Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Unijny wilczy dół dla PiS

Ogromna większość Polaków jest proeuropejska i ogromna większość chce tych 60 miliardów euro, bez których trudno będzie odbudować naszą gospodarkę. A to oznacza możliwość masowej akcji pozaparlamentarnej być może z demonstracjami dorównującymi skalą protestom przeciw złamaniu kompromisu aborcyjnego. Nie z hasłem „wyp.......ć”, a „ratyfikujcie”
Opublikowano list premiera Morawieckiego do przywódców unijnych, informujący o sprzeciwie Polski wobec uzgodnionej między negocjatorami Parlamentu Europejskiego a prezydencją niemiecką wstępnego porozumienia dotyczącego tzw. mechanizmu praworządności. Porozumienie jest wstępne, bo musi zostać zaakceptowane przez PE i Radę UE. Kluczowe zdanie w liście polskiego premiera brzmi następująco: „Bez gwarancji dla poszanowania traktatowych praw państw członkowskich nie widzimy możliwości ratyfikowania budżetu w parlamencie”. Czego nie chce ratyfikować premier? Premier raczył być mocno nieprecyzyjny, bo ani roczne budżety UE, ani Wieloletnie Ramy Finansowe nie podlegają ratyfikacji przez parlamenty krajowe, ale wiadomo o co chodzi. Ratyfikacji przez parlamenty krajowe podlega bowiem decyzja UE o zasobach własnych (art. 311 TFUE) integralnie powiązana z WRF oraz, w dzisiejszych okolicznościach, popandemicznym Funduszem Odbudowy. Gdyby Mateusz Morawiecki użył...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

Współpracownik „Nowej Konfederacji”, polityk i publicysta, od 27 kwietnia 2007 do 4 listopada 2007 r. marszałek Sejmu, w latach 2005–2007 wicepremier oraz minister spraw wewnętrznych i administracji w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, były członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego, od 1997 r. poseł na Sejm III, IV, V, VI i VII kadencji. Ludwik Dorn obecnie koncentruje się na analizie działań partii rządzącej, z którą był związany przez większość swojej politycznej działalności. Na naszych łamach porusza też takie tematy, jak polityka i gospodarka.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Unijny wilczy dół dla PiS”

  1. SethAlevy pisze:

    Nie chcę być uszczypliwy, ale patrząc na ostatnie nasze protesty to nie wiem czy przeciętny prostytuujący Polak był by w stanie skandować tak poważne hasło jak “ratyfikujcie”. To zdecydowanie nie jest tak chwytliwe, jak najpopularniejsze hasło na W 🙂
    A już zupełnie poważnie to nie wiem czy sytuacja jest tak prosta i czarno-biała. Po pierwsze wątpię żeby polska scena polityczna w dyskusji o tym potrafiła wyjść poza swoje doraźne interesy. Nie podziewał bym się racjonalności. Po drugie nie jest to chyba sprawa, która by aż tak mobilizowała ludzi. Nie dotyczy aż tak bezpośrednio ogółu i wątpię żeby zmusiła cieszącego się szerokim poparciem zrywu. Po trzecie wydaje mi się, że taki ruch UE nie okaże się zbyt skuteczny w dłuższej perspektywie. Pomijając pewne wątpliwości jak ta praworządność mogła by być wykorzystywana w przyszłości, lepiej moim zdaniem byłoby pozwolić PiSowi po prostu dalej się w stosunkach z UE kompromitować niż dokonywać takiego dość medialnego uderzenia. Szybciej spowoduje to spadek prounijności społeczeństwa niż zmuszenia do uznania tego zapisu. Samo słowo “zmuszenie” brzmi tu zresztą dość źle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz