Ciężka nieodpowiedzialność polskiej dyplomacji

Planowana przez USA i Polskę międzynarodowa konferencja ws. Bliskiego Wschodu nie przyczyni się do poprawy sytuacji w tym regionie, a Warszawa znów zostanie uznana za amerykańskiego konia trojańskiego w Europie
Przy okazji wizyty m.in. w Egipcie i Arabii Saudyjskiej, sekretarz stanu USA Mike Pompeo zapowiedział, że w dniach 13-14 lutego w Warszawie odbędzie się międzynarodowa konferencja na temat Bliskiego Wschodu. Zdaniem amerykańskiej administracji, jej celem ma być rozmowa „o pokoju, wolności i bezpieczeństwie na Bliskim Wschodzie”, a także o możliwościach powstrzymania Iranu przed „dalszą destabilizacją swojego najbliższego otoczenia”. Choć Pompeo o szczegółach nie mówił, wiemy, że do Warszawy mają przyjechać przywódcy z całego świata. Po amerykańskiej inwazji na Irak w 2003, do której Polska ochoczo przystąpiła pomimo sprzeciwu większości państw Europy Zachodniej, Warszawa zyskała miano konia trojańskiego Ameryki w Europie Co kryje się za oficjalnymi oświadczeniami? Przede wszystkim konferencja, którą chcą zorganizować Amerykanie, z definicji nie może promować pokoju i...

Chcesz przeczytać więcej?

Zaloguj się lub załóż konto
Zaloguj się Załóż konto
absolwent stosunków międzynarodowych na Univeristy of Birmingham. Zajmuje się teoriami stosunków międzynarodowych i polityką wielkich mocarstw.

Komentarze

22 odpowiedzi na “Ciężka nieodpowiedzialność polskiej dyplomacji”

  1. Realista pisze:

    Dopóki ktoś ma interes z Polską rozmawiać, będze rozmawiał, bez znaczenia czy nas lubi, czy nie. Oduczmy się patrzeć na stosunki międzynarodowe jak na stosunki towarzyskie, bo to nie to samo.
    Ale też uważam, że ta konferencja jest błęfem, jeśli nic za nią pod stołem nie dostaliśmy. Ale nie ze względu na Europę, bo dla niej i tak jesteśmy tylko albo posłuszną albo zbuntowaną kolonią. Ze względu na niepotrzebne psucie stosunków z Iranem.
    Pytanie tylko, czy mogliśmy inaczej?

  2. Georealista pisze:

    Ta cała nagonka antyirańska jest organizowana przez Tel Aviw w rękawiczkach Waszyngtonu. Przyprawiają nam gębę na siłę, skłócają na siłę, izolują na siłę. A nasi decydenci plotą androny np. w TV o rzekomym „zwiększeniu prestiżu Polski na arenie międzynarodowej” i takie tam…. Dowiedzieli się po fakcie, co z góry nakazał im Waszyngton i robią z musu cnotę i doklepują różne żałosne tłumaczenia. Zacznijmy od tego, że jak gospodarzem ma być Polska – to udział Iranu jest KONIECZNY. Jeżeli Iranu nie będzie – konferencja anulowana – niech robią w Waszyngtonie albo Tel Aviwie. Róbmy dokładnie wg zasady, którą nasza dyplomacja tak usilnie przedstawia jako kanon suwerenności: „nic o nas bez nas” – i to się tyczy także dla Iranu – inaczej z naszej strony jest moralność Kalego. Słusznie mówi dr Targalski: „polska dyplomacja uprawia politykę wstawania z kolan przez padanie na twarz”. Ja dodam: politykę antypolską i skrajnie szkodliwą dla polskiej racji stanu i polskich interesów.

  3. Georealista pisze:

    Clou całej sprawy jest w tym, że wcale nie musimy być po stronie USA, nie mówiąc o wpajanym nam non stop jako prawda absolutna, zwykłym kłamstwie o „bezalternatywności” naszego uwieszania się na klamce Waszyngtonu. . Dla Polski, dla polskiej racji stanu i naszego interesu najlepsza i najkorzystniejsza sytuacja to balans USA Chinami – i Chin za pomocą USA – i branie korzyści od OBU supermocarstw naraz. Obecny hegemon – tu w Europie Środkowej jest słaby, to jego krawędź wpływów, to my jesteśmy jądrem siły w regionie, my możemy ustawić stolik i karty wobec Pekinu i Waszyngtonu. Jesteśmy bezalternatywni dla Waszyngtonu – jako bufor między Kremlem i Berlinem na kluczowym styku rimlandu i Heartlandu Eurazji — czyli na lądowym przesmyku bałtycko-karpackim, decydującym o realnej projekcji siły i wpływów – czyli jesteśmy gwarantem dla USA, mówiąc słowami George Friedmana, że nie spełni się „najgorszy koszmar dla USA”, czyli supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku. Dokładnie taki sam koszmar grozi Chinom, w razie gdyby Polska została połknięta przez sojusz owych ambitnych „dwóch wież” Kremla i Berlina. My mamy alternatywę dla Waszyngtonu w postaci bardzo chętnego Pekinu, a Waszyngton nie ma alternatywy dla Polski – dlatego USA niech dają 2x tyle Polsce, co Izraelowi. Łaski nie robią – to my robimy łaskę, że nie obrócimy się całkowicie na bardziej perspektywiczny Pekin, który nie żyruje hucpy na zbankrutowanie Polski na 300 mld dolarów i na faktyczne wrogie przejęcie Polski w kolejnym etapie. Przelot 3 brygad aeromobilnych z kilkoma bateriami HQ9 i HQ-16 to kwestia jednego dnia. Tylko proszę „red.”: żadnych szantaży emocjonalnych dla dzieci i łzawych „argumentów” o „przyjaźni” itd – w polityce przyjaźń nie istnieje – liczy się tylko własny interes i własna racja stanu. To gra o sumie zerowej.clou całej sprawy jest takie ze wcale nie musimy być po stronie USA. Dla Polski, dla polskiej racji stanu i naszego interesu najlepsza i najkorzystniejsza sytuacja to balans USA Chinami – i Chin za pomocą USA – i branie korzyści od OBU supermocarstw naraz. Obecny hegemon – tu w Europie Środkowej jest słaby, to jego krawędź wpływów, to my jesteśmy jądrem siły w regionie, my możemy ustawić stolik i karty wobec Pekinu i Waszyngtonu. Jesteśmy bezalternatywni dla Waszyngtonu – jako bufor między Kremlem i Berlinem na kluczowym styku rimlandu i Heartlandu Eurazji — czyli na lądowym przesmyku bałtycko-karpackim, decydującym o realnej projekcji siły i wpływów – czyli jesteśmy gwarantem dla USA, mówiąc słowami George Friedmana, że nie spełni się „najgorszy koszmar dla USA”, czyli supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku. Dokładnie taki sam koszmar grozi Chinom, w razie gdyby Polska została połknięta przez sojusz owych ambitnych „dwóch wież” Kremla i Berlina. My mamy alternatywę dla Waszyngtonu w postaci bardzo chętnego Pekinu, a Waszyngton nie ma alternatywy dla Polski – dlatego USA niech dają 2x tyle Polsce, co Izraelowi. Łaski nie robią – to my robimy łaskę, że nie obrócimy się całkowicie na bardziej perspektywiczny Pekin, który nie żyruje hucpy na zbankrutowanie Polski na 300 mld dolarów i na faktyczne wrogie przejęcie Polski w kolejnym etapie. Przelot 3 brygad aeromobilnych z kilkoma bateriami HQ9 i HQ-16 to kwestia jednego dnia. Tylko proszę ew. oponentów: żadnych szantaży emocjonalnych dla dzieci i łzawych „argumentów” o „przyjaźni” itd – w polityce przyjaźń nie istnieje – liczy się tylko własny interes i własna racja stanu. To gra o sumie zerowej.

  4. Georealista pisze:

    Sumując – Iran to jest sprawa partykularnych interesów Izraela i USA na Bliskim Wschodzie – CAŁKOWICIE POZA ZAKRESEM NATO i poza Polską w tym układzie. Polska ma swoje stosunki bilateralne z Iranem – i o te stosunki musimy dbać. Nie jesteśmy stroną ani żadnych zobowiązań wobec USA w tej sprawie Iranu – no i organizacja „konferencji” o Iranie bez Iranu – to zwykły skandal i hucpa. Zresztą i stacjonowanie wojsk US Army w Polsce – to zwykły egoistyczny interes Waszyngtonu – jeszcze powinni nam za to dopłacać – i to grube pieniądze za udostępnianie terytorium Polski jako „punktu wejścia” do wnętrza UE – zwłaszcza po Brexicie. Jak to powiedział George Friedman szef „cywilnego CIA” STRATFOR? – ano: „połączenie militarnego i surowcowego potencjału Rosji z ekonomicznym, technologicznym i finansowym potencjałem Unii zdominowanej przez Niemcy – to najgorszy możliwy koszmar dla USA”. A kto jako bufor uniemożliwia ten koszmar i gwarantuje USA, że USA nie zostaną zdetronizowane przez SILNIEJSZE od USA supermocarstwo „od Lizbony do Władywostoku” – ano gwarantem jest Polska, która jeszcze dostaje za to od Berlina w rękawiczkach Brukseli – i z drugiej strony od Moskwy. Za te gwarancje to Waszyngton na kolanach powinien w zębach przynosić nam 2 razy tyle miliardów dolarów co rok, ile daje za darmo Izraelowi. Bo jak nie USA – to możemy obrócić się na Chiny, a wyładowanie ż 3 brygad aeromobilnych z Chin i kilku baterii HQ-9 pod wspólnym dowództwem, w naszym małym zglobalizowanym świecie to sprawa jednej decyzji i 1 dnia załadunku i przelotu. Bo Chinom tak samo zależy [a może i więcej], żeby nie powstało silniejsze od Chin supermocarstwo za miedzą „od Lizbony do Władywostoku” – dlatego wręcz wymusili na Polsce podpisanie w Pekinie traktatu o strategicznym partnerstwie i współpracy 20 grudnia 2011 r. – zaliczając Polskę do jednego z 7 państw o specjalnym statusie strategicznym dla Chin. My mamy alternatywę i żadne przyprawianie nam na siłę poróżniania z Chinami [już się odżegnali przez MSZ od szpiega w Huawei – którego zwolniono] tego nie zmienią na poziomie strategicznym – natomiast USA na poziomie strategicznym alternatywy dla Polski nie mają. A Amerykanie są słabi na krawędzi perymetru swych wpływów tu w Europie Środkowej – ledwie wyrabiają z rotacyjnym „podkradaniem” 1 brygady pancernej, branej „na kredyt” z USA – mającej ledwo 87 Abramsów – jak my samych Leo 2 mamy 3 razy tyle. Oprócz tej „kredytowej brygady z 87 Abramasami, w Europie mają jedynie jedną brygadę lekką na Strykerach – gorszych od naszych Rosomaków [których mamy ca 700, a Amerykanie nawet nie mają 300 w Europie]… Hegemon udaje że jest silny, ze to on gwarantuje bezpieczeństwo, a faktycznie to gen. Breedlove szczerze przyznał na Warsaw Security Forum 24-25 października 2018, ze USA zwiną siły w maximum 15 lat i przerzuca na Pacyfik – to tyle odnośnie „stałej obecności” US Army i Fortu Trump… To my rozdajemy karty na swoim podwórku i w Europie Środkowej, to my jestesmy rdzeniem realnej siły – i to możemy dyktować warunki, balansując Waszyngton i Pekinem i Berlinem, natomiast Waszyngton alternatywy dla Polski nie ma. Chcecie wycofać USA Army? – proszę bardzo! – w tę lukę z wielką chęcią od ręki wejdą Chińczycy jako bezpieczni dla nas, bo dalecy sojusznicy – i to wyładują się szybciej na naszych lotniskach, niż US Army zacznie wycofywanie. Czy naprawdę Waszyngton chce strzelić sobie w stopę? Po co nam taki dychawiczny „sojusznik”, który z drugiej strony żyruje przez 447 bandycką hucpę na zbankrutowanie Polski na 300 mld dolarów, czyli w drugim etapie na wrogie przejęcie przez Wielkiego Brata i likwidację de facto Polski [choćby pro forma skorupa i nazwa „Polska” została]? Po co?

  5. eszet33 pisze:

    Nareszcie jakiś odważny i rozsądny głos na ww. temat. Zgadzam się z powyższymi tezami w stu procentach. Na pewno nie ja jeden, ale i zdecydowana większość Polaków. Obecny układ władzy w Polsce jest definitywnie dla Narodu niekorzystny. POPIS coraz to bezczelniej i z pośpiechem robi obywateli w bambuko. Jestem za odsunięciem tych… nie powiem z ostrożności procesowej wprost, kogo – jak najdalej od podejmowania strategicznych dla kraju decyzji. Mam nadzieję, że w nadchodzącyh wyborach uda się nałożyć im jakiś rozsądny, patriotyczny i pragmatyczny kaganiec.
    Pozdrawiam.

  6. tak tylko... pisze:

    Jedność europejska – dobry żart, ta jedność jest właśnie zakopywana na dnie Bałtyku. Na razie jedynym państwem mogącym wesprzeć naszą pozycję w regionie są USA. Francja i Niemcy są zainteresowane wyłącznie naszą marginalizacją. Dla nas zasadnicza jest odpowiedź na pytanie: świadomie zostajemy kolejnym niemieckim landem (ma to swoje plusy), czy podejmujemy grę o wyższą stawkę, ale bardziej ryzykowną, czyli większą suwerenność w oparciu o USA wykorzystując chwilową zbieżność interesów?

  7. Puchacz pisze:

    Jak to powstrzymać?

  8. eszet33 pisze:

    @Puchacz + @tak tylko
    Poczytajcie komentarz Georealisty… tam jest właściwa recepta.

  9. tak tylko... pisze:

    eszet33 Taki tekst jak zamieścił Georealista może napisać tylko dziecko, albo kiepski prowokator. Mamy opierać się o Chiny i może o mityczny „Jedwabny Szlak”? Tak, oni tu na pewno wylądują, miliony, miliony chińskich żołnierzy, będą nas chronić przed Putinem, no i oczywiście zaoferują nam w ramach wsparcia obronę przeciwlotniczą (zamiast Patriotów) w postaci S-400 które sami kupują u Rosjan. Dzieci…

  10. Starosta pisze:

    Nie potrafię zrozumieć jaki Polska ma interes w organizacji tej konferencji. Przecież nie jest trudno wyobrazić sobie reakcję Iranu, Rosji, ale także UE, a my nie mamy wiekszych interesow na bliskim wschodzie, owszem USA je maja ale nie Polska. Mam nieodparte wrażenie że jesteśmy przez USA wykorzystywani a wzamian poza pięknymi deklaracjami nie otrzymujemy zbyt wiele, przeciez kupno sprzetu wojskowego czy gazu opłaca się obu strona. Przypomnę tutaj kwestie ustawy o ipn, ale także wcześniejsze sprawy udział polskich wojsk w Iraku czy słynne więzienia CIA. O ile piętnaście lat temu można było to zrozumieć, krótki czas po wejściu do NATO, zamach w NJ o tyle teraz idealistyczne patrzenie na relacje z USA jest błędem i to dużym. Powinniśmy za wszystko wystawiać rachunek, mając na uwadze przede wszystkim nasz interes narodowy, mam nadzieję że tak wlasnie jest w przypadku organizacji tej konferencji, a może chcę wierzyć ze tak właśnie jest. Wydaje się ze ta sprawą ma ścisły związek z negocjacjami w zakresie stałej bazy w Polsce, bo innego logicznego wytłumaczenia nie widzę, no chyba ze chodzi o wolność nasza i wasza, w polityce zagranicznej przecież glownie to chodzi☺ ps. Gratuluję świetnego artykułu

  11. MJ pisze:

    Zgadzam się z Georealistą

  12. Jacek pisze:

    Czytam, że powinniśmy dbać o bilateralne stosunki z Iranem i nie narażać się. Ładnie powiedziane, tylko jakie? Jakie interesy ma Polska w Iranie? Może mamy złamać sankcje amerykańskie? Opowiedzieć się przeciwko Izraelowi, Arabii Saudyjskiej, poprzeć Rosję i Asada? Konferencja to próba wciągnięcia Zachodniej Europy do odpowiedzialności za region w sytuacji, gdy USA chcą tam zmniejszyć swoją obecność. Póki co np. Niemcy mówią, że ich racją stanu jest istnienie Izraela a jednocześnie nie uznają sankcji wobec Iranu. Przebierają nóżkami żeby jakoś ominąć sankcje amerykańskie i ubić kolejny mega interesik. To, że w zapalnym regionie kolejny kraj, który posługuje się wojenną retoryką, rządzony przez władze religijne, dla których do raju przechodzi się zadając śmierć niewiernym, będzie w posiadaniu bomby atomowej.. a kogo to, byle zarobić. Nie chcą ponosić kosztów ani odpowiedzialności, chcą dla każdego być dobrym i czerpać tylko korzyści. Z naszego punktu widzenia, Iran to sojusznik Rosji i Chin. Wszystko co osłabia Rosję jest dla nas dobre. Wszystko co ogranicza wzrost potęgi Chin jest dla nas dobre. Dlatego, że jesteśmy słabi a leżymy między potęgami. A co do koncepcji balansowania między USA, Chinami i chyba też Niemcami, którzy dążą do jakiegoś rodzaju sojuszu z Rosją lub Chinami… Może wróćmy na ziemię. Póki co zajmujemy się głównie tym, która partia posługuje się bardziej mową nienawiści. Przez brak wewnętrznej zgody, ba, nawet brak rzeczowej dyskusji na temat tego co jest naszą racją stanu, jesteśmy rozgrywani przez Rosję, Niemcy, Izrael, USA. I bylibyśmy nawet rozgrywani przez Barbados, gdyby tylko wiedzieli, co to Polska i chciałoby się im. Jak mówi Ewangelia «Każde królestwo, wewnętrznie skłócone, pustoszeje. I żadne miasto ani dom, wewnętrznie skłócony, się nie ostoi.>> Zwłaszcza w takim miejscu, w jakim leży Polska. Wracając do meritum. Uważam, że jeżeli Polska coś uzyska od USA w sprawie bezpieczeństwa, to warto. Jeżeli zapadną jakieś ustalenia wciągające do odpowiedzialności za pokój na Bliskim Wschodzie i współpracy z USA główne kraje UE, też warto. Jeżeli nie, to będzie jak to zwykle jest w kraju postkolonialnym, gdzie istnieją jedynie pozory niepodległości, fasadowa demokracja i cudze interesy.

  13. Georealista pisze:

    Problem jest taki, że bierzemy na siebie wszelkie koszty, dajemy sobie przyprawiać gębę, wszystko w cudzym interesie – i absolutnie nic z tego nie mamy. Gadanie o „możliwych” korzyściach pod stołem jest tylko pocieszaniem, a właściwie oszukiwaniem samych siebie. Dostaliśmy za to z eskadrę F-16 Block72? Albo inne uchwytne aktywa? NIE? – to poklepywanie po plecach i zapewnienia o przyjaźni, o sojuszu itd. – nic nie znaczą, niczego nam nie dają – i niczego nie kosztują ani Wujka Sama ani Wielkiego Brata. A jeżeli „musieliśmy” i „nie mieliśmy innego wyjścia”- to oznacza, że straciliśmy REALNIE niepodległość. A wtedy sprawa Iranu staje się drugorzędna jako taka – a na pierwszym miejscu wysuwa się zasadnicze pytanie o status i sytuację Polski. Oraz pytanie kolejne, czy aby nie uważamy za przyjaciela i sojusznika kogoś, kto nas oszukuje, sprzedaje i zdradza? A wtedy – wszelkie kalkulacje nt domniemanej wdzięczności Wujka Sama „kiedyś w przyszłości”- nie mają sensu z definicji i są zwykłym trwaniem w ślepym zakłamaniu. Ślepym i samobójczym. Tu nie o Iran chodzi – ale o Polskę, o to, że jej izolacja [i to naszymi rękami – np. względem Iranu, ale przede wszystkim Chin] tylko przyśpiesza zbankrutowanie na 300 mld dolarów, następnie wrogie przejęcie – i faktyczną likwidację Polski. Może nawet skorupa formalna i np. flaga i pewna symbolika zostanie [pewnie z dodaniem nowej Konstytucji i nowego języka urzędowego] – ale ster i zasoby Polski, będą całkowicie poza naszymi rękami. W TYM układzie wszelkie liczenie na profity „kiedyś w przyszłości” i TAKIE kalkulowanie działań, jak kuriozalna nawet dla laików [a co dopiero dla mających pewną orientację w prawie międzynarodowym] „konferencja” w Polsce o Iranie bez Iranu, kalkulowanie TAKICH działań jako korzystnych dla polskiej racji stanu, jest właśnie przykrywaniem i przyśpieszaniem procesu demontażu Polski. Nie mówię, aby nie współpracować z USA czy Izraelem, tylko aby ta współpraca była dla nas korzystna. Co oznacza, że w naszej sytuacji geostrategicznej, gdzie jesteśmy GWARANTAMI dla USA i dla Chin JEDNOCZEŚNIE, że nie powstanie supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku silniejsze i od US i od Chin – musimy twardo bezwzględnie i maksymalnie asertywnie zbudować na twardo balans do Waszyngtonu i Pekinu – by brać pełnymi garściami wsparcie i profity JEDNOCZEŚNIE od OBU supermocarstw – wzajemnie je lewarując – i zmuszając, by zneutralizowały do zera wszelkie presje Moskwy, Tel Aviwu i Berlina w rękawiczkach Brukseli. Bo uwieszenie się -bezalternatywne i bez balansu – na klamce Waszyngtonu, to prosta droga do zbankrutowania i wrogiego przejęcia Polski. Bardzo chciałbym wierzyć, że jest to tylko spowodowane naiwnością i krótkowzrocznością i brakiem kompetencji naszych decydentów….i że ci decydenci mają jednak dobrą wolę względem polskiej racji stanu i Polaków.

  14. Jacek pisze:

    Jeżeli Polska gra tylko o poklepanie po plecach na przemian raz przez jankesów, raz przez berlin, to jesteśmy frajerami i będziemy musieli przyjąć los frajerów. Będziemy nadal wzajemnie kopać się po kostkach, podstawiać sobie nogę i od święta wspominać wielkie czyny przodków, żyjąc w kraju, w którym wszystko co wartościowe, będzie należało nie do nas. My będziemy tylko obsługiwać tę przestrzeń (o ile będziemy tańsi). Niestety, z przyczyn tego co nas spotkało w przeszłości, w bieżący okres weszliśmy bez prawdziwych elit, bez szacunku do własnego państwa, bez powszechnie rozumianej racji stanu, bez własnego kapitału i z wielkim wewnętrznym konfliktem o nic, który dodatkowo nas osłabia. Balans z takimi atutami nie jest łatwy.

  15. Georealista pisze:

    Jacek – to tylko kwestia radykalizacji sytuacji międzynarodowej i co za tym pójdzie – radykalizacji naszego społeczeństwa, z coraz bardziej uświadomionym zagrożeniem bytu Polski i Polaków. Obecny układ decydencki POPIS – de facto patowy, blokujący decyzyjność i działanie dla polskiej racji stanu, układ rozkładowy i kompradorski wobec Waszyngtonu i Tel Avivu – zostanie po przekroczeniu progu presji społeczeństwa, zastąpiony dużo sprawniejszym i propolskim. Oby nie było odbicia w drugą stronę – z twardą scentralizowaną dyktaturą włącznie, nawet wojskowo-totalitarną – bo w ciężkich czasach władza państwowa nieuchronnie twardnieje – albo państwo znika na rzecz sąsiadów. Tertium non datur… A 2019 będzie początkiem zderzenia Polaków z coraz twardszym realem – będzie się działo, z roku na rok coraz szybciej i coraz bardziej twardo…

  16. Georealista pisze:

    Z sieci [kresy.pl]:
    „Niemcy, Francja i Wielka Brytania powołały do życia instytucję finansową, która pozwoli europejskim firmom na prowadzenie legalnego handlu z Iranem bez ryzyka narażenia się na sankcje USA. – podaje Deutsche Welle.
    Powstanie INSTEXU, bo tak nazwano narzędzie do obsługi rozliczeń z Iranem, ogłosił w czwartek szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas. Nazwa INSTEX jest skrótem od Instrument in Support of Trade Exchanges (Instrument Wsparcia Wymiany Handlowej).”
    Czyli np. Wielka Brytania dba o swoje interesy, a Polska za darmo wysługuje się USA i nic z tego nie będzie miała prócz retorsji Iranu i Iraku i Syrii, Chin, Rosji, Niemiec z Brukselą iz KE, Paryża – i pewnie o ironio – ze strony UK.
    To chyba najlepiej pokazuje status UK jako prawdziwego sojusznika USA – i niewolniczy status Polski w wykonaniu naszej [?] „dyplomacji” – a raczej agendy kompradorskiej działającej przeciw polskiej racji stanu i interesowi narodowemu.

  17. Jacek pisze:

    INSTEX ma powstać ale jeszcze nie powstał. Jego wpływ będzie, jeżeli będzie, bardzo ograniczony. Póki co ma obsługiwać handel żywnością i lekami. Deutsche Welle mogą sobie pisać co chcą. Niemcy nie zaryzykują otwartego konfliktu z USA bo nagle okaże się, że im się to po prostu nie opłaca. Sankcje, które ogłaszają USA są skuteczne nie dlatego, że inni się z nimi zgadzają, tylko dlatego, że Ameryka jest w stanie je wyegzekwować. I tak będzie do czasu, gdy handel międzynarodowy obsługiwać będą oceany, na których zasady wyznaczają amerykańskie grupy lotniskowców.
    W kwestii konferencji. Nie wygląda to najlepiej ale poczekajmy. Polska ma interes w utrzymaniu dobrych stosunków z USA, nie ma niemal żadnych interesów w Iranie. Powoływanie się na dalszą i jeszcze dalszą historię pozytywnych relacji nie ma sensu.
    Co do wcześniejszego wpisu.. Jesteśmy państwem słabym. Wzrost ciśnienia na polskich granicach oznacza w państwie słabym wzrost wpływu obcych agentur a nie świadomości racji stanu. Może przypomnę targowicę. Pod hasłami obrony zagrożonej wolności wezwano na pomoc Rosję. Ostatecznie nawet król przystąpił do targowicy. Co było dalej, wiemy. Póki co, myślę, że powinniśmy zacieśniać współpracę z USA, nie drażnić za bardzo Niemiec, budować gospodarkę i elity oraz modlić się, żeby amerykanie doszli do porozumienia z chińczykami. Bo wtedy aż tak nie będą potrzebowali Rosji do równoważenia Chin.

  18. Georealista pisze:

    @Jacek – w INSTEXcie nie chodzi mi o wymiar handlowy, dość ograniczony, ale o to że UK nie pali mostów i takimi działaniami, zasadniczo bardziej polityczno-symbolicznymi, niż ekonomicznymi, asekuruje długofalowo własną rację stanu i własny interes narodowy. Zmniejsza też ryzyko terrorystyczne – u nas ten temat jakby nie istnieje. I co więcej – Brytowie robią to wszystko wbrew hegemonowi – bo UK od początku względem sankcji wobec Iranu podchodzi jak pies do jeża. Czyli po pierwszym przesileniu na arenie międzynarodowej szef BP z obstawą rządowych oficjeli UK szybciutko poleci do Teheranu, wylegitymuje się dobrą wolą UK prób z INSTEXEM [nieważne, czy INSTEX wypali czy nie – ważne, że działali w tym kierunku, jak i okazywali inne formy niechęci do sankcji i krnąbrności wobec rozkazów hegemona] i jako jeden z pierwszych po „odwilży” podpisze kontrakty z Iranem na ropę, gaz i inwestycyjno-wydobywcze wejście kapitałowe. Rzecz jasna – kosztem np. Orlenu i PGNiG. Czyli kosztem dywersyfikacji naszych dostaw – które coraz bardziej przypominają zamianę „bezalternatywnej” Moskwy na promowane usilnie przez nas za darmo gaz i ropę łupkową z Waszyngtonu – tu nawet nie ma mowy o realnej dywersyfikacji, a co dopiero o suwerenności energetycznej – np. na bazie geotermii głębokiej HTR, o mocy do wzięcia w TW – która z moich kontaktów i rozpoznania wygląda coraz bardziej obiecująco choćby w ROI < 2 lata – i właśnie dlatego HTR jest coraz szczelniej nakrywana kołdrą zmowy milczenia – bo trudno to inaczej określić. Co do zasady – ta konferencja nt Iranu bez Iranu w Warszawie to klin precedensowy, który z Polski może uczynić w kolejnym etapie stały podnóżek do wycierania się nami na każdą okazję dla cudzych interesów. A to już jest groźne zasadniczo. To już jest antypolityka. Jako kompradorstwo na poziomie niewolniczym – i bez symbolicznego choćby wynagrodzenia, prócz poklepania po plecach. Ewentualne argumenty np. głosu USA wstrzymującego sankcjami Nord Stream 2 – nie przekonują mnie – USA zrobią to to tylko i wyłącznie we własnym interesie dostawcy – a sprzedawanie tego Polsce jako przysługi może świadczyć tylko o naszej naiwności, jeżeli byśmy to "kupili". Gdyby jawnie za tę konferencję Polska by uzyskała jakieś aktywa realne – technologię, sprzęt, preferencyjną pozycję w ważnej sprawie – TAK to rozumiem – tak załatwiała sprawę Turcja – kasując USA z góry i oficjalnie. I dzięki temu przez dekady konsekwentnie wspinała się na drabinie podmiotowości i coraz większej suwerenności np. technologicznej. A tak – idziemy dokładnie w przeciwnym kierunku. Jesienny raport oficjalny nt wykonania 447 – po przetłumaczeniu na Polski – na pewno włoży kij w nasze mrowisko. Myślę, ze nie docenia Pan specyficznego samozorganizowania się oddolnie Polaków, mentalności oporu i swoistej "krnąbrności"- i siły informacyjno-organizacyjnej mediów społecznościowych. Stalin był sceptykiem odnośnie narzucania Polakom komunizmu – sam mawiał, że komunizm wdrażany na Polakach to jak ujeżdżanie byka. Tak samo wyegzekwowanie 447 – za lata skończy się oddolnym buntem i zmianami zasadniczymi. Gdzie już teraz ruchy prawicowe, poza frakcją u steru, ostro artykułują te sprawę. Ktoś zagospodaruje ten narastający rozziew interesów do prowadzonej polityki – oby nie okazało się, że – skrajnie biorąc – zrobi to w ostatniej chwili dyktatura narzucając zamordyzm. Kwestia podstawowa – to czy przy strategicznym zagrożeniu Polski zbankrutowaniem bandycką hucpą na 300 mld dolarów, następnie logicznie i konsekwentnie – przy zagrożeniu wrogim przejęciem i de facto likwidacją Polski [pomijam zachowanie jakichś symboli pro forma] – czy w TAKIEJ sytuacji obecny kurs polityki ma JAKIKOLWIEK sens dla Polski? W tym zwłaszcza ślepe wspieranie USA za nic? Bo na razie jest to tak, jakby niewinna ofiara dopomagała ze wszystkich sił do skazania i własnej egzekucji. O wszystkim, także w polityce, decyduje kalkulacja koszt-efekt. Koszty widzę – bonusów brak. Czy licząc krótko, czy długofalowo.

  19. Dalej patrzący pisze:

    Myślę, że dobrym komentarzem dla odgórnie zaordynowanej antyirańskiej nagonki jest tekst: http://www.fronda.pl/a/ks-henryk-zielinski-nieszczesne-iranskie-walentynki,121925.html Być może nasz szef MSZ powinien zostać zmieniony na taką jw osobę, która wykazuje się dużo większym realizmem w pojmowaniu sytuacji… Natomiast obecny szef MSZ powinien raczej [po dymisji] kontynuować wydawanie tomików poezji rosyjskiej, wg niego bardziej przydatnych od analiz rosyjskich doktryn politycznych i geostrategicznych – tak jak to czynił przed Majdanem i Krymem. Ewentualnie – wg nowej mądrości etapu – tomik wierszy poezji amerykańskiej. Byłby przynajmniej z tego pewien pożytek dla ducha – i brak szkód dla ciała Rzeczpospolitej.

  20. Bidu pisze:

    Dalej patrzący i Georealista to ta sama osoba – po co ta ściema z dwoma nazwami?

  21. Georealista pisze:

    Bidu – to nie ściema, to wygoda, na dwóch komputerach mam inne nicki i nie chce mi się zmieniać. Szukasz dziury w całym jak by tu się przyczepić ad personam? – bo ŻADNYCH ARGUMENTÓW MERYTORYCZNYCH NIE MASZ? Dla mnie ważna jest merytoryka. Pełna, spójna, do końca – bez półprawd i bez niedopowiedzeń i bez manipulacyjnego ślizgania się. Jak ci się nie podoba to nie czytaj i nie zaśmiecaj forum. Twój wpis przypomina ten lizusowski donos na księdza w Warsie, jak pił piwo. Też polecisz z tym do mediów głównego „nurtu”? Może nawet nagrodę dostaniesz?
    ————————————————————————–
    Swoją drogą – jest z tą konferencją DOKŁADNIE TAK JAK PRZEWIDYWAŁEM. Co mnie wcale, ale to wcale nie cieszy…bo przy rządowych radosnych marszach i nadetych frazesach o „wstawaniu z kolan” – sami sobie dół kopiemy i totalne zbankrutowanie do gołej skóry, wrogie przejęcie i potraktowanie jako podludzie po przejęciu i objęciu pełnego steru przez Eskimosów. USA i Izrael nawet nie muszą zbytnio naciskać – wszystko dostają na jedno skinienie, wręcz drgnięcie powieki i zupełnie bezkosztowo – to tak jak za Stalina pewien wysoki poruczony na Polskę generał KGB meldował Stalinowi, że nasadzony rząd wcale nie trzeba pilnować, bo są tak gorliwi w spełnianiu życzeń towarzyszy radzieckich, że wyprzedzają wszystkie życzenia.
    ======================================================================
    Podsumowanie geostrategiczne jest takie – okazało się, że długofalowo Polska zajmuje DUŻO WAŻNIEJSZE miejsce, niż Izrael. Co jest zarówno szansą – jak i zagrożenie. Zagrożenia nasi decydenci nie dostrzegli – a szansę zmarnowali. Typowy grzech ślepoty, braku rozpoznania sytuacji – i zaniechania. Więc to automatycznie stworzyło szansę dla INNYCH graczy. No to Izrael z poparciem USA chce przejąć ten tak kluczowy teren przesmyku bałtycko-karpackiego, który obecnie nazywany jest Polską – wraz z tubylcami i bogactwami mineralnymi i geotermią HTR. Który to Izrael, szykując wielką wojnę na Bliskim Wschodzie – o czym piszę kawał czasu z wyprzedzeniem – asekuruje się, jakby mu się noga powinęła [zapamiętali lekcję z 1973] – z wyprzedzeniem szykując „Plan B” przejęcia pod ew. całkowitą ewakuację pomost bałtycko-czarnomorski, a przynajmniej bałtycko-karpacki [druga wersja jakby realniejsza i bardziej bezpieczna dla Izraela]. Ot zwykła klasyczna geostrategia – i adekwatna do niej geopolityka obcych graczy. Naszym kosztem – bo u nas rządzący kierują się nie kryteriami polityki [a już geostrategia….to jakby inna galaktyka] i nie merytoryczną wiedzą – tylko uczuciami, myśleniem życzeniowym i ustępliwością, którą przez grzeczność nie nazwę inaczej… Rezultatem będzie wrogi ultrakolonializm totalitarny – nowy poligon socjotechnik – i ostateczne rozwiązanie kwestii polskiej. No bo przeciez „Polacy to faszyści” – „Polacy to zbrodniarze” „Polacy to naziści” „Polacy są WINNI Holocaustu” – więc przy aplauzie świata dokonana zostanie surowa, acz sprawiedliwa kara dla tych degeneratów. Wielcy Bracia planują na dekady. PO TO WŁAŚNIE SĄCZĄ TE GOEBBELSOWSKIE KŁAMSTWA – by wyprać mózgi na całym świecie. Tak swoja drogą – wygląda na to, że Izrael z wdziękiem baletnicy przeskakuje z jednego sponsora na drugiego. USA spełnią swoja rolę żywiciela do końca, a ponieważ są już nieperspektywiczne i wyczerpały motory wzrostu i utrzymania hegemonii, zostaną wykorzystane do przepięcia Izraela na nowego, bardziej perspektywicznego żywiciela. Czyli na supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku. Silniejsze od USA i od Chin. Jak to powiedział George Friedman – „to najgorszy możliwy koszmar dla USA”. USA właśnie realizują gorliwie ten koszmar własnymi rekami, ślepo zapatrzone w dogadzanie Beniaminkowi. Od 9 maja 2018 – gdy Trump marionetka podpisał w Białym Domu 447, a jednocześnie dumnie wyprężony Netanjahu na oczach całego świata zblatował pakt Netanjahu-Putin – na Placu Czerwonym – podczas wspaniałej Defilady Zwycięstwa. Proszę tylko darować sobie głupoty o konfrontacji w Syrii – to zwykłe pozycjonowanie się kopanie po kostkach, głównie kosztem Syryjczyków, którzy nie mają nic do gadania. Takie są zwyczaje miedzy bandytami. Medialna ustawka i teatrzyk dla naiwnej gawiedzi miedzynarodowej. Zresztą strategiczny sojusz Netanjahu-Putin jest pewny z drugiego powodu zasadniczego: Rosja nie może się doczekać wielkiej wojny Izraela na Bliskim Wschodzie, która wykosi z szyitów Iran, Irak, Syrię, Jemen itd [pewnie i Katar dostanie rykoszetem] – czyli wykosi Rosji konkurencje w ropie i gazie, wywinduje przeliczeniową baryłkę powyżej 150 dolarów – co pozwoli odkuć się Rosji niebotycznie w budżecie – i to z TAKIMI poziomami dostaw. Putin będzie wszędzie przyjmowany na czerwonych dywanach jako energetyczny zbawca, Kreml całkowicie przełamie izolacje polityczną. Dla Izraela i dla Rosji będą to dni upojenia. Rosja zarobi na węglowodorach, Izrael osiągnie głębię strategiczna i złamie pretendentów. Potem przyjdzie reakcja. Pekin za zniszczenie najważniejszej, południowej nitki Jedwabnego Szlaku i jej skomunikowania z portami „sznura pereł” – spuści atomowy Pakistan ze smyczy w rękawiczkach Talibów do pochodu na Zachód. W czy USA bardzo dopomogły na wniosek Izraela. Najpierw USA skasowały sojusz z Pakistanem, teraz wycofują wojska z Afganistanu, żeby sunnici od wschodu zagrozili Iranowi. Chiny zneutralizują Indie i zabezpieczą marsz Pakistanu na zachód – przez zabezpieczenie jego wschodniej granicy z Indiami. A państwa z atomem nikt nie ruszy – powstanie w sumie nowe państwo islamskie, już niepokonane. Ironia – losu – dotychczasowe przygotowawcze kroki USA z Pakistanem i Afganistanem, posłużą TYMCZASOWO dla związania Iranu od wschodu – ale po złamaniu Iranu przez Izrael – droga do pochodu dżihadu stanie otworem…przynajmniej po Morze Śródziemne. To sprawy na lata, może nawet na dekadę czy tuzin lat – ale tak będzie – wystarczy spokojnie poczekać na bieg wypadków i zweryfikować. Już teraz Pakistan jest nietykalny – a wszelkie radykalne głosy z Pakistanu względem Izraela są przyjmowane w Izraelu, że niby pada deszcz… Była już w 2016 taka próbna medialna wymiana ciosów – i po raz pierwszy Izrael w osobie szefa MON wycofał się rakiem – jak pakistański minister MON z lekka zatwitterował: „Israeli def min threatens nuclear retaliation presuming pak role in Syria against Daesh.Israel forgets Pakistan is a Nuclear state too”. Potem ruszyła wielka medialna akcja tuszowania i bagatelizowania całego starcia – z którego Izrael uciekł z podkulonym ogonem. Notabene – to oznacza, że od 9 maja 2019 strategicznym celem WP jest pozyskanie głowic jądrowych. Za każdą cenę i każdym sposobem. To jest obecnie najważniejsze zadanie dla przetrwania Państwa Polskiego – zadanie dla wszystkich jego agend. Dla przetrwania Polaków. To jest cel zasadniczy – przetrwanie i zachowanie w czasach zamętu w sercu i umyśle prawa rzymskiego, greckiej definicji prawdy i chrześcijańskiej moralności. Reszta jest drugorzędną. Czasy, które nadchodzą, będą niewyobrażalnie ciężkie. Polecam jako punkt odniesienia lekturę Apokalipsy – śmiertelnie poważnie. Jeszce nigdy w historii nie było tylu ludzi tak bardzo uzależnionych od kruchych łańcuchów globalizacji – i tylu środków zniszczenia o takiej skali i takiej globalnej projekcji siły. Kto nie przygotuje się mentalnie zawczasu – padnie w pierwszym etapie globalnej konfrontacji – bo Polska to tylko element wielkiej zawieruchy, która nadciąga. Siła woli i oparcie w rodzinie to podstawa – i nastawienie na bardzo długi bieg – to są elementarne podstawy survivalu. George Friedman radził: „Polacy – budujcie bunkry”. Ja radzę: Polacy – zbierajcie zapasy żywności na min 2 lata. Rolowane i uzupełniane co miesiąc, aż bufor zapasów na 2 lata się napełni stopniowo, a nie że kupione jednorazowo na hurraa i jak leci bez pomyślunku i bez doboru. I robić to zawczasu, a nie dopiero wtedy, gdy półki będą puste po panice… No i dokupić przynajmniej po 1 Grom S16 FB-M1 na rodzinę i zorganizować się w samoobronę…na wypadek pomysłów „jedynie słusznej” rekwizycji zapasów… ten Grom niby sportowy, ale na takich lub śmakich „zabieraczy” wystarczy – zwłaszcza w ramach kompanii samoobrony…

  22. Dalej patrzący pisze:

    Errata: zamiast „to oznacza, że od 9 maja 2019 strategicznym celem WP jest pozyskanie głowic jądrowych.” winno być „to oznacza, że od 9 maja 2018 strategicznym celem WP jest pozyskanie głowic jądrowych.” ==============
    od 9 maja 2018 – czyli od zblatowania w Waszyngtonie i Moskwie antypolskiego paktu. Na rzecz Beniaminka. Po prostu – państwu z atomem się nie grozi – państwo z atomem jest suwerenne – państwo z atomem, nawet bez środków przenoszenia – dysponuje realnym asymetrycznym odstraszaniem, które poprzeczkę koszt-efekt podnosi tak wysoko, że agresor rezygnuje z ataku na etapie planowania. Głowice w rękach specjalsów przeszkolonych do operacji asymetrycznych przeciw wrażliwym punktom na terenie wroga – i wszyscy będą z Polska grzecznie i partnersko rozmawiali. A 447? albo „Polacy-naziści” albo „Polacy WINNI Holocaustu” – wtedy wystarczy asertywną polityką historyczna i medialną STANOWCZO nie odpuszczać wytaczania procesów i egzekwowania kar dla kłamców. Zwyczajnie – do końca i bez żadnego odpuszczania, bez żadnego mamrotania jakichś przeprosin półgębkiem. Tylko na odwrót – jeżeli kłamstwo usłyszało 10 mln ludzi – to przeprosiny – ze skruchą i ze schyloną głowa i ze wstydem i z dolegliwą karą finansową i ogłoszonym banem w mediach – musi obejrzeć 100 mln ludzi. Tylko wtedy odwróci się te dekady planowego szkalowania i stygmatyzowania Polaków – jak się okazuje – planu długofalowego pod wrogie przejęcie Polski i pod „wolne ręce” odnośnie rozwiązania problemu niepotrzebnych tubylców. Proszę zrozumieć – to jest wojna – polem tej wojny jest świadomość ludzi na świecie – i musimy kontratakować NA CAŁEGO – bez żadnych ograniczeń – bez żadnych zahamowań. Inaczej wśród poklasku świata Polacy najpierw zostaną wykorzystani do wyciągania kasztanów z ognia hegemona i UK, osłabieni wojną zostaną zbankrutowani łatwą w tych warunkach egzekucja 300 mld dolarów, potem, po bankructwie, jeszcze łatwiej przyjdzie wrogie przejęcie – a potem, po okresie totalnej mega-kolonizacji i eksploatacji polskich podludzi czyli tych „obmierzłych sprawców Holocaustu”. A jak na całego wejdą „smart homes, smart cities, smart countries”, autonomizacja, dronizacja, oraz Przemysł 4.0, który sprawi, że miliony robotników w produkcji, transporcie, ale i w usługach – staną się niepotrzebne. A wtedy nawet eksploatacja polskich podludzi będzie bez sensu ekonomicznie – a utrzymywanie tych ludzi na socjale też żaden interes, więc ostateczne rozwiązanie kwestii „winnych Holocaustu” będzie sprawą „przykrą, lecz konieczną” – i zostanie przyjęte przez świat z pełnym zrozumieniem, a raczej na pewno z aprobatą i aplauzem. Ciekawe, jakież to „humanitarne sposoby” realizacji tegoż przedsięwzięcia zostaną zaprojektowane i użyte? Już widzę te zachwyty „moralnych autorytetów” w mediach nad „tak łagodnym potraktowaniem najgorszego narodu świata”… Niestety – to nie s-f, tylko to się właśnie dzieje, a przejście do etapu wrogiego przejęcia nastąpi najpóźniej po wyjściu USA z Europy na Pacyfik. Czyli jak to konkretnie powiedział gen. Breedlove podczas Warsaw Security Forum – najdalej za 15 lat. Potem powstałaby próżnia strategiczna, na którą USA nie mogą sobie pozwolić, pomni nieustannej groźby supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku – TYLE już dotarło do ich mózgownic. Izrael przekonał ich, że wejście tam Izraela z projekcją atomową i skopiowanym A2/AD „zabezpieczy” interesy USA na przejętym pomoście bałtycko-czarnomorskim. Tylko, że na 99% Izrael bynajmniej nie zamierza obsługiwać interesu USA, ale własny – i tylko własny. Czyli najpierw zajmą kluczowy styk Heartlandu i Rimlandu Eurazji, a potem – jak równy z równym, dogadają z Kremlem i Berlinem nowe, perspektywiczne, najsilniejsze na globie supermocarstwo. A USA….Amerykanin zrobił swoje – Amerykanin może odejść…. Oczywistym krokiem jest migracja Żydów z USA [i innych pozaeuropejskich krajów] do nowego serca supermocarstwa euroazjatyckiego…a po przeniesieniu aktywów Rotszyldowie, Rockeffelerowie, Warburgowie, Morganowie – jednym ruchem położą dolara, a wtedy dla USA nastanie „sic transit gloria mundi”… Poniekąd rozumiem skąd u naszych decydentów tyle ślepoty i naiwności i krótkowzroczności i życzeniowego wypierania rzeczywistości – bo zabory, bo okupacja, bo komuna, bo postkomuna itd…elity po prostu się nie wytworzyły i u steru są amatorzy z dobrymi intencjami [którymi piekło się brukuje w praktyce TAKIEJ polityki]. Natomiast dziwi mnie, że w USA, gdzie przez wiele pokoleń powstały prawdziwe elity obudowane think-tankami i instytucjonalnymi strukturami i procedurami – jest aż taka ślepota i naiwność wobec Izraela, który sądząc po owocach dokonał pełnej infiltracji steru Ameryki – i wykorzystuje ją bez ceregieli pasożytniczo dla swego interesu – aż do pełnej realizacji swego celu. To zadziwiające – naprawdę w Pentagonie, CIA, FBI, NSA, Army Intelligence, INR, DIA, NRO, ONI USNI, MCI itd. – nie ma tam ludzi, którzy to wszystko widzą? – bo to widać w planach dekadowych – i co więcej – WSZYSCY tam schylają głowę i odwracają wzrok? – wszyscy udają, że deszcz pada? Jakaś epidemia głupoty i otumanienia?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz