Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Jak nauczyć się demokracji? Edukacja obywatelska w Atenach

Do aktywnego udziału w demokracji obywatele starożytnych Aten nie przygotowywali się siedząc w szkole, ale wychodząc na ulice miasta

W czasach, w których wciąż mówi się o oderwaniu polityków od rzeczywistości, a frekwencja wyborcza krąży wokół pięćdziesięciu procent, nieraz z zazdrością patrzymy na źródło naszej demokracji – dużo mniejszą, a przede wszystkim bezpośrednią demokrację ateńską. W Atenach epoki klasycznej każdy dorosły obywatel brał udział w regularnie zwoływanym Zgromadzeniu, na którym decydowano o polityce wewnętrznej, finansach, sojuszach, wojnach i pokoju. Co roku zaś miał szansę zostać wylosowany do Rady, która kontrolowała życie codzienne polis. Każdy zatem mógł być bezpośrednio odpowiedzialny za działanie państwa. Więcej nawet niż mógł, powinien być odpowiedzialny. Branie udziału w polityce było traktowane jako obowiązek, przynajmniej moralny. W słynnej mowie pogrzebowej wygłoszonej po pierwszym roku wojny peloponeskiej Perykles mówi ostro: każda nieaktywna politycznie jednostka uznawana jest w Atenach za bezużyteczną.

Dłuższe zastanowienie nad systemem wymagającym tak dużego zaangażowania od obywatela rodzi ważne pytanie – jak duże musiało być przygotowanie tegoż obywatela, aby mógł skutecznie funkcjonować w ateńskiej demokracji i aby demokracja ta była skuteczna? Co zaskakujące, do drugiej połowy IV wieku o formalnym kształceniu obywatelskim nie słyszymy. Państwo nie gwarantowało oficjalnej edukacji, w trakcie której wpajano by młodym obywatelom ideały czy tłumaczono demokratyczne procedury.

Arystokratyczny typ wychowania, który płynnie wprowadzał młodego chłopca w elitarne życie towarzyskie i polityczne nie upadł wraz z rozwojem demokracji

Mimo to, obywatele Aten z pewnością byli przygotowywani do życia politycznego na różne, często nieintuicyjne dla nas sposoby. Ich podstawowe obywatelskie przygotowanie opierało się w dużej mierze na wszechobecności polityki w różnych sferach życia – w rodzinie, w kręgach znajomych, a przede wszystkim w przestrzeni publicznej, czyli na ulicach miasta. Od razu trzeba jednak zaznaczyć, że mimo równości obywateli będącej podstawą ustroju ateńskiego, powinniśmy spojrzeć osobno na przygotowanie do życia politycznego dwóch grup. Z jednej strony, należy przyjrzeć się edukacji wąskiej elity, która chce demokratycznym Atenom na różne sposoby przewodzić. Z drugiej zaś strony, powinniśmy zastanowić się nad edukacją pozostałych obywateli, których ambicje i możliwości były mniejsze i którzy chcieli po prostu korzystać z przywilejów i spełniać wymagania, jakie demokracja przed nimi stawiała.

Edukacja poprzez picie

Edukacja, która nie jest finansowa przez państwo, to duża inwestycja. Wynajęcie prywatnego nauczyciela jest samo w sobie kosztowne, ale równie kosztowny jest czas, który młody człowiek mógłby poświęcić na pracę zamiast na naukę. W Atenach osobami, które mogły pozwolić sobie na długoletnią, gruntowną edukację byli więc członkowie wąskiej elity, którzy mieli środki, czas i motywację, aby kształcić swoje dzieci. Jednak nawet ta elitarna edukacja przechodziła wraz z rozwojem demokracji poważne zmiany.

Zacznijmy od tradycyjnego, arystokratycznego modelu wychowania, nazywanego czasem „starą szkołą”.  Jego pierwszym etapem była wieloletnia edukacja dzieci w rodzinnym domu oparta na trzech filarach –  pisaniu, muzyce i sporcie. Ten zestaw był dosyć oryginalny jak na greckie warunki, bo brakowało w nim wychowania stricte militarnego. Nie widzimy w nim również przedmiotów, które miałyby proste przełożenie na politykę. Cel tej edukacji nie był, przynajmniej z pozoru, tak konkretny – elementem arystokratycznego etosu było zdobywanie efemerycznej pojęciowo „cnoty”. Nie powinniśmy jednak tracić z oczu znaczenia, jakie ta edukacja miała dla polityki. Takie wykształcenie miało przede wszystkim umożliwić młodemu człowiekowi prowadzenie w przyszłości wymagającego trybu życia arystokraty, który z kolei miał kluczowe znaczenie dla pozycji danej osoby w polis. Już wykształcony, lecz wciąż młody człowiek przechodził do kolejnego etapu kształcenia – zaczynał być wprowadzany na całonocne uczty, tak zwane sympozjony.

Sympozjon to zjawisko kluczowe dla greckiej arystokracji – dla kształtowania się elitarnej kultury, zdobywania prestiżu oraz politycznych znajomości. Oto nocami niewielkie grupy arystokratów (w ideale nie więcej niż dziewięć osób) gromadziły się w domu jednego z nich na picie dużych ilości rozcieńczonego wina. W trakcie uczt prowadzono różnego rodzaju zabawy, które miały często humorystyczny charakter, ale wymagały jednocześnie dużych zdolności intelektualnych i fizycznych, trudnych do zdobycia bez odpowiedniej edukacji. Na sympozjonach odbywały się między innymi parasportowe zawody (takie jak utrzymywanie się na jednej nodze na śliskim bukłaku wina), konkursy improwizowanych mów i poezji (często ośmieszającej innych uczestników) i gra na instrumentach. Kluczowe jednak dla nas jest ogromne znaczenie, jakie sympozjony miały dla kształtowania polityki polis – to, co działo się na nocnej zabawie, miało potem odbicie w wydarzeniach w Atenach. Poezja recytowana na sympozjonach miała bardzo często polityczny charakter – w lirycznej formie nie tylko komentowano ogólne rozwiązania ustrojowe, ale też krytykowano konkretne osoby czy wydarzenia. Zwykle jednak po prostu rozmawiano. Intymna atmosfera sprzyjała tworzeniu się ugrupowań, tak zwanych heterii, które mogły potem – wykorzystując swoich popleczników – lobbować za konkretnymi rozwiązaniami na Zgromadzeniu. Stąd też powszechne były w Atenach oskarżenia arystokratów o tworzenie politycznych spisków właśnie na sympozjonach.

Ogromną rolę we włączaniu obywateli w życie polityczne odgrywał teatr, do którego wejście było dla biedniejszych obywateli darmowe. Jest to szczególnie widoczne w komediach – sztuki Arystofanesa są pełne kpin z ważnych postaci Aten (nawet jeśli krążą one często wokół łysiny tychże postaci), ale też opinii na kluczowe tematy, jak problem zawierania pokoju ze Spartanami podczas wojny peloponeskiej

Na te całonocne biesiady rodzice lub protektorzy zabierali młodych ludzi wtedy, gdy na ich skroniach pojawiał się „pierwszy puszek”. Początkowo młodzi nie leżeli na sofach jak pozostali uczestnicy, lecz siedzieli u podnóżka sof. Mieli obserwować i słuchać – sami jeszcze aktywnie nie uczestnicząc. Na żywo uczyli się więc stylu życia i rozrywki, ale też dopuszczani byli jako obserwatorzy do skomplikowanych – i często tajnych – dyskusji o sprawach państwowych, a przede wszystkim nawiązywali sieć znajomości, które później miały kluczowe znaczenie dla ich pozycji w polis.

Ten arystokratyczny typ wychowania, który płynnie wprowadzał młodego chłopca w elitarne życie towarzyskie i polityczne, nie upadł wraz z rozwojem demokracji. Nie powinniśmy wyobrażać sobie, że jej umacnianie automatycznie eliminowało myślenie arystokratyczne czy wpływy siatek tworzonych przez arystokratów. Jednak „stara szkoła” zaczęła mieć poważną konkurencję.

Polityka jako umiejętność

Wraz z rozwojem demokracji w V wieku narodził się nowy typ edukacji: wciąż elitarny, ale rewolucjonizujący proces zdobywania wykształcenia, a także politycznego znaczenia – sofistyka. Sofiści oferowali w zamian za pieniądze nauczenie klienta w kilka lat różnych umiejętności związanych ze słowem, które miały mu przydać się w życiu społecznym, między innymi umiejętności argumentowania w sprawach sądowych. Przede wszystkim zaś sofiści twierdzili, że są w stanie nauczyć każdego kluczowej w demokracji sztuki przemawiania na Zgromadzeniu.

Pozytywne aspekty rewolucji czasem trudno nam dostrzec, bo sofiści mieli i mają bardzo złą reklamę – wielu autorów, których dzieła zachowały się do naszych czasów, to osoby związane z tradycyjną kulturą arystokratyczną. Wszyscy znamy więc zarzuty wobec sofistów o to, że relatywizowali cnotę, ale rzadziej zastanawiamy się, jak ważne konsekwencje dla myślenia o polityce miała ta relatywizacja. Oto sofiści przestali patrzeć na politykę jako na abstrakcyjny przedmiot cnoty zarezerwowany dla grupy wiodącej arystokratyczny tryb życia, ale pewną umiejętność – techne, którą każdy jest w stanie wykształcić. Oczywiście, wykształcić za pieniądze, choć wraz z upowszechnianiem się sofistyki cena za taką edukację spadała. Sofiści skrócili więc przez swoje usługi drogę do zdobycia politycznego znaczenia. Nowo wzbogacony obywatel nie musiał już próbować wejść w kręgi arystokracji i szukać jej akceptacji wiodąc odpowiednio prestiżowe życie. Zamiast tego mógł zdobyć odpowiednie umiejętności i zacząć przemawiać na Zgromadzeniach i tak zdobywać popularność i realny wpływ na działanie polis. Edukacja polityczna pozostawała więc nadal domeną elity, ale tym razem elity dużo bardziej mobilnej.

Edukacja powszechna – kształcenie bez szkoły

Członkowie elity na różne sposoby mogli otrzymać odpłatną edukację, która pozwalała im zdobywać duże znaczenie polityczne w Atenach. Oczywiście, przeciętny obywatel mógł w teorii bez podobnej edukacji próbować przemawiać na Zgromadzeniu – prawda jest jednak taka, że zwykle tak się nie działo. Ale pomimo specjalnego znaczenia elity, rola ludu (demosu) pozostawała w Atenach bardzo istotna i odpowiedzialna – jego zdanie wyrażone w głosowaniu miało w końcu decydujący wpływ na losy państwa.

W wieku osiemnastu lat Ateńczyk zapisywany był do demu (jednej z administracyjnych jednostek Aten) i poprzez ten akt zostawał oficjalnie uznany za obywatela. Aby zostać przyjętym, musiał udowodnić, że jest synem wolnego Ateńczyka i Atenki. Nie trzeba było nic innego – żadna umiejętność czy wiedza na temat funkcjonowania polis nie była wymagana. Zapewne obywatel nie musiał nawet umieć pisać ani czytać. Choć przypuszcza się, że stopień piśmienności był w Atenach bardzo wysoki, to obywatel mógł sobie poradzić bez tej umiejętności.  Słynna (choć późna) anegdota ukazuje funkcjonowanie niepiśmiennych osób podczas ostracyzmu – wedle Plutarcha niepiśmienny człowiek miał poprosić Arystydesa o pomoc w napisaniu na skorupie jego własnego imienia jako kandydata do wygnania.

Obowiązkowa efebia została wprowadzona w 334 roku, czyli cztery lata po bitwie pod Cheroneją, w której król Macedoński Filip pokonał połączone siły Teb i Aten, skutkiem czego Ateny straciły dużą część swojej niezależności

Nie powinniśmy jednak w związku z brakiem oficjalnej edukacji i wymagań sądzić, że demokracja ateńska opierała się na nieprzygotowanych i łatwych do zmanipulowania głupcach. Sami Ateńczycy chwalili się tym, że w ich mieście przeciętny człowiek naprawdę zna się na polityce. Tylko jak to jest możliwe? Aby to zrozumieć, należy spojrzeć na edukację jako na proces nieco szerszy. Odrzucając myśl o tradycyjnym typie wykształcenia jako wiedzy i umiejętnościach przekazywanych osobiście przez nauczyciela, zobaczymy, że Ateńczycy byli od początku i nieustannie kształceni i przygotowywani nie tylko do tego, by rozumieć i uczestniczyć w demokracji, ale też nadążać za zmieniającymi się politycznymi okolicznościami.

Trzeba na początku zwrócić uwagę na to, że w Atenach życie było dużo bardziej publiczne niż w naszych czasach. Jeżeli obywatel mieszkał w samym mieście, to wiele razy w ciągu dnia przechodził przez agorę, centrum życia ateńskiego. Jeżeli nawet mieszkał poza murami, regularnie odwiedzał miasto przy okazji świąt. A tam – chcąc nie chcąc – wciąż wystawiany był na obywatelską edukację w najróżniejszych formach i miejscach. I tak na agorze recytowano polityczne poematy. Słynny „ojciec demokracji”, Solon, do swoich reform przekonywał właśnie w poezji. Przy wielu okazjach wygłaszano publicznie mowy, na przykład pogrzebowe, które, niezależnie od tematyki, bardzo często prezentowały ideały ateńskiej demokracji. Ogromną rolę we włączaniu obywateli w życie polityczne odgrywał (nomen omen) teatr, do którego wejście było dla biedniejszych obywateli darmowe. Jest to szczególnie widoczne w komediach – sztuki Arystofanesa są pełne kpin z ważnych postaci Aten (nawet jeśli krążą one często wokół łysiny tychże postaci), ale też opinii na kluczowe tematy, jak problem zawierania pokoju ze Spartanami podczas wojny peloponeskiej. Tragedie rzadziej robią aluzję do współczesnych wydarzeń, jednak bardzo często pokazują poprzez mityczne historie powinności jednostki wobec wspólnoty lub tłumaczą powstanie różnych ateńskich instytucji. Co więcej, jak się zauważa, tragedie bardzo często koncentrują się na młodych postaciach – pokazują ich dorastanie, „socjalizację” i opowiadają o dokonywaniu przez nich wyborów, które mają wpływ na całą wspólnotę.

Demokracja ateńska nie wymagała więc specyficznego przygotowania, bo życie w Atenach samo w sobie takim przygotowaniem było – Ateńczycy stworzyli system, który według nich samych miał być pod tym względem samowystarczalny. Brak edukacji nie wynikał z tego, że demokracja Ateńska była nierozwinięta – wręcz odwrotnie. Zdobywający obywatelstwo młodzieniec, który od dziecka dorastał w Atenach, mógł być uważany za wystarczająco światłego do brania udziału w życiu politycznym.

Uczmy się od Greków

Edukacja obywatelska – oficjalna, obowiązkowa dla wszystkich obywateli – pojawiła się w końcu w Atenach. Nadal nie miała bardzo rozbudowanej formy – efebia była dwuletnim szkoleniem o charakterze głównie wojskowym. Odbywający ją osiemnastolatek miał w ten sposób przygotować się do bronienia swojej ojczyzny, ale również nauczyć się cech, które tworzyłyby jego postawę obywatelską – dyscypliny, patriotyzmu, umiarkowania. Co jednak znamienne, ta powszechna edukacja zaczęła funkcjonować w Atenach nie w momencie największego rozwoju demokracji, ale jej upadku. Obowiązkowa efebia została wprowadzona w 334 roku p.n.e., czyli cztery lata po bitwie pod Cheroneją, w której król macedoński Filip pokonał połączone siły Teb i Aten, skutkiem czego Ateny straciły dużą część swojej niezależności. System edukacji politycznej, który opierał się na autonomiczności Ateńczyków, przestał być skuteczny w takich warunkach i państwo-miasto zaczęło w końcu uczyć obywateli, jak nimi być. Nie zdało się to jednak na wiele: dwanaście lat po wprowadzeniu efebii Ateny tracą całkowicie suwerenność, wchodząc w skład państwa jednego z następców Aleksandra Wielkiego, Antypatra.

Ateński model przygotowania obywatelskiego mógłby zatem stanowić dla inspirację na poziomie mniejszych jednostek politycznych, takich jak gminy czy dzielnice

Czy dla nas jako społeczeństwa, często znużonego i nie najlepiej przygotowanego do życia politycznego, może z przykładu ateńskiego płynąć jakaś lekcja? Na pewno nie w prosty sposób. Musimy pamiętać, że Ateny w V w. p.n.e. to państwo o liczbie obywateli równej liczbie mieszkańców Białej Podlaskiej. Pod tym względem jesteśmy więc na straconej pozycji – edukacyjne rozwiązania Ateńczyków są dla nas niedostępne czysto fizycznie. Nie jest możliwe, by każdy obywatel regularnie odwiedzał centrum kulturalne i polityczne Polski (cokolwiek miałoby nim być) i w ten sposób włączany był w życie publiczne. Nawet jeśli telewizja i internet umożliwiają wizualne przeniesienie się w przestrzeni, to nie dają poczucia bezpośredniego, aktywnego zaangażowania w życie państwa. Być może jednak właśnie w problemie liczebności populacji tkwić może dla nas pewna wskazówka. Człowiek będący częścią tak dużej grupy jak obywatele Polski ma często – i trudno mu się dziwić – poczucie, że „jego głos się nie liczy”, co zresztą usilnie starają się zmienić przedwyborcze kampanie. W mniejszych grupach bardziej naturalne jest myślenie, że nasz głos – nie tylko jako głos oddawany w trakcie wyborów, ale także nasz głos podczas politycznych rozmów z rodziną, znajomymi, w stowarzyszeniach – ma realny wpływ na politykę. Ateński model przygotowania obywatelskiego mógłby zatem stanowić dla inspirację na poziomie mniejszych jednostek politycznych, takich jak gminy czy dzielnice. Samorząd powinien mocniej włączać obywateli do aktywności w swoich ramach – organizować więcej otwartych debat, dawać częstsze możliwości zgłaszania projektów czy zachęcać do tworzenia stowarzyszeń. Dla dzieci taka bezpośrednia edukacja polityczna mogłaby odbywać się na jeszcze niższym poziomie, czyli w szkołach, gdzie do polityki przygotowywać mogłyby uczniów nie tylko lekcje, ale również samorząd szkolny, gdyby jego rola była bardziej odpowiedzialna. Obywatel mógłby tak w naturalny sposób uczyć się funkcjonowania politycznego w obrębie swojej mniejszej grupy, co potem przekładałoby się na jego większą świadomość w polityce państwowej. Podobnie jak Ateńczycy, uczyłby się demokracji poprzez samą demokrację.

doktorantka na Wydziale Historycznym UW. Jej zainteresowaniami badawczymi są religia, mit i ich znaczenie w społeczeństwie starożytnej Grecji.

Komentarze

2 odpowiedzi na “Jak nauczyć się demokracji? Edukacja obywatelska w Atenach”

  1. elpiwo pisze:

    “W Atenach epoki klasycznej każdy dorosły obywatel brał udział w regularnie zwoływanym Zgromadzeniu”. A może jakas informacja ile procent mieszkańców było owymi “obywatelami”

    • Adam J. Wichura pisze:

      Załóżmy, że byłoby to np. 60%. W jaki sposób wg Ciebie zmienia to doniosłość ateńskiego/greckiego modelu wychowania?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz