Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Polska fotowoltaiką stoi… a przynajmniej ma stać

Program „Mój prąd” jest najbardziej skuteczną, jeśli nie jedyną pozytywną, próbą walki ze wzrostem cen energii elektrycznej. Szkoda tylko, że przy jego okazji znów ujawnił się międzyresortowy chaos
Z pewnością lipiec tego roku nie należy do spokojnych miesięcy, w których nic poważnego nie dzieje się na polskiej scenie politycznej. Właśnie premier Mateusz Morawiecki ogłosił wprowadzenie nowego i ogólnodostępnego programu wsparcia budowy instalacji fotowoltaicznych dla osób fizycznych pod nazwą „Mój Prąd”. Sam program ma obejmować 200 tys. budynków jednorodzinnych. Jest to więc kolejny poważny program socjalny skierowany do szerokiej rzeszy obywateli, w ramach którego przewidziano dużą skalę redystrybucji środków publicznych. Można odnieść wrażenie, iż pomimo wspólnego celu, to każdy z resortów stara się samodzielnie wdrażań najróżniejsze i co ważniejsze własne, rozwiązania promujące odnawialne źródła energii, tworząc przy tym niemiłosierny chaos Jednakże, w przeciwieństwie do wielu programów wprowadzonych przez rząd Zjednoczonej Prawicy i krytykowanych przez niektórych komentatorów za nazbyt hojne...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 19,90 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Zakup
prawnik, specjalista ds. publicznego prawa gospodarczego, przedsiębiorca działający w branży energetycznej, działacz społeczny, współautor raportów i artykułów branżowych oraz prelegent licznych szkoleń i konferencji.

Komentarze

2 odpowiedzi na “Polska fotowoltaiką stoi… a przynajmniej ma stać”

  1. Leszek19 pisze:

    Poziom artykułu jest irytyjący, nie wiem jaki autor ma tytuł do wypowiadania się na ten temat skoro powtarza bzdury głoszone przez durną opozycję totalną. Dlaczego opozycja plecie bzdury to zrozumiałe, nikt jej nie rozlicza z głupot bo wszyscy więdzą że kłamią, a poza tym to polityka, a kto w polityce mówi prawdę? Natomiast od autora artykułu w poważnej NK chyba można wymagać znajomości podstawowych faktów:
    1. OZE (wiatraki, fotowoltaika poza hydroenergetyką) produkuje najdroższy prąd ze wszystkich możliwych. Niech się autor zastanowi dlaczego przed wprowadzeniem opłat za emisję CO2 nie było praktycznie OZE w regionach znacznie bardziej efektywnych niż Polska – BO TO EKONOMICZNIE NIE OPŁACALNE!!!
    2. OZE oprócz tego że produkuje najdroższy prąd to jeszcze wymaga zdublowania mocy produkcyjnych innym (gazowym ) też drogim źródłem energii bo słońce nie zawsze świeci a wiatr wieje
    3. w Niemczech, gdzie postawiowno na oze ale na zasadzie ekonomii a nie dopłat ustalono cenę energii elektrycznej tak wysoko aby prąd z oze był na poziomie porównywalnym, ale 1 KWh kosztuje w Niemczech dla obywatela od co najmniej 10 lat ponad 1 złoty

    Podsumowując oze nie jest szansą na zamrożenie cen energii czy jej spowolnienie tylko na jej bardzo wysoką cenę. Polska inwestuje w oze bo musi osiągnąć limit 20% Szansą na tanią energię elektryczną są hydroelektrownie ( ale nie mamy warunków) lub energetyka jądrowa ( przy formie ukrytego dotowania przy kosztach późniejszej rozbiórki ).
    Problem polega tylko na tym że elektrownię jądrową buduje się długo i drogo a w dodatku teraz jesteśmy w momencie przejścia między starą a nową generacją elektrowni i bez sensu byłoby budować starą więc trzeba czekać na nową technologię, co rząd mądrze robi, ale durne wysokie unijne ceny za emisję tony CO2 utrudniają te racjonalne postepowanie rządu.
    Niestety tych faktycznych kwestii nie poznamy czytając powyższy artykuł bo autor nie ma o nich pojęcia.
    Słusznie zauważył ostatnio Jacek Bartosiak że nadchodzą czasy ludzi którzy studiują kierunki gdzie trzeba umieć liczyć a nie takie ślizganie na luzie na studiach takich jak prawnicze. Więc na przyszłość chciałbym przeczytać artykuł jesli prawnika to klasy Bartosiaka

  2. WPlachetka pisze:

    Nie rozumiem dlaczego w komentarzu mnie Pan obraża, sugerując brak wiedzy w omawianym temacie.
    1. Przy aktualnym opodatkowaniu energii konwencjonalnej (certyfikatami CO2) energia z OZE nie jest najdroższą energią. W dodatku montaż instalacji fotowoltaicznych spadł w ciągu ostatnich 5 lat o ok. 75%. Koszt montażu instalacji wiatrowych w ciągu ostatnich 5 lat spadł o ok. 25%.
    2. Tak OZE wymagają systemów rezerwowych, zarówno gazowych, węglowych lub magazynów energii. Przy czym aktualna transformacja energetyczna nie polega na zmianie źródeł wytwarzania lecz zmianie systemu dystrybucji energii. Tym samym docelowo czeka nas system ze znacznie bardziej elastycznymi taryfami, zautomatyzowanym poborem energii uzależnionym od bieżących możliwości oraz większym udziałem lokalnych wytwórców. Energetyka przechodzi gruntowną rewolucję, a Pan opisuje stan na XIX lub XX wiek.
    3. W Niemczech na które Pan się powołuje jest zupełnie inny system kształtowania cen. Przedsiębiorcy już dziś korzystają ze znacznie tańszej energii niż w Polsce. Przestajemy być konkurencyjni z przemysłem niemieckich w kosztach energii elektrycznej, gdyż u nas najważniejsza jest taryfa indywidualna, a tam biznesowa. Tak przy okazji zapraszam do porówanie cen energii na niemieckiej i polskiej giełdzie, a dopiero potem się wypowiadanie.
    4. Limit OZE w miksie energetycznym, jaki mamy osiągnąć do 2020 roku wynosi 15%, a nie 20% (to że pakiet nazywa się potocznie 3×20 mogło Pana zmylić).
    Serdecznie Pana pozdrawiam i życzę więcej rozwagi w formułowaniu tak kategorycznych kwestii o innych osobach, których dorobku Pan nie zna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz