Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu?
Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Eurowybory wygrała polaryzacja

Wyniki elekcji do Parlamentu Europejskiego wskazują, że być może na jesieni będziemy wybierali między rządami PiS a KE. Bez dodatkowych koalicjantów
Wesprzyj NK
Historycznie wysoka frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego nie oznacza, że Polacy zaczęli nagle poważnie traktować PE. To, że nagle obywatele wybrali się do urn, jakbyśmy mieli do czynienia z wyborami do sejmu i senatu, świadczy o tym, że potraktowali je właśnie tak. Tym bardziej, że poprzedzająca elekcję kampania wyborcza w bardzo niewielkim stopniu odnosiła się do kwestii europejskich. Ludzie najwyraźniej dali się przekonać, że w Brukseli i Strasburgu broni się 500+ lub odsuwa Prawo i Sprawiedliwość od władzy. Tak oczywiście nie jest, ale merytokratyczne nawoływanie, by skupić się na tym, o co w tych wyborach naprawdę chodzi, jest w przypadku wyborców głosem wołającym na puszczy, a w przypadku polityków – z ich punktu widzenia – niebezpiecznym idealizmem. W efekcie...

Chcesz uzyskać darmowy dostęp do całości materiału?

Zaloguj się do swojego konta lub utwórz nowe konto i zapisz się do newslettera

Politolog, dziennikarz, tłumacz, współpracownik Polskiego Radia Lublin. Pisze doktorat z ekonomii i finansów w Szkole Doktorskiej Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Publikował i publikuje też m.in. w "Gościu Niedzielnym", "Do Rzeczy", "Rzeczpospolitej", "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym" i "Dzienniku Gazecie Prawnej". Tłumaczył na język polski dzieła m.in. Ludwiga von Misesa i Lysandera Spoonera; autor książkek "W walce z Wujem Samem", "Żadna zmiana. O niemocy polskiej klasy politycznej po 1989 roku", "Mała degeneracja", współautor z Tomaszem Pułrólem książki "Upadła praworządność. Jak ją podnieść". Mąż, ojciec trójki dzieci. Mieszka w Lublinie.

Nasi Patroni wsparli nas dotąd kwotą:
11 075 / 40 200 zł (cel miesięczny)

27.55 %
Wspieraj NK Dołącz

Komentarze

2 odpowiedzi do “Eurowybory wygrała polaryzacja”

  1. Georealista pisze:

    Ta polaryzacja to niestety dalsze zasilenie wpływu obcych sił, które w Polsce bazują na naszym pieczołowicie budowanym i wzmacnianym „dziel i rządź”. Sytuacja patowa – maksymalne osłabienie interesu i pola manewru Polski – a jednocześnie – przy odpowiednim rozdmuchaniu sprzeczności przez siły zewnętrzne – to realizacja DE FACTO sprawnie animowanej hybrydowej wojny domowej [o „niskiej intensywności” – ale intensywności stale zwiększanej] – gdzie jedynymi sternikami i beneficjentami będą siły zewnętrzne. Jako remedium – potrzebny byłby układ silnej władzy prezydenckiej, zbliżonej do USA. Władzy silnej – ale demokratycznej – opartej na wyborach. Czyli remedium jest konsekwentne dążenie do realizacji „all or nothing” zarówno co do decyzyjności i sprawczości – jak i co do odpowiedzialności. Ale do takiego przekonstruowania władzy może dojść w Polsce [wobec patowego klinczu i bezsiły względem realnych zmian systemu] jedynie w sytuacji krytycznej – czyli dojścia do skraju przepaści. I wcale niewykluczone, że w warunkach, gdy świat będzie już wtedy ogarnięty bezpardonową rozgrywką w ramach kształtowania nowego podziału świata – wtedy w Polsce wymuszona „ratunkowa” zmiana systemu władzy przybierze postać od razu twardą, autorytarną. A co ciekawsze – większość obywateli może to przyjąć pozytywnie – jako rękojmię stabilizacji i bezpieczeństwa [zwłaszcza biorąc pod uwagę silnych sąsiadów i położenie w strefie zgniotu] – co może być medialnie i w PR wsparte przez nawiązanie do Kościuszki, Traugutta, czy Piłsudskiego – czyli twarda dyktatura ukryta za „kultową” postacią kolejnego „Naczelnika Państwa”. Co do 447 – zduszenie Konfederacji to tylko tymczasowe nałożenie plasterka na rosnący wrzód, który wyleje się w przyszłości. Gdy przyjdzie do kolejnych kroków ku egzekucji 300 mld dolarów – sprawa stanie się tym bardziej bolesna – im bardziej przedtem będzie zamiatana pod dywan. Ta sprawa – zagrażająca samemu bytowi Polski [bo 300 mld dolarów to tylko wstęp operacyjny do wrogiego przejęcia przez Wielkich Braci kluczowego geostrategicznie styku Heartlandu i Rimlandu Eurazji] – ta sprawa moim zdaniem finalnie spowoduje klęskę PIS – i będzie to zapewne połączone z działaniem gwałtownym i typowym ratunkowo-akcyjnym „kopaniem studni do pożaru” i „pospolitym ruszeniem”, które całkowicie drastycznie zmieni scenę polityczną w Polsce. To właśnie wtedy może dokonać się zmiana samego systemu sprawowania władzy w Polsce – na bardziej prezydencki [oby], a na pewno scentralizowany – a docelowo [wraz z narastaniem globalnej i regionalnej konfrontacji] spowoduje to REALNIE wprowadzenie silnej władzy autorytarnej, wręcz zamordyzmu, dyktatury. Klincz i bezsiła obecnej formy demokracji spowoduje zwycięstwo autorytaryzmu w chwili, gdy 447 spowoduje postawienie Polski przed krachem. Alternatywą jest zniknięcie Polski jako realnego bytu i wchłonięcie przez nowe supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku – gdzie Wielcy Bracia – po wrogim przejęciu kluczowego bufora-łacznika [zwanego obecnie Polską] narzucą Kremlowi i Berlinowi warunki uczestnictwa w tymże supermocarstwie, które zdetronizuje zarówno USA, jaki i Chiny. O ironio – USA ślepo i naiwnie występują jako „pożyteczny idiota” Wielkich Braci – sami ułatwiają Wielkiemu Bratu wzmocnienie finansowe i wrogie przejęcie Polski [ustawa 447 podpisana przez Trumpa], sami przymykają oko na pakt Putin-Netanjahu [który sprawia, że mówienie o konfrontacji na Wschodniej Flance i wspieraniu sojuszników przez USA przeciw Kremlowi – przestaje mieć sens] – więcej – USA osłabiają i dociskają swą siłą Rosję i Niemcy – tworząc łącznie idealne warunki do przyszłych rozmów pod stołem Wielkich Braci z Kremlem i Berlinem – i do końcowego ustanowienia przez nich supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku – właśnie na warunkach Wielkich Braci – jako gracza koniecznego do scalenia tego tworu. Co ciekawe – w fazie przejściowej – po wrogim przejęciu Polski i po wprowadzeniu odpowiedniego potencjału strategicznego [rakietowo-jądrowego] zarządzający u steru Wielcy Bracia – WTEDY ci sternicy uznają, że przyszedł czas na sprawę reparacji i odszkodowań dla „Polski” od Niemiec. Oczywiście całość kwoty pójdzie na konto Wielkiego Brata – znowu skokowo wzmacniając jego pozycję do końcowego dealu pod stołem, który zbuduje supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku – z Wielkimi Braćmi jako udziałowcem „nr 1”. To wyjaśnia, dlaczego USA ani myśli popierać Polski w sprawie odszkodowań od Niemiec, mimo, że jest to bardzo poręczny kij do presji na Berlin. Po prostu – nie ten etap – i nie ten beneficjent DOCELOWY. Nie to konto. Wielki Brat czuwa nad wykonaniem planu – i na razie bezbłędnie prowadzi i wykorzystuje „pożytecznych idiotów” na czele z USA – a po ich wykorzystaniu doprowadzi do ich bankructwa i de facto całkowitej podległości. W nowym układzie supermocartswo od Lizbony do Władywostoku, zarządzane i kierowane w największym stopniu przez Wielkich Braci z przesmyku bałtycko-karpackiego, będzie miało zbankrutowane USA za junior-partnera. Z UK doczepionym na deser. Z nową walutą umownego „Azjo-Euro” – mającego za zastaw realny technologię, potencjał ekonomiczny, surowcowy, przestrzenny, potencjał militarny – wszystko silniejsze razem od USA – i od Chin – które to Chiny zostaną jednocześnie zablokowane w ekspansji – już na poziomie Azji, a co dopiero świata. Przypomina mi się George Friedman i jego ostrzeżenia [jak nasi generałowie po naradach w 2012 w Quingdao przekazali amerykańskim kolegom, na czym w istocie polega „nowa lepsza Unia Euroazjatycka od Lizbony do Władywostoku” – ogłoszona przez Putina i Merkel w 2011] – jak to wielkim głosem, „nagle” i „niespodziewanie” tytułem „wielkiego odkrycia” głosił, że „połączenie technologicznego, ekonomicznego, finansowego potencjału UE zdominowanej przez Niemcy, z militarnym, surowcowym i przestrzennym potencjałem Rosji – to największy możliwy koszmar dla USA”. Właśnie USA gorliwie samobójczo realizuje ten „najgorszy koszmar” – i to w wersji „turbo” – wzmocnionej przez Wielkich Braci, w których są tak ślepo zapatrzeni i niczego im nie odmówią – włącznie z własnym upadkiem w przepaść. Jak to mówią – miłość jest ślepa. Szkoda tylko, że najpierw kosztem Polski… USA za Trumpa popełnia identyczny błąd jak za Obamy…niczego się nie nauczyli, niczego nie zrozumieli…

  2. no nie pisze:

    Naparzanka, polaryzacja ? Do tego dążyła PO i Konfederacja, Wiosna. A PiS prowadziło umiarkowaną, merytoryczną kampanię – praktycznie zero ataków na konkurentów politycznych, przedstawiło ofertę dla wyborczą, w tym ideową odnośnie UE.

    Twierdzenie, że wyborcy nie kierują się przyszłością UE jest nonsensem. Ludzie odczuwają cywilizacyjny rozpad Zachodu i się tego głęboko obawiają. Rozpada się wspólnota wartości, fundament naszej cywilizacji świat staje na głowie. Niszczona jest kultura i tożsamość, sprowadza się masowo przybyszów.

    Ludzie doskonale znają te mechanizmy z czasów PRL – gdy próbowano utworzyć nowego człowieka, zniszczyć to co było. Dla wielu są to sprawy absolutnie fundamentalne, od których zależy wszystko przyszłość ich i ich dzieci, wnuków.

Dodaj komentarz

Zobacz

Zarejestruj się i zapisz się do newslettera, aby otrzymać wszystkie treści za darmo