórca i szef think tanku Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Publikował też m.in. w „Gazecie Polskiej”, "Gazecie Wyborczej", „Gościu Niedzielnym”, "Dzienniku Gazecie Prawnej", "Arcanach", „Polsce The Times”, „Super Expressie”, "Fakcie". Pochodzi z Lublina, mieszka w Warszawie.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Między erozją a implozją. Bartosiak nie ma racji w sprawie przyszłości świata”

  1. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy pisze:

    Nadchodzi przełom nowego zautomatyzowanego inteligentnego Przemysłu 4.0 z Internetem Rzeczy/Internetem Wszystkiego, nowego świata sieciocentrycznego [nie przypadkiem używam tego terminu kojarzonego z Revolution in Military Affairs], spiętego kontrolnie przez AI w 5G/6G a docelowo w łączności natychmiastowej na splątaniu kwantowym. Kto pierwszy dokona przełomu generacyjnego tego “motoru” rozwoju i infrastruktury i upowszechni go na odpowiednia skalę – ten wygra hegemonię globalną. Tak można pojmować decyzję o “banie” na zaawansowaną elektronikę względem Chin. Zatem możliwy scenariusz, który zdecyduje, to nie eksplozja, nie erozja, a raczej przełom i powstanie nowego “porządku” technlogiczno-ekonomicznego. Chiny mogą nadrobić w wyścigu B+R obecną lukę w elektronice – w końcu mają bez porównania więcej “zasobów ludzkich” wysokiej klasy kadry STEM. I to jest największa słabość USA i ogólnie Zachodu. Ta kalkulacja długofalowa wyjaśnia moim zdaniem brak reakcji Pekinu na “ban” na zaawansowaną elektronikę – bo tak naprawdę nie jest to decyzja nieodwołanie “spychająca” Chiny “na skraj przepaści – jak było z amerykańskim embargiem wobec Japonii – które doprowadziło do Pearl Harbor. Zresztą – taka decyzja Pekinu zgodna jest z mentalnością gry w “go” – i Sztuki Wojny Sun Tzy…. Oczywiście powyższy scenariusz zdecydowania o hegemonii bez III wojny światowej – zakłada niejawnie, że oba supermocarstwa zachowają spójność wewnętrzną. Nawet w Chinach powstały ostatnio rysy w PR-owym “monolicie” – natomiast w USA i na Zachodzie rozziew wewnętrznych sprzeczności jest olbrzymi, i co ważniejsze – strukturalnie rośnie – być może przekroczy poziom krytyczny – nawet z rujnującym kolapsem nałożenia się wszelkich kryzysów w bunt społeczny….nie widać, by konsumpcyjne społeczeństwo o coraz niklejszym wykształceniu STEM – czyli dającym wzrost klasy średniej – społeczeństwo zapatrzone w youtuberów i coraz bardziej zapatrzone w miraż “sprawiedliwości społecznej” a la Marks – było zdolne do dokonania powyższego przełomu szybciej i powszechniej, niż blok Chin, a szerzej Azji. Bo Japonia, Indie, ASEAN – stawiające na STEM – mimo opozycji wobec Chin – raczej nie pójdą docelowo z Zachodem – bardziej prawdopodobne jest zbudowanie bloku azjatyckiego – owszem: wg “walcz i negocjuj” – z jednoczesną kooperacją i konfrontacją [balansem AZJATYCKIM] wobec Chin.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz