Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Szarża nosorożca nie przyniesie PiS-owi korzyści

Od strony merytorycznej protesty wyborcze Prawa i Sprawiedliwości zupełnie się nie bronią. Jak wygląda sprawa od strony politycznej?
PiS złożył do Sądu Najwyższego sześć protestów wyborczych w sprawie unieważnienia wyborów senackich w okręgach, w których zajął drugie miejsce. Chce ponownego przeliczenia głosów z nadzieją na wybór własnego kandydata. Ta strategia wpisuje się w szaleństwo, w które partia popadła w 2014 roku po kryzysie w wyborach samorządowych. Choć później oskarżenia o fałszowanie głosów okazały się nieprawdziwe i nie zostały potwierdzone przez jakiekolwiek inne instancje, to ukuta wtedy naprędce narracja okazuje się do tego stopnia pasować politykom Prawa i Sprawiedliwości, że wyciągnęli ją ponownie z szuflady. Być może protesty PiS są metodą na wyjście z konfuzji, w którą partia wpadła po ogłoszeniu wyniku wyborów. Ta konfuzja może zaskakiwać, bo po zwycięstwie spodziewać się można raczej radości – lecz brak satysfakcji...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 19,90 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Zakup

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

doktor habilitowany nauk społecznych, socjolog, pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalista w dziedzinie socjologii polityki, autor książki Złudzenie wyboru

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz