Ukraińskie dążenie do NATO jak igranie z ogniem

Dwoje głównych kandydatów na prezydenta Ukrainy uważa, że kraj ten musi mocniej niż dotychczas starać się o akcesję do UE i NATO. Co taki wariant oznaczałby dla regionalnego bezpieczeństwa i jakie zagrożenia może za sobą nieść?
Wybory prezydenckie na Ukrainie zbliżają się wielkimi krokami. Według ostatnich sondaży największym poparciem cieszą się obecny prezydent Petro Poroszenko, była premier Julia Tymoszenko oraz aktor Wołodymyr Zełenski. Jeśli wygra Poroszenko lub Tymoszenko, możemy spodziewać się kontynuacji w polityce zagranicznej Ukrainy. „W 2024 roku złożymy wniosek o członkostwo w UE. Tylko obecność w UE i NATO może zagwarantować nasze bezpieczeństwo w obliczu rosyjskiej agresji”. To słowa Poroszenki. Tymoszenko chce jeszcze większego przyspieszenia i twierdzi, że bezpieczeństwo Ukrainy „zapewni jedynie NATO... Nie wystarczy jednie zostać członkiem NATO, musimy zostać członkiem NATO natychmiast”. Wypowiedzi te należy odczytywać oczywiście w kontekście trwającej kampanii wyborczej, ale nie da się ukryć, że Kijów od lat stara się pozyskać Zachód do obrony przez agresją ze strony Rosji...

Chcesz przeczytać więcej?

Zaloguj się lub załóż konto
Zaloguj się Załóż konto
absolwent stosunków międzynarodowych na Univeristy of Birmingham. Zajmuje się teoriami stosunków międzynarodowych i polityką wielkich mocarstw.

Komentarze

2 odpowiedzi na “Ukraińskie dążenie do NATO jak igranie z ogniem”

  1. Realista pisze:

    Moskwa nie chce nie tyle UE i NATO przy swoich granicach ile jakiegokolwiek Państwa odnoszącego sukces gospodarczy, bo to zwyczajnie destabilizowałoby Rosję, tak jak niemiecki sukces destabilizuje Polskę (w ograniczonym stopniu, bo jest też względny polski sukces, a po drodze jest NRD, które ewidentnie sukcesem nie jest, ale ilość polskich obywateli zapatrzonych w Niemcy jest i tak spora, co warunkuje w dużym stopniu tzw. wojnę polsko-polską).
    Ale w generaliach się zgadzam – przyjęcie Ukrainy do UE i NATO możliwe teraz nie jest. Co innego dążenie. Gonienie króliczka odwracające Ukraińców na zachód może być, w pewnym stopniu, dla nas korzystne.
    A teraz sobie wyobraźmy, że ktoś na zachodzie pisze artykuł, że przyjęcie Polski do NATO było niewskazane. Jaki byłby u nas raban?

  2. Bej hejtu pisze:

    Bardzo charakterystyczne że w w tym w sumie dobrym artykule kompletnie pomija się stosunek Ukrainy do Polski, jakby przyjmując że Polska nie ma wyjścia i musi popierać Ukrainę jakakolwiek by ona nie była. W polityce słowo ‘musi’ oznacza status wasalny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz