Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Kwota wolna ale szybka legislacja

Nowelizacja kwoty wolnej od podatku to najszybciej uchwalona ustawa w III RP. Takie stanowienie prawa może drastycznie obniżyć zaufanie do państwa.

Nowelizacja kwoty wolnej od podatku to najszybciej uchwalona ustawa w III RP. Takie stanowienie prawa może drastycznie obniżyć zaufanie do państwa.

Parlament uchwalił ustawę, która zwiększa tzw. kwotę wolną od podatku dla najmniej zarabiających. Decyzję tę można oceniać z różnych perspektyw, a dwa spojrzenia na tę zmianę, tj. ocenę nazwijmy ją merytoryczną oraz ocenę legislacyjną chciałbym przedstawić w niniejszym tekście.

Zacznę jednak od generalnego pytania „po co komu kwota wolna od podatku”. Pytanie to może wydawać się dla czytelnika szokujące, bowiem w Polsce kwota wolna traktowana jest jako pewien fetysz. Powszechnie uważa się, że każdemu podatnikowi owa kwota przysługuje. Moim zdaniem jednak takie spojrzenie jest nieprawidłowe. Kwota wolna bowiem to tylko jeden z elementów konstrukcyjnych podatku dochodowego od osób fizycznych. Co więcej, kwota wolna ma w zasadzie jeden cel: pomoc socjalną dla najuboższych.

Dotychczasowa kwota wolna nie spełniała tego celu. Wynosząc nieco ponad 3 tys. zł rocznie nie stanowiła praktycznie żadnej pomocy socjalnej dla najgorzej zarabiających. Potwierdził to zresztą Trybunał Konstytucyjny, który w swoim orzeczeniu uznał dotychczasowe przepisy za niezgodne z Konstytucją RP. Wyrok TK nie jest łatwy w lekturze i możliwe są jego różne interpretację. Moim zdaniem jednak Trybunał uznał, że polskie przepisy podatkowe są niezgodne z Konstytucją w tym zakresie, w jakim opodatkowują dochód poniżej progu minimum socjalnego. Co więcej, TK uznał, że kwota wolna nie musi być w ogóle elementem konstrukcyjnym PIT (co potwierdza wyżej postawioną tezę, że kwota wolna nie jest czymś, co należy się każdemu). Jednakże jeśli ustawodawca zdecyduje się na wprowadzenie tej konstrukcji do ustawy o PIT musi ona spełniać wymogi konstytucyjne. Sędziowie dali czas parlamentowi do zmiany przepisu do 30 listopada 2016 r.

Dla naszej dyskusji ważne niestety jest przedstawienie prac legislacyjnych podjętych przez Parlament w związku z wyrokiem TK, co czytelnikowi może wydać się nudne, a co ma jednak kluczowe znaczenie dla przedstawionych w tym wywodzie tez. Otóż Parlament uchwalił zmianę w PIT, która nie przynosi żadnej zmiany. Parlament bowiem usunął i wprowadził na nowo tę samą skalę podatkową, co – w mojej ocenie – było jawną kpiną z wyroku TK. Należy wspomnieć dodatkowo, że Parlament uchwalił tą ustawę 15 listopada 2016 r., tj dwa tygodnie przez terminem wyznaczonym przez TK.

Nikt nie ma pewności, czy po dwóch tygodniach od uchwalenia jednej ustawy parlamentarzyści nie dostaną nakazu uchwalenia drugiej, zupełnie odmiennej. W takich warunkach nie ma mowy o racjonalnym podejmowaniu decyzji biznesowych

Po tej decyzji podniosły się głosy, w tym autora niniejszego tekstu, że podatnicy samodzielnie będą mogli rozliczać się zgodnie z zasadą zaproponowaną przez TK, tj. z pominięciem niekonstytucyjnych przepisów uchwalonych przez Parlament. Jak się wydaje, głosy te trafiły do Ministerstwa Finansów, które w ekspresowym tempie ponownie zaproponowało zmiany w zakresie kwoty wolnej. Tezę o obawach przed procesami sądowymi potwierdził też poseł Cymański podczas debaty sejmowej. Ustawa została ponownie uchwalona i ogłoszona w ostatnim możliwym terminie, tj. 30 listopada.

I tak w 2017 r. kwota wolna będzie degresywna, tj. będzie malała wraz z rosnącymi zarobkami. Jak szacuje Ministerstwo Finansów, dla około 3 milionów podatników kwota wzrośnie do 6,6 tys. zł rocznie. Jest to ponad dwukrotny wzrost kwoty wolnej, co jest istotną poprawą dla wielu najmniej zarabiających ludzi (próg dochodu 11 tys. zł). Dla olbrzymiej większości podatników nie zmieni się nic. Ok. 22 mln podatników (dochody pomiędzy 11 a 85 tys. zł rocznie) nadal korzystać będą ze „starej” kwoty wolnej. Po przekroczeniu progu podatkowego kwota wolna zacznie maleć i dla osób zarabiających powyżej 127 tysięcy zł rocznie kwota zniknie. Te osoby więc zapłacą wyższy podatek niż do tej pory, zaś takich podatników jest około 700 tysięcy.

Podsumowując, zmiany wprowadzone przez Parlament sprawiają, że część ludzi zyska na zwiększeniu kwoty wolnej, część ludzi straci, olbrzymia część zaś nie odczuje zmian. Jednakże moim zdaniem jest to krok w dobrą stronę. Najbogatsi rozliczający się według skali stracą maksymalnie 560 zł, najbiedniejsi zyskają więcej. Wprowadzenie kwoty wolnej dla wszystkich w takiej wysokości oznaczałoby koszt kilkunastu mld złotych, zaś główny koszt poniosłyby samorządy terytorialne, bowiem PIT zasila przede wszystkim ich budżety. Tak więc obecna zmiana to – w mojej ocenie – rozsądny kompromis pomiędzy częściową obniżką podatków a potrzebami budżetowymi samorządów i państwa.

To co mnie najbardziej uderza w całym tym zamieszaniu to proces legislacyjny. Parlament w mojej ocenie złamał zasady stanowienia prawa, bowiem przepisy o kwocie wolnej nie przeszły trzech czytań w Sejmie. Zostały dodane jako senackie poprawki (choć wiadomą kwestią jest, że były tworzone przez Ministerstwo Finansów). Następnego dnia Sejm przyjął poprawki senackie. Ustawa po 1,5 h od uchwalenia została podpisana przez Prezydenta i tego samego wieczoru została ogłoszona w dzienniku ustaw. Jak podaje portal money.pl jest to najszybciej uchwalona ustawa przez parlament w XXI w. i jest to raczej niechlubny rekord. Śmiem twierdzić, że zdecydowana większość parlamentarzystów nie przeczytała ustawy przed głosowanie. Nie przeprowadzone zostały dogłębne analizy ekonomiczne. Zmiany przepisów nie zostały poddane odpowiednim dyskusjom w Sejmie i na komisjach parlamentarnych. Jeśli parlament tak będzie sprawował swoją funkcję prawodawczą, to zaufanie biznesu do państwa obniży się drastycznie. Nikt nie ma bowiem pewności, czy po dwóch tygodniach od uchwalenia jednej ustawy parlamentarzyści nie dostaną nakazu uchwalenia drugiej, zupełnie odmiennej. W takich warunkach nie ma mowy o racjonalnym podejmowaniu decyzji biznesowych.

doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii A&RT Rynkowska, Kosieradzki, Piekarz. Absolwent Wydziału Nauk Ekonomicznych oraz Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Doktorant na Akademii im. Leona Koźmińskiego w Warszawie.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz