Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

MaBeNa, czyli miraż

Według prof. Zybertowicza MaBeNa miałaby neutralizować zagrożenia dla naszej reputacji i „nagłaśniać nasz pozytywny przekaz”. Świetnie – tylko co w takim przypadku znaczy „nasz”, skoro duża część Polaków tego przekazu nie podziela?

Prof. Andrzej Zybertowicz wywołał spore poruszenie stwierdzając, że „największym wyzwaniem Polski w rozpoczynającym się roku jest zbudowanie MaBeNy – Maszyny Bezpieczeństwa Narracyjnego Rzeczpospolitej Polskiej”. Ten metaforyczny splot instytucji, czy, jak ujął to sam socjolog, system komunikacyjny, „rozpoznawałby zagrożenia dla reputacji Polski na arenie międzynarodowej, neutralizował je i nagłaśniałby nasz pozytywny przekaz”. Po okresie politycznego skalibrowania miałby przejść w tryb samoregulacji.

Wypowiedź ta wzbudziła wiele radości. Pierwsza reakcja wielu internetowych komentatorów była taka, że profesor… zwariował. Pojawiły się memy odwołujące się do klasyki science fiction i space opery. Doprawdy, ubaw po pachy. Zupełnie niesłusznie, bowiem to, co powiedział A. Zybertowicz, jest tylko uściśleniem jego obserwacji, o których mówi od dłuższego czasu. Podanym w formie, która wybije się na czołówki gazet i do tytułów internetowych newsów, co, trzeba przyznać, się udało. O „wielowymiarowej maszynerii”, biorącej udział w wojnie informacyjnej mówił choćby ponad rok temu w wywiadzie udzielonym wPolityce.pl, gdy odnosił się do rosyjskich działań wobec państw NATO i ich sprzymierzeńców. Istnienie i działanie tej maszynerii, ukierunkowane na dezinformację i skłócenie sojuszników, jest faktem. Teraz my – to moja interpretacja – powinniśmy zbudować analogiczną maszynę, która miałaby dawać odpór działaniom nie tylko Rosji, ale także np. unijnego mainstreamu.

Taka maszyna – choć nieskoordynowana – już działa. A jak działa, widać po przaśności propagandy głoszonej przez publiczną telewizję, czy akcję „informacyjną” Polskiej Fundacji Narodowej na temat reformy sądownictwa. Na początku można by zabrać się przede wszystkim za działania defensywne, bo póki co nawet minister obrony narodowej potrafi nabierać się na fake newsy. Jednak to są detale, ostatecznie każda nowa instytucja – czy ich splot – się uczy. Ważniejszy jest jeden, drobny szczegół.

W demokracji istnieje pluralizm poglądów i „narracja państwowa” może dotyczyć tylko kwestii absolutnie fundamentalnych

Rosja może budować swoją „MaBeNę”, ponieważ jest państwem autorytarnym. Wybory niby się regularnie odbywają, ale i tak wiadomo, kto je wygra. Obóz prezydenta Putina otorbił się ugrupowaniami satelickimi, pozostawiając na scenie politycznej dodatkowo radykałów, przy których jego własna formacja wygląda na zdecydowanie mniejsze zło. Gdy ktoś jednak jest w stanie mu zagrozić, wówczas nie ma możliwości kandydowania lub utrudnia mu się kampanię wyborczą. Opozycyjne media są kneblowane i w efekcie państwo może prowadzić jednolitą działalność narracyjną. Inaczej jest w Polsce, która jest państwem demokratycznym. W demokracji istnieje pluralizm poglądów i „narracja państwowa” może dotyczyć tylko kwestii absolutnie fundamentalnych. Choćby odkłamywaniu frazy o „polskich obozach śmierci” lub zaprzeczaniu nieprawdziwym informacjom na temat aktualnych wydarzeń w Polsce. Ale nie np. w kwestii interpretacji skutków takiej a nie innej formy zmian w sądownictwie. Komisja Europejska uruchamiając Art. 7 TUE twierdzi, że broni Polskę przed upadkiem praworządności. Problem dla rządu PiS polega na tym, że o los praworządności w Polsce obawia się także duża część samych Polaków. Gdy robi się rzeczy budzące sprzeciw dużej części społeczeństwa, trudno się dziwić, że nie są traktowane one jako oczywistość. Według prof. Zybertowicza MaBeNa miałaby neutralizować zagrożenia dla naszej reputacji i „nagłaśniać nasz pozytywny przekaz”. Świetnie – tylko co w takim przypadku znaczy „nasz”, skoro duża część Polaków tego przekazu nie podziela? Dla uczynienia przekazu „naszym” wystarczy zwykła większość w sondażu CBOS, czy jednak kwalifikowana?

Oczywiście, to można zmienić. Możemy założyć, że rządząca ekipa ma rację i kropka. Że fakt, iż nieco ponad jedna trzecia wyborców zagłosowała na PiS, co dzięki specyfice naszego systemu wyborczego dało tej partii i jej satelitom większość, stanowi czek in blanco na realizację wszelkich pomysłów Jarosława Kaczyńskiego i jego współpracowników. Można utożsamić rację rządu z racją narodu i stwierdzić, że w takiej sytuacji wystarczy tylko głośno i wytrwale mówić, że rząd ma rację, by przekonać do tego cały świat. To się może nawet udać, tylko że wtedy głównym zadaniem MaBeNy stanie się „neutralizowanie” opinii, jakoby w Polsce media publiczne czy placówki dyplomatyczne synchronizowały swoje działania propagandowe na rzecz opcji rządzącej.

Stefan Sękowski
Zastępca dyrektora "Nowej Konfederacji". Politolog, dziennikarz, tłumacz, stały współpracownik "Do Rzeczy", publicysta Polskiego Radia Lublin. Publikował i publikuje też m.in. w "Gościu Niedzielnym", "Rzeczpospolitej", "Gazecie Polskiej Codziennie", "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym", "Frondzie"; i portalu Rebelya.pl. Tłumaczył na język polski dzieła m.in. Ludwiga von Misesa i Lysandera Spoonera; autor książkek "W walce z Wujem Samem" i "Żadna zmiana. O niemocy polskiej klasy politycznej po 1989 roku". Mąż, ojciec trójki dzieci. Mieszka w Lublinie.

Komentarze

2 odpowiedzi na “MaBeNa, czyli miraż”

  1. Anula pisze:

    Odniosę się do słów autora, że ” nieco ponad jedna trzecia wyborców zagłosowała na PiS”. Wg PKW z 27.10.2015 na PiS oddano 5 711 687 głosów, co stanowi 37.58 % poparcia ze strony aktywnie głosujących. Uprawnionych do głosowania było 30 329 150 osób, z których do wyborów poszło 50,92%. Zatem osiągnięcie PiS to zaledwie nieco ponad 18% poparcia ze strony ogółu uprawnionych. Tymczasem dzięki ordynacji wyborczej, wg której głosy oddane na komitety, które nie przekroczyły progu wyborczego, wzmacniają komitety ponad progiem, PiS zyskał wielką nadreprezentację: ma ponad 50% mandatów w Sejmie mimo, że nie uzyskał tyle głosów ani od aktywnie głosujących, ani tym bardziej od ogółu obywateli.

  2. Szymon Kiedrowski pisze:

    Autor swoim tekstem zakreślił jedynie przyczynek do zgłębienia istoty rzeczy. Należałoby zadać pytania: Jaki jest dziś stosunek społeczeństw do prawdy obiektywnej? Czy nadal uzasadnione jest utrzymanie demokracji jako formy rządów w dobie postprawdy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz