Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Po co Chinom kodeks cywilny?

Chińscy akademicy przyznają, że w ramach realizacji Chińskiego Snu trzeba wywrzeć odpowiednie wrażenie także na europejskich i amerykańskich prawnikach, natomiast gotowy produkt legislacyjny zanieść jak na tacy choćby państwom afrykańskim, w których Chiny chcą zwiększać swoje wpływy wszelkimi dostępnymi kanałami

Gdy 28 maja zakończyła się sesja Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych, uwaga świata skupiła się na uchwalonej wówczas decyzji o bardzo rozwlekłym tytule, która – w zgodnej chyba opinii światowych komentatorów – znacznie ogranicza (jeśli nie wyłącza całkowicie) autonomię Hong Kongu. Jednocześnie jednak parlament ChRL uchwalił także nowy kodeks cywilny. Wydarzenie to jest doniosłe chociażby ze względu na skalę najludniejszego państwa świata, jednakże w pierwszych próbach oceny jego wagi warto spróbować wyrwać się z typowego dla współczesnych prawników tradycji cywilistycznej przyjmowania istnienia kodyfikacji jako czegoś oczywistego, a ich uchwalania jako czynności niemal czysto technicznej, będącej elementem bieżącego „zarządzania” społeczeństwem i obrotem.

Zgodnie bowiem z do dziś żywą, oświeceniową tradycją, kodyfikowanie prawa uchodzi za podstawową formę jego porządkowania, nadawania porządkowi prawnemu cech systemu, a także jego upraszczania i czynienia bardziej zrozumiałym dla ogółu. Klasycy polskiej jurysprudencji, tacy jak chociażby Fryderyk Zoll Młodszy czy Alfred Ohanowicz, twierdzili jednak jednoznacznie, że kodyfikacja prawa zawsze jest przede wszystkim przedsięwzięciem politycznym. Dlatego też trzeba zastanowić się nad tym, jakie cele przyświecały Komunistycznej Partii Chin, gdy w 2014 r. nakazała przystąpić – nie po raz pierwszy zresztą – do prac nad kodeksem cywilnym dla ChRL.

W literaturze przedmiotu spotkać można pogląd, że dawna kultura Chin nie znała w zasadzie tego, co w zachodniej tradycji prawnej określa się – wzorem rzymskim – mianem prawa prywatnego. Spory osób prywatnych, wynikłe chociażby z umów, wyrządzenia drugiemu szkody czy dziedziczenia po zmarłych, w tradycji europejskiej rozwiązywane przed sądem, w kulturze chińskiej należały bardziej do sfery obyczajowości i rozstrzygane były najczęściej przez lokalne autorytety, bez udziału władzy publicznej

Prawo cywilne w Chinach

Sama idea skodyfikowania prawa cywilnego dotarła do Chin wraz z innymi pomysłami modernizacyjnymi jeszcze w czasach nie bardzo udanych prób reform, podejmowanych w ostatnich dekadach rządów mandżurskiej dynastii Qing. W literaturze przedmiotu spotkać można pogląd, że dawna kultura Chin nie znała w zasadzie tego, co w zachodniej tradycji prawnej określa się – wzorem rzymskim – mianem prawa prywatnego. Spory osób prywatnych, wynikłe chociażby z umów, wyrządzenia drugiemu szkody czy dziedziczenia po zmarłych, w tradycji europejskiej rozwiązywane przed sądem, w kulturze chińskiej należały bardziej do sfery obyczajowości i rozstrzygane były najczęściej przez lokalne autorytety, bez udziału władzy publicznej. Zmiany gospodarcze i społeczne zachodzące w Chinach od połowy XIX w. doprowadziły jednak do atrofii tych pradawnych, społecznych mechanizmów, co stworzyło pewną lukę, możliwą do zapełnienia drogą transplantacji rozwiązań europejskich. Jednakże drugim – zapewne znacznie istotniejszym – czynnikiem skłaniającym rząd cesarski do podjęcia prób recepcji prawa europejskiego było istnienie narzuconych Chinom przez tzw. „nierówne traktaty”, upokarzających jurysdykcji konsularnych. Idąc wzorem Tajów i Japończyków, Chińczycy pragnęli wykorzystać przyjęcie nowoczesnych, zachodnich kodyfikacji jako broń propagandową – tą drogą można było próbować udowodnić mocarstwom, że Państwo Środka wychodzi z „barbarzyństwa” i Europejczycy czy Amerykanie nie muszą już obawiać się stosowania wobec nich całkowicie obcego im prawa.

Mimo intensywnych prac nie udało się jednak przyjąć kodeksu cywilnego za czasów upadającego cesarstwa i dzieło zostało dokończone dopiero w 1929 r. w Republice Chińskiej, w której władzę udało się do tego czasu jako tako skonsolidować nacjonalistycznej partii Kuomintang. Wraz z nastaniem w Chinach kontynentalnych władzy komunistycznej w 1949 r., kodeks z 1929 r. został jednak – wraz z innymi najważniejszymi aktami prawnymi poprzedniego reżimu – uchylony. Do dziś obowiązuje wszakże tam, gdzie sięga efektywna władza Republiki Chińskiej: na Tajwanie.

W czasach Mao Zedonga podjęto w ChRL kilka prób skodyfikowania – znów w zasadzie od zera – prawa cywilnego, tym razem oczywiście przede wszystkim w oparciu o wzorce sowieckie, jednak sprzyjający klimat polityczny pojawił się w zasadzie dopiero po rozpoczęciu wielkich reform Deng Xiaopinga. Wtedy też, wraz z wkomponowywaniem w chiński komunizm pewnych elementów kapitalizmu, a zwłaszcza wpuszczeniem inwestycji zagranicznych, powstało również realne zapotrzebowanie na nowe ustawodawstwo cywilne. Zamiast jednak uchwalać od razu kompleksowy kodeks, chińscy prawodawcy obrali drogę prostszą i rozsądniejszą. Na przestrzeni trzech dekad opracowano i wprowadzono w życie szereg ustaw regulujących poszczególne obszary tradycyjnie (tzn. po europejsku) rozumianego prawa cywilnego.

Pierwszą istotną przyczyną kodyfikowania prawa cywilnego jest niewątpliwie chęć dokonania całościowej reformy prawa prywatnego, a zatem także regulowanych przez nie stosunków społecznych i gospodarczych między osobami prywatnymi

„Typowe” przyczyny kodyfikowania prawa cywilnego a kontekst chiński

W tym miejscu warto wrócić do kwestii postawionej przed dekadami przez polskich kodyfikatorów prawa cywilnego i zastanowić się nad tym, dlaczego kodeksy cywilne w ogóle powstawały i do dziś powstają, mimo że rzeczywistość zmieniła się znacznie od czasów ich złotej ery w XIX w. Pierwszą istotną przyczyną kodyfikowania prawa cywilnego jest niewątpliwie chęć dokonania całościowej reformy prawa prywatnego, a zatem także regulowanych przez nie stosunków społecznych i gospodarczych między osobami prywatnymi. Tego typu cele przyświecały niewątpliwie pierwszym kodyfikatorom czasów oświecenia, ale także np. autorom i politycznym inicjatorom kodeksów państw komunistycznych po II wojnie światowej. Współczesne Chiny jednakże takiej całościowej reformy ani nie potrzebują, ani nie chcą przeprowadzać. Została ona już bowiem wdrożona stopniowo, w toku przyjmowania cząstkowych ustaw, transplantujących do chińskiej rzeczywistości (lub może głównie teorii, gdyż trudno jednoznacznie to rozstrzygnąć) takie wartości typowe dla kapitalistycznego prawa cywilnego jak swoboda umów czy ochrona własności prywatnej. Nawet z oficjalnych informacji publikowanych w chińskich serwisach rządowych, a tym bardziej z prywatnych rozmów z chińskimi prawnikami, dowiedzieć się można, że przy okazji prac kodyfikacyjnych nie dokonano żadnych zasadniczych zmian dotychczas obowiązującego prawa; dokonano jedynie zmian o charakterze szczegółowym czy porządkowym.

Drugą bardzo częstą motywacją ustawodawców jest wykorzystywanie kodyfikacji jako narzędzia likwidującego partykularyzmy prawne, a tym samym jednoczącego państwo oraz naród (przypadek Włoch, Niemiec, Szwajcarii i – do pewnego stopnia – także Francji). Z takim problemem mieliśmy do czynienia w odrodzonej Polsce, na której obszarze obowiązywały pierwotnie cztery (a chwilowo nawet pięć) różnych porządków prawa cywilnego, a mozolne prace nad unifikacją zakończyło ostatecznie uchwalenie Kodeksu cywilnego z 1964 r. We współczesnej Chińskiej Republice Ludowej prawo jest jednak jednolite, a rdzeń państwa zdominowany przez Chińczyków Han nie wymaga chyba dodatkowego spoiwa wewnętrznego, za które służyć może kodeks cywilny. Oczywiście nie należy zapominać o tym, że własne porządki prawne zachowują cały czas wspomniany na wstępie Hong Kong (gdzie obowiązuje prawo anglosaskie) oraz Makau (z kodeksem opartym na wzorcach portugalskich), jednak te partykularyzmy w obszarze prawa prywatnego mają być cały czas zachowane.

Wreszcie warto nawiązać do motywacji, która kieruje czasami kodyfikatorami najbardziej współczesnymi. Od kilku już dekad można zaobserwować na całym świecie zjawisko nazywane dekodyfikacją prawa cywilnego, polegające na utracie przez kodeksy cywilne pierwotnie założonej pozycji wyłącznych (lub przynajmniej dominujących) źródeł prawa prywatnego w ramach danego systemu. Dzieje się tak wskutek wzrostu roli prawa międzynarodowego i ponadnarodowego (zwłaszcza w UE), powstawania licznych ustaw szczególnych czy relatywnie nowych dziedzin prawa (np. prawa pracy czy własności intelektualnej). Rośnie też rola orzecznictwa sądowego i „prawa miękkiego”. Niektórzy prawodawcy próbują jednak przeciwdziałać dekodyfikacji, rekodyfikując prawo cywilne, a więc uchwalając nowe kodeksy o szerszym zakresie przedmiotowym.

Nie należy mieć złudzeń, jakoby w ciągu ostatnich dekad jakiekolwiek wydarzenie z zakresu prawodawstwa (poza może przyjmowaniem nowych konstytucji) frapowało jakoś szczególnie szeroką publiczność; chiński kodeks cywilny jest zatem bronią z arsenału miękkiego wycelowaną w grupę odbiorców nie szeroką, ale wpływową

Pomijając tu narzucające się pytanie o długofalowy sens tego typu działań legislacyjnych, zadajmy sobie pytanie, czy „walka z dekodyfikacją” jest motywacją Chińczyków. Odpowiedź jest jednoznacznie negatywna: wejście w życie nowego kodeksu w dniu 1 stycznia 2021 r. uchyli bowiem jedynie dziewięć wcześniej obowiązujących ustaw, których zakres pokrywa mniej więcej to, co w tradycji wywodzącej się z prawa rzymskiego przyjęliśmy określać mianem prawa cywilnego sensu stricto. Ustawodawca chiński nie ma jednak ambicji wtłaczania do swojego kodeksu przepisów prawa pracy, ani nawet stosunkowo najmłodszej, a zarazem najszerszej przedmiotowo dziedziny prawa, której rozwój jest największym współczesnym katalizatorem dekodyfikacji – prawa konsumenckiego. Innymi słowy, uchwalenie chińskiego kodeksu cywilnego z 2020 r. jawi się jako dzieło czysto redakcyjne; zastąpienie dziewięciu ustaw jedną ustawą o jednolitej systematyce.

Nowy Napoleon?

W epoce tzw. wielkich kodyfikacji cywilnych w „długim XIX w.” kodyfikowanie prawa miało jednakże również wielki wymiar propagandowy. Kodeks Napoleona, ów „wzór z Sevres” kodyfikacji cywilnej, był jednym z najważniejszych i najskuteczniejszych narzędzi francuskiej „miękkiej siły”, a jego kopiowanie przez prawodawców od Rumunii po Meksyk i od Argentyny po Luizjanę zwiększało nie tylko francuskie wpływy kulturowe, ale również gospodarcze. W II poł. XIX w. wpływy francuskie zaczęła wypierać wyrafinowana doktryna niemiecka, a niemiecki Kodeks cywilny z 1896 r. stał się nowym wzorcem, skopiowanym w znacznym zakresie choćby w Japonii, Chinach, Polsce czy Brazylii. Nawet dzisiaj jednak (o czym świadczą przykłady Niderlandów i Quebecu) odpowiednie rozreklamowanie oraz poziom intelektualny prac kodyfikacyjnych może zainteresować międzynarodową publiczność prawniczą i uczynić z nowego kodeksu oręż z arsenału broni miękkich.

Uznać należy, że władzom chińskim od początku przyświecało przede wszystkim tego typu wykorzystanie prac nad kodeksem i jego finalnego uchwalenia. Podkreślano szybkie tempo prac, rozpoczętych przez akademików z Chińskiej Akademii Nauk Społecznych oraz Uniwersytetu Ludowego w Pekinie po otrzymaniu polecenia od partii w 2014 r., a w parlamencie zakończonych po zaledwie trzech latach. Wskazane instytucje naukowe zorganizowały szereg konferencji naukowych, na które zaproszono wielu prawników z całego świata (zwłaszcza zachodniego), uprzejmie zapewniając im tym samym „udział w dyskusji” nad arcyważną ustawą. I choć w chwili samego uchwalania równolegle przyjęta decyzja w sprawie „bezpieczeństwa w Hong Kongu” oraz trwająca pandemia o chińskiej proweniencji przyćmiewają w oczach opinii światowej uchwalenie kodeksu, to zainteresowanie światowej jurysprudencji zostało niewątpliwie już wzbudzone.

Zresztą nie należy mieć złudzeń, jakoby w ciągu ostatnich dekad jakiekolwiek wydarzenie z zakresu prawodawstwa (poza może przyjmowaniem nowych konstytucji) frapowało jakoś szczególnie szeroką publiczność; chiński kodeks cywilny jest zatem bronią z arsenału miękkiego wycelowaną w grupę odbiorców nie szeroką, ale wpływową. Sami chińscy akademicy przyznają, że w ramach realizacji Chińskiego Snu trzeba wywrzeć odpowiednie wrażenie także na europejskich i amerykańskich prawnikach, natomiast gotowy produkt legislacyjny zanieść jak na tacy (nawet jeśli nie niesie z sobą żadnej realnej nowej jakości) choćby państwom afrykańskim, w których Chiny chcą przecież zwiększać swoje wpływy wszelkimi dostępnymi kanałami. Dokładnie tak czynili przed ponad stu laty Europejczycy, narzucający swoje prawa koloniom i oferujący „narzędzia modernizacyjne” państwom takim jak ówczesne Chiny. W nadchodzących kolejnych dekadach XXI w. podobną rolę spełni być może przyjęty właśnie „kodeks cywilny o chińskiej specyfice”, nowe propagandowe narzędzie Państwa Środka.

doktor habilitowany, adiunkt w Katedrze Europejskiej Tradycji Prawnej WPiA UW. Interesuje się prawem porównawczym, tradycjami prawnymi oraz kodyfikacjami cywilnymi. W marcu 2019 r. przebywał na finansowanym przez NAWA stażu badawczym na Chińskim Uniwersytecie Nauk Politycznych i Prawa w Pekinie. Współpracuje z Polskim Centrum Studiów nad Prawem i Gospodarką Chin UW.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz