Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Żuchwa Hegla

Narodów owszem, kiedyś nie było, ale teraz – są. Nie inaczej jest z tlenem i grawitacją
Angielski „lunatic”, niemiecki „Konkurs”, rosyjskie „зажигать”, włoskie „panna” i „bagno”…  False friends, czyli językowe pułapki czyhają na każdego. Niestety, z powodu tych dwuznaczności cierpi również grono badaczy, którzy zajmują się fenomenami związanymi z istnieniem narodów. Na co dzień najwięcej cierpień rodzi tłumaczenie terminu „nationalism” / „nationalisme” – oznaczającego wiązkę postaw i emocji dotyczących relacji z własną wspólnotą narodową – jako „nacjonalizmu”. Skutek jest taki, że ilekroć czytamy przełożoną z angielskiego czy francuskiego pracę traktującą o Emilii Plater, Józefie Piłsudskim czy Marcinku Borowiczu z „Syzyfowych prac”, przychodzi nam zastanawiać się, jak wyglądaliby ogoleni na łyso, skoro pisze się o nich jako o „polskich nacjonalistach”. Niemal równie wiele kłopotów sprawia „prymordializm”, dla zdecydowanej większości Polaków brzmiący, za sprawą drugiej sylaby, już to...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

Dr historii, o XX-wiecznych Bałkanach, Polsce i emigracji rosyjskiej pisuje od „Aspen Review” po „Teologię Polityczną”. Lubi sielanki.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz