Newsletter

Orbán – polityk od manewrów

W trakcie zawieszenia członkostwa FIDESZ-u w Europejskiej Partii Ludowej Victor Orban znów pokazał się jako zręczny taktyk, który potrafi się cofnąć i przeczekać kryzys, przygotowując jednocześnie alternatywy

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

O możliwym zawieszeniu lub nawet ekspulsji FIDESZ-u z szeregów Europejskiej Partii Ludowej (EPP) mówiło się co prawda już od długiego czasu. Bez wątpienia, pozycja partii Viktora Orbána słabła w tej największej unijnej rodzinie politycznej co najmniej od roku. Rzadko dostrzega się fakt, że nie była to tylko i wyłącznie kwestia ostatniej kampanii medialnej Budapesztu przeciwko Komisji Europejskiej i rosnącego od lat niezadowolenia w wielu stolicach Starego Kontynentu coraz bardziej oligarchiczną polityką wewnętrzną węgierskiego kierownictwa. Sprawa plakatów przeciwko Jean-Claude Junckerowi i George`owi Sorosowi być może była istotna od strony wizerunkowej, niemniej FIDESZ zaczął w EPP trwale i na poważnie tracić dopiero przed niecałym rokiem. W europejskiej partii zaczęła wówczas wyrazie słabnąć pozycja największych dotychczasowych sojuszników i protektorów Orbána.

Dotyczy to przede wszystkim ugrupowania Forza Italia Silvio Berlusconiego, jak również malejącej roli niemieckich CDU i CSU. Niezbyt pomyślny wynik ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych spowodował, że FI w ogóle nie weszło do koalicyjnego rządu w Rzymie. Perturbacje związane z przejmowaniem przywództwa w niemieckiej chadecji z rąk Angeli Merkel także całkiem bezpośrednio uderzyły w europejską reprezentację FIDESZ-u. Inny wierny aliant Orbána w EPP – słoweńscy chadecy Janeza Janšy okazali się za mało wpływowi. Nawet dość zbliżone ideowo do stronnictwa Orbana ugrupowanie kanclerza Austrii Sebastiana Kurza udowodniło, że woli prowadzić własną grę niż silnie wiązać się z Budapesztem. Skoncentrowane na nadchodzących eurowyborach i rywalizacji z PiS-em PO i PSL, z którymi wbrew pozorom Orbán nie miał wcale tak złych relacji i potrafił wchodzić w częste sojusze, również nie chciało umierać za FIDESZ. Domagająca się rozstania z Orbánem koalicja wchodzących w skład EPP ugrupowań z krajów Beneluksu i Skandynawii, do których dołączyły nawet kraje iberyjskie okazała się, jak to nieraz bywa w polityce unijnej, bardziej skuteczna. Szalę przeważyła nieudana mediacja z FIDESZ-em, którą w ostatnich tygodniach prowadził pretendujący do stanowiska szefa Komisji Europejskiej niemiecki lider EPP, Manfred Weber. Czy może ona temu politykowi zaszkodzić w aspiracjach jest już kwestią osobną, ale w samej rodzinie eurochadeckiej nie brakuje opinii, że nieudana naddunajska misja Webera może spalić go jako poważnego kandydata na tak istotną funkcję w UE.

Orbán po klęsce nie trzaska ze złością drzwiami i nie wykonuje tak dobrze znanych nad Wisłą rejtanowskich gestów. Podnosi się i czeka na lepszy czas

Orbán, który przez co najmniej dwie dekady miał dość silną pozycję w EPP (będąc długo wiceprzewodniczącym tej partii) i generalnie zachowywał wobec tej struktury niezmienną lojalność (np. nie popierając wniosku Warszawy o nieprzedłużanie mandatu Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej) widząc słabnącą pozycję FIDESZ-u i swoich sojuszników, wyraźnie próbował grać na dwa fronty, stosując klasyczną zasadę kija i marchewki. Z jednej strony pisał pojednawcze listy do wszystkich partii w EPP i przepraszał w artykułach w zachodniej prasie za napastliwy język swojego aparatu propagandy politycznej, po czym, w wywiadzie dla „Welt am Sonntag” nazywał swoich kolegów „pożytecznymi idiotami” i zwolennikami zniszczenia tożsamości europejskiej. Nawet rano w dzień przegranego głosowania groził, że nawet wypadku zawieszenia członkostwa w EPP ostatecznie opuści tę strukturę. Gdy jednak doszło do niekorzystnego przebiegu głosowania, błyskawicznie… wycofał się, przedstawiając bezterminowe na razie zawieszenie jako „wspólną decyzję FIDESZ-u i EPP”. Rzecznik rządu w Budapeszcie Zoltán Kovács poinformował niezwłocznie na Twitterze, że FIDESZ „sam głosował za swoim zawieszeniem”, dodając równocześnie, że w EPP powinno być miejsce i dla chrześcijańskich konserwatystów i centroprawicowych liberałów, a FIDESZ będzie w obecnej kampanii do Europarlamentu nadal popierać EPP jako „najlepszą opcję dla Europy”.

Cały Orbán w pigułce, chciało by się powiedzieć. Gdy widzi, że nie ma większych szans na zwycięstwo w danej chwili – jak np. podczas protestów obywatelskich na Węgrzech przeciwko rządom socjalistów w 2006 roku – nie dąży do natychmiastowego wyrwania inicjatywy z rąk rywali. Nie improwizuje i nie działa w emocjach, woli raczej zaczekać, aż oponenci sami okażą znużenie lub całkowicie stracą wiarygodność. Wówczas, z przygotowanymi w międzyczasie alternatywami, rusza do decydującego boju. Po klęsce nie trzaska ze złością drzwiami i nie wykonuje tak dobrze znanych nad Wisłą rejtanowskich gestów. Podnosi się i czeka na lepszy czas.

Jakie są teraz te wyjścia awaryjne? Ekipa nad Dunajem zapewne pilnie śledzić będzie dość niejednoznaczne trendy i sondaże przed majowymi eurowyborami. Wskazują one, że chadecy mogą stracić mniej więcej trzydzieści foteli w PE. Niekoniecznie jednak będzie to strata na korzyść eurosceptyków. Wielu analityków przewiduje bowiem wzrost stanu posiadania trzeciej siły – liberałów z ALDE – nieco paradoksalnie w dobie powszechnej opinii o kryzysie ugrupowań liberalnych. Inni badacze opinii publicznej wskazują, że być może największy wzrost nastrojów eurosceptycznych mamy już za sobą, a nastroje prounijne znów zaczynają przeważać – nawet w przeoranych kryzysem krajach Południa, jak Grecja czy Portugalia. Węgrzy zaczekają na wynik majowej elekcji i zapewne całkowicie na zimno i bez sentymentów zadecydują, co w nowym układzie będzie się im bardziej opłacać. Powrót do zapewne odnowionej EPP w glorii politycznego triumfatora, czy sojusz z mimo wszystko mniej przewidywalnymi partnerami w rodzaju PiS i Ligii Północnej? Orbán wyraźnie pokazuje, że Budapeszt wciąż ma sporo kart w grze i tak łatwo nie mówi „pas”.

 

Masz dość bzdur i propagandy?

Wspieraj niezależny i ambitny ośrodek myśli

Solennie zobowiązuję się przemyśleć czy stać mnie na wsparcie serwisu Nowa Konfederacja stałym zleceniem przelewu dowolnej kwoty

przykładowe kwoty:

  • 16 zł - latte z dodatkami w kawiarni
  • 50 zł - bilet ulgowy do teatru
  • 150 zł - bilet do opery
  • 500 zł - zostań mecenasem polskiej myśli politycznej