Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu?
Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Resztki w rekwizytorni

W kwestii odwoływania się do przeszłości jako narzędzia bieżącej polityki wciąż skazani jesteśmy na grę w trzy karty: nie ze względu na brak treści, lecz z lenistwa umysłowego aktorów politycznej sceny
Wesprzyj NK
Mądrość gminna twierdzi, że drastyczne ograniczenie dostępnych narzędzi i środków wyrazu sprzyja twórcom: dopiero wówczas doskonalą talenty, grają arie na jednej strunie, budują aluzje niebotyczne i delikatne jak kryształ. Co do aluzji – zgoda, w PRL kwitła ona w najlepsze, w kwestii pochwały ograniczeń pozostaję jednak sceptyczny. Figurki rzeźbione przez znudzonych więźniów w graficie ołówka, świadectwa cierpliwości i desperacji, mniejszy jednak budzą zachwyt niż Moore czy Abakanowicz, figle Stanisława Barańczaka, twórcy wszelkiego rodzaju alfabetonów i palindromaderów, mniej zapierają dech niż jego „Tryptyk z betonu, zmęczenia i śniegu”. Nawet puszczając wodze fantazji, trudno wyobrazić sobie dobre twierdzenie topologiczne zbudowane wyłącznie z użyciem liczb nieparzystych lub przełom w leczeniu Parkinsona dokonany za pomocą rondelka, lejka i pęku dziurawca. Tymczasem w kwestii odwoływania...

Chcesz uzyskać darmowy dostęp do całości materiału?

Zaloguj się do swojego konta lub utwórz nowe konto i zapisz się do newslettera

Współpracownik „Nowej Konfederacji”. Dr historii, o XX-wiecznych Bałkanach, Polsce i emigracji rosyjskiej pisuje od „Aspen Review” po „Teologię Polityczną”. Lubi sielanki.

Nasi Patroni wsparli nas dotąd kwotą:
11 075 / 40 200 zł (cel miesięczny)

27.55 %
Wspieraj NK Dołącz

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Resztki w rekwizytorni”

  1. papieros pisze:

    Nie da sie:(bo hutor jakiś siedzi w narodzie

Dodaj komentarz

Zobacz

Zarejestruj się i zapisz się do newslettera, aby otrzymać wszystkie treści za darmo