Newsletter

Rykoszetem w chorych psychicznie

Przedwczesne diagnozy medialne, związane z tragedią w Gdańsku, i planowane, pośpieszne zmiany w prawie pogorszą i tak już trudną sytuację osób z zaburzeniami psychicznymi, niekoniecznie zwiększając bezpieczeństwo publiczne

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Tragiczna i przerażająco medialna śmierć prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, który zginął z rąk zabójcy na scenie podczas finału WOŚP, uruchomiła nieuchronnie walkę o dominującą narrację i interpretację znaczenia tego wstrząsającego wydarzenia. Współczesna kultura – nie tylko polityczna – nie ma cierpliwości czekać na ustalenia śledztwa. Domaga się za to szybkiej odpowiedzi na pytanie, kto odpowiada za taką tragedię.  Byłoby bardzo niedobrze, gdyby cichymi ofiarami tej sytuacji stały się osoby z zaburzeniami psychicznymi.

Niestety, wiele wskazuje, że tak się właśnie dzieje. Szybko do mediów wyciekła informacja o domniemanej chorobie psychicznej sprawcy, która miała być zdiagnozowana u Stefana W. podczas odbywania kary pozbawienia wolności za wcześniejsze rozboje. Nagłówki popularnych mediów wypełniają teraz zbitki, zrównujące zaburzenia psychiczne z przemocą. Zdumiewają głosy dziennikarzy, pytających, dlaczego zabójcy po zakończeniu wyroku nie umieszczono w ośrodku dla bestii, „skoro miał zdiagnozowaną chorobę psychiczną”. Wydają się one nie tylko świadectwem nieznajomości prawa, ale przede wszystkim powielają i utrwalają stereotypy na temat osób z chorobami psychicznymi jako z zasady niebezpiecznych, wymagających izolacji od reszty społeczeństwa.

Przytłaczającą większość przestępstw popełniają osoby niecierpiące na żadne choroby psychicznie w chwili popełnienia czynu

Przed takim obrotem spraw ostrzegało Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, w swoim oświadczeniu protestując przeciw próbom utożsamiania przemocy i zbrodni z zaburzeniami psychicznymi. Jeszcze 15 stycznia w podobnym tonie wypowiadał się minister zdrowia, Łukasz Szumowski, wskazując na ryzyko stygmatyzacji chorych psychicznie, w tym chorych na schizofrenię, którzy, jak to ujął, są „w większości są osobami bardzo cierpiącymi, które potrzebują naszej pomocy”.

Za wyjątkowo niefortunne w tym kontekście uznać należy ogłoszenie przez Ministerstwo Zdrowia 18 stycznia zapowiedzi wprowadzenia zmian w prawie, których celem miałoby być wprowadzenie, orzekanego przez sąd, obligatoryjnego badania i leczenia osób, u których istnieje podwyższone ryzyko popełnienia przestępstwa po wyjściu na wolność. Co istotne, wedle zapowiedzi procedura ta objęłaby dość szczególną grupę sprawców przestępstw – tych, u których w trakcie wykonywanej kary rozpoznano chorobę psychiczną, zaburzenia osobowości, lub uzależnienie od alkoholu, narkotyków lub innych substancji, a także upośledzenie umysłowe.

Abstrahując od tego, czy i jakich zmian w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego potrzebujemy, warto zwrócić uwagę na kilka spraw. Moment złożenia deklaracji nadaje jej wyraźnie PR-owy charakter, przekierowuje też uwagę z ewentualnych niedociągnięć różnych służb publicznych na samego sprawcę i jego zaburzenie. Tymczasem śledząc doniesienia medialne można mieć wątpliwości, czy rzeczywiście obecna ustawa uniemożliwiała jakiekolwiek działania prewencyjne, skoro wedle doniesień medialnych zaniepokojenie zachowaniem syna zgłaszała matka późniejszego zabójcy, a także jego przyjaciel, który miał zawiadomić policję o podjętej przez Stefana W. próbie zamachu na jego życie. Przypomnijmy, że obowiązujące prawo przewiduje, że osoba chora psychicznie może być przyjęta do szpitala psychiatrycznego bez wyrażonej zgody, gdy jej dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób (art. 23 ust. 1 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego). Czy na pewno głównym problemem jest więc konieczność nowelizacji prawa, czy też raczej zmiana sposobu jego egzekwowania przez powołane do tego organy? Jaką rolę w genezie takich tragedii odgrywa niska dostępność opieki psychiatrycznej?

Inną kwestią jest wyróżnienie w deklaracji Ministerstwa Zdrowia konkretnych grup więźniów, którzy podlegaliby dodatkowym rygorom.  Obok chorób psychicznych, zaburzeń osobowości i uzależnień na liście znalazła się bowiem niepełnosprawność intelektualna. W tym miejscu warto zapytać Ministra Zdrowia, w jaki sposób zamierza ten stan leczyć, a także jakich pozytywnych efektów terapeutycznych spodziewa się po zamknięciu osób z niższym niż przeciętny ilorazem inteligencji w ośrodkach psychiatrycznych? Jest to przecież grupa szczególnie narażona na przemoc i często bezradna wobec machiny systemu sprawiedliwości, o czym świadczą choćby nagłośnione przypadki „więzienia za kradzież batonika”. Czy teraz za batonikową recydywę grozić będzie Gostynin?

Przytłaczającą większość przestępstw popełniają osoby niecierpiące na żadne choroby psychicznie w chwili popełnienia czynu. Także w przypadku zabójstw, których w Polsce odnotowuje się około 500, jedynie kilka procent przypisać można sprawcom, u których stwierdzono choroby psychiczne, co pozostaje w zgodzie z danymi z innych krajów. Natomiast istotnym czynnikiem ryzyka przemocy – niezależnie od choroby psychicznej lub jej braku – są uzależnienia. W tym obszarze warto wprowadzić skuteczniejsze rozwiązania – do tego zaś nie potrzeba stygmatyzować ani chorób psychicznych, ani niepełnosprawności intelektualnej.

 

Masz dość bzdur i propagandy?

Wspieraj niezależny i ambitny ośrodek myśli

Solennie zobowiązuję się przemyśleć czy stać mnie na wsparcie serwisu Nowa Konfederacja stałym zleceniem przelewu dowolnej kwoty

przykładowe kwoty:

  • 16 zł - latte z dodatkami w kawiarni
  • 50 zł - bilet ulgowy do teatru
  • 150 zł - bilet do opery
  • 500 zł - zostań mecenasem polskiej myśli politycznej