Eurowybory wygrała polaryzacja

Wyniki elekcji do Parlamentu Europejskiego wskazują, że być może na jesieni będziemy wybierali między rządami PiS a KE. Bez dodatkowych koalicjantów
Historycznie wysoka frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego nie oznacza, że Polacy zaczęli nagle poważnie traktować PE. To, że nagle obywatele wybrali się do urn, jakbyśmy mieli do czynienia z wyborami do sejmu i senatu, świadczy o tym, że potraktowali je właśnie tak. Tym bardziej, że poprzedzająca elekcję kampania wyborcza w bardzo niewielkim stopniu odnosiła się do kwestii europejskich. Ludzie najwyraźniej dali się przekonać, że w Brukseli i Strasburgu broni się 500+ lub odsuwa Prawo i Sprawiedliwość od władzy. Tak oczywiście nie jest, ale merytokratyczne nawoływanie, by skupić się na tym, o co w tych wyborach naprawdę chodzi, jest w przypadku wyborców głosem wołającym na puszczy, a w przypadku polityków – z ich punktu widzenia – niebezpiecznym idealizmem. W efekcie...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Załóż konto
Stefan Sękowski
Zastępca dyrektora "Nowej Konfederacji". Politolog, dziennikarz, tłumacz, stały współpracownik "Do Rzeczy", publicysta Polskiego Radia Lublin. Publikował i publikuje też m.in. w "Gościu Niedzielnym", "Rzeczpospolitej", "Gazecie Polskiej Codziennie", "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym", "Frondzie"; i portalu Rebelya.pl. Tłumaczył na język polski dzieła m.in. Ludwiga von Misesa i Lysandera Spoonera; autor książkek "W walce z Wujem Samem" i "Żadna zmiana. O niemocy polskiej klasy politycznej po 1989 roku". Mąż, ojciec trójki dzieci. Mieszka w Lublinie.

Komentarze

2 odpowiedzi na “Eurowybory wygrała polaryzacja”

  1. Georealista pisze:

    Ta polaryzacja to niestety dalsze zasilenie wpływu obcych sił, które w Polsce bazują na naszym pieczołowicie budowanym i wzmacnianym “dziel i rządź”. Sytuacja patowa – maksymalne osłabienie interesu i pola manewru Polski – a jednocześnie – przy odpowiednim rozdmuchaniu sprzeczności przez siły zewnętrzne – to realizacja DE FACTO sprawnie animowanej hybrydowej wojny domowej [o “niskiej intensywności” – ale intensywności stale zwiększanej] – gdzie jedynymi sternikami i beneficjentami będą siły zewnętrzne. Jako remedium – potrzebny byłby układ silnej władzy prezydenckiej, zbliżonej do USA. Władzy silnej – ale demokratycznej – opartej na wyborach. Czyli remedium jest konsekwentne dążenie do realizacji “all or nothing” zarówno co do decyzyjności i sprawczości – jak i co do odpowiedzialności. Ale do takiego przekonstruowania władzy może dojść w Polsce [wobec patowego klinczu i bezsiły względem realnych zmian systemu] jedynie w sytuacji krytycznej – czyli dojścia do skraju przepaści. I wcale niewykluczone, że w warunkach, gdy świat będzie już wtedy ogarnięty bezpardonową rozgrywką w ramach kształtowania nowego podziału świata – wtedy w Polsce wymuszona “ratunkowa” zmiana systemu władzy przybierze postać od razu twardą, autorytarną. A co ciekawsze – większość obywateli może to przyjąć pozytywnie – jako rękojmię stabilizacji i bezpieczeństwa [zwłaszcza biorąc pod uwagę silnych sąsiadów i położenie w strefie zgniotu] – co może być medialnie i w PR wsparte przez nawiązanie do Kościuszki, Traugutta, czy Piłsudskiego – czyli twarda dyktatura ukryta za “kultową” postacią kolejnego “Naczelnika Państwa”. Co do 447 – zduszenie Konfederacji to tylko tymczasowe nałożenie plasterka na rosnący wrzód, który wyleje się w przyszłości. Gdy przyjdzie do kolejnych kroków ku egzekucji 300 mld dolarów – sprawa stanie się tym bardziej bolesna – im bardziej przedtem będzie zamiatana pod dywan. Ta sprawa – zagrażająca samemu bytowi Polski [bo 300 mld dolarów to tylko wstęp operacyjny do wrogiego przejęcia przez Wielkich Braci kluczowego geostrategicznie styku Heartlandu i Rimlandu Eurazji] – ta sprawa moim zdaniem finalnie spowoduje klęskę PIS – i będzie to zapewne połączone z działaniem gwałtownym i typowym ratunkowo-akcyjnym “kopaniem studni do pożaru” i “pospolitym ruszeniem”, które całkowicie drastycznie zmieni scenę polityczną w Polsce. To właśnie wtedy może dokonać się zmiana samego systemu sprawowania władzy w Polsce – na bardziej prezydencki [oby], a na pewno scentralizowany – a docelowo [wraz z narastaniem globalnej i regionalnej konfrontacji] spowoduje to REALNIE wprowadzenie silnej władzy autorytarnej, wręcz zamordyzmu, dyktatury. Klincz i bezsiła obecnej formy demokracji spowoduje zwycięstwo autorytaryzmu w chwili, gdy 447 spowoduje postawienie Polski przed krachem. Alternatywą jest zniknięcie Polski jako realnego bytu i wchłonięcie przez nowe supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku – gdzie Wielcy Bracia – po wrogim przejęciu kluczowego bufora-łacznika [zwanego obecnie Polską] narzucą Kremlowi i Berlinowi warunki uczestnictwa w tymże supermocarstwie, które zdetronizuje zarówno USA, jaki i Chiny. O ironio – USA ślepo i naiwnie występują jako “pożyteczny idiota” Wielkich Braci – sami ułatwiają Wielkiemu Bratu wzmocnienie finansowe i wrogie przejęcie Polski [ustawa 447 podpisana przez Trumpa], sami przymykają oko na pakt Putin-Netanjahu [który sprawia, że mówienie o konfrontacji na Wschodniej Flance i wspieraniu sojuszników przez USA przeciw Kremlowi – przestaje mieć sens] – więcej – USA osłabiają i dociskają swą siłą Rosję i Niemcy – tworząc łącznie idealne warunki do przyszłych rozmów pod stołem Wielkich Braci z Kremlem i Berlinem – i do końcowego ustanowienia przez nich supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku – właśnie na warunkach Wielkich Braci – jako gracza koniecznego do scalenia tego tworu. Co ciekawe – w fazie przejściowej – po wrogim przejęciu Polski i po wprowadzeniu odpowiedniego potencjału strategicznego [rakietowo-jądrowego] zarządzający u steru Wielcy Bracia – WTEDY ci sternicy uznają, że przyszedł czas na sprawę reparacji i odszkodowań dla “Polski” od Niemiec. Oczywiście całość kwoty pójdzie na konto Wielkiego Brata – znowu skokowo wzmacniając jego pozycję do końcowego dealu pod stołem, który zbuduje supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku – z Wielkimi Braćmi jako udziałowcem “nr 1”. To wyjaśnia, dlaczego USA ani myśli popierać Polski w sprawie odszkodowań od Niemiec, mimo, że jest to bardzo poręczny kij do presji na Berlin. Po prostu – nie ten etap – i nie ten beneficjent DOCELOWY. Nie to konto. Wielki Brat czuwa nad wykonaniem planu – i na razie bezbłędnie prowadzi i wykorzystuje “pożytecznych idiotów” na czele z USA – a po ich wykorzystaniu doprowadzi do ich bankructwa i de facto całkowitej podległości. W nowym układzie supermocartswo od Lizbony do Władywostoku, zarządzane i kierowane w największym stopniu przez Wielkich Braci z przesmyku bałtycko-karpackiego, będzie miało zbankrutowane USA za junior-partnera. Z UK doczepionym na deser. Z nową walutą umownego “Azjo-Euro” – mającego za zastaw realny technologię, potencjał ekonomiczny, surowcowy, przestrzenny, potencjał militarny – wszystko silniejsze razem od USA – i od Chin – które to Chiny zostaną jednocześnie zablokowane w ekspansji – już na poziomie Azji, a co dopiero świata. Przypomina mi się George Friedman i jego ostrzeżenia [jak nasi generałowie po naradach w 2012 w Quingdao przekazali amerykańskim kolegom, na czym w istocie polega “nowa lepsza Unia Euroazjatycka od Lizbony do Władywostoku” – ogłoszona przez Putina i Merkel w 2011] – jak to wielkim głosem, “nagle” i “niespodziewanie” tytułem “wielkiego odkrycia” głosił, że “połączenie technologicznego, ekonomicznego, finansowego potencjału UE zdominowanej przez Niemcy, z militarnym, surowcowym i przestrzennym potencjałem Rosji – to największy możliwy koszmar dla USA”. Właśnie USA gorliwie samobójczo realizuje ten “najgorszy koszmar” – i to w wersji “turbo” – wzmocnionej przez Wielkich Braci, w których są tak ślepo zapatrzeni i niczego im nie odmówią – włącznie z własnym upadkiem w przepaść. Jak to mówią – miłość jest ślepa. Szkoda tylko, że najpierw kosztem Polski… USA za Trumpa popełnia identyczny błąd jak za Obamy…niczego się nie nauczyli, niczego nie zrozumieli…

  2. no nie pisze:

    Naparzanka, polaryzacja ? Do tego dążyła PO i Konfederacja, Wiosna. A PiS prowadziło umiarkowaną, merytoryczną kampanię – praktycznie zero ataków na konkurentów politycznych, przedstawiło ofertę dla wyborczą, w tym ideową odnośnie UE.

    Twierdzenie, że wyborcy nie kierują się przyszłością UE jest nonsensem. Ludzie odczuwają cywilizacyjny rozpad Zachodu i się tego głęboko obawiają. Rozpada się wspólnota wartości, fundament naszej cywilizacji świat staje na głowie. Niszczona jest kultura i tożsamość, sprowadza się masowo przybyszów.

    Ludzie doskonale znają te mechanizmy z czasów PRL – gdy próbowano utworzyć nowego człowieka, zniszczyć to co było. Dla wielu są to sprawy absolutnie fundamentalne, od których zależy wszystko przyszłość ich i ich dzieci, wnuków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz