Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Przyszłość UE w obliczu wojny w Ukrainie

Głównymi zwolennikami szybkiego przyznania Ukrainie statusu kandydata do UE są państwa Europy Środkowo-Wschodniej. Z wyraźną rezerwą odnoszą się do tego Paryż, Berlin, Haga i Wiedeń

W cieniu trwającej wojny w Ukrainie na arenie europejskiej odżyła w ostatnich tygodniach dyskusja o przyszłości Unii Europejskiej i jej docelowego modelu politycznego. Przyczyniło się do tego zakończenie trwających rok konsultacji obywatelskich pod nazwą „Konferencja w sprawie przyszłości Europy” i przyjęcie w Parlamencie Europejskim propozycji reform UE, mających odzwierciedlać zgłoszone w ramach tych konsultacji postulaty.

Ku pogłębieniu integracji

Nie powinno być dla nas zdziwieniem, że przyjęte propozycje wskazują na konieczność dalszego pogłębiania unijnej integracji i potrzebę zapewnienia UE bardziej efektywnych narzędzi do radzenia sobie z wyzwaniami, które przyniosły kryzysy finansowy i migracyjny, pandemia COVID-19, a obecnie – trwająca inwazja Rosji na Ukrainę. Unijne konsultacje obywatelskie w dużym stopniu były bowiem narzędziem mobilizacji wśród zwolenników pogłębiania integracji, z dużym sceptycyzmem odbierane były natomiast przez kręgi przeciwne przekazywaniu kolejnych partii kompetencji na poziom ponadnarodowy. Zebrane opinie i pomysły pozwoliły więc dojść do bardzo odważnych wniosków na temat oczekiwań obywateli wobec Unii. Jak czytamy w przyjętym sprawozdaniu z konsultacji: „Z otrzymanych zaleceń jasno wynika, że obywatele domagają się bardziej zdecydowanych działań UE”. Wywołało to naturalnie określone reperkusje polityczne.

Jak czytamy w przyjętym sprawozdaniu z konsultacji: „Z otrzymanych zaleceń jasno wynika, że obywatele domagają się bardziej zdecydowanych działań UE”

Na unijną agendę powróciła kontrowersyjna kwestia rewizji traktatów UE, co miałoby pozwolić na wdrożenie propozycji zawartych w przyjętym sprawozdaniu. Z takim wnioskiem wyszedł w pierwszej kolejności Parlament Europejski – tradycyjnie popierający działania na rzecz pogłębienia unijnej integracji. Politycznego znaczenia nadała mu deklaracja prezydenta Emmanuela Macrona, który, przemawiając w europarlamencie 9 maja, potwierdził potrzebę zmian traktatowych. Co znaczące, na wsparcie tego postulatu zdecydowała się również szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, zachowując jednocześnie bardziej ostrożny ton i przyznając, że dużą część proponowanych reform da się zrealizować w ramach obecnych zapisów prawa pierwotnego UE. Nie dotyczy to jednak najbardziej podkreślanych propozycji, takich jak przyznanie Parlamentowi prawa inicjatywy ustawodawczej, zniesienie zasady jednomyślności w głosowaniach w Radzie UE, włączenie opieki zdrowotnej do kompetencji dzielonych między UE a państwa członkowskie czy powołanie wspólnych siły zbrojnych, które mogłyby być rozmieszczane poza granicami Unii.

Wznowienie dyskusji dotyczącej potrzeby zmian traktatowych w obecnych okolicznościach wywołało zdecydowaną reakcję trzynastu państw członkowskich, które sprzeciwiły się we wspólnym oświadczeniu próbie rozpoczęcia procesu rewizji traktatów. W tym gronie oprócz Polski znalazły się Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Litwa, Łotwa, Malta, Rumunia, Słowenia i Szwecja, co pozwala dostrzec rysujący się w UE podział dotyczący sposobu reagowania na rosyjską agresję. W przeświadczeniu tej grupy państw obecna sytuacja nie pozwala bowiem na dzielenie energii politycznej na dwa działania: z jednej strony – na rozwiązywanie problemów zmieniającej się architektury bezpieczeństwa w Europie, z drugiej – na prowadzenie reformy instytucjonalnej UE.

Co z Ukrainą i Rosją?

Rozszerzenie składu Unii o kolejne państwa bałkańskie oraz Ukrainę oznaczałoby zasadniczą zmianę układu sił, jeśli chodzi o wagę głosów państw tzw. „starej” Unii oraz tych, które dołączyły po 2004 roku

Kolejną linią podziału, rysującego się wewnątrz Unii, jest stosunek do europejskich aspiracji Ukrainy, a w pierwszej kolejności – do kwestii nadania jej statusu państwa kandydującego (formalny wniosek o członkostwo Kijów złożył 28 lutego). Głównymi zwolennikami szybkiego przyznania Ukrainie takiego statusu są państwa Europy Środkowo-Wschodniej, podczas gdy z wyraźną rezerwą odnoszą się do tego Paryż i Berlin, którym wtórują Haga oraz Wiedeń. Wskazują one na potrzebę utrzymania wiarygodności procesu akcesyjnego względem państw kandydujących z Bałkanów Zachodnich (Czarnogóra, Serbia, Macedonia Północna i Albania), które nie dostały możliwości unijnej „drogi na skróty”. W tym kontekście należy również odczytywać zaproponowaną przez Emmanuela Macrona podczas wspominanego wystąpienia w PE propozycję stworzenia „politycznej wspólnoty europejskiej”, która byłaby pozaakcesyjną formułą współpracy z państwami spoza UE w zakresie bezpieczeństwa czy energii, dając im możliwość bliższej integracji z UE bez konieczności uzyskania statusu państwa członkowskiego. Znamienna jest tutaj informacja, że propozycja ta została skierowana właśnie do państw Bałkanów Zachodnich oraz Ukrainy, co spowodowało potrzebę szybkiego doprecyzowania przez francuskiego prezydenta, że nie stanowi ona alternatywy dla procesu rozszerzenia UE. Musimy sobie w tym wypadku zdawać sprawę, że rozszerzenie składu Unii o kolejne państwa bałkańskie oraz Ukrainę oznaczałoby zasadniczą zmianę układu sił, jeśli chodzi o wagę głosów państw tzw. starej Unii oraz tych, które dołączyły do niej po 2004 roku – co zmniejszyłoby znaczenie niemiecko-francuskiego motoru unijnej integracji.

Sporną kwestią pozostaje główny element szóstego pakietu sankcji zaproponowanego przez Komisję Europejską. Jest to całkowity zakaz importu rosyjskiej ropy i produktów naftowych

Na kształtujące się w tych dwóch obszarach różnice dotyczące przyszłego modelu funkcjonowania UE oraz jej docelowego zasięgu geograficznego nakładają się obecne napięcia dotyczące skuteczności i planowanego zakresu sankcji gospodarczych, nakładanych przez UE na Rosję i Białoruś. Sporną kwestią pozostaje główny element szóstego pakietu sankcji zaproponowanego przez Komisję Europejską. Jest to całkowity zakaz importu rosyjskiej ropy i produktów naftowych, który ma zacząć obowiązywać przed końcem roku. Na takie rozwiązanie nie zgodziły się jak dotychczas Węgry i Słowacja, które będą się starały uzyskać w ramach wyjątków możliwe długie okresy dostosowawcze, o co zabiegają również Czechy. Zapoczątkowana już w marcu przez KE polityka dywersyfikacji źródeł energii oraz odchodzenia od rosyjskich dostaw będzie jednak prowadzić do zwiększania strategicznej niezależności UE, przynajmniej jeśli chodzi o aspekt energetyczny. Komisja zamierza przeznaczyć na ten cel 300 mld euro do 2030 roku, z czego większość środków będzie inwestowanych w rozwój OZE jako w źródła własne UE.

Stara Unia kontra nowa

Potencjalną kością niezgody może się również okazać rola poszczególnych państw w odbudowie Ukrainy po ustaniu działań wojennych i tempo powrotu do polityki business as usual w relacjach z Rosją

W obliczu rosyjskiej inwazji na Ukrainę widoczne stały się jednak głębokie podziały dotyczące przyszłego modelu funkcjonowania Unii. Państwa Europy Środkowo-Wschodniej, które dołączyły do Unii po 2004 roku, wyraźnie opowiadają się za utrzymaniem jej obecnego charakteru i postawieniem nacisku na geograficzny rozwój Wspólnoty. W przeciwnym kierunku wydają się natomiast iść dążenia państw starej Unii, które zachowują duży dystans do perspektywy kolejnych rozszerzeń – zwłaszcza jeśli chodzi o Ukrainę – i szukają sposobów pogłębiania integracji w poszczególnych dziedzinach przy zachowaniu obecnego układu sił. Kością niezgody może się również okazać rola poszczególnych państw w odbudowie Ukrainy po ustaniu działań wojennych i tempo powrotu do polityki business as usual w relacjach z Rosją. Nacisku na większe tempo należy się spodziewać ze strony przywódców Niemiec, Francji czy Włoch, do czego przyczynia się percepcja bezpieczeństwa inna niż w państwach położonych na wschodniej flance NATO.

Współpracownik „Nowej Konfederacji”. Prezes zarządu Instytutu Nowej Europy. Absolwent studiów doktoranckich nauk o polityce na Uniwersytecie Wrocławskim i badacz integracji europejskiej. Wcześniej konsultant w Regionalnym Ośrodku Debaty Międzynarodowej we Wrocławiu.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Przyszłość UE w obliczu wojny w Ukrainie”

  1. Piotr I. Grembowicz pisze:

    Ps…:
    Pierwszy i następny holokaust w naszym wieku to Ukraina, Ukraińcy za sprawą Rosji, Rosjan i Putina.
    “Za co to wszystko?!“ – pyta ukraińska kobieta nad zwłokami swego zastrzelonego dziecka.
    A Świat milczy, patrzy i czeka na ciąg dalszy.
    Gdzie jest chrześcijaństwo, KK, papież, UE, Europa, uniwersytety, filozofowie, etycy, moraliści, autorytety moralne etc.?!
    Dno, upadek, degrengolada człowieczeństwa, humanizmu, cywilizacji.
    Homo sovieticus /polonus?!/ żyje nadal i ma się dobrze, bardzo dobrze, bo ponad połowa /większość?!/ Polaków popiera Rosję Putina, Rosjan, czyli ten ukraiński holokaust.
    Kompromitacja.
    RIP ludzkości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz