Kaczyński mebluje scenę polityczną

Koalicja Europejska zasysa kolejne ugrupowania. Jeśli kształtujący się podział się utrwali, będzie to szkodliwe dla wyborców, zmuszonych do wyboru między PiSem a antyPiSem oraz radykalizmami z lewa i prawa

Trwa posilanie się Platformy Obywatelskiej, występującej przynajmniej do maja pod nazwą Koalicja Europejska. Wcześniej partia Grzegorza Schetyny skutecznie zwasalizowała Nowoczesną, czyniąc z niej część Koalicji Obywatelskiej, by za chwilę wyssać z niej część polityków, resztówkę zaś pozostawić z szyldem i poparciem w granicach błędu statystycznego.

Podziały na frakcje określane nic niemówiącymi przeciętnemu wyborcy skrótami typu EPP, S&D czy ALDE nie mają w wyborach znaczenia, wszystko można wrzucić do jednego worka, bo tak naprawdę liczy się tylko to, czy jest się za, czy przeciw Jarosławowi Kaczyńskiemu

Abstrahując od zagarniania drobnicy w postaci Inicjatywy Polskiej, Zielonych czy Teraz Ryszarda Petru, później przyszedł czas na Sojusz Lewicy Demokratycznej. Mechanizm był podobny – najpierw na wspólnej konferencji prasowej wystąpili (obok byłego polityka ZChN Kazimierza Marcinkiewicza) Leszek Miller, Włodzimierz Cimoszewicz i Marek Belka, co twardemu elektoratowi SLD pokazało, z kim nadzieje wiążą przedstawiciele złotego pokolenia postkomunistów. Niemal jednogłośną decyzję delegatów partii Włodzimierza Czarzastego rozumiem jednoznacznie jako wyraz braku nadziei na samodzielne przeskoczenie wyborczego progu. Zanim ostatecznie sztandar zostanie wyprowadzony, można próbować jeszcze coś ugrać i udawać, że jako część szerokiej KE coś się jeszcze znaczy.

O ile tę decyzję mogę zrozumieć, o tyle znacznie trudniej idzie mi z pojęciem przesłanek, jakimi kierują się ci politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego, którzy dążą do wejścia do KE. W sobotę decyzję ma podjąć Rada Naczelna ugrupowania. Nie sądzę, by liderzy ludowców nie wiedzieli, jak przelicza się głosy na mandaty w wyborach do PE i że wygląda to inaczej, niż w wyborach sejmowych. Przypomnę, że co prawda także tu przelicza się metodą D’Hondta, jednak robi się to na poziomie ogólnokrajowym. Dla poszczególnych komitetów istnieje tylko jeden, 52-mandatowy okręg (inaczej ma się sprawa dla poszczególnych kandydatów – ale dla partii nie ma to znaczenia), co powoduje, że jeśli przekroczy się 5-procentowy próg wyborczy, ma się de facto zagwarantowane 2-3 mandaty.

Na więcej z listy KE PSL i tak liczyć nie może, ludowcy mogą obawiać się co najwyżej tego, że nie zdobędą 5 proc. głosów wyborców. Takie ryzyko oczywiście istnieje, ale moim zdaniem jest jednak bardzo małe i to zwłaszcza w przypadku wyborów do PE, w których regularnie mamy bardzo niską (ok. 20-procentową) frekwencję. Tym bardziej, że PSL może grać w tych wyborach także różnicami między sobą a resztą opozycji. Wchodząc do KE ludowcy rozpływają się w bezprogramowej magmie, którą łączy tylko bycie przeciwko PiS.

To, że wybory do PE są jednocześnie plebiscytem poparcia dla rządu, nie jest niczym nowym; tak dzieje się i w państwach zachodnich. Tyle, że tam z reguły występują także różnice w podejściu do UE, które w polskich warunkach zostaną sprowadzone do enigmatycznego „za” i „przeciw” UE, choć przecież tak naprawdę i PiS jest „za”. Paradoksalnie ci wszyscy „euroentuzjaści” z Koalicji Europejskiej udowadniają tylko, jak iluzoryczne są zapewnienia o politycznej reprezentacji obywateli UE, jaką ma być PE. Nie ma żadnego europejskiego demosu, są demosy państw członkowskich, które wysyłają do PE swoich przedstawicieli, a ci później podejmują w Brukseli i Strasburgu decyzje, nieweryfikowane w wyborach przez zdecydowaną większość wyborców. Podziały na frakcje określane nic niemówiącymi przeciętnemu wyborcy skrótami typu EPP, S&D czy ALDE nie mają w wyborach znaczenia, wszystko można wrzucić do jednego worka, bo tak naprawdę liczy się tylko to, czy jest się za, czy przeciw Jarosławowi Kaczyńskiemu.

To nie wyraz ubolewania, tylko stwierdzenie faktu. Patrząc na te wybory oczami przeciętnego wyborcy (i, jak widać, polityka), można zauważyć, że wybór nie będzie zbyt szeroki. Jest PiS i antyPiS (KE), dalej na lewicy Wiosna i sprowadzona już ostatecznie do roli planktonu Lewica Razem, czyli partia Adriana Zandberga startująca razem z Ruchem Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza i kilkoma mniejszymi ugrupowaniami lewicowymi. Z prawej PiS flankuje koalicja eurosceptyków od Korwina, narodowców, Liroya i Kai Godek, a także mniejsze inicjatywy w postaci sojuszu Marka Jakubiaka i Marka Jurka. Z hasłami antybrukselskimi występować będzie także świeżo sprzymierzony z włoskim Ruchem Pięciu Gwiazd Kukiz’15. Jeśli PSL ostatecznie dołączy do KE, miejsce nieeurosceptycznej centroprawicy niezafiksowanej na PiSie pozostanie nieobsadzone – trudno powiedzieć, czy zajmie je Polska Fair Play Roberta Gwiazdowskiego, który mocno stawia na współpracę z Bezpartyjnymi Samorządowcami. Gwiazdowski póki co przegrywa walkę o zainteresowanie mediów i zauważenie przez sondażownie.

Jeśli taki podział się utrwali, będzie to na pewno ze szkodą dla wyborców, zmuszonych do wyboru między PiSem a antyPiSem oraz radykalizmami z lewa i prawa. Na merytoryczną dyskusję o wizjach zmian czy rzetelne podsumowanie ostatnich 4 lat w takim układzie bym nie liczył, raczej na rytualne obrzucanie się inwektywami, wzywanie do „odzyskania demokracji” czy „zadania ostatecznego ciosu komunie”. Zwycięzcą będzie Jarosław Kaczyński, który – rządząc czy nie rządząc – mebluje od lat nasze wyobrażenie o polityce.

Stefan Sękowski
Zastępca dyrektora "Nowej Konfederacji". Politolog, dziennikarz, tłumacz, stały współpracownik "Do Rzeczy", publicysta Polskiego Radia Lublin. Publikował i publikuje też m.in. w "Gościu Niedzielnym", "Rzeczpospolitej", "Gazecie Polskiej Codziennie", "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym", "Frondzie"; i portalu Rebelya.pl. Tłumaczył na język polski dzieła m.in. Ludwiga von Misesa i Lysandera Spoonera; autor książkek "W walce z Wujem Samem" i "Żadna zmiana. O niemocy polskiej klasy politycznej po 1989 roku". Mąż, ojciec trójki dzieci. Mieszka w Lublinie.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz